Panowie,
mam duży problem. Otóż jakiś czas temu opisywałem tutaj swoją sytuację. Temat: http://www.podrywaj.org/intelige.... Od tamtego czasu znów między nami zaiskrzyło, ale może po kolei.
Na wstępie zaznaczę - chce być z tą dziewczyną choćby nie wiem co - w życiu nie spotkałem takiej dziewczyny i być może już nie spotkam.
Więc dla tych którym nie chce się czytać poprzedniego tematu. Mam narzeczoną i do niedawna myślałem, że jestem z nią szczęśliwy. Mam też koleżankę, która będzie przedmiotem tematu. Ona ma chłopaka od 2 lat i wg tego co mówi jest z nim bardzo szczęśliwa i bardzo go kocha. Otóż parę miesięcy temu całowałem się z tą koleżanką i wtedy powiedziała, że nic z tego nie będzie, że nie jestem w jej typie i nic to dla niej nie znaczyło.
Spotykam się z nią prawie w każdy weekend na uczelni i rzadko, bo rzadko poza - jej chłopak jest strasznie zazdrosny i musi wiedzieć dokładnie z kim, kiedy i gdzie idzie. Od ostatniego razu nic między nami się nie działo, chociaż praktycznie cały czas spędzamy ze sobą na uczelni i świetnie się dogadujemy. Naglę tydzień temu spotkaliśmy się w tygodniu żebym jej pomógł z zadaniem na uczelnie - ona chciała. Siedzieliśmy i gadaliśmy bardzo długo tak, że musiała wracać taksówką (na uczelnię nic prawie nie zrobiliśmy). Na sam koniec pocałowałem ją i poszedłem - taki buziak w usta. Nie powiedziałem przy tym ani słowa i poszedłem a ona wsiadła do taksówki. Miałem tego nie robić, ale to było silniejsze odemnie. Od tego momentu wiem, że nie mogę przestać o niej myśleć ani na chwilę.
Po tym zdarzeniu widzieliśmy się na uczelni. Powiedziała, że musimy pogadać. Powiedziała, że nie możemy, że to się nie uda, że jej chłopak się dowie, bo podobno już miała kiedyś taką sytuację. Dodam jeszcze, że z tego co mówi to miała sporo facetów już w swoim życiu. Powiedziałem, że ja wiem czego chce a chcę z nią być. Chciałem ją pocałować, ale prosiła, żebym tego nie robił. Dałem sobie więc spokój. Do końca dnia gadaliśmy normalnie i nie wracaliśmy do tematu. Po uczelni odwoziłem ją na autobus jak zawsze. Dojeżdżając poprosiła, żebym zjechał na parking. Tam chwyciła mnie za rękę, powiedziała, że nie wie co ma zrobić i myślała o tym od paru dni i nocy. Spytałem czy coś do mnie czuje - powiedziała, że tak i że chce tego, ale zarazem nie chce. W październiku przyszłego roku planuje wyjechać z kraju na stałe z facetem..... Całowaliśmy się w aucie na tym parkingu długo i długo siedzieliśmy trzymając się za ręce. Powiedziała, że od ostatniego razu wiele się zmieniło w jej stosunku do mnie i że gdyby była sama teraz to pewnie byłaby ze mną, ale nie jest.. Powiedziała, że już sobie coś postanowiła i musi się tego trzymać. Zaproponowałem, żebyśmy się spotkali na jednej randce i wtedy zobaczy, ale powiedziała, że nie może, że jej facet się wszystkiego dowie i nie wie co by mu miała powiedzieć.
Widzę, że czuje coś do mnie a ja za nią wręcz szaleję już. Wiem co powiecie - olej ją jest mnóstwo innych kobiet. Albo , że jestem debilem rozbijając związek. To wszystko prawda i zdaję sobie z tego sprawę. Nie dość, że rozbijam jej związek to jeszcze rozwalam swój. Wiem jednak, że jeśli nie spróbuję to będę żałował do końca mojego życia, bo nigdy jeszcze nie ciągnęło mnie do kogoś tak bardzo jak do niej.
Spotkanie w aucie skończyło się jak powiedziała, że pocałuje mnie ostatni raz i więcej tego nie zrobi, bo nie może. Pocałowaliśmy się i poszła. Może źle zrobiłem, że jej nie zatrzymałem no ale nie jestem dobry w te klocki niestety.
Następnego dnia na uczelni (spotkanie w aucie było w sobotę) nie potrafiła mi za bardzo spojrzeć w twarz, powiedziała, że się denerwuje ale była bardzo miła. Nie drążyłem tego tematu znów, bo nie wiedziałem co mam powiedzieć. Na koniec dałem jej prezent, który kupiłem jej na urodziny i święta - nie spodziewała się i podziękowała. Powiedziałem, żeby otworzyła go w domu i pojechała. Dziś napisała, że nie wytrzymała i otworzyła i bardzo jej się podoba.
Panowie proszę was o radę co mam teraz zrobić? Jak skutecznie rozkochać ją we mnie jeszcze bardziej, bo wiem, że ma już pewne wątpliwości co do swojej sytuacji i coś do mnie czuje. Ona bardzo nie lubi rozmawiać o sprawach sercowych w 4 oczy a i mnie to nie najlepiej wychodzi. Myślicie żeby zaprosić ją na jakąś randkę o której jej mówiłem? Jeśli tak to po jakim czasie i jak to zrobić? Starać się z nią gadać normalnie czy wracać do tematu? Nie chce jej za bardzo olać, bo boję się, że zapomni o mnie i jej przejdzie pod wpływem jej aktualnego faceta. Z drugiej strony może zatęsknić. Jestem strasznie skołowany i nie mam bladego pojęcia jak to rozegrać. Ja ją chyba kocham, więc mam nadzieję, że to chociaż trochę usprawiedliwia moje zachowanie. Jestem gotów zerwać zaręczyny gdybym ją zdobył, ale narazie nic takiego nie robię. Pamiętajcie, że to jest dziewczyna, która zna się na facetach i wie jak my postępujemy, więc chyba muszę ją jakoś zaskoczyć. Niestety nie będę się z nią widział na uczelni aż do 8 stycznia.
Pomożcie chłopaki!
Polecam blog saveriusa o podrywie zajętej dziewczyny. Wiele przydatnych informacji tam znajdziesz.
Nie będę prawić kazań, bo sam jestem w takiej sytuacji z tym wyjątkiem, że nie mam dziewczyny i walczę o zajętą.
Dąż do spotkania. Gdy do niego dojdzie pokaż się z jak najlepszej strony. Postaraj się, aby nie zapomniała tego dnia. Musisz wryć się głęboko w jej psychikę. Musisz wywołać w niej emocje, których nie czuła.
Czas działa niejako na twoją niekorzyść. Jednocześnie nie rób nic pochopnie. Zachowaj zdrową równowagę.
Z mojej strony mogę Ci tylko życzyć powodzenia. Nawet jeśli ta cała sytuacja wydaje się łatwa, to jest cholernie trudna. Ale jeżeli odpowiednio to rozegrasz, nie nagniesz swoich zasad, to wyjdziesz z tej walki wygrany.
podałbyś linka do tego bloga? Nie za wiele mi Twoja wypowiedź dała niestety
Wyszukiwarkę masz po prawej stronie
Ty liczyłeś, że dam Ci gotową odpowiedź? Starałem się dać wskazówki na sytuację, gdy zdecydujesz się na kobietę, o której mowa w poście.
przeczytałem oba tematy
dla mnie jesteś niereformowalna pipa... Te pytania na koniec pominę milczeniem. Nie wyciągnąłeś żadnych wniosków po poprzednim temacie. Żal!
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"