Portal Uwodzicieli
Witryna poświęcona relacjom damsko męskim oraz budowaniu międzyludzkich więzi emocjonalnych.
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit END.

Życie ma tyle barw, ile zdołasz w nim dostrzec.

Portret użytkownika Antek_

Jestem tu nowy, więc wypadało by coś powiedzieć o sobie Wink Tak jak zapowiadałem wcześniej piszę blog właśnie na ten temat. Mam 25 lat, kończę studia i mam jakieś tam doświadczenia z życia i kontaktów z kobietami.

Z góry dzięki za poświęcony czas, mam nadzieję że dzięki temu będziecie mogli mnie lepiej poznać, bo nie ukrywam, że strona bardzo mi się podoba i zamierzam brać z niej jak najwięcej, ale dawać z siebie z nawiązką, bo przecież my wszyscy tworzymy to miejsce.

Oto moje przemyślenia, zasady, wartości których staram się trzymać w życiu i w rozwoju osobistym:

1. Bądź przyjazny, nawet dla wrogów, tym samym bądź sobą, dąż do swego celu.
2. Życie to najlepszy teatr, tragedie z przeszłości z biegiem czasu stają się komediami.
3. Jeśli sam ze sobą nie będziesz szczęśliwy, to żadna cudna kobieta nie da Ci szczęścia.

1. Bądź przyjazny, nawet dla wrogów, tym samym bądź sobą, dąż do swego celu.

Ostatnio czekając na przystanku w rodzinnej miejscowość na autobus, którym miałem dotrzeć do miasta studiowania, spotkałem znajomą mi twarz. Był to pijany facet, w moim wieku. Podchodzi i okazuje się, że to kolega z podstawówki. Przygląda mi się uważnie poczym bełkotanym głosem mówi:

- Kurwa Mateusz, tak zarosłeś że Cię nie poznałem!
Odpowiadam:
- Cześć Łukasz!

Po chwili dzwoni do mnie najlepszy, najsilniejszy facet na ziemi. Mój Ojciec. Pyta się czy nie ma żadnego dymu, bo przejeżdżał samochodem obok przystanku i widział z kim stoję.
Łukasz to człowiek z typowo patologicznej rodziny. Dzisiaj widać na jego twarzy wiele blizn, rozcięcia i obicia twarzy. Już w czasach podstawówki miał problemy z nauczycielami, nauką i kontaktem ze społeczeństwem. Każdego bił, dokuczał i przezywał. Jednym z jego oprawców o dziwo byłem ja. Nie raz jako dziecko wracałem do domu z płaczem, że on i jego koledzy wyzywali mnie od grubasów, sierot, okularników itd. Moi najwspanialsi na ziemi rodzice zawsze mi tłumaczyli, że to przejściowe zjawisko.

- Zmieniłeś się, te buty, zarost, włosy waga - jak u typowego faceta. Ostatnio w gazecie czytałem, że grasz z bratem, macie zespół – kontynuował pijackim głosem Łukasz.

- No tak, gram na gitarze od 7 lat, młodszy brat gra na perkusji. A co u Ciebie? – odparłem

- 4 lutego umarł mój ojciec. Od tamtej pory piję dzień w dzień, bo nie da się inaczej. Mam problemy z policją, za jakieś rozboje sprzed kilku lat, Mateusz nie chce mi się żyć, muszę co miesiąc stawiać się na policji, miałem 3 próby samobójcze, uratował mnie młodszy brat odcinając mi sznur na którym chciałem się powiesić. Miałem się żenić, ksiądz umówiony, na zapowiedzi dane, ale kobieta ze mną zerwała. Nie chce mi się żyć, to nie ma sensu, pracy nie ma, nie wiem co z sobą robić.

- Co Ty gadasz?! nie bądź miękki, dasz radę – nie ma sytuacji bez wyjścia – odpowiedziałem natychmiast.

Pijany młody człowiek, w tej chwili ze łzami w oczach złapał mnie za rękę uścisnął mocno i ze łzami w oczach odpowiedział:

- Mateusz, przepraszam Cię, za te lata podstawówki dokuczałem Ci, gnębiłem…. Chciał powiedzieć coś dalej ale natychmiast przerwałem mówiąc:

- Przestań! Nie ma o czym mówić, gówniarzami byliśmy.

Jego oczy jeszcze bardziej pokryły się łzami kontynuował mówiąc:

- Widzisz, wszyscy cwaniacy z którymi trzymałem w podstawówce nie odzywają się do mnie na ulicy, Ty i Inni zawsze poznajecie.

Wsiedliśmy do busa. Rozmowa zeszła na temat pracy. Łukasz mówił że nigdy z wykształceniem podstawowym nie znajdzie pracy, ma problemy z policją, prokuraturą zostaje mu tylko się zabić. Pytam go więc w czym jest dobry, co lubi robić. Odpowiada że łapie fuchy. Pytam jakie fuchy?

- Układam piece kaflowe – nauczył mnie tego dziadek.

- Chłopie czy Ty wiesz, że teraz praktycznie nikt nie umie tego robić, a ludzie płacą grube pieniądze, żeby ktoś im zbudował głupi kominek w salonie? Jak się powiesisz to kto zrobi to lepiej niż ty?! – odparłem

- Mój syn – odpowiedział wstając z siedzenia, ściskając moją dłoń i wychodząc w stronę drzwi autobusu.

- Do zobaczenia – odpowiedziałem celowo, tak jakby obiecał mi uściskiem następne spotkanie.

O co chodzi w przytoczonej historii?

Nie raz znajdujemy się w beznadziejnej sytuacji, gdzie wydaje nam się, że trzeba ze sobą skończyć bo nic już nie ma sensu. Też miałem takie chwile, o tym później. Jeszcze kilka dni temu nie był bym w stanie pomyśleć, że mógłbym uścisnąć dłoń swemu oprawcy z czasów podstawówki, który w taki czy inny sposób zachwiał moją pewność siebie co przełożyło się również na późniejszy kontakt z kobietami. Po co więc palić za sobą mosty, gdy można niby skreśloną osobę odkryć na nowo? Od każdego człowieka na ziemi można się wiele nauczyć.

2. Życie to najlepszy teatr, tragedie z przeszłości z biegiem czasu stają się komediami.

Po zdaniu matury miałem poważny wypadek. Świeżo po zerwaniu z moją ówczesną dziewczyną poddałem się rutynom pracy dnia codziennego. Miałem do spalenia duży stos gałęzi. Nie chciałem się bawić w wielogodzinne ognisko, więc poszukałem wspomagacza spalania i znalazłem najgorszy z możliwych - BENZYNA, tak! Ta, którą jeździ każdy samochód, ta która jest wybuchowa i łatwo palna. Jak opętany wylałem jej 7 L na gałęzie bez żadnego namysłu, po czym wszystko namiętnie podpaliłem malutką zapałką. Efektu nie muszę opisywać, poważne oparzenia twarzy, rąk, spalone włosy na głowie. Dzisiaj mówię o tym z uśmiechem, ale wtedy gdy w szpitalu w nocy zobaczyłem moją czarną gębę, w myślach miałem tylko jedno: Skończ ze sobą, bo żadna dziewczyna nie spojrzy na twarz z bliznami po takim oparzeniu. Odłożyłem nóż i położyłem się spać. Rano przyszła pielęgniarka przyniosła gorącą herbatę i z uśmiechem powiedziała stawiając gorącą herbatę:

- Tylko Pan się nie poparzy, bo gorąca jest!.

I tak o to tragedia stała się komedią. Twarz się zagoiła, bez żadnej blizny, na rękach są ślady, które sprytnie wykorzystuję jako rutyny przy kontaktach z HB. Nie poddawaj się nie osądzaj z góry niezakończonego meczu, bo nawet na kilka sekund przed końcem wszystko może się zmienić diametralnie.

Oprócz tego przykładu mógłbym wymieniać ich milion, łącznie ze studiami na które nigdy nie pomyślałbym, że się dostanę i przetrwam rok, a tu proszę zbliża się już koniec 5go oku Wink

3. Jeśli sam ze sobą nie będziesz szczęśliwy, to żadna cudna kobieta nie da Ci szczęścia.

W życiu byłem w dwóch poważnych związkach i jednym „luźnym”. Popełniałem błędy o których nie raz tu mówiono. Pierwszy związek, był z perspektywy czasu śmieszny bo taki „szczeniacki”, drugi bardziej poważny, ale zostałem przez nią zdradzony, co gorsza uczuciowo niż fizycznie. Bardzo ugodziło to w mój system postrzegania kobiet i związków z nimi. Aż do pewnego czasu, gdy doszedłem, że tak naprawdę to powinienem jej podziękować, za to że to zrobiła, bo gdyby nie to nie byłbym tym kim jestem teraz. Trzeci „luźny” oparty na kontaktach fizycznych, mimo to byłem cholernie manipulowany w celu zadeklarowania związku którego nie chciałem, mimo że z góry określiłem, że nie chcę się angażować. Wniosków, przeżyć, przemyśleń było milion. Czasami popadałem w skrajności twierdząc że „Baby to chuje, dziwki itd.” Nic bardziej mylnego. Kobiety też potrafią być fajne, nawet bardzo, ale najważniejsze to mieć pod sobą taką małą rajską wysepkę w której jest się samemu i właśnie samemu czujesz się na niej dobrze, a gdy na horyzoncie pojawi się kobiecy przybysz możesz jej zaoferować wkroczenie na tą wyspę, ale musi pamiętać, że to Twoja wyspa i ona pod żadnym pozorem nie może zrobić tam spustoszenia, urządzać jej po swojemu, może być wspaniałym gościem i wtedy doda barw życiu na tej wyspie. Wtedy szczęście którego masz tak dużo w sobie, dzielisz tą drugą osobą, a wiadomo że szczęście to jedyna sprawa, która mnoży się gdy się je dzieli.

Co jest moim szczęściem w tej chwili? To kim jestem, to że mam cudowne warunki do życia, to że wychowałem się w dobrym domu gdzie od dziecka wpajano mi najlepsze wartości, to że mam przyjaciół zainteresowania których czasami wydaję mi się że jest za dużo Wink Mam też cele i marzenia których też jest milion, marzenia nic nie kosztują a człowiek który nie marzy umiera. Dla mnie męskość to sztuka podejmowania moralnych decyzji w każdej sytuacji.

Nad czym muszę pracować jeśli chodzi o kobiety?

Przede wszystkim na podejściach do kobiet tych "ulicznych". O dziwo jestem człowiekiem bardzo komunikatywnym, ale jakoś wpoiło mi się w głowę, że aby zacząć kontakt muszą być ku temu sprzyjające warunki. Z zagadaniem do dziewczyny, która przyszła do koleżanki, nie mam problemu, do dziewczyn z grupy też nie, na imprezie ognisku też znajdę jakiś temat i odwagę. Ale na ulicy, przystanku, w autobusie włącza mi się jakaś blokada, że to nieodpowiednie miejsce.

Druga sprawa, to przejmowanie się kobiecymi humorkami, i tym co sobie pomyślą.

Trzecia to "zamknięcia". Nie wiem jak to się dzieje, że wszystko jest ok w trakcie imprezy, rozmowa się klei, są oznaki zafascynowania do następnego dnia. Potem jakoś to się nie klei i nie kończy happyendem.

Na zakończenie.

Cieszę się, że trafiłem na tą stronę. Wiele dała do myślenia, wiele uczy, a nawet czasami budzi kontrowersje w mojej głowie, ale jedno jest w niej najważniejsze jesteście tu Wy ludzie którzy coś w życiu przeżyli i wzięli je w swoje ręce zamiast marudzić jakie to ono nie chujowe.

„Życie ma tyle barw, ile zdołasz w nim dostrzec”

Każdy może siąść i zacząć narzekać. Małe dziecko na brak wymarzonej zabawki, nastolatek na zakazy rodziców, student na studia, dorosły człowiek na pracę politykę i inne duperele, starsi na choroby i system ochrony zdrowia.

Ale to nie tędy droga…

Warto słuchać innych i od razu nie negować tego co mówią. Swego czasu dużo czytałem, słuchałem wykładu ludzi zajmujących się psychologią, religią itd. wiele rzeczy mi nie pasowało w tym co mówią, ale teraz zrozumiałem, że nawet do pewnej wiedzy którą nam inni przekazują trzeba dorosnąć, lub po prostu przeżyć to na własnej skórze, bo przecież kaczka nie nauczy się pływać dopóki wody w dupę nie nabierze...

Pozdrawiam

Mateusz.

Odpowiedzi

Portret użytkownika agm88

Za punkt pierwszy masz u mnie

Za punkt pierwszy masz u mnie plusa.
Spotykając ludzi którzy niegdyś mnie wyśmiewali i terroryzowali, a teraz stoczyli się na dno, jedyne co to jest mi ich żal.
Zero negatywnych emocji w stronę tych istot.
Nie ma co żyć przeszłością... Wink

Portret użytkownika M4rass

Z mojej strony nic dodać nic

Z mojej strony nic dodać nic ująć... I racja. Nie ma sensu żyć przeszłością. Chciałbym żeby tak właśnie było w moim życiu teraz. Choć każdego dnia jest lepiej. Może kiedyś podziękuję mojej pierwszej, wielkiej miłości za to, że dzięki niej właśnie stałem się tym, kim miałem się stać.
Fajny blog! Pozdrawiam. Wink

Portret użytkownika fuse

Lubię czytać takie

Lubię czytać takie wpisy.

Duże piwo dla tego pana!

Portret użytkownika kilroy

Życie to najlepszy teatr,

Życie to najlepszy teatr, tragedie z przeszłości z biegiem czasu stają się komediami.

świetne hasło, świetny blog