
FR z ubiegłego weekendu; bardzo mocno streszczam, aż tak dbam o wasze oczy 
Przedostatni sarge-weekend
Piątek;
po wf od razu poleciałem na dg, spotkałem laskę, z którą byłem umówiony i poszliśmy na spotkanie wcześniej, ale okazała się być denna. Coś jak ta laska z Sośnicy, przeklina, pali, ćpa - fuj. Spławiłem ją po pół godzinie i poleciałem na solo dg, kilka otwarć, 2 nc i kierunek dom.
Chwila przygotowań do imprezy i poleciałem z kumplem, najpierw zahaczyliśmy o taki bar, a w barze 3 targety, które mój kumpel znał, przedstawił nas sobie, chwila gadki i polecieliśmy dalej - ale wstęp do dalszej znajomości już mam. W zasadzie nie wiem czy gra w małym mieście, gdzie każdy wszystko wie o każdym, różni się od gry w wielkim mieście. Więc gram ostrożnie. Anyway. Spotkaliśmy Angelikę i od samego początku nawijałem z nią o biologii
ale na swoje usprawiedliwienie powiem, że to był bardzo ciekawy temat i oboje się doskonale bawiliśmy.
Na sali ok 30 osób + 10 nas, duża impreza. Gadam z Ewką, przychodzą do niej koleżanki z prezentami więc postanowiłem jej pomóc i odbierać te prezenty, udawałem, że wezmę je dla siebie i niby uciekałem z nimi, a tak na prawdę zaniosłem je do osobnego pomieszczenia. W międzyczasie poznałem te koleżanki, które jak się okazały są z klasy od Ewki. Było coś, czego nie pochwalicie - dużo alkoholu, nawet jeśli piłem co drugą/trzecią kolejkę to i tak było sporo. Bardo dużo rozmawiałem z Magdą z przystanku, Andżeliką, która jak się okazało jest w temacie uwodzenia, z Martą, solenizantkami i taką Moniką, znajomą sąsiadki. Dużo tańczenia, dużo gadania. Jak śpiewaliśmy sto lat to śpiewałem najgłośniej, przez co inni również śpiewali głośniej. Dałem im pozwolenie na wybijanie się z tłumu samemu to robiąc. Generalnie impreza na plus, choć nie było żadnego domyku poza kilkoma zaproszeniami na fejsie.
Sobota;
po 3,5 godzinach snu poleciałem na wcześniejszy autobus i do Katosów. Urzędowaliśmy tylko w SCC, kilka zlewek, kilka nowych otwieraczy wymyśliliśmy z Kamilem, dwa domknięcia na nc. Jedno wam opiszę, bo dziewczyna jest świetna;d
Idziemy sobie z Kamilem, z naprzeciwka idzie śliczna brunetka, piękne ząbki, na oko 22 lata, zadbana, płaski brzuszek, duże piersi, odstający, okrągły tyłek. EC, mijamy się i wciąż EC, zarówno ona jak i ja odwróciliśmy za sobą głowy, pobiegłem do niej, a ta się zatrzymała. Nie pamiętam rozmowy, byliśmy w bańce. Ale wiem, że trzymaliśmy się za rękę, ocieraliśmy się ramionami, przytulaliśmy się chyba z 4 razy, a mimo to było dużo push and pull, bardzo fajna interakcja. Domyk na nc, pracuje w saturnie, Oliwka, 16 lat. Potem ją spotkałem jeszcze raz już w normalnych ubraniach razem z jej mamą, pogadaliśmy chwilę w trójkę i zostawiłem ich żeby sobie w spokoju zrobiły zakupy. Nie otwierałem już więcej bo nie chciałem żeby Oliwka mnie widziała.
Chwilę później spotkaliśmy 2 puasów, zmęczenie nasiliło się jeszcze bardziej, domknąłem puasów na nc i poleciałem do domu - wiedziałem, że niczego dziś już nie ugram, zanim dotarlibyśmy do klubu bym usnął.
niedziela;
Dotarłem do Katosów, idę na umówione miejsce spotkania z Kamilem, po drodze otwieram secik "hej, macie chusteczki albo jakiś rękaw, w który mogę się wysmarkać?"
wziąłem chusteczkę i poleciałem dalej, bo secik był średni, ale reakcja dobra.
W scc mało targetów, w końcu niedziela(przeklęty dzień). Ale jakoś daliśmy radę 
Idzie hb10, idealna dla mnie i idealna dla Kamila, ale widziałem ją pierwszy, więc miałem pierwszeństwo. Miła rozmowa, byłem nakręcony i podniecony, powiedziała mi, że jest od pół roku w związku, a ja machnąłem ręką i z uśmiechem "a to się dopiero docieracie" haha to jest w ogóle taka akcja z wingami - Kamil stosuje ten tekst jak laska jest w związku powiedzmy 2 tygodnie, a Michał użył go nawet jak spotkał mężatkę z 8 letnim stażem haha, więc to taka kotwica, która działa na wszystkich wingów maksymalnie pozytywnie i wywołuje masę pozytywnych emocji jak się go mówi. Dziewczyna zaczęła się śmiać, chwilę jeszcze pogadaliśmy, chciałem nc, ale nie dała mi i nie miałem jeszcze zbudowanego tego magicznego pędu, więc i kreatywności brak - puściłem ją wolno do sklepu gdzie pracuje, ale powiedziałem sobie, że jeszcze do niej wrócę.
Pokazuje Kamilowi jakąś blondi i równocześnie zauważam jakąś śliczną brunetkę, patrzę na Kamila jak mu idzie, odwracam się w stronę brunetki, a ta mnie już minęła, odwracam się za nią, a Kamil już z nią gada haha, to mnie nauczyło, że powinienem szybciej działać, instynktownie. Kamil ją zlał, bo miała 17 lat, ale dla mnie byłaby ok, goniliśmy ją, ale się zgubiła gdzieś. Później ją spotkałem jak była z mamą i siostrą, ale grałem zbyt grzecznie i matka mnie zdominowała. Trudno. ;d
Idzie hb7, ujdzie, poleciałem do niej, chwila gadki, nc i umówienie się na spontaniczną randkę za godzinę jak sobie coś tam kupi, ale w końcu ją olałem bo musiałem się wysilać i ciągnąć rozmowę na siłę, nawet jak opowiedziałem jakąś historię naszpikowaną haczykami to ta zabijała interakcję mówiąc "aha", przytakując albo coś tam nie wnoszącego nic do rozmowy.
I bardzo dobrze, że tak się stało. Bo gdybym poszedł na tą randkę, nie byłoby... KC w centrum handlowym ;d
ale po kolei.
Kamil gada z jakąś rakietą, przychodzi Michał, kątem oka widzę jak patrzą się na mnie jakieś 2 nastki z facetem, okrążam schody i wychodzę im na przeciw. "któraś z was jest zajęta, która?", odciągnąłem tą wolną, całkiem fajna blondi, 17 lat, hb8. Szybki domyk na fejsa i wróciłem do Michała, easy.
Siedzimy sobie na ławce, zabieram Michała ze sobą do seciku, ja otwieram, wymiana imion, szybka izolacja, endless talking, ale kątem oka widziałem, że Michał nie bawi się tak dobrze jak ja, więc domyk na nc, buziak w policzek i odprowadziłem ją do koleżanki, chwila gadki z koleżanką i znowu buziaki w policzek i szybki żarcik sytuacyjny "ja tam wolę się przytulać" jak koleżanka chciała mi podać rękę na do widzenia. Easy.
Siedzimy na ławce, puasi zajęci dyskusją na jakiś tam temat, a ja widzę śliczną brunetkę w różowym płaszczu i na szpilkach, w których wciąż była niższa ode mnie. Musiałem ją poznać. Direct, bańka, gadaliśmy 15 minut na murku na placu tropikalnym, było ciemno, był klimat. Rozmawialiśmy, zadzwonił jej brat, że już przyjechał i żeby wyszła już na zewnątrz, odprowadziłem ją i jak byliśmy w przedsionku wziąłem ją za rękę, przytuliłem znów powąchałem "okłamałem Cię, znów to zrobiłem" ;haczyk, wcześniej jak ją wąchałem powiedziałem jej "więcej już tego nie zrobię bo następnym razem Cię pocałuję"; patrzę jej głęboko w oczy, robi mi trójkąt, delikatny KC, odsunęła się, caveman - porządniejszy KC, przerwałem pierwszy i popchnąłem ją w stronę samochodu mówiąc z zawadiackim uśmiechem "do zobaczenia". A wcześniej powiedziała mi, że teraz woli luźniejsze relacje.
Nieźle się namęczyłem nad jej numerem telefonu, ale spoko. No i trochę daleko mieszka, ale też - spoko. Hb9. Easy.
Stan po tym podskoczył mi na maksymalny poziom, ale równocześnie Kamilowi się poziom obniżył na najniższy poziom. Nie pozwoliłem mu mieć excuzy, kazałem mu podbijać do wszystkiego, co się rusza, kazałem mu pokazywać sztuczki magiczne i robić inne rzeczy, które stan mu poprawią. No i w końcu zadziałał sprint przez scc od tesco do iskry, gdzie zostawialiśmy swoje rzeczy. A właśnie, niech mi ktoś powie, że pu się nie przydaje w życiu! W sobotę szatnia była popsuta i trzeba było nosić rzeczy ze sobą, ale wpadliśmy na genialny pomysł, że zostawimy rzeczy za ladą gdzieś. No i padło na iskrę, zbajerowaliśmy miłą panią, graliśmy z nią w otwarte karty i wuala - szatnia prawie za free. Prawie, bo pani zażyczyła sobie 2 milki, więc kupiliśmy najtańsze czekolady z tesco i dopisaliśmy markerem, który zdobyliśmy na poczcie, "MILKA".
Aha, chodziliśmy też z pustymi kartkami i zaczepialiśmy przechodniów mówiąc, że mamy kilka pytań, że prowadzimy ankietę itd. Takie ćwiczenie na kreatywność. Kolejne ćwiczenie na kreatywność - taka gra pod tytułem " YES and I", czyli "tak i ja(mój wkład w rozmowę)", polega to na tym, że potwierdzasz poprzednie zdanie i dodajesz coś nowego od siebie. Takie ćwiczenie na endless talking. Graliśmy z Kamilem jakieś pół godziny. Nauczył mnie też sztuczki magicznej.
W środę NG w pomarańczy, kilka randek w tym tygodniu i za tydzień w weekend - ostatnie DG.
Pozdrawiam
Odpowiedzi
Kolejny zajebisty blog,
czw., 2012-11-01 18:27 — TomuhKolejny zajebisty blog, uwielbiam je czytać. pozdro i powodzenia!