Portal Uwodzicieli
Witryna poświęcona relacjom damsko męskim oraz budowaniu międzyludzkich więzi emocjonalnych.
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit END.

Weselna gra w uwodzenie.

Portret użytkownika Antek_

Jedno z poważniejszych wyzwań jakie zostały mi postawione na początku września tego roku. Wesele kuzyna na którym miałem być starszym.

Zacznę od początku. Rok starszy ode mnie kuzyn wg. prawie wszystkich obraz nędzy i rozpaczy pod względem „bycia facetem”. Zero postawy, wyglądu i siły charakteru. Ktoś powie no dobra to jak doszło do tego, że się chajta?

Nie wiem jakimi technikami, schematami gry, ale jakieś 3 lata temu poznał swoją obecną żonę. Dajmy na to Anię. Byli ze sobą jakiś tam czas i jak to zwykle bywa rozstali się z wiadomych przyczyn. Kuzyn szukał pocieszenia, aż znalazł ją w rękach innej, która ponoć zniszczyła jego życie karmiąc go środkami odurzającymi. Kuzyn zaczął kłócić się z rodziną, zwolnili go z pracy itd. W tym czasie Ania znalazła sobie innego faceta z którym zaszła w ciążę.
Kuzyn planował już ślub ze swoją nową wybranką gdy nagle miał wypadek samochodowy i skasował samochód. Nic się poważnego nie stało, ale badania wykazały, że ta nowa karmiła go tymi środkami odurzającymi.

Minął czas spotkał znowu Anię która była sama, bo ten co spłodził dziecko uciekł i nie wziął odpowiedzialności na siebie. No więc kuzyn uświadomił sobie, że jednak żadnej innej nie kocha postanowił się jej oświadczyć. Ania się zgodziła i tak o to mamy wesele.

Nie mi to oceniać. Może naprawdę to jest strzał w dziesiątkę, może będą się kochać jak nikt inny. Wiem jedno… stojąc jako świadek przed ołtarzem i patrząc na nich doszedłem do jednego wniosku. Mianowicie, nie chciał bym brać ślubu w takich okolicznościach. Chciałbym, żeby to był w pełni świadomy wybór i żebym podczas przysięgi patrzył na tą kobietę i wiedział, że to jest właściwa osoba na właściwym miejscu. Żeby wszystko było po kolei. Ślub i dopiero potem dziecko, moje dziecko.

Przechodząc do właściwej strony bloga, którą jest raport z zabawy weselnej, od razu z góry chciałbym uprzedzić, że jeżeli ktoś liczy że będzie to blog w stylu fuck close to radzę mu się położyć spać. Szczerze nie bardzo mi się chce wierzyć, że ktoś spotyka dziewczynę na weselu z którą przebywa dajmy na to max 12h i od razu kończy się to fuck close. Z drugiej strony, czy całe życie faceta musi się opierać na ruchaniu? Może zacznijmy mieć szacunek do siebie samych i do naszych kutasów? Bo co to za frajda jeździć rozklekotanym dieslem z milionem przejechanych kilometrów? Co ta za frajda mieć kobietę którą miało wielu?

Funkcję starszego pełniłem z dziewczyną którą kompletnie nie znałem. Typ „świętej” ponoć nigdy nie miała chłopaka. Do liceum poszła rok wcześniej niż inni, bardzo uzdolniona plastycznie z wyrafinowanym gustem. Uroda bardzo przeciętna. Nakazano mi, że mam się jej trzymać i nie odstępować na krok. Matko Bosko kochano! Jak mam jej nie odstępować na krok? Ja jestem facetem który od trzech lat radzi sobie świetnie bez kobiety, a tutaj takie zobowiązania. Chrzanić to!

Przed msza poszliśmy ze starsza podpisać akty ślubu, a że msze odprawiał znajomy mi ksiądz to ja z nim w gadkę. Pyta sie czy jesteśmy zestresowani. Ja do niego mowie: "co mam sie stresować, to nie ja sie hajtam"

Potem zaczęła się msza święta. Goście siadają ksiądz zaczyna sie kazanie:
Dzisiaj przed msza do zakrystii przyszli starsi podpisać akty. Pytam ich czy są zestresowani na co starszy, cytuje "co mam sie stresować, to nie ja sie hajtam". Para młoda i goście na kościele w śmiech. Uwierzcie mi, nie ma nic lepszego niż dobrze zrobiony socjal przez księdza z ambony Wink Od tamtej pory miałem na sobie spojrzenie niejednej dziewczyny z wesela.

To co mnie na weselach dziwi i ogranicza, to moda której kiedyś nie było. Zapraszanie gości z osobami towarzyszącymi. Owszem małżeństwa tak. Ale czy naprawdę każdy musi być tam z kimś? A to że jest sam, czyni go nieudacznikiem? To cholernie ogranicza. Bo oto chłopak chce wypić z jednym wujem, drugim wujem z kuzynem. A oto niewiasta siedzi naburmuszona, że elegant moczy mordę w wódzie. Kiedyś ludzie na weselach bawili się bez żadnych ograniczeń, ba nawet się poznawali i z tego robiły się następne wesela. Teraz sprawia to tylko ograniczenia.

Właśnie takie ograniczenie miała zgrabna śliczna Magda. Opalona szatynka z czarną kiecką ledwo za dupę, odsłaniającą jej plecy. Przyszła z chłopakiem. W żargonie kobiet „ciacho” - wysoki brunet z niebieskimi oczami, piłkarz ponoć. Dla mnie pizda nie ciacho. Koleś siedział całe wesele za stołem i chlał wódę. Nie tańczył nawet, gdy panna młoda ciągnęła go za rękę. Mając taką Milagros do tańca jak ta jego Magda, nie złaziłbym z parkietu.

Magda troszkę podjebana zaczęła tańczyć z własnym ojcem. Świetna okazja - myślę sobie! Pojawia się problem. Jak odbić córkę tańczącą z ojcem… Hymm! Mam kurwa! Panno Młoda - choć tańczyć ze starszym! Trzy kroki, nie będziemy się dalej pierdolić i tak celem jest Magda! Proszę Pana odbijamy!

Magda popatrzyła na mnie swoimi wielkimi brązowymi oczami. Widząc co robiłem wcześniej w tańcu powiedziała: czekaj! Odwróciła się do ściany machnęła nogami i rzuciła swoje szpilki w kąt. DJ wodzirej jakby na zawołanie włączył Latino rytmy! Skubana umie kręcić tym tyłkiem! Mogłem się wreszcie realizować z kim kto kuma o co chodzi. Chwila tańca i już kamera tylko przy nas. Fotograf klęczy i robi zdjęcia obracając tylko aparat, żeby zrobić różne ujęcia. Obróciłem milagros tyłem do siebie, a ona sprytnie swoim tyłeczkiem zaczęła się ocierać o moje krocze. Po chwili klepie ją w ramie jej ojciec informując ją, że jej boj wyszedł z sali obrażony. Boże co za mazgaj. Potem zginęła z nim gdzieś na spacerze na kilka godzin. No nic jej strata. Czas zająć się innymi.

Starsza to dziewczyna chyba z tamtej epoki. Dobra na troskliwą żonę, ale ciężko obudzić w niej ogień namiętności. Dedykacja od DJ dla drużbantów. Chodźmy więc powiedziałem, zdejmując marynarkę. W tańcu pojawił się u niej uśmiech, taki gdy mała dziewczynka dostaje nową zabawkę, gdy ktoś ją zauważa i wreszcie docenia. Kończy się piosenka. Gdyby zatrzymać klatkę filmu stałem spocony, koszula wylazła mi ze spodni, spinki od mankietów poodpadały. Jednym słowem ogólny nieład. Spojrzałem na nią, uśmiechnąłem się i powiedziałem „Widzisz co ze mnie zrobiłaś”. Dziewczyna dostaje rumieńców na twarzy i ma minę taką jakby ktoś jej powiedział że dobrze robi loda.

Trzeba się ogarnąć. Poszedłem do łazienki. Jak to cudownie że była koedukacyjna. Wysoka blondynka zapina rozpięte ramiączka od sukienki. O jeeej zepsuło się? – zapytałem. Dobra w takim razie idę się ogarnąć gdzie indziej, bo widzę że macie tutaj grubszą kminę. Jak sobie nie poradzisz to daj znać POMOGĘ… mówiąc nisko i powoli. Jej oczy nabrały blasku i powiedziała: na pewno skorzystam.

Siostry, ciotki, wujki z każdym trzeba zagadać, jebnąć kielona, zatańczyć. Usłyszałem opinię że błyszcze tam bardziej niż para młoda, może pasowałoby odejść w cień? Gdy spojrzysz teraz na górę ekranu widzisz napis „Miej jaja by robić i mówić to na co masz ochotę”. Tak też poczyniłem.

Wróciłem do stołu przy którym czekała starsza. Popijała sok grejpfrutowy. Lubisz smak tej goryczy? -zapytałem. Odpowiedziała coś małoznaczącego, ale wywiązała się z tego rozmowa na temat tego co robi w życiu. Kilka własnych rutyn o kosmicie, o tym że mam mapę galaktyki pokazując na znamię na ręku które mam od urodzenia, o tym że jestem gwiazdą rocka i że jak to się stało że mnie jeszcze w telewizji nie widziała. Grzeczna dziewczynka zaczęła pić ze mną wódkę. Boże jak ona się dąsała że nie chce, a to pól a to maczając dzioba. Wiesz co Dziubkiem to się robi o tak (pocałowałem ją w tym momencie w policzek), a nie do kieliszka – dokończyłem. Po chwili zawołała ją młoda żeby w czymś jej tam pomogła. Chwila dla mnie, chwila wytchnienia.

Siedząc tak za stołem zorientowałem się, że wróciła Magda. piłkarz już się uśmiechał. Minęło trochę czasu, kilka osób przyszło na kielona. Nagle patrzę, a przez pół Sali idzie w moją stronę Magda bez butów. Myślę sobie oooo nie! już ja wiem o co Ci chodzi! Chodź - bierze mnie za rękę i ciągnie w stronę parkietu. Nie – odpowiedziałem. Gdzie Ty tyle byłaś z tym piłkarzem?! Oj taam, chodź. Będziesz mi musiała to wynagrodzić. Wynagrodzę - odpowiedziała z uśmiechem.

Tańcząc z nią myślę sobie Kurde przecież ona żyje tańcem, jej całe ciało jest rozpalone, jak ona może być z kimś kto siedzi tylko za stołem. Pochyliłem ją przez moje kolano tak, że była równolegle do ziemi. Uwielbiam tak robić. Wtedy jej głowa opada do tyłu, a przed oczami masz jej całą szyję. Nic tylko wbić się w nią jak wampir. Tak też uczyniłem. Zadrżała z podniecenia. Jeszcze chwila tańca i ktoś mnie klepie w ramie mówiąc: odbijamy – powiedział piłkarz! Ok pomyślałem, widząc obok blondynkę od ramiączek. Blondyna robiła to bardziej z finezją. W końcu ukończyła kilka szkól tańca. Piłkarz tańczył z nią jak emeryt od nóżki do nóżki, toteż po krótkim czasie usiedli.

W głowie nie mogłem odszukać sposobu na jego zneutralizowanie. Odnalazłem gdy już było za późno. Przypomniał mi się sposób Mysterego z książki Neilla Starussa „Gra”. Wtedy uświadomiłem sobie, że zacząłem nie od tej strony. Powinienem wziąć się najpierw za piłkarza, gdybym z nim wypił, pogadał o sporcie, koleś opuściłby totalnie gardę. Magda byłaby zszokowana, że gadam z nim a nie z nią. To szkoła życia, ucz się na błędach – powtarza mi to mój Ojciec. Tego błędu już nie popełnię. Szkoda tylko, że pomysł przyszedł tak późno. Mówi się trudno.

Z tobą jeszcze nie piłam! Powiedziała wysoka blondyna dosiadając się do mnie przy stole. Gadka szmatka, śmiechy chichy. Mowa ciała blondyny mówi jedno: This way Man! No to od tańca do stołu poprzez wspólne zdjęcia. Tańcząc mówię do niej: ależ mi gorąco. Uśmiechnęła się znacząco mówiąc: „Że tak powiem: Podmuchaj sobie” myślę sobie zjeżdżamy na pobocze mała. Słuchaj chodź na dwór tam jest zimniej – odpowiedziałem ciągnąc ją za rękę. Usiedliśmy pod drzewem, było ciemno. Standardowe gadki z podtekstami. Moje własne rutyny o kosmicie i o gwieździe rocka. Non stop mega kino z jej strony oraz IOI na wysokim poziomie. Opowiedziałem jej że jestem po budownictwie i ze szczegółami opisałem jej jak będzie wyglądać mój dom. Kuchnia, salon z dużym widokiem na ogród, moja własna sala prób dla kapeli i sypialnia – świątynia w której będę odprawiał mszę o nazwie sex.

Gdzie wy się podziewacie, wszyscy wasz szukają od godziny - powiedział młody wychodząc na dwór. Wchodzimy wspólnie do sali. Blondi poszła do rodziny. Długo was niebyło – powiedziała starsza z oznakami mega zazdrości. O proszę! Ta która nigdy nie miała faceta, ta święcona. Takie sceny? Wink Tym razem w tańcu była już odważniejsza.

Blodni powiedziała że już jedzie. Wyszedłem z nią na dwór gdzie nastąpiło czułe Kiss Close na pożegnanie. Zapowiedziała że widzimy na poprawinach, na których przechodziła samą siebie pod względem zainteresowania mną.

Odwieźliśmy starszą do domu usiadłem z nią z tyłu. Sama inicjowała kino. Byłem wyczerpany i już zdrowo najebany ;D Gadałem więc głupoty. Gdy wysiadła podziękowałem za jej towarzystwo. Przytuliłem i powiedziałem z uśmiechem na twarzy: To teraz spadaj!

Wchodząc do domu porozmawiałem chwilę z Tatem. Usłyszałem piękne słowa. Wiesz co synu? Nie żałuje, żadnych pieniędzy wydanych na Ciebie. Wszystkie ciotki i wujkowie pytali się gdzie Ty się tak tańczyć nauczyłeś i po kim masz taki charakter. Pokazałeś klasę, a ten piłkarz myślałem że udusi tą swoją po tym co z nią robiłeś

Wróciłem do domu położyłem się cholernie zmęczony do łóżka. Nakryłem się kołdrą i powiedziałem sam do siebie: Dobra robota stary! Przecież na ostatnim weselu 4 lata temu siedziałem kurczowo trzymając się mojej ówczesnej dziewczyny. Wtedy nie umiałem tańczyć. Może nadal bym nie umiał gdyby mnie nie zostawiła….

WIADOMOŚĆ Z OSTATNIEJ CHWILI! Wink

Mamy poniedziałkowe popołudnie. Nie brałem kontaktu do starszej w postaci nr telefonu bo jakoś nie mam przekonania do tego typu zagrywek. Okazało się, że sama znalazła do mnie kontakt i odezwała się na FB z zapytaniem jak tam poprawiny. Wniosek? Po co brać numer jeśli Cię sama znajdzie, będzie to kolejna "miękka piłka" dowód, że wzbudziłeś jej zainteresowanie.

Odpowiedzi

Portret użytkownika Captain

3 w nocy. Powinienem spać.

3 w nocy. Powinienem spać. Ale czas na zajebistego bloga znajdzie się zawsze Wink

Portret użytkownika Ashkael

6.25 rano. Powinienem isc do

6.25 rano. Powinienem isc do roboty =D Blog przedni, milo sie go czytalo. Pozdro.

Portret użytkownika Ramosel

Jest 8:02 powinienem cisnąć

Jest 8:02 powinienem cisnąć na rozpoczęcie obozu pracy umysłowej, ale czytam bloga i jest dobrze ; )

8:42 zaraz sie spoznie na

8:42 zaraz sie spoznie na autobus do szkoly, ale blog naprawde fajny Smile wiec jak sie spoznie, to nie bede zalowac Tongue fajna historia , zyczyc takiego wesela, wszystkim prawdziwym facetom Wink i wiecej takich smiesznych akcji, jak ta z pilkarzykiem .;]

Portret użytkownika BBS

Jak byłeś ubrany? Zwyczajnie

Jak byłeś ubrany? Zwyczajnie czy była błyskoteka?

Portret użytkownika Antek_

To było wesele więc błyskotka

To było wesele więc błyskotka odpada Wink Za to dobry markowy garnitur, spinki dobre perfumy i wystylizowana broda zrobiły swoje.

Portret użytkownika Rise

11:39, zamiaast cisnąć

11:39, zamiaast cisnąć projekty ważne w pracy , siedzę w biurze obok szefa niemal i czytam zajebisty blog Smile

Dobra robota stary! Na prawdę. Fajnie się czytało - początkowo scrollowałem myszką w dół i : omg, jakie długie, poczytam później a teraz tylko kilka linijek, ale jednak wciągnęło mnie do końca.

Fajnie rozegrałeś wszystko Wink

Wesela to na prawdę zajebiste okazje do poznania - sam byłem tydzień temu na weselu kuzynki mojej koleżanki.
Właśnie też na zasadzie towarzysza znajomej. Tzn koleżanką - bliska znajoma, zerwała z chłopakiem nie dawno - pewnie miejsce miała na osobę towarzyszącą "i co tu zrobić - jak wybrnąć z tego, niech ciotki, wujkowie widzą że idę z kimś a nie sama jak doopa" pomyślała na krótko przed weselem moja znajoma zapewne - i cap, zaprosiła mnie.

Jednak faktycznie wolałbym sam iść - ona wszędzie za mną chodziła, tańczyć chciała ze mną, nie odstępowała na krok - pare razy się tylko udało potańczyć z innymi, cholerne ograniczenie i próba zbudwania jakeigoś kurfa PIR'a wśród ciotek czy uj wie co..

Również zatańczyłem z panną młodą , która de facto mogła by być- całkoiem nice - i wywijałem z nią 100 razy ciekawiej [zdaniem ciotek, z któymi potem gadałem i co mi mówiły] niż sam jej świeży mąż, który był sztywny jak słup i po dziadkowemu tańczył ze swą żoną - nawet pierwszy taniec. Masakra, w ogóle typ cioty, a laska widać że na prawdę aż pasowałby do niej lekki bad-boy ogarniający taniec i dobrą zabawę zajebiście. Interesującym faktem jest że parę młodą tańczącą razem widziałem mniej niż pannę młodą z innymi facetami ;p

Niemniej poznałem tam młodszą siostrę kolegi panny młodej - tańczyłem pare razy, gdyby tylko bardziej w moim guście była, nie musiałbym się wysilać - wywijałem nią jak chciałem a ona tylko zawstydzonym uśmiechem promieniała, wypytywała mnie w tańcu o wszystko, IOI przy stole [siedziala p odrugiej stronie] nonstop - a jak łapałem dobre kino i mega śmiech z moją "partnerką" to już w ogóle jej oczy jakby mówiły "czemu z nią się tak dobrze bawisz, no chodź do mnie.." ;]

Na prawdę polecam wszystkim, jak tylko macie zapro na jakieś wesele - wbijać bez zastanawiania ;]
po pierwsze:
-darmowa zajebista impreza
-dużo żarcia dobrego
-alkoholu
-sporo targetów

niestety na tym weselu było raptem 36 osób, z czego 90% wujkowie, ciotki - więc potencjalncyh targetów praktycznie że nie było..

heh, miałbyć krótki komentarz Tongue ale sru.

Dobry blog Przeczytałem do

Dobry blog Laughing out loud Przeczytałem do końca z zaciekawieniem

Portret użytkownika Variatio

Podoba mi się Bardzo. Więcej

Podoba mi się Wink

Bardzo.

Więcej takich blogów!

13:31, jutro poprawka, ja

13:31, jutro poprawka, ja średnio umiem. Chuj tam, nauka poczeka Tongue
Świetny blog. Sam niedługo mam w perspektywie wesele (nie swoje, na szczęście) i Twój wpis dał mi motywację, żeby iść na nie z uśmiechem Smile

Portret użytkownika skaut

Heheheh, az sie pare razy

Heheheh, az sie pare razy rozesmialem. Bardzo dobre podejscie do sprawy i zajebiscie wyciagniete wnioski. Nawet masz cos ze mna wspolnego - o mnie tez wszyscy wiecej rozmawiaja po weselach na ktore mnie zaprosili. Prowadzi to do.tego, ze pozniej juz zapraszac nie chca, zazdrosne suczki Smile

Portret użytkownika Just_Use

Czytało się z uśmiechem na

Czytało się z uśmiechem na twarzy
Zgadzam się z tą niewygodną modą bycia na weselach z osobami towarzyszącymi.. bawisz się jak Ci wygodnie, dla siebie.

Fajny wątek z tą Magdą.. Odzywała się później do Ciebie??

Portret użytkownika Wolfe

Również przeczytałem do końca

Również przeczytałem do końca heh z doświadczenia moge powiedzieć, że na takich weselach może dziać się dużo mega pozytywnych rzeczy.
ps dobry blog pozdro

Portret użytkownika Stanleyuwo

Kolego, gratuluję, dawno nie

Kolego, gratuluję, dawno nie czytałem takiego bloga, widać, że jak go pisałeś, to też dużo pozytywnej energii było, tak dalej!!! Pozdro