
Hej wszystkim.
Ostatnio coraz więcej jest wpisów na forum mówiących o szacunku dla kobiet w uwodzeniu itp... z całym szacunkiem dla wszystkich zwolenników tej teorii, ale nie kupuję tego... Otóż wyobraźmy sobie dwie sytuacje...
1) widzę na ulicy fajną dziewczynę.. podchodzę wydygany bo wcześniej nie miałem z kobietami niewiele do czynienia... Zaczynam gadkę i jakoś udaje mi się wyciągnąc numer.. umawiam się z laską, zostajemy razem a ona jest całym moim życiem... latam za nią jak piesek w końcu się jej nudzę i mnie rzuca... chodzę przybity... przegrałem
2) widzę fajną laskę na ulicy... podbijam pewny siebie miałem wiele kobiet w życiu, wiem jak mam postępowac z kobietą na każdym etapie związku(nauczyłem się tego bo umawiałem się z kobietami, choc od początku wiedziałem że one nie będą "tą jedyną".. uprawiałem z nimi seks, one się zakochiwały a po pewnym czasie je rzucałem.. one czuły się wykorzystane i de facto tak było). Pomimo tego że wykorzystałem wiele kobiet, z ową spotkaną na ulicy udaje mi się umówic.. zostajemy parą i kontroluję związek.. wygrałem
I tu właśnie moje zdanie na ten temat... uważam że podrywanie to jest gra zerojedynkowa, czyli albo wygrywam albo przegrywam... albo nauczę się podrywac kobiety, co de facto oznacza że muszę je w jakimś stopniu wykorzystac albo przegrywam.. Wiele osób teraz pewnie myśli że jestem cyniczny.. ale zastanówcie się przez chwilę.. czy nie jest na prawdę tak jak myślę? czy te słowa choc w części nie są prawdziwe? W swojej krótkiej historii podrywu nauczyłem się już że samo plażowanie nie wystarczy.. że praktyka to nie wszystko, jak to zresztą napisał niedawno na blogu panxyz.. Wiem, że podrywanie to przede wszystkim droga do odnalezienia prawdziwego siebie.. Ok wszystko fajnie, ale praktyka mimo wszystko jest potrzebna i muszę spotykac się z kobietami aby przekuc teorię w praktykę.. A praktykę zdobywam wykorzystując kobiety... Muszę przyznac że owa sytuacja mi się nie podoba, ponieważ szanuje ludzi uczciwych i sam staram się taki byc, jednak w tym wypadku mam wrażenie się nie da..
Liczę na żywą dyskusję, bo myślę że poruszyłem dośc drażliwą kwestię ;]
Pozdrawiam,
Gambler
Odpowiedzi
Wszystko od spojrzenia
wt., 2012-04-10 11:38 — KratosWszystko od spojrzenia zależy. To zupełnie jak z samochodami.
Chłopiec szpanować i wariować lubi. Tłumiki zdejmuje, żeby w pobliskiej wiosce sołtys słyszał, że z garażu wyjeżdża. I jest gościem. Nikt mu nie podskoczy.
A facet spokojnie odpala limuzynę. Zapach skórzanej tapicerki uderza go w nozdrza. Jedzie zgodnie z przepisami. Jest opanowany. Sama jazda nie jest najważniejsza. To tylko narzędzie. Facet ma ważniejsze sprawy na głowie.
Ot, wpadając w czeluści metafor, filozofii i udawania Greka można tak to przedstawić.
PS: Świat nie jest taki czarno-biały. Czasem z góry warto na coś spojrzeć.
Pozdrawiam.
Zmień słowo ' wykorzystywać '
wt., 2012-04-10 11:38 — Seven_Zmień słowo ' wykorzystywać ' na ' poznawać ' i wszystko będzie do siebie pasować.
Pozdrawiam!
No i jeszcze słowo 'muszę' na
wt., 2012-04-10 14:12 — marccinNo i jeszcze słowo 'muszę' na 'chcę'.
twierdzisz, że kobiety czuły
wt., 2012-04-10 11:44 — singleMantwierdzisz, że kobiety czuły się wykorzystane, a spróbowałeś powiedzieć im, że nie chcesz wiązać się na dłuższy czas? obyłoby się bez przykrych sytuacji, no i nie wyszedłbyś na drania.
Moj dziadek kiedys powiedzial
wt., 2012-04-10 11:44 — KarlitoMoj dziadek kiedys powiedzial mi ,, pamietaj dupa odmowiona to dupa nie zaliczona''. Dziadek nigdy nie slyszal o zadnym pua a zawsze sobie radzil z kobietami... Jakis chlopak pisal ostatnio jak omotal laske a jak mialo dojsc do sexu to odpuscil zeby jej nie ,, krzywdzic'' heh wg mnie debilizm bo po co bylo zaczynac. Najlepsze jest ze wszyscy uzytkownicy powiedzieli ze dobrze zrobil..
Jak dla mnie jeśli nie dążysz
wt., 2012-04-10 11:49 — eMJak dla mnie jeśli nie dążysz do zranienia kobiety z premedytacją to nie ma tematu.
Przecież chyba nie deklarujesz się ile z nią będziesz i co będziesz robił... Co nie zmienia faktu że jeśli ona się wkręci to powinieneś być fair i się nie bawić. Bo po co? Takie gierki lepiej zostawić kobietom
Kobieta nie szklanka i też
wt., 2012-04-10 12:20 — FunGustoKobieta nie szklanka i też mniej więcej wie co ją czeka, co się może zdarzyć jak poznaje chłopaka (chyba, że trafi na totalnego chama, ale nas mężczyzn też to może spotkać i możemy trafić na totalną "sukę", trzeba po prostu znać granice i mieć zasady, więc nie rób tego komuś co Tobie niemiłe i git
Moim zdaniem nie ma co nad tym się głowić za bardzo.
A mnie w sumie jeszcze
wt., 2012-04-10 12:31 — testermxA mnie w sumie jeszcze ciekawi skąd Ty do cholery wiesz, że laska do której podbijasz "na pewno nie będzie tą jedyną"
Życzę Ci żebyś kiedyś się zdziwił ;]
Ale to my kobiety w
wt., 2012-04-10 13:10 — kobietaAle to my kobiety w większości was rzucamy,więc jak już to wy powinniście się czuć wykorzystani. Nigdy mnie żaden facet nie rzucił (mam nadzieję,że tak pozostanie,bo podobno nie jest to miłe:)),więc właściwie nigdy wykorzystana się nie czułam. Tutaj obie strony ryzykują.
Znałem kilka takich kobiet,
wt., 2012-04-10 14:57 — JacZnałem kilka takich kobiet, które tak twierdziły, że to kobiety rzucają facetów w większości. Każda z nich lubiła się pochwalić, że ona nigdy nie została rzucona. Jak by się tak głębiej zastanowić dlaczego lubią o tym wspomnieć, być może nie są pewne poczucia własnej wartości i potrzebują ją od czasu do czasu umocnić. Dla mnie to jest takie próżne i odrzucające, mnie nikt nigdy nie rzucił, czytaj: jestem lepsza, piękniejsza od innych. Zagranie rodem z lat dziecięcych. Gwarantuję, że osoba przekonana o swojej wartości nie potrzebuje tego nikomu komunikować, niezależnie czy to facet czy babka.
Nie twierdzę, że to miałaś na myśli, mam nadzieję, że wspomniałaś o tym tylko dlatego, że boisz się tego nie miłego uczucia zostania porzuconą.
Pewnie,że się boję - inaczej
śr., 2012-04-11 13:16 — kobietaPewnie,że się boję - inaczej bym musiała być debilką albo idiotką zapatrzoną w siebie.
Na pewno nie miało to mieć znaczenia,że jestem lepsza czy piękniejsza od innych,bo niby po co?!
Podkoloryzowałeś argumenty
wt., 2012-04-10 15:06 — JacPodkoloryzowałeś argumenty aby udowodnić, że nie da się podrywać zachowując szacunek dla kobiety. To, że kobieta się w tobie zakochała a ty ją rzuciłeś to nie jest brak szacunku, skoro była tobie obojętna to co miałeś zrobić?! To, że ona uważa się za wykorzystaną to tylko jej system obronny, wątpię aby dojrzała, świadoma kobieta czuła się wykorzystana gdy dostaje kosza. Brak szacunku to jest gdybyś był w związku z zakochaną w tobie kobietą, gdy ona jest tobie obojętna.
Na szacunek trzeba sobie
wt., 2012-04-10 15:25 — Chojan25Na szacunek trzeba sobie zasłużyć . Nie krzywdzić kobiet to rozumiem. Ale szanować tylko dlatego ,że jest kobietą to nie dla mnie . Napewno nie bardziej niż dowolną obcą osobę spotkaną na ulicy.
Nic dodać, nic ująć. Jak
wt., 2012-04-10 17:47 — kamilxmaxNic dodać, nic ująć. Jak koleś bez obycia z laskami może znaleźć "tą jedyną". nawet gdy ją znajdzie, to sparpze przy pierwszej okazji, ponieważ nie będzie wiedział, jak się zachować w danych sytuacjach.
Cóż, wiele lasek wrzuca na nas, facetów, że jesteśmy skurwialami, zimnymi draniami itp. Ale chyba zauważyliście, że one wręcz do takich lgną. Następnie płaczą, że ten facet, ta "męska świnia" się zachowała w stosunku do niej, jak do wielu innych. Same się w to pakują. Poza tym, gdy laska rzuci chłopaka, to zazwyczaj mu strasznie spierdoli repoutację. Ja tego nie robię, nie wiem jak inni.
Tak więc wybaczcie za to, co napiszę.
Staram się szanować kobiety, jednak często mi to nie wychodzi. Szczególnie, gdy widzę, że są ze mną, a kręcą z innymi na boku. Jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie..
Można poderwać kobietę,
wt., 2012-04-10 20:51 — Mento5Można poderwać kobietę, przespać się z nią i rozstać jednocześnie sprawiając żeby nie czuła się wykorzystana. Jak? Proste- niczego jej nie obiecując.
Ok, ale mi nie chodziło o to
wt., 2012-04-10 20:57 — gamblerOk, ale mi nie chodziło o to żeby się przespac z laską, tylko nauczyc się bycia w związku, że tak powiem "wytrenowania" tego...a nie powiesz mi że spotykając się z dziewczyną przez kilka miesięcy albo nawet lat nie będziesz jej nic obiecywał ;]
pozdrawiam
@gambler Bez znaczenia.
śr., 2012-04-11 06:41 — Mento5@gambler
Bez znaczenia. Kiedyś dziewczyna obiecała mi że zawsze będziemy razem i że nigdy mnie nie opuści. Podczas zrywania przytoczyłem jej te obietnicę. Ona na to: kiedyś to było kiedyś a teraz jest teraz. Co najśmieszniejsze obiecała mi to gdy to ja chciałem ja rzucić- powodu dokładnie nie pamiętam ale pewnie miałem dość jej ciągłego spóźniania się.
Samo zerwanie mnie aż tak bardzo nie ruszyło ale to że miała w dupie swoją wcześniejszą obietnicę bardzo.
Wniosek? Nie obiecywać albo robić tego jak najmniej.
Jacku, ale to jest dosyć
śr., 2012-04-11 08:41 — saveriusJacku, ale to jest dosyć zabawne. Moim zdaniem kobiety częściej "rzucają" facetów niż odwrotnie. Poza tym one tak uroczo reagują, gdy pytam je: "Kiedy rzuciłaś swojego chłopaka?" i pada pytanie: "Skąd to wiesz?", bo jestem Vagician