Witam wszystkich, ostatnio nurtuje mnie jedno pytanie.
Jestem z dziewczyną od 5 miesięcy. Jest to dziewczyna o zranionym sercu po poprzedniej miłości, także na prawdę ciężko mi było ją do siebie przekonać, tym bardziej, że dziewczyna trzymała się ostro swojego i zachowywała spory dystans.
Zachowywałem się wobec niej zawsze lekko uszczypliwie, po czym od czasu do czasu mówiłem coś miłego. Zachowywałem się jak typowy Alfa. Taka uszczypliwa mieszanka działała bardzo dobrze. W tym, że dziewczyna miała zawsze problem z mówieniem tego co czuje - zachowywała się jak zimna suka (z mojej strony żadnych wyznań również). Jakiś miesiąc temu w końcu pękła - powiedziała, że bardzo jej na mnie zależy, nie wie czy to miłość bo to wielkie słowo, ale nie wie co by beze mnie zrobiła. Ja też jej powiedziałem, że jest dla mnie bardzo ważna. Od miesiąca mówimy bardzo dużo o uczuciach..... i w pewnym momencie zauważyłem, że powoli odbiegam od moich wcześniej założonych - stalowych zasad. Stałem się bardziej potulny. Ale wygląda na to, że jej to pasuje bo widać po niej, że jest szczęśliwa.
I teraz moje pytanie.... Czy powinienem jak najszybciej wrócić do zachowania 'zimnego drania' czy też zostawić całość tak jak jest. Dla mnie cała ta sytuacja jest nazbyt sielankowa, nie chce by ta sytuacja była jak bomba z opóźnionym zapłonem, że nagle będzie wielkie BOOM i nie będę wiedział o co chodzi. Także proszę panowie o Wasze rady - czy powinienem nadal zgrywać zimnego drania czy po prostu jest czas w którym zimny drań spada na drugi plan i mogę dać prowadzić się uczuciom? W końcu powiedziała , że się do mnie przekonała i czy te wszystkie gierki nadal są potrzebne? Sam nie wiem, mam mętlik w głowie.
Jednakże sądzę, że syndromu ' zimnego drania ' nigdy za wiele.
Co o tym sądzicie, czekam na odpowiedzi
Pozdrawiam,
Sebest : )
Takie ciągłe mówienie o uczuciach jest bardzo zgubne. Ona Ci mówi co czujesz i Ty sobie w głowie układasz że tak jest na 100% i też zaczynasz się tak czuć jak Ona a potem bum okazuje się że nie czuła tego wszystkiego a mówiła pod wpływem jakiś pozytywnych emocji. Różnorodność można wprowadzać
. Tylko musisz nad tym panować. Czyli jak chcesz pomówić o uczuciach pokazać jej tą wrażliwą stronę to z umiarem i świadomie. Jak zrobisz to umiejętnie to zakręcisz jej w głowie czy Ty w końcu jesteś romantykiem czy "zimnym draniem". Tylko co za dużo to nie zdrowo
jak przedobrzysz to pomyśli że masz 2 twarze i grasz z Nią.
Moim zdaniem, jeśli chcesz to możesz być potulny, ale nie przesadzaj z tym, wszystko w granicach zdrowego rozsądku. Sam kiedyś przechodziłem przez podobną sytuację i spaliłem motyw, bo spotulniałem (nie znałem jeszcze tej strony).
Funduj jej huśtawkę uczuć: bądź mądry, bądź głupi, bądź potulny, bądź zimnym draniem... one to kochają.
Skoro od dłuższego czasu jest miś pyś to teraz walnij chłodniczek, taki na pare dni (chociaż czuje że kobitka nawet dnia nie wytrzyma). Panna zgłupieje! Właśnie w ten sposób jeszcze bardziej wejdziesz jej w głowę.
Jestem bardzo kiepskim podrywaczem, więc nie wierzcie mi...