Mój związek trwa już pół roku. Gdy do niego wchodziłem byłem facetem żyjącym swoim życiem, o którego względy trzeba było się nieźle postarać. Doskonale kontrolowałem sytuację, byłem lekko niedostępny. Zachowywałem się jak taki mały drań, który zawsze stawia na swoim i do którego nie można podskoczyć, bo to się może źle skończyć.