Portal Uwodzicieli
Witryna poświęcona relacjom damsko męskim oraz budowaniu międzyludzkich więzi emocjonalnych.
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit END.

Wrocław Game Before Valentine's Day !

Witam Was !
Jestem starym - nowym użytkownikiem tego forum. Pierwszy raz zalogowałem się tutaj 3 lata temu, byłem wtedy w wielkiej czarnej dziurze i nie mogłem się z tego wygrzebać. Po analizie mojej czarnej dziury i po uświadomieniu sobie, że już głębiej w tej dziurze być nie mogę postanowiłem wziąć się za siebie. Ale po kolei.

Moim problemem nie była nieśmiałość, nigdy nie miałem problemu z rozmawianiem z dziewczynami, zawsze to przychodziło mi najłatwiej, naturalnie wolałem rozmawiać z kobietami niż z o coś pytać facetów. Moim problemem było otoczenie, coś czego o wiele trudniej jest się pozbyć niż nieśmiałości czy jakiś innych głupich wymówek. To właśnie otoczenie, znajomi, pseudo przyjaciele, ciągli mnie w dół do mojej czarnej dziury. Zawsze jak poznawałem jakąś dziewczynę czy też innych nowych znajomych moi pseudo przyjaciele robili wszystko żeby mnie ośmieszyć, za każdym razem obniżali moją samoocenę i udało im się to zrobić bardzo skutecznie na bardzo długo.

Ale po co ?

Długo się nad tym zastanawiałem, co oni z tego mają, po co to robią. I wreszcie zrozumiałem.
Byłem lepszy od nich, nie bałem się zagadać, nie bałem się poznawać nowych ludzi, ja po prostu nie byłem cipeczką.

Ale co dalej, jak się ich pozbyć? Każdy kto miał styczność z takim środowiskiem i był świadomy tego jak destruktywny wpływ owi znajomi wywierają na nas, przyzna mi teraz rację, że to nie jest łatwe. Szczególne w przypadku gdy to jedyni nasi znajomi. Dokładnie rok temu (dokładnie) zakończyłem ostatnią znajomość, skończyłem z tymi cipeczkami i zacząłem budować drabinę żeby wyjść z dołu. Dziś mam wielu nowych znajomych, nie mam problemu z nawiązywaniem nowych znajomości. A najlepsze jest to, że te cipeczki zostały tam gdzie były, tylko, że teraz nie mają nikogo kto przyprowadzi na imprezę jakieś dziewczyny. Wygrałem kurwa !

To teraz trochę powagi.

Żeby w pełni to przedstawić muszę zacząć od tego, że 7 lutego we Wrocławiu w okolicach rynku poznałem dziewczynę w żółtej czapce, była w pracy, tego samego dnia zaprosiłem ją na kawę (w trakcie pracy), żeby nie miała problemów, że nie pracuje a pije kawę to pozwoliłem jej pić tą kawę tylko 10 minut, a później czy chce czy nie chcę czy wypije czy nie ma wracać do pracy. Wyszliśmy z rynku, złapałem ją za rękę i odprowadziłem ją dokładnie w to samo miejsce, z którego ją zabrałem. Było wszystko, użyłem wszystkiego czego się nauczyłem na tej stronie. Świetnie mi się z nią rozmawiało. Jestem kurwa zajebiście dumny z tej akcji. Tylko w tej całej dumie zapomniałem kurwa zabrać numeru...
Ale żeby nie wyjść na desperata, postanowiłem, że w kolejny czwartek 13.02 znowu pojadę do Wro pójdę do rynku i znajdę swoją żółtą czapkę i tym razem zabiorę jej numer .

Wpadłem do Wro o 19:48, po drodze otwierałem wszystko z przedziału hb7 w górę, wykorzystałem wszystkie swoje openery, "na sałatke", "na buty", "na owoce", "na pomidorka" i na wiele innych metod, tak żeby minimum 3 minuty porozmawiać. Z rozpędem wpadłem do rynku, ale tam gdzie żółta czapka powinna być nikogo nie było. Porozmawiałem z 2 koleżankami mojego celu, jedna stwierdziła, że żółta czapka pracuje tylko w weekendy, a druga, że ŻCz będzie trochę później. Czyli kurwa trzeba czekać.

Udałem się w moje ulubione miejsce do otwierania i domykania czyli do... KFC na ulicy chyba Świdnickiej, zaraz obok przejścia podziemnego, zamówiłem cośtam' i poszedłem na pięterko, nigdzie nie ma takiej opcji jak tam, fruźki sobie przychodzą, a Ty tylko czekasz ze swoją wędką na soczystą rybkę. Długo nie musiałem czekać i zaraz wpadły jedna 7 i druga 6,5. Obie 20 lat.

Ja - Cześć dziewczyny, mogłybyście mi coś doradzić?
1i2 - Jasne, tylko nie mamy wiele czasu, bo już jesteśmy spóźnione. pytanie: Czy to jakiś ST ?
Ja - W takim razie razem się spóźnimy bo ja też już od 5 minut powinienem być daleko stąd.
1i2 Jak możemy pomóc? (były bardzo ciekawskie)
Ja - Jako, że jutro są walentynki, szukam jakiejś inspiracji, co mogę zrobić dla mojej dziewczyny?

Dalej już się rozkręciły i gadały przez dobre 5 minut sypiąc pomysłami. W pewnym momencie miałem dość i zapytałem się.

Ja - A czy nie uważacie ze to niesprawiedliwe, że to właśnie chłopaki coś muszą przygotować dla dziewczyn, że to trochę głupie i czy sie z tym głupio nie czują?
1i2 - Masz rację, w ogóle to my jesteśmy przeciwniczkami tego święta, jutro będziemy obchodzić antywalentynki.

Coś tam jeszcze gadały, ale już zauważyłem 2 kolejne rybki. Musiałem się jakoś pozbyć obecnych. Delikatnie im przypomniałem, że się spieszą. Nic nie domykałem bo nie czułem takiej potrzeby, tego dnia miałem inny cel, cel który ustaliłem już tydzień wcześniej. Odprowadziłem dziewczyny do wyjścia, pożegnaliśmy się. Ja fajka, zamówiłem pepsi i do następnych rybek. Tutaj było dużo ciężej.
Jedna 8 a druga na maksa odjebana, 10 ale nie w moim typie. Zacząłem tak samo
Ja - Cześć dziewczyny, mogłybyście mi coś doradzić?
1i2 - Słuchamy
Ja - Jako, że jutro są walentynki, szukam jakiejś inspiracji...

8 nie miała chłopaka, ale 10 już tak i była bardzo przemądrzała, przekonana, że chłopak musi latać za nią jak pies bo ona jest królową z kurwa futrem z norki na szyi.
Ja - A nie uważasz, że to nie sprawiedliwe, że twój chłopak coś dla ciebie przygotuje, a ty nic nie zrobisz, wymagasz od chłopaka żeby był romantyczny, spontaniczny i oryginalny, a sama zachowujesz się jak kłoda. (dokładnie tak powiedziałem)
10 - Ja mu podziękuję inaczej, wieczorem, właśnie po to ze mną jest. (w tej chwili zrozumiałem, że trafiłem na mega pustaka i szkoda mi marnować czasu na nią, lepiej zająć się Cool więc dojebalem:
Ja: To że masz cipkę nie zwalnia cię z bycia romantyczną czy spontaniczną to cię nie usprawiedliwi. ( z mega bananem)
10 nie wiedziała co powiedzieć i już wiele nie mówiła, a za to 8 śmiała się bardzo długo, widać było że podobało się jej, że ktoś wreszcie pocisnął z futerkiem kurwa z norki (bo w czymś takim była).
Swoją uwagę przeniosłem na 8 i już do końca rozmawiałem tylko z nią, domknąłem na numer i poleciałem dalej.

Następny przystanek Plac Solny i pobliski bar, zamówiłem piwo i powolutku sączyłem czekając na godzinę 22:30, Tego dnia otwarłem 'na walentynki' jeszcze jedną parę, i też jedna miała chłopaka, a druga nie.

Tutaj muszę wyciągnąć wnioski:
Są to dość oczywiste wnioski, dziewczyny, które maja facetów, są przekonane, że to właśnie facet jest odpowiedzialny za przygotowanie walentynek (idiotki kurwa), a dziewczyny wolne i ładne nie lubią tego dnia.

I żeby było jasne, nie chodzi mi o to żeby facet nic nie przygotował na imieniny patrona chorych umysłowo (św W.) ale kurwa pozwólcie się wykazać swoim kobietom, one to lubią.
Ostatni przystanek był zarazem moim pierwszym tego dnia. Żółta czapka. Ale okazało się że jednak ma wolne. Kurwa! Został tramwaj i dom. Ogólnie dzień na plus, ale nie udało mi się naprawić błędu. Trudno może ją jeszcze kiedyś spotkam.

Tutaj pojawia się pytanie z tytułu, nigdy nie zastanawiałem się nad nim i nie pamiętam żebym coś czytał. Czy korzystne jest rozmawianie z dziewczynami, pytanie o ich zdanie na temat swojej kobiety, np. Masz bardzo ładne perfumy, szukam prezentu dla dziewczyny i bardzo podobają mi się twój zapach... Coś takiego jest ok, nigdy nie stosowałem dziewczyn tylko przyjaciółkę, kuzynkę. Co wtedy myśli sobie nasz target, jaka jest jej reakcja. Ze swoich obserwacji tego dnia zauważyłem, że dziewczyny były bardzo zaangażowane w temat, a i z domknięciem nie bylo problemu, więc jak to jest? Rozmawiać o swojej dziewczynie czy nie?
Chętnych do wspólnych wyjść we Wrocławiu zapraszam, sam nie zawsze mam motywację i jestem tu nowy, razem zawsze raźniej, nie preferuje też podchodzenia do wszystkiego co się rusza, mam swoje kryteria. Ty też je miej!

Zapraszam i pozdrawiam.
WujPiotr

Odpowiedzi

"Udałem się w moje ulubione

"Udałem się w moje ulubione miejsce do otwierania i domykania czyli do... KFC"

KFC jak sama nazwa wskazuje to KC i FC w jednym, więc się nie dziwię, że świetne miejsce do domykania Wink

ps. bardzo miło wspominam maraton plażerski we Wrocławiu Smile To było mega wariactwo, co tam robiliśmy. Jest tam parę osób ze społeczności wartych polecenia

Portret użytkownika Walkie101

Haha, w ten dzień też miałem

Haha, w ten dzień też miałem się wybierać, ale słyszałem że na Niepolda coś spłonęło to wsiadłem w pociąg do dom. Blog spoko Smile

tak, coś gdzieś tam się

tak, coś gdzieś tam się paliło Wink

Portret użytkownika Maniaks

Mundo się paliło.

Mundo się paliło.