
Tytuł: Z uczuciami nic na siłę …
Siema 
W nawiązaniu do poprzedniego bloga, opowiem historię z O. Dodatkowo zmotywowały mnie do tego ostatnie wątki na forum typu, jak to możliwe, że po paru dniach kontaktu z kobietą nie wychodzi im spotkanie czy coś więcej? Co zrobiłem źle? Prawdopodobnie nic .. są różne sprawy, które blokują kobietę przed bliższym kontaktem i nie koniecznie jest to wina faceta. Lepiej spożytkować czas na doszukiwanie się blokad poprzez rozmowę z kobietą niż zmarnowanie cennego czasu na zastanawianie się co „ja” zrobiłem źle.
Ale do tematu. Wszystko rozegrało się w niespełna 2 tygodnie. Zainteresowała mnie na jednej z imprez wakacyjnych. Pierwszy raz widziałem ją na początku wakacji. Nic zachwycającego chociaż lekko moją uwagę przyciągała. Zupełnie inaczej ją odebrałem właśnie na dyskotece. To chyba ta zmiana wyglądu najbardziej mnie do niej przyciągnęła. Ogniste, długie włosy, duże zielone oczy, figura zgrabna. Poznałem ją dopiero dzień później kiedy odwoziła mnie i kumpli po kolejnej imprezie. Przedstawiliśmy się sobie chwila rozmowy, ale weź i tu rozmawiaj kiedy pijani kumple wariują... Więc na tym praktycznie się skończyło.
Poniedziałek
Cała akcja nabrała tempa kiedy to za kilka dni miało odbyć się wesele siostry, a mnie wystawiła znajoma... Wiedziałem że nie pójdę sam bo by pewnie odwieźli mnie koło 22 najebanego do domu. Ciężko by było znaleźć wymówkę na odejście od stołu
Miałem pisać po koleżankach, gdy pomyślałem, że mogę spróbować wyciągnąć O. Wyskrobałem nr od kumpla i dzwonię. Nie pamiętam dokładnie dialogu więc opowiem rozmowę. Najpierw wyjaśniłem skąd się znamy. W miarę szybko skojarzyła, więc przeszedłem do rzeczy i gadam o weselu. Chwilkę ją przytkało, potem że zaskoczyłem ją i na koniec, że się zastanowi. I to wszystko z rozmowy telefonicznej. Na koniec powiedziałem tylko żeby w miarę możliwości w miarę szybko się zastanowiła, bo mnie czas ciśnie.
Za około godzinę dostałem smsa że dziękuje za zaproszenie ale nie pójdzie. Zacząłem ją namawiać, że na pewno będzie dobra impreza itp. Z treści wywnioskowałem, że jeszcze może mi się uda ją nakręcić, co było błędem więc wyszło około 2 dni zmarnowanych na nakręcanie jej. W międzyczasie masa wypisanych do późna smsów, naprawdę fajnych. Gdybym miał wypisać wszystkie … oj lepiej nie bd próbował 
Środa
Na szczęście jedna z koleżanek miała wolny weekend więc miałem z kim iść. Na nią się trochę wkurwiłem za to że mnie wodziła za nos, ale pomyślałem że przecież wgl mnie nie zna, to może trochę się krępować iść na wesele gdzie prawdopodobnie nie spotka znajomych a i mnie ledwo zna. Od telefonu i nocnych smsów, zaczęła sama do mnie pisać. Więc zacząłem nakręcać ja na jakąś wspólną imprezę. Zapomniałem też wspomnieć, że O zerwała z chłopakiem dwa miesiące wstecz, ale dalej ją do niego ciągnie. Ale zlałem to i wziąłem to wszystko na luz. 
Czwartek
Udało się tzn. napisała że będzie z koleżankami, ale mogę wpaść jak chcę. Nie będę inny i nakręciłem szybko kumpli. Zadzwoniłem do niej, ze bd mniej więcej o tej i o tej godzinie. Ale niestety wyszło spooore opóźnienie. Kiedy podjeżdżaliśmy pod klub dostałem smsa z zapytaniem gdzie jestem. Gdy napisałem że zaraz wchodzimy O. odpisała, że szkoda bo już wychodzą. Haha myślała że się nabiorę.
Po wejściu od razu poszliśmy do recepcji gdzie pracuje narzeczona jednego z kumpli. Nieświadomie minąłem O. nie zauważając jej... Zauważyłem ją dopiero kiedy usiedliśmy wygodnie przy stoliku. Chwila excusów, ale podchodzę po chwili. Chyba niechcący ją przestraszyłem, bo gdy położyłem dłoń na jej ramieniu, wzdrygnęła się. Pogadałem z nią chwilę na temat imprezy i ogólnie na o moim niespodziewanym telefonie
Potem wróciłem do znajomych już w większym gronie, bo doszły kolejne osoby.
Po paru godzinach zostałem z kumplem, a i O. siedziała przy stoliku jedynie z koleżanką, więc się dosiedliśmy. Świetny humor dopisywał, zabawa na parkiecie itp. W końcu skończyła się taka sztywna i niezręczna atmosfera. Po dyskotece oprowadzaliśmy je do domu, ale dotarliśmy do parku w centrum miasta, zaczepiając po drodze o monopolowy. Jakoś chyba spodobało się dla nich nasze towarzystwo, bo nie zboczyły do domu
W parku na ławce też dużo śmiechu, żartów i chillout
Po jakimś czasie zrobiło się zimno, więc zaproponowałem że zawijamy do domów, ale zauważyłem, że reszta tego nie popierała, to powiedziałem żeby jechać coś zjeść na ciepło. Pojechaliśmy taksówką do knajpy na obrzeżach miasta. Usiadłem koło O. Nie zauwazyłem jakiegoś skrępowania czy coś, więc zacząłem jakoś podbijać luźną gadką, negami (może z dwa padły maks). Wszyscy padaliśmy już z sił. Nawet nie wiem kiedy po szamie zasnąłem na jej ramieniu
Heh Zbudzili mnie kiedy już taryfa podjechała. Patrzę na zegarek. O kurwa około 5.30, a na 8 do pracy. Odwieźliśmy je do domu. W podziękowaniu za fajną noc, całusy w policzek no i zawijka do domu. Dobiłem koło 6, padłem na łóżko i miałem zamiar chwilę się zdrzemnąć kiedy to poczułem jak coś wibruje mi w kieszeni. Dzwoni O. Odbieram:
J: Po takiej nocy jeszcze nie śpisz?
O: Jakoś mi się odechciało i Ci też nie radzę, bo zaśpisz do pracy.
J: To dotrzymaj mi towarzystwa, żebym nie popełnił tego błedu.
Chwila rozmowy o zeszłej nocy, no i reszta rozmowy przez smsy, ale koło 6.30 nie wytrzymałem i odleciałem. Obudziła mnie siostra z pytaniem czy mam dzisiaj wolne, bo za pół godziny powinienem być w pracy. Dzień w robocie … Masakra … Ale było warto. 
Piątek
Jak się bawić to się bawić!
Piątkowy wieczór żal spędzić w domu, więc piszę do O. czy nie ma ochoty dziś też gdzieś wyskoczyć. Nie miała nic przeciwko, więc powiedziałem, że muszę spotkać się ze znajomymi najpierw, bo wcześniej obiecałem, a potem dołączę do nich. Nie wybierała się sama, więc się zgodziła. Ale w sumie to na dyskotece za dużo się nie działo. Nie gadaliśmy za dużo, trochę tańca na parkiecie. I to wszystko, bez rewelacji...
Po imprezie pojechaliśmy na domek kumpla (szalone pomysły po pijaku
). Nie chciałem zbytnio jechać, bo za kilkanaście godzin odbędzie się wesele siostry. Ale nie oparłem się namowom i pojechaliśmy. Kilkadziesiąt km za miasto... Gdy dotarliśmy na miejsce jeden z kumpli zaraz zasnął, a my siedzieliśmy chwilę i też poszliśmy spać (więc potem zastanawiałem się jaki sens był tego wyjazdu). Gdy si obudziłem było już jasno, więc w panice szukam telefonu sprawdzić która godzina. Na szczęście było trochę po 7, więc się uspokoiłem. Nie zaspałem, trzeźwy kierowca, więc powinienem zdąrzyć na wesele. Ale nie ryzykowałem ponownego zaśnięcia, więc wyszedłem do pokoju. Cisza, wszyscy śpią i nagle do pokoju wchodzi O dosłownie chwilę, gdy do niego wszedłem. Zapytałem się czemu nie śpi,a ona na to że nie mogła spać i usłyszała, że ja już się poruszam to wyszła. Gadaliśmy chyba ze 3 godziny. O wszystkim dosłownie
Nie brakowało tematów. Rozmawiałem z nią, a ona ze mną jak starzy znajomi chodź znamy się dopiero od kilku dni.
m.in. o weselu, o jej i moich zainteresowaniach, a nawet o pogodzie 
W końcu powiedziałem, że idę się jeszcze zdrzemnę przed ciężką nocą. Ona została w pokoju, ale za chwilę przyszła podmienić poduszki, bo niby na tamtej jej nie wygodnie
Nie miałem wątpliwości, że przyszła w wiadomym celu, więc położyłem ją lekko, ale stanowczo, na łóżku, obok mnie. Chyba się trochę zaskoczyła, ale oporów nie widziałem, więc wstałem i zamknąłem drzwi do „sypialni”. Wróciłem do łózka i położyłem się z powrotem obok niej nic nie mówiąc, ale patrząc głęboko w jej zielone oczy. Miała jej strasznie rozbiegane, a gdy wsunąłem delikatnie dłoń pod jej bluzkę, poczułem, że cała drży.
J: Zimno Ci czy się czegoś boisz? - palnąłem.
O: Nie wiem sama. - odpowiedziała z tym samym rozbieganym wzrokiem, od czasu do czasu zerkając na mnie. Aby ją ośmielić, zbliżyłem się do jej ust, kiedy zza drzwi dobiegł jakiś dźwięk. Kurwa mać!
O: Chyba ktoś się przebudził.
J: To co?
O: Usłyszy …
Ja pierdole … Wiedziałem, że już nic z tego nie wyjdzie więc, zapytałem tylko czy wychodzimy. Kiwnęła potwierdzająco głową i za chwilę wyszliśmy. Pokój był pusty, ale kumpel wyszedł do kibla i zaraz wrócił. A mógł jeszcze pokimać trochę … 
Potem wróciliśmy do domu. Szybkie ogarnięcie i trzeba było zająć się fotografem potem młodym, poartnerką itp. Nie wiem jak ja zdąrzyłem, ale udało się. I wytrzymałem wesele, pewnie dlatego że zdrzemnąłem się jeszcze chwilkę w kościele 
Wtorek
Wracając od kumpla z sauny, zadzwoniłem do O. spytać się czy nie ma ochoty się teraz spotkać, bo ciągle pisała mi że ma coś mi ważnego do powiedzenia … Zajechałem z kumplem do niej, było już późno, koło północy. Kumpel spał w aucie, a my poszliśmy się przejść. Usiedliśmy na ławce, na skwerku i po chwili pytam.
J: Co tak wąnego masz mi do powiedzenia ? - oczywiście się domyślałem, ale chciałem to usłyszeć od niej. O po chwili zbierania myśli powiedziała.
O: Wiesz o tym że niedawno zerwałam z B? - B to znajomy, którego może dwa razy w życiu widziałem.
J: Wiem …
O: Wiedziałeś o tym dużo wcześniej ?
J: Od samego początku. - powiedziałem z uśmiechem.
O: I nie trzymasz zasady, że byłych kumpli się nie podrywa?
J: O wyluzuj to nie jest mój kumpel. Ja go prawie nie znam. - bo faktycznie tak było. Dwa razy imprezowaliśmy razem, więc nie mogę go nazwać kumplem …
O: No faktycznie. Bo jak sobie nad tym wszystkim się zastanawiałam to chyba jednak chcę do niego wrócić.
Nie było to dla mnie zaskoczeniem, bo mi kumpel cały czas powtarzał ze dalej coś ją do niego ciągnie.
J: Zrobisz jak będziesz chciała. Słuchaj głosu serca jak to mówią 
O: Tylko, że właśnie nie jestem pewna tego.
J: Czemu nie jesteś pewna?
O: Bo pojawiłeś się ty.
Wow! Wezbrała się w sobie na odwagę żeby mi to powiedzieć! Zaskoczyła mnie.
J: Mam rozumieć, że wpadłem do Twojego życia i wszystko rozpieprzyłem ?
O: Nie do końca to tak można nazwać. - powiedziała lekko uśmiechając się – Ale dałeś mi wiele do myślenia i przez Ciebie jeszcze się waham. - powiedziała mi też że powiedziała dla B że mnie poznała no i że coś tam kręcimy. Zastanawiam się po co? Zwykła potrzeba szczerości?
J: Jeśli ja, kiedy się znamy chyba z tydzień, spowodowałem to, że wahasz się wrócić do swego byłego z którym byłaś 5 lat, to czy warto wchodzić jeszcze raz w ten związek?
Zamyśliła się chwilę i odpowiedziała, że dalej nie wie...
Wtedy stanąłem, spojrzałem w niebo, było bezchmurne. Wyciągnąłem do niej ręce i powiedziałem, żeby podeszła.
O: Po co?
J: Zobaczysz.
Podeszła. Objąłem ją i powiedziałem żeby spojrzała w gwiazdy. Zrobiła co powiedziałem.
J: Teraz pomyśl życzenie. - chuj jak na złość żadna nie spadła, ale jakoś klimacik utrzymałem 
O: No już 
J: Gwarantuję Ci, że to co sobie teraz wymarzyłaś się spełni. - pokiwała głową z uśmiechem, spojrzała na mnie i odwróciła wzrok.
J: Co jest?
O: Boję się...
J: Mnie?
O: Raczej tego co chcesz teraz zrobić – nie wyrywała się nic, więc chuj zaryzykowałem KC. Dłuuuugie wyszło, ale ona przerwała.
O: Nie, nie przystopuj.
J: Okej , jak chcesz... Wracamy?
Skinęła głową więc wróciliśmy do auta. Podwiozłem ją do domu, potem wróciłem do domu i sprawdziłem od niej smsa.
O: Czemu to zrobiłeś?
J: Było źle?
O: Nie o to chodzi. Czemu?
I tu myślę. Czy ona oczekuje, żebym jej się oświadczył?
Zamiast tego napisałem:
J: Bo akurat miałem na to ochotę 
O: Aha, okej to dobranoc
J: Dobranoc
I na tym koniec. O po paru dniach wróciła do byłego ale nadal utrzymujemy kontakt. Pogadałem też z jej chłopakiem, nie ma do mnie urazy. W sumie powinien być mi wdzięczny
W sumie wyszła z tego niezła lekcja dla mnie na przyszłość. Może i się Wam przyda 
Dzięki z wytrwałość. 
Zdrówko!
Odpowiedzi
Byłeś plastrem, zdarza się.
śr., 2012-09-26 22:45 — SparkByłeś plastrem, zdarza się. Fajna historia.
Było ją wziąć, jak miałeś
czw., 2012-09-27 13:07 — irensByło ją wziąć, jak miałeś okazję, raczej z tego co przeczytałem, nie opierała by się za bardzo. Ale lekcja fajna, rzeczywiście.
Czemu uważasz, że na wesele
czw., 2012-09-27 19:04 — BBSCzemu uważasz, że na wesele musisz iść z kimś?
Pyzatym ta akcja w pokoju co wam kolega przeszkodził... heheeeh no szkoda
dziwką? Zajęta była?
czw., 2012-09-27 21:56 — BBSdziwką? Zajęta była?
Skoro się nie opierała to
pt., 2012-09-28 15:53 — PontoonSkoro się nie opierała to znaczy, że chciała! trzeba było olać kumpla i zrobić jej dobrze to by przynajmniej dobrą pamiątkę miała przed powrotem do byłego
przynajmniej byś wiedział, że Cię wspomina czasami w niegrzecznych myślach ehehehe
A wierz mi skoro myślała o powrocie do byłego, z którym była 5 lat to prędzej czy później i tak by to zrobiła, dlatego nie ma co wchodzić w takie poparane znajomości z jakimiś rozchwianymi emocjonalnie laskami....