
Dziś rano zaraz po obudzeniu sięgnąłem ręką po zegarek. Była 7.55. Przeciągnąłem się i dalej leżałem, całkowicie odmóżdżony, patrząc jak mijają kolejne sekundy. 5 minut później zerwałem się z łóżka i zacząłem zapierdzielać po pokoju jak szczur po kanałach po lewatywie z tabasco. Uświadomiłem sobie coś: zmarnowałem 5 minut mojego życia na bezsensowne gapienie się na zegarek.
Dobra, ale na poważnie. Te 5 minut bezczynności, całkowicie nieusprawiedliwionej (bo już i tak byłem na miękko wyspany) uświadomiły mi, ile ostatnich tygodni zmarnowałem. Pamiętam, jaki byłem nakręcony w styczniu, po swoim pierwszym domyku z numerem, po studniówce, na której byłem osoba towarzyszącą. Spodziewałem się, że w kwietniu będę już kilometry dalej w swoim rozwoju. Chciałem dobrze, wyszło jak zwykle. Coś tam oczywiście robiłem, poznałem trochę nowych osób, na uczelni ludzie zaczynają się ze mną liczyć. Jeszcze nie tak, jak bym chciał, ale idę w dobrą stronę. Dlaczego tylko tak powoli?
Wiem, że choćbyście nie wiem jak mądre rady mi dawali, odpowiedź muszę znaleźć sam w sobie. Najbardziej brakuje mi chyba optymizmu, radości z życia. Postawiłem sobie zbyt wysoko poprzeczkę, i to, że nie osiągnąłem zamierzonych celów spowodowało zniechęcenie. Kiedyś rozmowa z nieznajomą, nawet jeśli nie kończyła się niczym więcej, poprawiała humor. Teraz wręcz przeciwnie, od razu zaczynam się zamęczać, że to mogłem zrobić lepiej, tamto było do bani. Cholera, czuję się jak stary pokój, z którego trzeba powyrzucać niepotrzebne graty (np. zajmowanie się pierdołami zamiast potrzebnymi, wartościowymi rzeczami) i zrobić więcej przestrzeni. Najbardziej teraz potrzebuję porządnego kopa na otrzeźwienie, więc proszę bardzo, w komentarzach możecie kopać ile wlezie, nawet z rozbiegu 
Dobra, wystarczy już tego użalania się. Plany na ten tydzień: nauka (trochę zaległości się porobiło…), lekcje gry na gitarze (u koleżanki;), dalsze działania z tymczasowym targetem (z twarzy HB5, ale figura co najmniej 8; było lekkie kino, dużo śmiechu, zobaczymy, jak sytuacja się rozwinie) no i wypadałoby poznać chociaż ze 3 nowe Hb. Po co to piszę? Aby się zmotywować. Jeśli się nie uda, oficjalnie możecie nazywać mnie frajerem;).
To by było na tyle moich przemyśleń. Jeszcze tu wrócę;)
Odpowiedzi
Myślę, że najlepszą motywacją
ndz., 2011-04-10 09:20 — GDPMyślę, że najlepszą motywacją dla Ciebie będzie postanowienie, że codziennie rano po przebudzeniu będziesz czytał ten wpis.
Look, if you had one shot, or
ndz., 2011-04-10 09:58 — snieguLook, if you had one shot, or one opportunity
To seize everything you ever wanted-One moment
Would you capture it or just let it slip?
tak sie zaczyna lose yourself-eminema . Zobacz sobie 8Mile , i posluchaj kilka razy ta piosenke , jesli nie znasz słów to w necie znajdz tłumaczenie , da ci kopa ...
Ewentualnie mozesz załozyc szalik legii warszawa i połazic po miescie ( zakladajac ze nie jestes w W-wy ) jak cie zobacza kibole to dostaniesz takiego kopa ze cie wypierdoli w kosmos jak to mowi hardkorowy koksu .
Znajdź kogoś do wspólnych
ndz., 2011-04-10 10:35 — vagabondZnajdź kogoś do wspólnych wypadów, mnie to bardzo pomaga
hmm spróbuj afirmacji mi
ndz., 2011-04-10 10:48 — Falconhmm spróbuj afirmacji mi pomagają ..
ja byłem wczoraj na BRO ale
ndz., 2011-04-10 13:46 — chicagowski85ja byłem wczoraj na BRO
ale nie pomogło
Jest takie powiedzenie :
ndz., 2011-04-10 14:05 — HedonizJest takie powiedzenie : "Zdefiniowanie problemu to w 50% rozwiązanie go"
Ciesz się - niektórzy żyją do dziś w nieświadomości...
Popieram Falcona,codzienne
ndz., 2011-04-10 14:09 — NicromanPopieram Falcona,codzienne afirmacje np rano i wieczorem które dadzą Ci kopa do działania.
Także spróbuj być swiadomy swoich myśli przez dzień,w momencie kiedy pojawi się jakakolwiek negatywna staraj się ją zastepować pozytywną,umysł przyzwyczaji się stopniowo do myślenia pozytywnego i życie nabierze kolorów;)
Poczytałem sobie o
ndz., 2011-04-10 17:07 — MiguelPoczytałem sobie o afirmacjach - troche "dziwne" mi się to wydaje, ale trzeba byc otwartym na nowe pomysły. Zaczynam od dzić, zobaczymy, co z tego wyniknie. Dzięki za rady;)
Moje życie nabrało dzięki
ndz., 2011-04-10 14:16 — KhalidoVMoje życie nabrało dzięki różnym sytuacją które sobie w bani sam robiłem jak np podchodzę i gadam jak prowadze rozmowę i wgl
Może zamiast siedzieć tutaj i
ndz., 2011-04-10 17:30 — NothingIsImpossibleMoże zamiast siedzieć tutaj i opisywać nam ile masz spraw na głowie i ile czasu zmarnowałeś, należałoby wziąć się za siebie?? Na pewno znalazłoby się coś do poprawki... może ciało? zrobić kilka brzuszków, może umysł? przeczytać jakąś książkę (po przeczytaniu kilku znacznie poprawiła się moja mowa, znacznie większy zakres epitetów itp.) może leży gdzieś kartka z numerem do koleżanki? ruszyć tyłek i spotkać się z nią tylko po to aby wypróbować jakąś technike.
"Sukcesywnie i powoli, wtedy nawet jeża się wypie*****" xD
Pozdro Sukcesów
Nie żalę się tutaj, ile czasu
pon., 2011-04-11 17:04 — MiguelNie żalę się tutaj, ile czasu zmarnowałem tylko po to, żeby sie wyżalić - zauważyłem, że kiedy działam pod presją (np. gdy inni znaja moje zamiary i widzą, czy je realizuję, oceniają) wzrasta mój zapał i zaangażowanie. Co do książek to raczej muszę ograniczyć, bo pochłaniam jedną za drugą;)
Aha co do afirmacji - spróbowałem wczoraj i dziś, nie wiem, czy to przypadek, ale nastrój wyraźnie lepszy, musze stosowac częściej;)