Witam serdecznie Wszystkich! 
Otóż czytelnikiem owej strony jestem od sporego czasu ale zarejestrować postanowiłem się niedawno - a tak bo czasem chciałbym o coś zapytać czy sam doradzić
.
No i mam do Was takie jedno pytanko
, a mianowicie:
Ostatnimi czasy moja Kobieta zalazła mi za skórę - tzn. mój Brat obchodził urodzinki + ukończenie studiów no to wiadomo parapetówka. A że niefortunnie się złożyło zaprosił On i mnie i moja lady osobiście - chciałem bardzo jechać sam, no cóż jak pić ze studentami to bez ograniczeń
.
No i cóż pojechaliśmy wszystko pięknie się toczyło, aż w pewnym momencie Moja złapała tak bez przyczyny focha, na początku to olewałem no ale cóż później zrobiło się to "trochę" bardziej nachalne i chciała wracać do domu tego samego dnia (160 km). No to porozmawialiśmy po 'męsku' i wyszło na to, że zostaliśmy ale poszliśmy parę godzin szybciej spać - wiem wiem dałem ciała. No i mnie to tak trochę bardzo zirytowało - no w końcu zakończenie studiów ma się jedno (zazwyczaj
) no i te urodziny...
Przyznam, że mnie to zabolało - no i cóż postanowiłem 'odwdzięczyć' się chłodnikiem. No i stosowałem go przez 2 dni. 1 dnia dostałem sms, że Ona mnie strasznie kocha i boi się, że ją zostawię etc. etc. Na 2 dzień się spotkaliśmy. No i tutaj rezultat mnie zaskoczył całkowicie - na początku udawała, że wszystko jest ok, a potem dosłownie rozbeczała się na moich oczach, wtuliła we mnie. No to zapytałem 'w czym problem' tak dość szorstko no i usłyszałem powtórkę z smsów - że strasznie mnie kocha, nie chce mnie stracić, że ostatnio zachowuję się dużo bardziej obojętnie, że ją mniej tulę (gówno prawda
) no i że Ona już chyba totalnie ześwirowała, że jak mnie nie ma to jej się w głowie tworzy taki badziew (jak ten sms). (zaczynam się bać)
No to po takim trochę dłuższym jej płaczu zmiękłem totalnie - no cóż złe wspomnienia z czasów dzieciństwa - i ją wziąłem przytuliłem, powiedziałem, że Ją kocham no i dodałem z rozwagą (tak myślę) że jeśli Ona będzie w porządku w stosunku do mnie to i ja będę dla Niej.
I tu tkwi sedno mojego pytania Panowie - jak powinienem postąpić w takiej sytuacji? Nie obrażę się za totalny opieprz - trzeba się uczyć na błędach - na błędach, których także sami nie zauważamy, a ktoś je nam wytknie
.
PS: Wybaczcie, że się tak rozpisałem, no ale jak mi się czasem włączy wew. polonista to wymiękam 

Moja uwaga jest taka, że "kocham" mogłeś sobie zarezerwować na zaręczyny. A laska jest moim zdaniem pierdolnięta(jak większość).
__________________________________________________________
Kobiety są nienormalne ale u nich to normalne.
a za co mamy Cię opieprzać ? wywołałeś u niej emocje i dobrze
niech panienka wie ,że sobie świetnie poradzisz bez niej i ,że masz zasady .
Powiem Ci tak kolego.
Wszystko ok, na spotkaniu na początku szorstki byłeś. Do tego momentu chłodnik utrzymałeś. Dłużej nie trzeba. Rozpłakała się, przytuliłeś... wszystko ok, tylko kocham to za dużo.
Kocham to cenne słowa i nie wypowiadaj ich jak przy byle okazji zmiękniesz.
To możesz przy zaręczynach. Nie musiałbyś mówić nic więcej.
Chłopaki raczej mają racje to "kocham cię" mogłeś zostawić na inną okazję. Rozegrałeś to dobrze większych zastrzeżeń i błędów nie ma , jedynie na przyszłość by wiedziała o co chodzi podczas tego jej płaczu możesz jej wytłumaczyć co cię wkurzyło i jakiej nie chcesz na przyszłość sytuacji bo ci się takie coś nie podoba by zrozumiała gdzie błąd popełniła .
Zwycięzca zaczyna tam, gdzie przegrywający rezygnuje - PAMIĘTAJ!
Serdeczne dzięki Panowie
! Wezmę sobie Wasze uwagi do głowy !
Życie jest piękne... to ludzie są pojebani