
Blog numer 2.
Czuję się zagubiony , piszę z czystym umysłem wolnym od alkoholu i miękkiego narkotyku , upojony tylko nikotyną. Walczyłem i walczę nadal z nałogiem. Bez papierosa w ustach czuję się jak dziecko, której zabrano ulubioną zabawkę. Wydobywa się ze mnie krzyk bólu i chęć rzucenia wszystkiego do jednego kontenera śmieci. Chęć bycia bezdomnym i oddania steru „sprawiedliwemu” światu. Najgorszy jest moment , kiedy papieros tak enigmatycznie wpaja się w kontekst sytuacji kiedy przejawiam refleksje i jest mi prostym językiem, smutno. Nie miałem okazji poznać szczęścia od paru lat wstecz, nawet nie pamiętam co potrafiło to uczucie wydobyć ze mnie.
Relacje poprawiłem z rodzicami , w sumie chciałem się tylko wygadać. Z przyjaciółmi z którymi dzieliłem dumnie swoje klocki nie mogę szczerze rozmawiać, odsuwam się w otchłań marazmu. Kiedy smutek przejawia się w oczach , w całym naszym ciele, kiedy to w środku zaczyna się wyrywać , gryźć , plątać się o własne łańcuchy własnoręcznie mu założone czuję malutki progres . Nie topię się w łzach czy w żalu nad samym sobą , dryfuję na skromnej tratwie z dziurawym żaglem na morzu. W szkole kilkanaście utrzymanych kontaktów wzrokowych z dziewczynami , u paru zbudowana początkowa relacja, tylko czekają na mój ruch, na okazję kiedy będę mógł wziąć swoją broń do ręki , dotknąć spustu i strzelić.
Dziewczyna numer 1 , ciągle zwodzi mnie swoim genetycznie posiadającym w darze od Matki natury wzrokiem. To spojrzenie jest tak hipnotyzujące jak szelest spalania papierosa , pomarańczowym żarem. Uśmiecham się z prawdziwym pragmatyzmem , czuję się wtedy bardzo dobrze, ale na moment . Wykona swój ruch a potem ja i znowu ona, odwraca swoją głowę tak perfidnie że powinienem wystrzelać w Nią cały magazynek mojej broni.
Dziewczyna numer 2. Posiada w sobie świetne prowokujące ruchy , którymi żywię się jak pierdolony szerszeń, desperackim pszczołami. Nie reaguję , napędza ją to , ma w sobie pewną siłę, dominację , chce czuć się po zwycięsku i przyjąć nawet używając swoich sztuczek pewną koronę.
Dziewczyna numer 3 niczym mnie nie zainteresowała , ale jej uśmiech był półsłodki , jak kupiony u pszczelarza ze sztyletem , miód. Odwzajemniłem to . Przebierała się tak długo , by być przy mnie i czekała jak powiem „cześć”.
Dziewczyna numer 4. Odrzuciłem ją, nie lubiłem jej malutkich ust , które nie mogły zgrać się z moją agresywnością , a zarazem pełną inwencji sztuki zgrania. Chciałem seksu , nigdy jej o tym nie powiedziałem. Czytałem z Niej wszystko jak z dłoni a moment kiedy muskałem ją po szyi , był końcem tej znajomości. Nie chciałem jej , choć odrywałem się od wszystkiego tańcząc z Nią do niezbyt dobrej muzyki.
Kobieta numer 5. W chwili , gdy widziałem jej tyłek chciałem ją rżnąć . Chciałem ją obrócić , zdjąć z Niej zbyt małe jeansy jak na wielkość jej pośladków i czuć zapach pochwy , wgłębić się w Nią i pierdolić ją jak różowy królik wśród innych szarych królików piszących „Nie wypada”. Otworzyłem ją, widziałem ten błysk w oku . Nie miała styczności z tanimi i tandetnymi sztuczkami , potrafiącymi wysłać ogrodnika mającego zadanie pielęgnować swoje kwiaty na pustyni. Zastanawiałem się, odchodząc ile ma lat i czy ona jest już mężatką. Zostawiłem ją jak cholernego żołnierza bez broni z pustą manierką na froncie wroga.
Dziewczyna numer 6. Podoba mi się wizualnie, widzę w Niej skromną twórczynię swojego życia. Nie miałem okazji , nie zrobiłem jeszcze kroku żeby zamienić z Nią choć jednego zdania. Wygląda na dziewczynę , która będzie dobrą i kochaną żoną w przyszłości.
Kiedy widzę jeszcze cały świat promykami oświetlonymi słońcem , potrafię cieszyć się życia, ale w nocy zaczyna się magia. Cierpię i oblewam się długotrwało strumieniem wody, zastanawiając się co wybrać. Moja wiara jakby zakopała się głęboko z wraz z Jezusem po samą głowę. Nic nie potrafi mnie tak oderwać od wszystkiego jak osoby, słowa naszpikowane niebezpieczeństwem. Ten kierunek powinienem wybrać i drugi wykorzystując moją chorobliwie niezwykłą wyobraźnię , pierdolony atut jak włosy u Salomona. Lubię hazard i wszelkie gry mające wpływ na znaczenie tego słowa. Szkoda tylko mojego szmalu i pozytywnych wyobrażeń o wygranie. Napajam się moim systemem bez hamulca rzucającego się wir niebezpieczeństwa .
„Zadaję sobie sam ból , ego i duma są głodne cierpienia. Chciałbym ją mieć teraz , przed sobą i napawać się widokiem jej nagiego tyłka, nie koniecznie zakłócając widok jej piękna. Rżnąć ją jak dziwkę a potem przytulić się do Niej jak okłamany romantyk”
Odpowiedzi
nie wiem czemu mam wrażenie
czw., 2012-01-12 22:04 — Smartnie wiem czemu mam wrażenie ze jak czytam Twoje blogi to jakbym płynął xD ale nigdy nie potrafie dotrwac do konca ale teraz spróbuje ..
Czytając ten wpis czuję
śr., 2012-01-25 14:27 — dumny jak pawCzytając ten wpis czuję natłok negatywnych emocji.
Nie ma emocji - jest spokój.