Portal Uwodzicieli
Witryna poświęcona relacjom damsko męskim oraz budowaniu międzyludzkich więzi emocjonalnych.
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit END.

Zdarzyło mi się być Bondem

Portret użytkownika Vesper

W sumie nie miałem publikować tutaj tego posta... bezpośrednio z uwodzeniem ma on niewiele wspólnego. Uprzedzając hejty w stylu "Takie rzeczy to kolegom z piaskownicy opowiadaj 19'sto latku. Niby twardziel z Ciebie... HĘ?", od razu mówię. Nie jestem Jamesem Bondem, nie jestem ALFA. Zdarza się, że mam mega braki w pewności siebie. BUM!
Przejdźmy jednak do sedna. Spotkała mnie dziś historia w której jak wcześniej wspomniany Bond się poczułem. Rozmawiałem na ten temat z moim przyjacielem poznanym przez to forum (wybacz że tak Cię nazwałem, ale sobie na to zasłużyłeś "mordo" jak to się teraz mówi Tongue) Pawjelem. Zostałem "zmuszony" do publikacji moich wypocin. Laughing out loud

Let's the story begin.

Zrobiłem dziś mocny trening, a po nim postanowiłem wybrać się na złote. Choć uprawiam sporty walki, nie jestem wielkim chłopcem... zazwyczaj startowałem do 70kg a teraz pewnie nawet wskoczę na niższą kategorię.
Przeszedłem przez galerię handlową w stronę stolików, rozsiadłem się... położyłem torbę na stole (dość newralgiczny element mojej historii) i zacząłem czytać książkę, popijając przy tym sok z suszonych śliwek. Nota bene bardzo polecam, smakuje świetnie.
Zanurzam się więc w "pięć lat kacetu" Grzesiuka, czytam, czytam, czytam... i czuję stuknięcie w bark. Zza moich pleców wynurzyło się w iście filmowej scenerii dwóch ochroniarzy. Jeden wielki stary typ z gburowatą twarzą. Drugi młodszy, mniejszy, chyba świeżak w fachu.
- Mistrzu, te chusteczki na ziemi to Twoje
- W sumie nie, ale spokojnie... podniosę
Uśmiech na twarzy, wykonanie obiecanej czynności i powrót do lektury.
Minęła może minuta, gdy odrywając na sekundę wzrok dostrzegłem moich "przyjaciół" dyskutujących między sobą i wybałuszających na mnie gały. Odłożyłem Grzesiuka na stół i uśmiechając się patrzyłem się w ich kierunku. W zamyśle miała być to raczej pozytywna, nie ironiczna poza. Widocznie została odebrana inaczej, bo elita strzegąca prawa na srebrnych balkonach ruszyła w moim kierunku. Jakimś cudem udało mi się nie drgnąć. W sumie to nawet poczułem przypływ pewności siebie, takiej prawdziwej nie będącej jakąś maską. Jak gdyby charakter głównego bohatera czytanej książki wszedł mi w krew.
- Ściągnij tą torbę ze stolika!
Ściągnąłem. Popatrzyłem się wielkiemu typowi w oczy i z absolutną dozą spokoju, powoli odpowiedziałem.
- O co Panu chodzi? Spokojnie... zastanawia mnie czy komuś stąd to przeszkadza - przebiegłem oczami po ludziach siedzących wokół - Chce pan podbudować swoje ego, czy wyjść na twardziela przed kolegą z pracy?
Szczena wyraźnie opadła. Po chwili kiedy jego myśli zebrały się w całość wydukał:
- W domu u mamusi też tak robisz?
Odbiłem piłeczkę jednym zdaniem.
- Nie... mieszkam sam.
Nie usłyszałem już ani słowa. Flip i flap odwrócili się na pięcie i ruszyli dalej strzec porządku. Należy im się szacunek. To dzięki nim w tej pięknej Warszawskiej miejscówce panuje ład i porządek. Menele nie wchodzą z centralnego by się ogrzać, nikt nie kradnie, nie odnotowano jeszcze ani jednego morderstwa, a co najważniejsze... torby nie leżą na stołach.

Czego publikuję tutaj ten post? Bo to trafiając na tą stronę dowiedziałem się o rozwoju osobistym, zacząłem pracować nad sobą, uwierzyłem że moje możliwości wykraczają poza programowanie w C++. Nie jestem mistrzem, daleko mi do ideału... ale widzę efekty patrząc wstecz i to cieszy. Tak naprawdę nie chodzi o suche i wyuczone podchodzenie do tysiąca dup dziennie, ale o autentyczność w tym co się robi, spójność z sobą, o rdzeń i fundament. Wiem że było to wałkowane tutaj setki razy... spoko. Po prostu chciałem się z wami podzielić swoim progresem w sferze jednego z fundamentów zarówno uwodzenia, jak i życia. A od jakiegoś czasu przekłada się to także na relacje damsko męskie. Dwa lata temu zagadanie do panny na większej imprezie jak np. "osiemnastka kumpla" przysparzało mi problemy, dziś potrafię podejść do nieznajomej na ulicy i przekształcić pojmowanie strachu w coś pozytywnego i ekscytującego. Nie zmieniła się emocja, zmienił się jej odbiór. I TO JEST W ŻYCIU PIĘKNE.

Peace

Odpowiedzi

Portret użytkownika Andy

M: James... 007: Tak M? M:

M: James...
007: Tak M?
M: Ktoś próbował się pod ciebie podszyć. Misja - zlikwidować.
007: Przyjąłem.

Portret użytkownika Vesper

R.I.P.

R.I.P.

[*]

[*]

Portret użytkownika baudelaire

Dla mnie zachowane wzorowe.

Dla mnie zachowane wzorowe. Sam raczej powiedzialbym panom z ochrony ze tu mam telefon i zaraz dzwonie na policje bo mnie jakichs dwoch meneli zaczepia i chca mi torbe skroic.
No i ja waze 100 kg i wygladam jak pierwotny czlekoksztaltny wiec jak widza swojego to nie zaczepiaja;)

Portret użytkownika berrad

Akurat torby nie trzyma się

Akurat torby nie trzyma się na stole, bo stół jest od czego innego. Mieli prawo zwrócić uwagę ale w sposób kulturalny a nie gburowaty.

Portret użytkownika chamski

brawo, maly progres ale

brawo, maly progres ale cieszy Wink

Portret użytkownika Guest

a co do chusteczek to skoro

a co do chusteczek to skoro nie moje, poprosiłbym, zeby zawołali sprzątaczkę... a sprzątnąc to mogę ze 200zł jeśli chcą - no taką mam stawkę.

Bondem się poczułeś? Raczej chyba dalajlamą...

Portret użytkownika Vesper

Oj Guest, chyba mnie nie

Oj Guest, chyba mnie nie lubisz. Wink Może być i dalajlama. Smile

Portret użytkownika Guest

ale Ty nie jestes lody

ale Ty nie jestes lody truskawkowe, żebym Cię lubił, albo nie Wink Poza tym przytakiwanie ma sie nijak do lubienia kogos, lub nie...

po prostu nie tego bohatera sobie wybrałeś

Portret użytkownika Vesper

Ok, w porządku

Ok, w porządku Smile