
Dawno mnie tu nie było. Ostatnio przeszła mi przez głowę myśl o opisaniu własnej "metody", ale za każdym razem kiedy się na tym skupiałem - przekminiałem. Gdzieś walczył ze sobą egotystyczny instynkt pokazania jaki jestem zajebisty z wrażeniem, że się sprzedaje, bo to nie jest to co robię, tylko kim jestem; nie chcę, żeby ktokolwiek łaził i udawał mnie, c'mon.
Zawsze jest taki problem z tymi tekstami które mówią ci "bądź sobą": nie da się tego zrobić w krokach od 1 do 10 ani w trzy miesiące przed wakacjami. Ludzie nie przyzwyczajeni do myślenia za siebie nie obudzą się nagle; ci którzy już zaczęli, wiedzą, że takie poradniki to raczej o kant dupy rozbić, nie da się tak skomplikowanej drogi opisać na blogu (ani, chyba, opisać w ogóle). Przyszło mi do głowy skojarzenie z szybowcem który przecież najpierw musi być wyciągnięty przez inny samolot, ale to złe porównanie - szybowce za rzadko spadają, hehe.
Anyway! Zobaczyłem dzisiaj te filmiki.
http://www.youtube.com/watch?v=D...
(sorry za mieszanie z linkami)
Skąd tylu nieogarniętych ludzi po studiach? Społeczeństwo mówi - idź do dobrego liceum, trafisz na dobre studia. Idź na dobre studia, na bank będziesz miał pracę. Kończysz studia i co? Tu się zaprogramowane rozwiązania kończą, "przecież skończyłeś studia, powinieneś wiedzieć co chcesz robić!". Jak w tym kawałku kazika:
"Minęły moje studia, tata siedzi w podkoszulku
Patrzy i pyta: "Co chcesz robić w życiu synu?"
"Nie wiem. Zawsze was słuchałem
I poniekąd swego zdania nigdy nie miałem"(...)"
Poza, bardzo ważnym oczywiście, tematem edukacji który jest poruszony, pomyślcie też o tym w kategoriach "podrywu" - w końcu jesteśmy na podrywaj.org.
Jakiś rok temu uświadomiłem sobie, że wcale nie chcę być jakimś PUA - po prostu w pewnym sensie przestawił mi się mózg ze standardowego "miej prace, auto i cośtam" na "miej dupy, seks i pierdoloną RAMĘ" jako wyznacznik sukcesu. Tak, bo trzeba mieć RAMĘ! RAMUJ DZIWKE! (co, nawiasem mówiąc, ma zabawne podwójne znaczenie "to ram" znaczy po angielsku taranować, i dokładnie tak zachowują się z moich doświadczeń ci który wiecznie chcą "przeramowywać" i "kontrolować ramę" - bezmyślne, ślepe tarany).
Skąd ten bullshit?
Więc, wchodzi człek w temat UWO, co piszą?
-"Każdy może wyrywać, są metody, są plany."
-Zajebiście! To jak podrywać?
-"Bądź pewny siebie, pokaż, że jesteś facetem, że jesteś interesujący, seksualny, żądny przygót, masz poczucie humoru w dupie wszystko dookoła"*.
-Hm, ale chyba nie jestem żadną z tych rzeczy, od 20 lat siedzę przed kompem bo nikt mi nie pokazał innych opcji w życiu, co teraz?
-"Nie bądź pizdą, podbijaj do laski i bądź pewny siebie, pokaż, że jesteś facetem, że jesteś interesujący, seksualny żądny przygót, masz poczucie humoru w dupie wszystko dookoła."
-Kurde boje się, co mam właściwie mówić? Jak mam pokazać, że jestem seksualnym facetem skoro w życiu miałem dwie dziewczyny - i ta ja byłem ruchany w tych związkach?
-"To tylko eksjusy! Nie bądź pizdą, jak nie umiesz podejść do laski to zostaje ci tylko zostanie przestawienie się na facetów!"
(*Zajebałem z któregoś bloga niżej, żeby się nie męczyć)
I idzie taki biedny koleś, dostaje mentalny wpierdol i mówi mu się - "bo musisz być spójny! powtarzaj te same ni chuj nie pasujące do ciebie rzeczy setki razy, w końcu będziesz spójny!" Ta, tak samo jak twoje ciało będzie spójne z żelazną dziewicą jeśli do niej trafi. Martwe, ale spójne!
"Czemu to takie trudne, przecież to tylko interakcja z przeciwną płcią! Gdyby to było takie trudne to już dawno byśmy kurwa wyginęli, I CZEMU NAJWIĘKSZE PIZDY JAKIE WIDZĘ WOKÓŁ MAJĄ DZIEWCZYNY A JA ALPHA MALE NIE?!"
Zazwyczaj zanim nawet taki człowiek wyjdzie z domu już się dowie, że zostanie zalany lawiną szit testów - bo wszystkie dziewczyny są pojebane - które trzeba odbić. Zanim podejdzie do niej, już będzie miał wyryte najlepsze odpowiedzi na najczęstsze teksty, i nawet przez myśl mu nie przejdzie, że SAM JE PROWOKUJE udając tą szpanerską pewność siebie. DZIEWCZYNY NIE SĄ ZŁOŚLIWE BEZ POWODU.
Spójność. Spójność to chyba najgorzej interpretowane przez ludzi słowo w całym słowniku PUA. Jak można z jednej strony mówić człowiekowi co ma robić, a z drugiej kazać mu być spójnym z tym co robi? Jak można stawiać warunki jakim być, żeby wyrywać laski a z drugiej kazać być sobą? W jakim procencie przypadków nie skończy się to staraniem się, żeby być tym co się mówi, a nie mówić to czym się jest? Powiedzmy, trzech procentach? Ciekawe, że na wszystkich forach o podrywaniu jest zarejestrowanych MNÓSTWO użytkowników, ale stałych, aktywnych jest tylko, powiedzmy, 3 procent?
Większość rzeczy napisanych w temacie podrywu jest jak egzamin który musisz zdać. Mówi ci się: wystarczy, że pokażesz, że jesteś taki taki i taki, proste! A jeśli taki nie jesteś? To lepiej kurwa zacznij. Nawet ci którzy w najlepszej wierze piszą o byciu sobą: jak można pokazać KOMUŚ drogę do bycia SOBĄ? W dodatku przez internet? Na bank 99% reakcji ludzi na takie artykuły, blogi czy cokolwiek innego to "o, wypas, to od jutra robię to o czym pisał i będę sobą!" albo jeszcze lepsze "to zrobię tak jak ON PISZE i będę MYŚLAŁ SAMODZIELNIE" a potem codzienne pytanie: WWGD - "What Would Guru Do?".
Więc jeśli obejrzysz ten filmik, zrozumiesz tą symboliczną różnicę między "school" a "education", między oczekiwaniami innych wobec ciebie a własnymi oczekiwaniami wobec własnego życia, między tym >co robisz< a tym >kim jesteś<, pomyśl: naprawdę potrzebujesz podrywaj.org żeby móc podejść do dziewczyny i zacząć z nią rozmowę?
Odpowiedzi
dobre i trafne ...
wt., 2013-05-28 22:08 — Pierrotdobre i trafne ...
Dzięki. W ogóle nie
wt., 2013-05-28 22:18 — armDzięki. W ogóle nie planowałem pisać bloga, planowałem wrzucić tylko link i może z akapit od siebie więc ciekawi mnie wasz feedback!
... skoro interesuje Cię
wt., 2013-05-28 23:48 — Pierrot... skoro interesuje Cię feedback, to napiszę coś więcej, a nie tylko tak zdawkowo ...
... jeśli ktoś mam problemy z kobietami (albo mu się wydaje, że ma) to stwierdzenie "bądź sobą" niezbyt wiele rozjaśnia ... nad tym "byciem sobą" trzeba popracować ... i tu przychodzą te wszystkie techniki pua ... Boże nigdy nie chciałbym być utożsamiany z tym środowiskiem ... rozmawiać o psychologi relacji międzyludzkch - oczywiście jak najbardziej tak, próbować odgadnąć co ludziom w duszy gra - o.k. ... ale nie te "techniki" ... bo z tym można się pogupić, ja to wszystko odrzucałem niejako intuicyjnie, coś mi z tyłu głowy mówiło, że jest źle ... to jest straszne jeśli przyjmniesz do głowy, to że musisz być kimś diametralnie innym niż jesteś, potem może się okazać, że jednocześnie masz utrzymywać w głowie sprzeczności, hasła tajemniczość, pewność siebie, domniacja, to tylko hasła i w każdej sytuacji życiowej moga oznaczać coś innego ...
... irytuje mnie cała ta maska "podrywacza" którą wciskają sobie na twarz "specjaliści" z tego zakresu ... przykładem tego był chyba ranking ... a właściwie spiny w komentarzach ... niektórzy tam zachowli się jak skończone debile ... starając się udowodnić swoją "zajebistość" ... nie jestem sobie wstanie wyobrazić jak można prowadzić takie życie i nie wylądować w psychiatryku, chyba, że jest się hipokrytą i zwyczajnie obłuda rządzi ... po tym wszystkim, co przeczytałem mam uraz, gdy ktoś mi mówi jak mam się zachować i w co wierzyć (bez mojego pytania) ... irytuje się, bo "sam płacę swoje rachunki".
... coraz bardziej wydaje mi się, że "PUA" to zabawa dla chłopców i nie wiele ma wspólnego z uwodzeniem, autentycznym poznawaniem człowieka w celu poznania go, a nie podbudowania ego, sprawdzenia techniki, udowodnienia sobie ciągle jestem fajny, rankingu ... to wszystko pokazuje jak łatwo niektórzy ludzie potrafią sobie "zjebać" psychikę. I tu dwie grupy: "liderzy" produkujący nowe idee i chyba świadomi już wszystkich niedociągnięć jeśli chodzi o metody, ale cynicznie grający w swoją grę, dla pieniędzy ... i jest to zrozumiałe i nie jest to wcale taka nadzwyczajna obłuda, tak samo robią niektórzy nauczyciele indoktrynując dzieci, że jeśli będą grzecznie wykonywały polecenia to w przyszłości osiągną wielki sukces ... no i po drugiej stronie są właśnie uczniowie, mniej i bardziej rozsądni adepcitej "sztuki" ... fakt z tego całego syfu można wyciągnąć wiele informacji o człowieku ... o jego pragnieniach i o tym jak "mąci" w drodze do celu ...
... wpis bardzo trafny, bo ukazuje kilka zgrzytów tej całej "filozofii" ... ale starczy ... kończę, bo zaraz jakiś osobnik powie mi "myśl pozytywnie", albo inne bzdety z kiepskich książek o samorozwoju, myślę, że człowiek powinnien myśleć samodzielnie, choć lepiej myśli się kolektywnie, bo myśląć samodzielnie nie sposób dostrzec niskich pobudek i kiepskich prób zamydlenia tego, że człowiek myślący pozytywnie, czy negaywnie zawsze pozostanie przewrotną drapieżną małpą
potrafiącą wydymać przedstawicieli własnego gatunku w celu zaspokojenia swoich pragnień
.
A wpis jak najbardziej dla zindoktrynowanych, średniozaawansowanych.
Ps. z pytaniami o sens jest jak z pytaniami o miłość ...
Świetne, dosłownie jakbym
wt., 2013-05-28 22:21 — DiegitoŚwietne, dosłownie jakbym czytał siebie.
Być sobą? Być takim jakim
śr., 2013-05-29 12:33 — Rafał89Być sobą? Być takim jakim chciałbyś być poprzez dążenie do tego na różne sposoby. To rozumiem poprzez bycie sobą. Chociaż z drugiej strony jest to ambiwalentne, bo w czasie rzeczywistym 'ja' jestem inny niż 'ja' będący sobą, co właściwie dopiero nastąpi w przyszłości. Wulgarnie mówiąc to jest na tyle popierdolone, że się nie ogarnie tego w kilku zdaniach
Nie wiem Vłodarz co masz do pozytywnego myślenia. Mnie osobiście pomaga i o wiele lepiej się z tym czuję niż jak dopuszczałem do siebie czarne myśli. Tu nie chodzi o ignorowanie problemów tylko o odpowiednie nastawienie do nich. Zresztą wiesz o tym (tak sądzę).
Napisałbym więcej, lecz niestety czas nie bardzo na pozwala
Pozdro
Mówimy o czymś innym. ...
śr., 2013-05-29 13:59 — PierrotMówimy o czymś innym.
... miałem na myśli takie głupkowate gadanie "myśl pozytywnie - wszystko samo się ułoży", a czasem zachowanie typu: przychodzi do Ciebie kolega i mówi o swoim konkretnym problemie (w domyśle chce pomocy, bo wie, że jesteś wstanie mu pomóc) ... a Ty mu odpowiadasz ... "myśl pozytywnie", "będę trzymał kciuki", "jakoś się wszystko ułoży", a w wersji katolickiej "będę się za Ciebie modlił" ... w takim wypadku "myśl pozytywnie" oznacza kulturale "spadaj gościu ze swoimi problemami i nie zawracaj mi głowy", lubię Cię gdy nie masz problemów, a gdy masz problemy to spadaj nie chcę Cie znać, radź sobie sam ... dlatego nie lubię sformułowania "myśl pozytywnie" oraz "idź sobie pobiegaj", bo panaceu na problemy jest działanie, a nie myślenie, a najłatwiej jest powiedzieć komuś z problemem "myśl pozytywnie" - to każdy potrafi, ale tak naprawdę to nic nie zmienia w sytuacji człowieka który problem ma ... dlatego stwierdzenie: "myśl pozytywnie" jest jednym z tych stwierdzeń których nie lubię.
Usuwam z mojego towrzystwa osoby z tego typu gadką, bo "nawijać" o tym jak świat jest pozytywny / negatywny każdy mniej lub bardziej ciekawie potrafi, wolę jednak kolesi z którymi można coś załatwić, coś ustalić i to będzie wykonane, nawet za cenę, bo za dobrą robotę należy się zapłata ... a omijam panów "myśl pozytywnie", bo albo nie mogą pomóc, albo nie chcą ... więc czemu miałaby służyć taka znajomość ?
... ale jest to taka moja osobista fanaberia, po prostu nie lubie sformułowań typu: "myśl pozytywnie", bo kojarzą mi się z uczuciem porażki i naiwności związanej z drugim człowiekiem, to stwierdzenie kojarzy mi się z podobnymi które serwują coniektórym z Was dziewczyny: "wiesz na pewno znajdziesz lepszą niż ja", "zasługujesz na lepszą ode mnie" ... czyli ogólnie spływaj i nie zawracaj mi głowy ... i teraz zależy kto co lubi ... prawdę, prosto z mostu, czy takie właśnie niby - dyplomatyczne usprawiedliwienia ...
Dokładnie. Mnie jednak nikt
śr., 2013-05-29 18:33 — Rafał89Dokładnie. Mnie jednak nikt nigdy nie pomagał tekstem 'myśl pozytywnie', więc zdecydowanie kojarzy mi się to pozytywnie, a nie pejoratywnie.
Z tymi odzywkami od dziewczyn to pamiętam miałem kiedyś rozkminę dobrą
Szczególnie nie mogłem pojąć, że moje logiczne argumenty nie trafiają hehe.
o... a to chyba każdy ...
śr., 2013-05-29 18:42 — Pierroto... a to chyba każdy
... teksty na olanie, "Dlaczego nie powiesz mi wprost, że mam spadać ?" "Nie chcę Cię skrzywdzić?" "Przecież mówiłaś, że mnie kochasz ?" "Tak, ale jako przyjaciela" ... pod tym względem to przesrane być nastolatkiem
. Jeśli jeszcze z boku nikt Ci nie wyjaśni o co "kaman" , to tylko z siebie błazna robisz ... ale my to już wiemy 
Właściwie najpierw trzeba
śr., 2013-05-29 12:55 — papusiek1Właściwie najpierw trzeba wziąć odpowiedzialność za własne życie i to 1 krok. Nie terapeuta ,nie nauczyciel a każdy sam sobie powinien wyznaczać cele. Po co spełniać czyjeś oczekiwania w stosunku do nas ? Rodzice robią z nas swoje przeciwieństwa (o ile mają trudne życie) po to ,żeby żyło nam się lepiej. Tak naprawdę jedyną drogą do wolności jest brak przynależności do jakiejkolwiek etykiety akceptując wszystkie i te pozytywne i te negatywne.
Gdyby szkoły nie były przymusowe a i dzieci musiałyby na nie zarobić edukacja wyglądałaby o niebo inaczej ! Byłby to przywilej a nie obowiązek.
Uwielbiam Twoje blogi arm
śr., 2013-05-29 14:39 — SekalekUwielbiam Twoje blogi arm
Nic dodać, nic ująć, po prostu trafiłeś w sedno.
BloG siema Sekalek! Pamiętam
śr., 2013-05-29 17:12 — armBloG
siema Sekalek! Pamiętam że kiedyś wymieniliśmy się ze dwoma pmami na temat blogów. Nie chciałem wtedy pisać bo nie byłem pewny czy to o czym wtedy myślałem miało jakąś wartość. Ciekawa sprawa z tym jest - dla mnie to był bardzo ważny krok w dochodzeniu do tego miejsca w którym jestem teraz, ale w bardziej uniwersalnym sensie chyba był... Cóż, mało uniwersalny.
Drugim problemem byla dla mnie kwestia oburzenia vs budowania. Zawsze więcej miałem do kwestionowania w czyichś blogach/postach/wuttevah niż do przedstawienia czegoś własnego samemu, a nie chciałem być tym, który sZuka dziury w calym ale nie daje nic od siebie - sam nie mogę zdzierzyć takich ludzi.
Dzisiaj wydaje mi się (chciałem napisać - wiem, ale co ja mogę WIEDZIEĆ?) ze po prostu żeby żyć szczęśliwie, podrywac i ogólnie rozumieć innych ludzi trzeba się po prostu bardzo, bardzo dużo oduczyć.
Tak czy siak, cieszę się ze mnie pamiętasz
trzymaj się!
Pisałem z telefonu (nowiutka
śr., 2013-05-29 17:14 — armPisałem z telefonu (nowiutka xperia t skurwysyny!) i poszło dwa razy, sorr
"Przygót" ? ...
czw., 2013-05-30 10:10 — prow0kator"Przygót" ?
...
O mój boże moja
czw., 2013-05-30 13:06 — armO mój boże moja głowa!
Przygót skopiowane z bloga niżej, sam nie zauważyłem. Swoją drogą, brawo za głęboki wkład w merytoryczna kontemplację tekstu.