witam ,w pewnej rozmowie wyniklo ze dziewczyna boi sie ze za jakis czas moje uczucie w stosunku do niej moze sie zmienic i ja zostawie,ja jej na to" ze czemu mialbym tak zrobic,niewidze powodu" dodam ze racjonalistka jest bardzo ,czesto analizuje to co mowie czasem wyciagajac bledne wnioski i musze ja uswiadamiac ,ale generalnie to nie wiem co jej odpowiadac na takie teksty,zeby przestala tak wogole myslec
nie wiem czy dobrze radzę ale może:
Jeśli sobie na to zasłużysz to pewnie tak ( z uśmiechem na twarzy)
Albo:
Jeśli nie dasz mi do tego powodów to raczej nie
???
no to zaraz byly by pytania jakie to mogly by byc powody,dodam ze dziewczyna jest madra ,ulozona i zalezy mi na niej
też kiedyś pewna dziewczyna mi to mówiła i faktycznie miała rację
Pewnego dnia obudzisz się i okaże się, że nie ma już wystarczająco dużo czasu na zrobienie wszystkich rzeczy, które zawsze chciałeś zrobić. Zrób je teraz.
moze ktos cos madrego podpowie?
tylko jej nie mów że ją kochasz i będziesz z nią na dobre czy złe
odpierdolisz to odejdę proste, a co takiego zrobię, sama się domyśl
Kobiety dojrzewają do 10 roku życia, potem rosną już im tylko cycki
no zgadzam sie z toba to oczywiste ,tylko jak wspomnialem ona to jest taka racjonalistka i wszystko by chcaiala wiedziec na juz ,i pewnie by mnie zaraz zasypala pytaniami co to znaczy ze "cos odpierdoli i co mam na mysli ,co musiala by zrobic nie tak"rozumiesz najlepiej jakby jej wystawil czarno na bialym a tak sie nieda
Za ostro jak na spokojną rozmowę ludzi będących w związku. Ja odwołałbym się do wcześniej ustalonych zasad. Dokładniej chodzi mi o zaufanie. [Jeżeli coś takiego było ustalone] Wskazane byłoby dodanie coś o tym, że jeżeli coś zepsuje to konsekwencje będą nieuniknione.
zasady ustalilem oczywiscie na poczatku i uslyszalem od niej ze jest wstanie mi dac taki zwiazek oparty na tych zasadach
przypomina mi moją dziewczynę
też tak mówi ale na to mam zawsze prostą odpowiedz jak nic złego nie zrobisz (co było kiedyś tam poruszane) to nie musisz sobie zaprzątać tym głowy
trochę nie pewności zawsze musi być ale byle nie w nadmiarze
a jak zrobisz to jak saper pomylisz się tylko raz
a tak na dobrą sprawę to jest takie sprawdzanie gruntu przez kobiety dlatego lepiej jak nie mają go zbyt pewnego bo im się w głowach przewraca
pozdro
wiecie panowie to jest tak jak gdzies tutaj czytalem ze latwiej jest laske zarwac i nawet doprowadzic do zwiazku ,trudniej jest ten zwiazek utrzymac i to jest prawda
Powiedz Jej, że nie możesz Jej obiecać, że do końca życia będziecie razem, ale narazie jest zajebiście, będzie jeszcze lepjej i zawsze będziesz z Nią szczery. Koniec.
Najgorsze dla człowieka to obejrzeć się wstecz, gdy jest już za późno
wogole to niewiem czy ja tak trafilem ale jak sobie przypomne to jak kiedys rozmawialem z nia wlasnie o zasadach ze jak mnie zawiedzie to bede musial odejsc to mi wyjechala ze jej nie ufam i bedziesz tu madry czlowieku
Jeśli dziewczyna zasłużyła - jak najbardziej powinieneś Jej ufać. Oczywiście nie bezgranicznie. Trzeba znać granicę rozsądku...
Najgorsze dla człowieka to obejrzeć się wstecz, gdy jest już za późno
no to oczywiste ,tylko co jej odpowiedziec na to jak ci wypali ze jej nie ufasz?
Powiedz, żeby w takim razie podała powód swoich wątpliwości, bo ja nie wiem jak jest między wami, może rzeczywiście ma powody...
Najgorsze dla człowieka to obejrzeć się wstecz, gdy jest już za późno
jest dobrze ale wydaje mi sie ze przez te jej obawy doszukuje sie jakby na siele powodu ze moge ja zastawic i zaczynam jakis temat i ona sie zaczyna doszukiwac jakichs szczegolow ,ja jej powiedzialem ze jej ufam itd.z zasadami ,wychodzi jakby ona byla bardziej nieufna bo ma gdzies w glowie te obawy
Powiedz Jej, że zaufanie to podstawa związku, bez niego nie ma prawa taki istnieć i niech się jebnie w sagan.
Najgorsze dla człowieka to obejrzeć się wstecz, gdy jest już za późno
nie no moze niech sie jebnie w sagan to nie heh
Najgorsze dla człowieka to obejrzeć się wstecz, gdy jest już za późno
Paweł. Każda panna lubi czuć się pewnie. Stąd te pytanie.
Wyznaję zasadę "dwa kroki do przodu, jeden do tyłu".
Jeśli nie wiesz, co mam na myśli, już wyjaśniam.
Mówiąc w skrócie. Żyjesz sobie z kobietą. Wasze relacje jakoś się tam układają. Od czasu do czasu odbijesz ST, kiedy trzeba przytulisz, dasz jej też mocne rżnięcie, zaserwujesz porządny zastrzyk pozytywnych emocji. Ale kiedy dziewczyna zaczyna czuć się coraz pewniej i wchodzi ci na głowę, nie dając żyć i ingerując kompletnie w twoją prywatność, sprowadzasz ją na ziemię. Mówiąc podręcznikowo, chłodnik, ogólne oziębienie relacji i krótkie przedstawienie tego, co cię wkurwia. Laska zwykle pęka i się ogarnia.
Wracając jednak do meritum sprawy. W niczym jej nie zapewniaj, bo wykorzysta to przy najbliższej okazji odwracając kota ogonem.
"Niemożliwe, że mówi to ten sam facet, który niedawno zapewniał mnie o tym, że już zawsze będziemy razem. Nie poznaję cię" albo "Jak możesz tak robić?! Ostatnio mówiłeś coś innego! Za grosz w tobie prawdziwego mężczyzny!".
I nie dość, że laska może cię wyruchać, to przyklei ci jeszcze etykietę skończonego kutasa.
Masz dwa wyjścia. Kompletne olewanie tego typu pytań bez tłumaczenia (prawdopodobne, że laska się obrazi i nie będzie odzywała się przez dzień albo dwa. Ale wróci z workiem przeprosin i wstydu i temat zakończy się raz na zawsze) albo krótka odpowiedź... "Nie wiem, nie jestem prorokiem" i podobna reakcja.
Wybór należy do ciebie.
Niezależnie jednak co zrobisz, bądź konsekwentny i trzymaj się tego, co mówisz i robisz. Czy pannie to się będzie podobało czy nie, na pewno urośniesz w jej oczach, a i zobaczy, żeś nie cipa, która tańczy tak, jak ona jej zagra.
W końcu masz tak zawrócić jej świat, by chciała być przy tobie... Pokazać swoją wartość jako faceta.
Per aspera ad astra
no dobre to co napisales ,czlowiek uczy sie cale zycie heh