Portal Uwodzicieli
Witryna poświęcona relacjom damsko męskim oraz budowaniu międzyludzkich więzi emocjonalnych.
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit END.

Zosia

Portret użytkownika baudelaire

Mając lat skończone 19ie poznałem Zosię. Zosia jakości była przedniej,a jej 18letnie ciało wołało "zajmij się mną! zajmij się mną ogierze!".
Jak na źrebię nastoletnie(choć większosć 19latków uważa się za mężczyzn pełną gębą- jak i ja w owym czasie), poradziłem sobie z otwarciem Zosi wspaniale. Pamiętam że miałem na głowie czapkę. Czapkę którą siostra przywiozła mi z wakacji. To nic że wyglądałem jak mieszanka pajaca z błaznem. Ważne że Zosię zaciekawiła moja czapka i to co pod nią. Do Zosi aspirowałem równe 6 miesięcy zamim Bramy Raju zostały mi otworzone i zobaczyłem że Zosia cipkę posiada. Czekałem bo byłem porządnym facetem i chciałem być dobry dla Zosi.
Do Zosi mialem daleko- jeździłem trzema środkami komunikacji a później drałowałem przez pola, co trwało ze 2 i pół godziny w jedną stronę, ale tylko wtedy tak szybko, jak mi spasować dyliżanse raczyły, ale że byłem dobry dla Zosi, to pędziłem czy śnieg, czy deszcz czy huragany.
Moje doświadczenie w owym czasie z kobietami ograniczało się do tego że już wtedy od kilku lat używałem sobie na Zosiach wszelakiej maści, jednak nic poważnego poza stresem że któraś z Zoś mogła być ze mną w ciąży nie wynikało. Raz na jakiś czas ten moment przychodził, jednak dzięki temu Panu w niebie ojcem przypadkiem nie zostałem.
Z Zosią przeżyłem wiele lat zanim zbrzydliśmy sobie na tyle że postanowiłem Zosię zostawić. W sumie powinienem był Zosię kopnąć solidnie w jej ładną dupę gdzieś w połowie naszego stażu, jak mnie oszukała i jak ją przypadkiem spotkałem z "kolegą" w knajpie. Ów kolega pokazywał jej majtki jakie sobie kupił;). Ależ mnie wtedy zamurowało, myślałem że typa zabiję. Jak on mógł moją Zosię zabawiać?????...no i wiecie, Zosia wybiegła z knajpy oburzona, a ja zamiast wypić z kolesiem piwo i zasugerować że jak Zosię chce, to spoko, tylko niech mi zapłaci, pobiegłem za Zosią bo... daleko miała do domu a i wrócić czym nie miała. Taki to byłem dobry dla Zosi.
Zosia ostatniego pierdolca dostała gdy zamieszkała w dużym mieście. Te wszystkie panie które robią zakupy za kilka tysięcy złotych jednorazowo przychodziły do Zosi te zakupy robić i Zosia z zazdrości zielona się robiła. Ona patrzyła swoimi przepięknymi turkusowymi oczami i tez tak chciała, ale nie mogła nic odłożyć bo szef za ciuchy z wypłaty potrącał, co to je Zosia w szale zakupów nabywała w sklepie w którym pracowała. Resztę Zosia wydawała na buty, które musiały koniecznie kosztować połowę przewidywanych miesięcznych zarobków Zosi.
Kiedy Zosia miała zaliczenie na uczelni i była zajęta albo zmęczona, pisałem Zosi zaliczenia. Zosia czasem przyniosła piątkę z zaliczenia, ale wtedy, gdy przeczytała o czym pisałem. Jak nie czytała dostawała cztery, albo trzy...ale zaliczała. Zaliczała zaliczenia ale też zaliczała coraz częstsze wyjścia bo Zosia musiała się bawić. Zosia ciągle mi powtarzała że się nie "wybawiła" jeszcze cokolwiek to znaczy. A ja byłem dobry dla Zosi.
Pewnego pięknego dnia po wielu już latach spędzonych w szczęściu razem, Zosia postanowiła coś kupić wreszcie do domu. Wybrała telewizor. Na raty. Spłacałem go jeszcze po rozstaniu, nawet wtedy gdy patrzyła w niego ze swoim nowym chłopakiem...bo byłem dobry dla Zosi Wink.
Zosia zasadniczo nie jest fikcyjną postacią. Ona naprawdę istnieje. Jest mężatką i mamą małego chłopca.
Minie 15-20 lat i gdy Wy będziecie(a właściwie większość z Was młodych) w moim wieku, on może tu do nas przyjśc po pomoc. Byłoby fajnie gdyby nie powielił naszych błedów.
Pozdrawiam Chłopaki.

Odpowiedzi

Portret użytkownika baudelaire

To nie jedyna moja Zosia

To nie jedyna moja Zosia Snoofie. Naleze do tych bardziej opornych na wyciaganie slusznych wnioskow z wczesniejszych zwiazkow z kobietami;). Byc moze ze wzgledu na doswiadczenie, pewnie troche wygode, po czesci na wiedze o zyciu i relacjach miedzyludzkich nie jestem juz taki skory do zawierania paktow, ukladow i kompromisow z niuniami.

Portret użytkownika Elba

"Zazdroszczę tym, którzy się

"Zazdroszczę tym, którzy się tego uczą w wielu 20 lat, będą mieli z górki."

Nie zazdrość. Szansa, że ktoś w tym wieku wyciągnie wnioski z obserwacji poczynań innych osób, jest równie duża, jak ta, ze wygra w lotto.

=========================
Piękny wpis Autorze Smile
Czytałam z przyjemnością.

Portret użytkownika Bronco

Widzę siebie w tej opowieści.

Widzę siebie w tej opowieści. Sam miałem taką Zosię. Oczywiście źle skończyłem i dużo na tym straciłem...

Portret użytkownika bond18

Dzięki za tego bloga. Dla

Dzięki za tego bloga. Dla mnie ten wpis jest bardzo wartościowy. Jest w nim zawarta historia z , której można wyciagnac wnioski. Warto korzystać z wpisów bardziej doświadczonych. Pozdrawiam

Portret użytkownika Italiano

Zapaliłeś we mnie ostrożność,

Zapaliłeś we mnie ostrożność, powoli zbliżam się do tego etapu, że poznana dziewczyna może zmienić się w taką Zosię dla mnie a ja na to mogę pozwolić... Mimo wszystko jeszcze się trzymam i mam nadzieję, że dzięki takiemu doświadczeniu jak udostępniasz będę się trzymać.

PS: Oj tam, oj tam już tak z tym swoim wiekiem nie przesadzaj! Smile

Portret użytkownika Eskalacja_uczuc

baudelaire - chciałem Cię na

baudelaire - chciałem Cię na samym początku "pocisnąć", że:
pisałeś Zosi zaliczenia, brałeś TV na kredyt - czyli łajzą byłeś i łajzą pozostaniesz...

.. Ale potem naszła mnie refleksja. Doszło do mnie, że i ja z taką "Zosią" miałem do czynienia. I ja z takową miałem przejścia / historie nieopisane / przygody niesamowite wręcz.

I tak jak napisał Snoof :

"Zazdroszczę tym, którzy się tego uczą w wielu 20 lat, będą mieli z górki."

- ja miałem 21 lat. Nauczyłem się. Nadal się uczę jednak. I przez całe życie uczyć się będę. Bo wbrew wszelkim "jedynym i właściwym PUA teoriom" - z kobietami nigdy nie wie się ...

Dobry wpis.

Pozdrawiam Cię serdecznie Baudelaire.

Portret użytkownika CasaNovy

Piękny wpis, na prawdę. Ja

Piękny wpis, na prawdę. Ja miałem trzy swoje Zosie, związek z ostatnia skończył się zaraz po przeczytaniu tej strony, teraz mam Emilkę z którą związek jest esencja wszystkiego czego nauczyłem się o kobietach, związkach i miłości i jest on moim wymarzonym, takim jaki zawsze chciałem mieć, i jestem pewien że jej też Smile Mam tu duży plus - jestem bardzo młody i o tym co potrafią te cwane istotki o krztaltnych figurach dowiedziałem się dość wcześnie, i to bardzo dotkliwie. Na szczęście żadna z nich nie została matką mojego dziecka^^
Gratuluję pociechy, mam nadzieję że za kilkanaście lat sam tato dobrze wytłumaczy mu jak to jest z kobietami inie będzie musiał się szlajac po forach - ja niestety tego nie zaznałem od ojca.
Pozdrawiam ciepło!

Portret użytkownika BBS

Moja nie Zosia ale bardzo

Moja nie Zosia ale bardzo podobna. Spłacałeś kredyt za TV a mój znajomy kredyt za mieszkanie Laughing out loud . Zawsze mogło być gorzej Wink

Portret użytkownika nomen

Mnie moja pierwsza Zosia

Mnie moja pierwsza Zosia wyleczyła... Wink

I tak jak Snoofie napisał, prędzej czy później każdy wpierdol zbierze i się ogarnie, im szybciej tym lepiej!

Portret użytkownika kapitanzuo

Mnie zastanawia jedno - czy

Mnie zastanawia jedno - czy Zosia była tez "Zosia" dla tego drugiego faceta? czy jest to jakas cecha charaktery kobiety czy reakcja na zachowanie faceta?

Portret użytkownika baudelaire

Mysle, ze po czesci i jedno i

Mysle, ze po czesci i jedno i drugie.
Zosia lepilem od podstaw ja sam, kiedy zaczal lepic ja inny, Zosia byla juz inna, dorosla kobieta. Zakladam ze wydoroslala i zmienila priorytety na bardziej zyciowe;)
No ale to juz nie moje zmartwienie.
To byla fanstatyczna szkola zycia.