CEREMONY OF OPPOSITES
Season 1
Episode 02 – Maxxymilian’s redemption
Był czerwcowy wieczór. Maxxymilian leżał na łóżku słuchając muzyki i rozmyślając o swojej jakże bezsensownej egzystencji . Ostatnio coraz częściej popadał w melancholijny nastrój. Wiedział, że za rok skończy studia, ale nie miał pomysłu co zrobi dalej. W pewien sposób nie dawało mu to spokoju i w głębi duszy rozumiał, że brak pomysłu na siebie nie ogranicza się tylko do sfery edukacyjno-zawodowej. Coraz bardziej czuł się samotny i popadł nawet w lekką depresję.
Gdzie te czasy, kiedy miałem dziewczynę? Gdzie te dobre czasy? – myślał. Zastanawiał się też co się stało, że już nie potrafi cieszyć się z drobnych rzeczy, tak jak kiedyś. Życie wydawało się szare i nudne. Nagle zadzwonił telefon.
- Halo?
- Hej, Maxx! – dzwonił Piotrek, sąsiad z drugiej strony ulicy. – Wbijaj do mnie, ciśniemy na imprezkę!
- Ehm… No nie wiem, nie chce mi się.
- A co robisz?
- W sumie to nic ciekawego.
- To zbieraj dupę w troki i zapierdalaj do mnie! Jakieś koleżanki przyjechały do mojej siostry i chcą gdzieś wyjść, zabawić się trochę. Przecież sam z nimi nie pójdę, potrzebuję cię.
Piotrek był typem imprezowicza, ale Maxx znał go przede wszystkim ze wspólnego spijania browarów w pobliskim lesie i spierdalania policji na bani. Naprawdę nie miał ochoty z nim nigdzie teraz wychodzić, ale wreszcie uległ namowom kolegi. Po 15 minutach był u niego. Zamówili dwie taksówki i udali się do klubu.
Dopiero na miejscu tak naprawdę miał okazję poznać dziewczyny. Siostrę Piotrka - Karolinę - znał wcześniej z widzenia, ale pozostałych trzech towarzyszek nigdy wcześniej nie widział na oczy. Potem dowiedział się, że wszystkie pochodziły z Opola i przyjechały do stolicy na małe szaleństwo. Wśród nich była ona – Ewa. Co jakiś czas zerkała na niego zalotnie swoimi wielkimi brązowimy oczami, w których prawie od razu zauważył pewien błysk, jakąś iskrę, coś czego nie widywał za często u kobiet. Ewa nie tylko oczy miała wielkie. Jej biust w rozmiarze 75 D zwracał uwagę wszystkich facetów znajdujących się w jej bezpośredniej okolicy. Ciągle uśmiechnięta i pełna energii roztaczała wokół siebie niewyobrażalnie pozytywną atmosferę. Stan ten przez chwilę udzielił się nawet Maxxowi, który po kilku drinkach zapomniał o bezbarwności dzisiejszego popołudnia i zapragnął po prostu dobrze się bawić.
Zabawa to jedno, drinki to drugie. Stał sobie przy barze obserwując dziewczyny tańczące na parkiecie. Ciągle spoglądał na Ewę, wiedział już że ta dziewczyna ma coś w sobie, że bardzo mu się podoba. Jej atrakcyjność potwierdzali co jakiś czas obcy kolesie, którzy podbijali do niej w tańcu, co niezmiernie Maxxa denerwowało. W pewnym momencie, kiedy tak stał obserwując parkiet i wkurwiając się na cały świat dookoła, doznał olśnienia. Wiedział, że musi ruszyć dupę i coś zrobić, bo za chwilę ktoś mu zgarnie tą wspaniałą dziewczynę sprzed nosa, a on głupi nawet z nią nie porozmawiał. Co za ciota z ciebie, Maxx.
Łatwo powiedzieć, trudniej zrobić. Stał tak dalej, wymyślając co do niej powie jak już podejdzie i czekając na odpowiedni moment, który nigdy nie nadszedł. Uważał, że głupio by wyglądało gdyby tak po prostu zgarnął ją z parkietu i zabrał do stolika przy którym siedzieli znajomi. Nie czuł by się też dobrze zostając z nią na parkiecie, bo nie umiał tańczyć. Tak więc dokończył drinka i ze spuszczoną głową wrócił do stolika. Posiedział tak kilkanaście minut zastanawiając się dlaczego jest taką pizdą i czemu tak łatwo się poddał. W tym momencie czuł się jak ktoś, kto miał zagrać zajebisty mecz, ale nigdy nie pojawił się na boisku. Albo jak psie gówno rozjechane przez autobus. Jakkolwiek…
Wkrótce do stolika przyszła też Ewa. Przez dłuższą chwilę Maxx obserwował ją jak rozmawiała z koleżankami, ale sam się nie odzywał. Ciągle się na nią gapił i miał wrażenie, że ona to czuje. O Jezu, ale ona ma cycki! Chciał ich dotknąć, ale wydawało się to tak samo realne jak lądowanie człowieka na Marsie. Po jakimś czasie wszyscy wrócili na parkiet, ale ona o dziwo została z Maxxem sącząc drinka.
Teraz jest mój moment, teraz mam swoje pięć minut! - pomyślał Maxx wiedząc, że lepszej okazji na rozpoczęcie rozmowy nie będzie. W końcu pojawił się dialog, ale nie Maxxa z Ewą, tylko wewnętrzny dialog Maxxa w jego głowie.
Co powinienem powiedzieć? – myślał. – Jak do niej zagadać? Co ona sobie pomyśli? Pewnie mnie uzna za głupka. Maxx, ty pizdo. Lepiej zostań gejem.
- Więc… Ty jesteś Maxx…
- Co? – W pierwszym momencie nie był pewien czy Ewa naprawdę mówi do niego. – Ekhm… No tak, tak mam na imię.
- Czym się zajmujesz, Maxx? – Spytała.
- Eee… Niczym ciekawym. Studiuję i takie tam... – Już w momencie w którym wymawiał te słowa nie był zadowolony z tego jak to zabrzmiało. Czuł w głębi serca, które teraz waliło jak nigdy, ze coś właśnie spieprzył. Tylko co?
- Acha… Ok… - odpowiedziała krótko Ewa odwracając zupełnie wzrok.
Maxx mógłby przysiąc, że właśnie zobaczył jak w oczach tej dziewczyny gaśnie ta tajemnicza iskra, która wcześniej przykuła jego uwagę.
Co ja do cholery zrobiłem? Powiedziałem coś nie tak? – Pomyślał. – Gdyby tylko był sposób, żeby to odkręcić, kurwaaaa!! A co mi tam! Może wyjdę w jej oczach na oszołoma, ale przynajmniej na takiego, którego zapamięta na długo. Co mam do stracenia?
- A oprócz studiowania jestem seryjnym mordercą. – Wypalił pierwszą rzeczą jaka mu przyszła do głowy.
- Co?! – Zapytała Ewa ze szczerym zdziwieniem w głosie.
- Żartuję! – odpowiedział Maxx z lekkim uśmiechem. – Nie musisz się mnie bać.
Widział w tym momencie, że odzyskał jej uwagę. W oczach Ewy znowu pojawił się ślad dawnego blasku.
Jest dobrze – myślał. – Tylko co powiedzieć dalej? Zapytać ją o coś? Zaraz znowu zapadnie niezręczna cisza i co wtedy?
Sytuację uratowała sama Ewa, pytając:
- A co studiujesz? I na którym jesteś roku?
- Ekonomię. Właśnie skończyłem czwarty rok, a za rok o tej porze zamierzam być magistrem.
- O! To ile Ty masz lat?
- 23.
- Młodziutki jesteś.
- Młodziutki? W takim razie ile ty masz lat?
W tym momencie Ewa się trochę zawahała, ale po chwili odpowiedziała z uśmiechem:
- 25.
- Tyle co moja siostra.
- Masz siostrę? – Ewa kontynuowała serię pytań.
- Tak, mieszka we Wrocławiu.
- O! To niedaleko mojego miasta.
- To Ty nie jesteś z Warszawy? – Spytał Maxx z lekkim zdziwnieniem.
- Nie, jestem z Opola. Wpadłyśmy z dziewczynami na zakupy i trochę poszaleć.
Maxx nie mógł uwierzyć, że ta rozmowa dalej trwa, że faktycznie można rozmawiać z dziewczyną o byle czym i jakoś to idzie. Miał świadomość tego, że konwersacja ta z jego strony jest daleka od ideału, ale powoli zaczynał mieć to w dupie. W tym momencie żył chwilą. Rozmawiali w ten sposób jeszcze jakiś czas, a Maxx coraz bardziej żałował, że nie zdobył się na odwagę, żeby zagadać do niej wcześniej. Jakże dobry humor miał w tej chwili! Wiedział, że nawet jeśli skończy się tylko na rozmowie, a szczerze mówiąc na więcej nie liczył, to i tak będzie dobrze wspominał ten wieczór. Był świadomy tego, że to ona pierwsza zaczęła rozmowę. Poza tym mogła w tym momencie być gdzie indziej, z kim innym, ale była z nim. To sprawiło, że przez chwilę poczuł się jak król.
Niestety, wszystko co dobre szybko się kończy. Wkrótce postanowili wracać. Zamówili taksówki i udali się wszyscy do domu. Maxx i Ewa jechali tym razem jednym autem. Usiedli na tylnym siedzeniu, a Ewa przytuliła się lekko do swojego towarzysza. Maxx objął ją lekko ramieniem, chociaż przez moment wahał się, czy powinien to zrobić. Ewa jednak nie protestowała. Jechali w ten sposób do domu rozmawiając jeszcze przez całą drogę. W trakcie podróży Maxx dowiedział się, że Ewa i jej koleżanki miały nocować u Karoliny. Jednak Ewa nie dotarła tam tej nocy. Zamiast tego znalazła wygodne łóżko po drugiej stronie ulicy… W sypialni Maxxa.
To be continued…
Odpowiedzi
Siadaj i pisz co było dalej
śr., 2010-11-17 23:03 — DabooSiadaj i pisz co było dalej
Ej stary harlekiny dla kolesi
czw., 2010-11-18 00:09 — BastekEj stary harlekiny dla kolesi powinieneś pisać. Będą ci za to płacić, a sami konia walić z radochy.
Obustronna korzyść
pomyśl..
Genialne:)
czw., 2010-11-18 08:09 — splawik123Genialne:)
no powiem szczerze Maxx że
czw., 2010-11-18 15:20 — mariano_italianono powiem szczerze Maxx że twoje wpisy zajebiście mi imponują
Czyta się z takim zrozumieniem że i małolat wszystko sobie wyobrazi. tekst GIT i czekamy na więcej 
Mi też sie podoba Twój styl
czw., 2010-11-18 21:08 — JacekDrwalMi też sie podoba Twój styl pisania.
Choć szczerze - średnio chce mi sie wierzyć, ze wylądowała tej nocy w Twoim łóżku, ale zobaczymy co będzie dalej
Chcialem tez wlasnie zarzucic
czw., 2010-11-18 22:17 — EzowyChcialem tez wlasnie zarzucic , ze chyba nikt jej dawno nie ten , ale ladnie napisane to co bede krytykowac ; )