
Rzadko mi się to zdarzało, że chciałem tylko dziewczynę przelecieć i dalej tego nie ciągnąć. Tak było jednak w przypadku, który opisuję poniżej.
Dziewczyna była moją sąsiadką. Pociągała nnie fizycznie i tyle. Miałem bardzo prosty plan. Moje działania były zamierzone a cel jasny. Powiedziałem jej, że wpadnę wieczorem. Kupiłem jakiś alkohol.
Wpadam do niej. Gadamy o niczym, słuchamy Vivy, pijemy. Zaczynam ją dotykać, całować. Bez oporu. Rozbieram ją zadowolony, że zmierzam do osiagniecia celu. Nagle ona wszystko zatrzymuje.
Ona: Wolf, muszę ci coś powiedzieć.
Wolf: Co się stało?
Ona: Wiesz, ja robię to z miłości bo się w tobie zakochłam...
Wolf: yyyyy
Jej słowa zadziałały na mnie jak zastrzyk pavulonu w penisa. Wstałem. Rzuciłem tylko coś w stylu, że jej się tylko tak wydaje i wyszedłem.
Chciałbym wierzyć, że nie miałem sumienia wykorzystać jej uczuć bo ja jej nie kochałem. Czy tym się kierowałem? Szczerze mówiąc, nie wiem.
Dlaczego o tym piszę? Teraz po latach miałem trudny okres w swoim życiu. Opuściłem gardę na chwilę. Ale to dobrze bo dowiedziałem się czegoś o kobietach. Trochę przestałem je lubić gdy opadły mi ostatnie łuski z oczu - iluzje pielęgnowane przez lata. W ostatnim czasie zaczęły krążyć wokół mnie kobiety-rekiny. Jedne bardziej bezpośrednio drugie subtelniej chciały się mną zabawić, wykorzystać do własnych celów. Miałem być wzbudzaczem zazdrości, zemstą na facecie, który zdradził, zabawką dla znudzonej swoim stałym partnerem kobiety. Ostatnio pewna bardzo elegancka pani, niby nieśmiała cicha myszka powiedziała mi, że ma stałego partnera ale się nudzi. Zaproponowała żebyśmy czasem pochodzili razem po galeriach sztuki a potem seks w hotelu. Zemdliło mnie i poczułem się jak Neo uwolniony ze swojej kapsuły. Wiem, że problem jest we mnie. Chciałem wierzyć w inny świat, w inną wizję kobiety. Na razie do mojego umysłu podłączona jest kroplówka z pavulonu. Daje mi to dystans, którego potrzebowałem. Teraz możliwe są tylko dwa scenariusze: albo będę pogrążał się w mizoginizm albo będę się stawał coraz lepszym uwodzicielem ale o tym być może innym razem.
Odpowiedzi
Tez bym wyszedl albo jej
śr., 2012-02-08 13:54 — Barbie-kenTez bym wyszedl albo jej powiedzial, ze nic do niej nie czuje. Stary, kobiet jest na swiecie miliardy, jak chcesz to bedziesz mial ich w lozku pelno. Dla mnie swedzacy penis to nie jest powod, zeby ranic druga osobe.Mozna oczywiscie powiedziec, ze mowiac jej, ze ten seks jest niezobowiazujacy i jej nie kochasz, nie ranisz jej, bo jestes z nia szczery, ale to jest gowno prawda. Nadal jestes swiadomy, ze ona idzie z Toba do lozka, bo ma nadzieje i mimo szczerosci, ona bede cierpiec. Moim zdaniem dobry uwodziciel (tym, kim chce sie stac) to na samym poczatku dobry czlowiek, dobry mezczyzna, kochajacy kobiety, a dopiero pozniej, daleko pozniej cala reszta.
"Stary, kobiet jest na
sob., 2012-02-11 21:15 — Przemo"Stary, kobiet jest na swiecie miliardy, jak chcesz to bedziesz mial ich w lozku pelno"
No ciekawe ciekawe
Dzięki tej stronie tez udało
śr., 2012-02-08 15:49 — skorpinorDzięki tej stronie tez udało mi się rzucić klapki z oczu
I pierwszym moim stwierdzeniem było ze kobiety są wredne.
Ale tylko wtedy kiedy dam im taką mozliwosc
one nie zawachaja sie nie wykorzystać naszej słabości do nich
jeśli okażesz się zasłby wysają z ciebie cała energie i zostawia .
Pamiętajmy również o tym żeby nie wrzucać ich wszystkich do jednego wora , i tak jak mowił tical przebierajmy aż znajdziemy tą właściwa ;]
"Ona: Wiesz, ja robię to z
sob., 2012-02-11 21:13 — Przemo"Ona: Wiesz, ja robię to z miłości bo się w tobie zakochłam..."
A nie wziąłeś tego pod uwagę jako zwykły wredny ST?