Panowie, to ze telewizor robi z głowy jajo to wiem
Ale bardzo chciałbym znać wasza opinie na temat takiej sytuacji...
Pewną parę dzieli mała odległość, ale jednak to 35 km...
Przez wakacje, nie było i niema problemu się widywać i w ogóle, ale przyjdzie szkoła i ona cierpi, że się w ogóle nie będą się widywać...on zacznie prace i tym bardziej bedzie huj z tego wszystkiego...kontaktu co prawda nie straca ale widywanie sie będzie w maksymalnie ograniczone...Czy wogóle warto się martwic na zapas??? ja myślę,że nie warto i tak będzie na spontanie i tak najlepiej...ja bym to ujął chwilowe trudnośc, bo znam doskonale te parę... Jestem wdzięczny za wszystkie komentarze na ten temat 
a co da zamartwianie się, jakoś się zawsze znajdzie czas, jeśli jedna z tych osób ma samochód to te 35 km różnicy nie jest jakaś straszną przeszkodą, komunikacja miejska to już ponad godzinę w jedną i tu mogą się zacząć schody.
A na miejscu typa bym się zastanowił czy są to prawdziwe żale laski czy może budowanie fundamentów pod nowy związek z nowym kolesie, a odległość to tylko pretekst do rozstania.
To tylko moje dybanie bo nie znam sytuacji ale kij tam wie czy to tylko zwykłe babskie pierdolenie.
Kobiety dojrzewają do 10 roku życia, potem rosną już im tylko cycki
również taką opcje przyjąłem,że może tu chodzi o kogoś trzeciego...jednak jak na moje wykluczyłem to, po obczajeniu sytuacji,wkońcu czego nie zrobisz dla przyjaciela...ta dupa jest inna niż inne...nie ma żadnych doświadczeń z innymi i bardzo mocno się do niego przywiązała przez te wakacje...
Nie warto się martwić na zapas.
I w tym kawałku kłamią - pokory nie pogody, czas uczy nas.
prosta i najtrafniejsza uwaga ^^ i słusznie thx ...ale jak co to zachęcam do tematu każda opinia jest pomocna tak na prawde
Głupie zamartwianie, jest dobre przysłowie " Myślał indyk o niedzieli a w sobotę łeb ucięli." tak samo tu po co na razie myśleć jak będzie po wakacjach skoro ten związek może się rozpaść jeszcze podczas ich trwania?? Przynajmniej ja to tak widzę.