Witam.
Od jakiegoś miesiąca spotykam się z pewną dziewczyną.
Większość spotkań była z jej inicjatywy. W sumie to ona się bardziej angażowała. Było kilka spotkań sam na sam, a wczoraj się spotkaliśmy w czwórkę.
Na wcześniejszych spotkaniach jakoś nie byłem do niej przekonany, bo w sumie to ona mnie podrywała, a że ładna jest to myślałem "co mi tam, zobaczymy co z tego wyjdzie".
A by mi zaczęło zależeć na jakiejś dziewczynie musi minąć więcej czasu niż u innych.
I wczoraj się stało, nadszedł ten przełom.
Wcześniej nie dałem po sobie pokazać, że mi zależy, bo nie zależało.
Leciała na mnie, a ja nic. Tzn gadaliśmy tak, że potem jak tylko wróciłem do domu pisała SMSy kiedy znowu się widzimy itp.
Nie dotykałem jej tak by mogła stwierdzić, że mi na niej zależy.
Ale mówiąc ją rozpalałem. Widziałem, że jej zależy strasznie.
Ale ona tego o mnie nie mogła powiedzieć.
Miała pewne cechy, rzeczy i robiła pewne rzeczy, które mi się nie podobały i mnie odpychały. Spróbowałem ją zmienić. Zmieniłem- w miesiąc ;]
Nie było więc już przeszkód.
Wczoraj byliśmy na basenie z jej koleżanką i moim kolegą (oni się pierwszy raz widzieli, przypadli sobie do gustu).
No i na początku się ciepło przywitaliśmy (długo się nie widzieliśmy- wyjazdy więc nie było jak), pierwsza wyciągnęła ręce.
Fajnie było, zainteresowanie z jej strony duże. Jak to wiadomo bawiła się włosami (sam w pewnym momencie przyłapałem się na tym samym- mam średnio długie włosy, tak do ramion), potem moimi zaczęła...
Zaczęło się lekkie kino z jej strony.
W sumie to dziwna sytuacja, bo ona sobie wmówiła, że niby jesteśmy ze sobą czy co. Spotkaliśmy się kilka razy i już zaczęła pytać czy wolny jestem, rozmowy o związkach itp.
Więc wymyśliła sobie trochę za dużo.
Może też oczekiwała przez to więcej?
No ale wracamy do basenu:
W pewnym momencie jakiś przełom nastąpił wewnątrz mnie i zauważyłem, że inaczej o niej myślę.
Zaczęło mi zależeć, ale dalej tego nie okazywałem.
Nieszczególnie.
Potem jak siedzieliśmy na takim murku. Ona opierała sięplecami o mój prawy bok, a ja przez jej prawe ramie otulałem ją ręką "bo tak mi było wygodniej".
Ja w tym pewnym momencie zacząłem myśleć jak o targecie. Tak, nowy cel.
Gdzieś w jej iluzjach "byliśmy razem" (z tego co mówi tak zrozumiałem).
Gdy tak zwisała mi w pewnym momencie moja ręka przez jej ramie to zaczęła się bawić moimi palcami, delikatnie, nawet na nie nie patrzyła, rozmawiała i się bawiła.
Miłe uczucie, delikatne palce miała, bardzo.
Coś tam coś tam się jeszcze działo, a potem pożegnanie.
Odprowadziły nas kawałek, stanęliśmy i tak jeszcze gadamy.
Ja mówię, "no dobra idziemy bo nam bus ucieknie"
to jej koleżanka "ale się nie pożegnałeś" i tak zerkając na target.
Pomyślałem, że się z nią podroczę, wiecie zobaczymy jak zareaguje.
Że cały czas zgrywałem takiego co to jej nawet niechętnie dotyka- wjechałem jej przy którejś rozmowie na ambicje, że nei jestem latwy i musi mie poderwać, czy jakoś tak tylko w innych słowach.
Więc tak z 3 metrów macham "no to narazie" i się tak patrzę oczekująco.
Ona tak dziwnie gapi, a potem taki gest zapraszający rękami no to rozłożyłem ręce i się pożegnaliśmy jak należy.
Ogólnie to z początku się bawiłem dziewczyną.
Wczoraj zaczęła mnie cokolwiek obchodzić.
A dzisiaj pisze na gg, żebym się nie gniewał, ale ona się zastanawiała po powrocie i byśmy byli przyjaciółmi.
O co chodzi. To ST?
Muszę spadać, potem dokończę jak coś przypomnę sobie.
Opcji jest sporo: Albo 1. chciała Cię zdobyć z ambicji, dla sportu, i po wczorajszym stwierdziła, że już to zrobiła i przez to straciłeś prizeability, albo 2. zachowywałeś się w zasadzie wobec niej jak przyjaciel, kumpel, więc poczuła się w pewnym momencie z tym komfortowo, albo 3. Zdobyła się na pusha.
Odpowiedz sobie na pytanie, czy ją chcesz, czy nie. Jeśli tak, to moim zdaniem najprostsze rozwiązanie w tej sytuacji: spotkać się z nią sam na sam i pozornie nawet możesz przyznać jej rację, że nic z tego nie będzie więcej. A niedługo potem przydusić do ściany i pocałować, mówiąc, że nie wiesz co się z Tobą dzieje, chyba zakręciło Ci się w głowie, tego typu akcje. Ogólnie walić mocno w kino. Przynajmniej będziesz miał jasność sytuacji.
Macie rację: za długo.
No trudno, człowiek się uczy na błędach.
Następnym razem już takiego błędy nie popełnię;)
Pozdrawiam i dzięki.