x x x x x x x x x x xx x x x x x x x x x x x x x x x x x x x x x x x x x x x x x xx x x x x x x x x x x x x x x x x x x x
x x x x x x x x x x xx x x x x x x x x x x x x x x x x x x x
x x x x x x x x x x xx x x x x x x x x x x x x x x x x x x x
x x x x x x x x x x xx x x x x x x x x x x x x x x x x x x x
x x x x x x x x x x xx x x x x x x x x x x x x x x x x x x xx
BLOG SKASOWANY
Odpowiedzi
"Jestem ciekawy,czy ktos mial
pon., 2015-05-04 10:17 — Perrminator"Jestem ciekawy,czy ktos mial podobny dylemat."
Ja mam podobny dylemat. W czerwcu kończę studia (niezbyt perspektywiczny kierunek- finanse i rachunkowość) i nie ma dnia bym nie zastanawiał się co dalej. Tyram za 1600 zł na łapę i jak na razie nie zanosi się na to, by zarobki uległy poprawie. Weź tu wyżyj za taką pensję, czy pojedź na jakąś zagraniczną wycieczkę. Nie wspomnę już o ewentualnym utrzymaniu rodziny w przyszłości.
Oczywiście nie chcę tu nikogo obwiniać- pretensje za obecny stan rzeczy mogę mieć tylko do siebie. Sam wybrałem sobie taki kierunek studiów, chyba tylko dlatego że studiowanie jest w modzie. Nie ma teraz co gdybać, ale z perspektywy czasu stwierdzam że warto sumiennie uczyć się w liceum by dobrze napisać matury i dostać się na wartościowy kierunek, po którym jest dobrze płatna praca- np medycyna.
Kocham Polskę i chciałbym tu zostać, ale nie wykluczam emigracji za chlebem. Ktoś napisze, że mi się nie udało w kraju- no i będzie miał po części rację. Gdybym zarabiał godnie w kraju nad Wisłą, to po co miałbym wyjeżdżać?
Teraz jestem z dziewczyną, która zarabia dużo solidniej ode mnie. Ona jest kosmetyczką i od prawie 2 lat prowadzi swój gabinet kosmetyczny. Co prawda gabinet ufundowali jej rodzice, jednak ona sama wszystkim się zajmuje. Dziewczyna nie wie nic o moich rozkminach związanych z ewentualnym wyjazdem. Ech...to wszystko jest w chuj skomplikowane.
Pozostaje też kwestia rodziców. Aktualnie mieszkam w Szczecinie, ale urodziłem i wychowałem się w Gdyni. Staruszkowie cały czas męczą bułę bym wrócił do Trójmiasta, bo chcą bym był blisko nich: bym wpadał na obiadki itp. itd. Po prostu nie potrafią pogodzić się z faktem że wyfrunąłem z gniazda rodzinnego i postanowiłem żyć na własny rachunek. Ewentualny wyjazd za granicę sprawi że dostaną zawału. No może nie aż tak, ale będą bardzo mocno rozczarowani. Wiem, że to moje życie i rodzice nie mogą tak za mnie decydować, ale jednak...to rodzice.
Spoko blog. Liczę na ciekawą dyskusję. Piszcie w komentarzach o zaletach i wadach życia za granicą. Na pewno część Userów podrywaja wyjechało by polepszyć swoją sytuację materialną. Piszcie czy było warto? Czy nie żałujecie swojej decyzji? Jaki kraj wybraliście? Czy planujecie wrócić do Polski?
Z mojego komentarza można wyciągnąć coś, co dotyczy relacji damsko- męskich a dokładnie kwestii uwodzenia a pieniędzy. Jak już wyżej wspomniałem- zarabiam tyle co kot napłakał, żyję od 10 do 10 i jakoś nie narzekałem na brak powodzenie wśród płci pięknej. Oczywiście jest pewien procent kobiet które nie umówią się z facetem gdy ten jest spłukany, aczkolwiek Panowie...chyba nie chcecie poznawać takich lasek?
Pozdrawiam
W czerwcu kończę studia
pon., 2015-05-04 10:26 — Ulrich IIW czerwcu kończę studia (niezbyt perspektywiczny kierunek- finanse i rachunkowość)
to nie jest zły kierunek pod warunkiem że coś po nim umiesz robić
zarabiam tyle co kot napłakał, żyję od 10 do 10 i jakoś nie narzekałem na brak powodzenie wśród płci pięknej.
bo w pewnym wieku kobiety, aż tak nie myślą o kasie w kontekście długofalowym
Potrafię dobrze księgować
pon., 2015-05-04 10:36 — PerrminatorPotrafię dobrze księgować konta i operacje, teraz robię w biurze rachunkowym. Ogólnie dobrze ogarniam sprawy związane z rachunkowością, ale ile ja wyciągnę jako księgowy? 2000 zł na rękę? Szału nie ma. Fakt, taki biegły rewident zarabia naprawdę świetnie, jednak droga do tego by zdobyć uprawnienia jest długa i wyboista. Trzeba zdać 10 trudnych egzaminów państwowych, każdy kosztuje 500 zł i można do nich przystąpić tylko raz w roku. Czyli przy dobrych wiatrach 10 lat.
Ulrich, a Ty czasem nie żyjesz za granicą?
dwójkę na łapę to chyba w
pon., 2015-05-04 17:58 — Ulrich IIdwójkę na łapę to chyba w małym mieście, dobry księgowy to myślę że więcej, jakbyś ogarnął księgowość małych i średnich firm, plus jakaś własna działalność, plus może jakieś prawo unijne to krzywdy nie ma
moja kumpela rozliczała 10 malutkich działalności 200zł na miecha od każdego a to były jej skromne początki, teraz ma dwa razy więcej klientów
ja siedzę w naszym pięknym kraju
To nie jest tak, że bez sensu
wt., 2015-05-05 18:26 — PerrminatorTo nie jest tak, że bez sensu je klepię. Skłamałbym gdybym napisał że rachunkowość to moja pasja- przed podjęciem studiów miałem o tym tyle pojęcia co Waldemar Kiepski o literaturze współczesnej. Musiałem poświęcić trochę czasu by się tego nauczyć, a nie są to najłatwiejsze rzeczy.
Nie wątpliwie rynek księgowości jest rynkiem bardzo ciężkim- nikt nie powierzy interesów swojej firmy osobie bez odpowiedniego doświadczenia, renomy i uznania w tej branży.
Jeśli wiesz na czym księgowi trzepią takie kokosy to może uchylisz mi rąbka tajemnicy ;> I tak robisz w innej branży, poza tym jesteśmy z zupełnie innych miejscowości. Na dzień dzisiejszy sprawa wygląda tak, że dostaję 1600 na rękę w biurze rachunkowym, do tego uwielbiam okresy luty-maj bo wtedy rozliczam ludziom PIT-y, dzięki czemu zawsze wpadnie trochę grosza do mojej nie zbyt napchanej sakiewki.
Oczywiście z tymi PIT-ami
wt., 2015-05-05 18:32 — PerrminatorOczywiście z tymi PIT-ami chodziło mi o okres luty- marzec, a nie luty- maj. Mój błąd ;p
true true true... no jak ja
śr., 2015-05-06 12:55 — Guesttrue true true... no jak ja tego papierkowego gówna nie lubię;) Na szczescie jest ksiegowa i czekam na zwrot od podatku.
Oj tam, biegłym chcesz być od
wt., 2015-05-05 17:49 — ElbaOj tam, biegłym chcesz być od razu.
Pierwsza sprawa, żeby faktycznie się czegoś nauczyć, oprócz studiów - zainwestuj w kursy w SKwP (polecam).
Po drugie, gdy znajdziesz kilku dobrych pracodawców (lepiej 5 mniejszych niż tyraczka w biurze rachunkowym, gdzie na Twojej pracy zarabia głównie jego właściciel), zarobisz spokojnie 2 średnie krajowe. Choć nie od razu. Jakieś 5 lat trzeba popracować ucząc się jednocześnie i tu akurat biuro jest ok, pod warunkiem, że robisz różne rzeczy - nie tłuczesz w kółko faktury.
Z tymi kursami to na pewno
wt., 2015-05-05 18:28 — PerrminatorZ tymi kursami to na pewno świetny pomysł. Sam o nich myślałem tylko no właśnie...jak nie wiadomo o co chodzi to chodzi o pieniądze. Ceny takich kursów nie są niskie, zazwyczaj oscylują w granicach 3 tauzenów. Gdzie ja na to zarobię, jak po odliczeniu stancji, żarcia, chemii, sieciówki- no ogólnie potrzeb podstawowych, zostają mi 4 stówki na przyjemności ;p
Chyba jednak czeka mnie wyjazd do UK ;/ Ewentualnie zostanę w kraju i założę sobie konto na roksie ;/
FiR, Szczecin, ostatni rok...
wt., 2015-05-05 07:32 — SunLightFiR, Szczecin, ostatni rok... Czuje, ze sie znamy
))
Mmmmm to może jakaś randka
wt., 2015-05-05 09:07 — PerrminatorMmmmm to może jakaś randka Słodziutki ;>
Oj tak
wt., 2015-05-05 11:57 — SunLightOj tak
rodziny nie masz, kredytu też
pon., 2015-05-04 10:16 — Ulrich IIrodziny nie masz, kredytu też nie, to jedź i zobacz, w razie co wrócisz, robote za 8 zeta brutto w kraju zawsze znajdziesz
Panowie ja mam podobny
pon., 2015-05-04 13:08 — StaLIWO2424Panowie ja mam podobny dylemat, z taką różnicą, ze studiuje na Politechnice bardzo wartościowy kierunek, największy odsyp studentów już za mną i najtrudniejsze semestry zaliczone. Ale po prostu muszę jechać za granicę na rok-dwa żeby zarobić na mieszkanie i jakąś działalność w PL, bo nie mam zamiaru zapierdalać na kogoś i nie być docenianym w dodatku. Taki obrałem sobie cel. Ja na studia techniczne poszedłem w sumie za namową rodziców chociaż nie czuję tutaj jakiejś super potrzeby nauki w tym kierunku chociaż głupi nie jestem i daje radę. Chciałem zdobyć tutaj wykształcenie a i tak spierdalać za miedzę żeby się ustatkować i wić wspólne gniazdko. Może jak wrócę to dam radę dociągnąć studia do końca? Kto wie, zobaczymy czy nie rozleniwie swojej głowy za nadto.
Do przedmówcy: Student to taki GOŚĆ który idealnie łączy imprezowanie z zaliczaniem egzaminów i kolokwi.
Pozdrawiam!
Mi rodzice też trują dupe idź
pon., 2015-05-04 15:22 — RaxveilMi rodzice też trują dupe idź na studia informatyczne dobry zawod, ale mówię nie ma krocza wybraliście mi szkole informatyczna (mama) łoj bo blisko bo dobry zawód i kurwa co z tego jak tego nie lubie. Trzeba było pójść do jakiejś sportowej przynajmniej bym robił to co lubię a tak powiedzmy ze zmarnowalem 4 lata niby trzeba maturę napisać dobrze ale strasznie mnie ta szkoła rozleniwila, a studia też sobie ambitne wybrałem i muszę spiąć szare komórki żeby nawalic w krocze tych %. W nic mi ta szkoła nie dała może za wyjątkiem papierów technik informatyk, dupci też nie było gdzieś pojechać też nie było jak bo przecież dostać się do większego miasta nie ma praktycznie czym chyba że samochodem ale "przecież paliwo kosztuje" potem jak jakiś problem to mi wypominają "przecież dajemy ci samochód tam gdzie chcesz" ta pierdol pierdol obiecanki cacanki a głupiemu kurwa radosc.
Miałem napisać w ogóle co innego ale jestem tak wkurwiony bo muszę zapierdalac na maturę autobusem i czekać w kutas czasu na ten pojebany egzamin i potem na autobus do domu bo przeciez tata do pracy jedzie ale może pojechać jakiś z jego kolegów Jebać Rafał niech zapierdala nawet taczką. Nie sprawdzam czy jest ład i skalad mam wyjebane. A jak coś wam nie pasuje też mam wyjebane możecie hejtowac z tego powodu się nie potne.
Miłej reszty dnia i udanej matury maturzysci
Mogłeś się zmienić o 180° bo
pon., 2015-05-04 14:16 — @nalizatorMogłeś się zmienić o 180° bo gdybyś się zmienił o 360° to wróciłbyś do kierunku początkowego.
Jesteś młody, nie masz
pon., 2015-05-04 16:41 — Black@whiteJesteś młody, nie masz rodziny to jedz .
Jak nie teraz to kiedy ?
Jak nie zarobisz milionów to bynajmniej zobaczyć coś innego niż obecną "szarą" rzeczywistość.
Wiesz, jezyk mam opanowany
wt., 2015-05-05 07:22 — XixeeWiesz, jezyk mam opanowany bardzo dobrze.
tak to bym widzial
Samotnosc to raczej nie,bo bede mial kumpli na miejscu + sam chce wychodzic poznawac ludzi na ulicy nawet,zagadywac duzo kobiet zeby sie w pelni otworzyc.
Rutyna? Niee,praca pon-pt u mnie i weekendy na zwiedzanie,rozne atrakcje
a ja powiem tak, do Niemiec
pon., 2015-05-04 21:44 — StaLIWO2424a ja powiem tak, do Niemiec wyjeżdżałem, jak do tej pory co wakacje a to budowlanka, a to jakieś roboty na gospodarstwie hajs dobry a życie? Panowie nie potrafię opisać, pomimo ciężkiej pracy (czasem po 14-15h) żyłem beztrosko, nie stresowałem się. Teraz jako, ze angielski ogarniam na poziomie dosyć komunikatywnym celuję w lepszą pracę. Bardzo wiele Polek także wyjeżdża szukać lepszych perspektyw, w głupim REWE (sieciówka w Niemczech) potrafiłem w ciągu pół godziny spotkać 3-4 polskie pary, a więc da się?
Też miałem kiedyś podobny
pon., 2015-05-04 23:00 — Psotny wiatrTeż miałem kiedyś podobny dylemat. Może kiedyś napiszę o tym bloga. W każdym bądź razie mi udało się osiągnąć dużo, ale dzięki wytrwałości i ciężkiej pracy. Zawsze na wakacje wyjeżdżałem coś zarobić. W czasie studiów imprezy, beztroskie życie. Życie zacząłem ogarniać poważniej dopiero w wieku 25-27lat a do tego momentu miałem totalny rozpierdol w głowie. Ciesze się, że niektórzy już w tak młodym wieku myślą co będzie i mają ambicje;) W Polsce się da wybić, ale jest to ciężkie. Warto też robić to na co ma się ochotę. Nie ma sensu zostawać na siłę prawnikiem, a tym bardziej lekarzem gdzie jednak zaleca się powołanie. Ja mając 19-20 lat studiowałem, ale uważam że warto wyjechać na 3-5 lat zarobić hajs na ruchy, podróżować i zakosztować innego życia oraz nabrać doświadczeń. Dziś wiele osób wyjeżdża za chlebem, a niegdyś w Polsce było tak że ojcowie wysyłali synów na emigracje w celu zbierania doświadczeń itp....Polacy wyjeżdżali się kształcić i rozwijać, a potem wszystko to przywozili tutaj. Miejmy nadzieję, że kiedyś te czasy wrócą;)
Gdybybym miał coś doradzić to sugeruje zahaczyć się o jakieś zawody typu przedstawiciel handlowy, finanse. Coś gdzie można rozwijać relacje z klientem, trochę pozarządzać finansami i zbierać doświadczenie w byciu przedsiębiorczym i asertywnym. To chyba najbardziej uniwersalne i elastyczne podejście. Dziś elastyczność to podstawa. Do tego sugeruje uczyć się języka angielskiego ( najlepiej z native speakerem + od czasu do czasu kurs). Za parę lat język opanowany prawie do perfekcji pozwoli poczuć się bezpieczniej i da większe możliwości......
Witam ! Ja miałem podobny
czw., 2015-05-07 21:57 — Faraon92Witam !
Ja miałem podobny dylemat dwa lata temu . Ale zadecydowałem, że wyjade do Irlandii , mieszkam tu aktualnie. Mam 23 lata jak Ty. Nie żałuje tego. Uwierzcie mi naprawdę warto !
Tylko proszę Was! Jadąc za granicę niech pieniądze nie będą piorytetem ! Poznałem mase rodaków i niestety wiekszość z nich jest chciwa na kase,
Jadąc za granicę spójrzcie na inne piorytety , można się oddnaleść wśród wspaniałych ludzi, poznać świat a fo zmienia człowieka, DAJE TO OGROMNY DYSTANS ! ja nauczyłem się pokory tutaj , stałem się pewniejszy siebie a przede wszystkim niezależny od świata !! Nie mam dziewczyny a to daje mi wiekszy plus do samorealizacji i osiągania celów.
Pozdrawiam z Galway !
hhee mam podobny dylemat ,
pon., 2015-05-11 10:27 — Czarny22hhee mam podobny dylemat , szczerze powiem ze jade dzis do biura szukac pracy za granica , bo brak znajomosci powoduje ze jedank nikt mi nie zalatwi takiej
No chyba ze chlopaki z podrywaj heh .
A tak serio jest ktos kto pracuje za granica i jego szef potrzebowal by pracownikow?