W poprzednim blogu była mowa o 'innej kobiecie'. Teraz dowiedzie się o niej troszkę więcej.
Piątkowy wieczór, umówiłem się z kumplem do pubu, był koncert, dobre rockowo-metalowe granie, czyli typowo moje klimaty. Nie musiałem nic pić, muzyka wprawiła mnie w naprawdę świetny nastrój. Jak zwykle stoję pod sceną, żeby obserwować gitarzystę (sam gram od roku).