Portal Uwodzicieli
Witryna poświęcona relacjom damsko męskim oraz budowaniu międzyludzkich więzi emocjonalnych.
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit END.

Udało mi się

Portret użytkownika rocker

Ha!

To naprawdę zabawne, jak dużo miałem pomysłów na napisanie pierwszego bloga, a teraz nie wiem od czego zacząć..

... zacznę więc od końca.

Cześć, jestem rocker. Jestem podrywaczem. Poznaje wiele dziewczyn, średnio z 3 - 4 każdego tygodnia. Co tak mało? Nie mam czasu chodzić na jakieś DG czy NG. Wykorzystuje to co samo mnie spotka. Jak jadę tramwajem na uczelnie, jak jestem w bibliotece, jak kupuję bułki w sklepie upewniam się, że zrobiłem wszystko by czegoś w przyszłości nie żałować. Poza tym to jestem bardzo selektywny.

Czym jest dla mnie podryw?

Jest okazją, możliwością poznania kogoś ciekawego, z kim będę mógł wypić kawę, pójść na spacer i powymieniać się poglądami (im głupsze i dziwniejsze tym lepiej;). Nie spinam dupy, że dziewczyna, którą poznaje na ulicy musi się stać moją kobietą lub sex-partnerką. Mam głęboko gdzieś czy da mi numer telefonu, czy odbierze w przyszłości i czy przyjdzie na pierwsze spotkanie. W końcu poznałem ją na ulicy. To cud, że w ogóle chciało jej się ze mną gadać. Przecież mógłbym się okazać gwałcicielem, akwizytorem lub co gorsze nudziarzem. Wiem, że nie pokaże wszystkich swoich zalet przy jednej rozmowie tak jak nie jestem w stanie opisać siebie w jednym blogu. Dlatego nawet się nie staram, tylko wybieram część swojej osobowości, którą chciałbym zaprezentować.

No dobra, a początek?

Teraz czuję się silny, ale nie zawsze tak było. Zainteresowałem się podrywem kiedy miałem chyba 16 lat (teraz mam 21). Pomyślałem, że to może w ten sposób znajdę dziewczynę, przynajmniej tą jedną. Chodziłem na NG, ale na DG brakło odwagi wtedy. Mnóstwo wymówek: "a to trzeba mieć gadane, a ja taki chujowy z polskiego bla bla". Wielkich osiągnięć nie było. Pomyślałem sobie, że może wewnętrznie nie jestem gotów by podrywać. Dałem sobie z tym spokój na jakiś czas i chyba dobrze na tym wyszedłem.

Aż w końcu się zakochałem i...

... w którymś momencie, pokapowałem się z tego nic nie będzie. I trzeba szukać czegoś innego. Postanowiłem do tego wrócić i strasznie się bałem.

Wiesz czego się bałem?

Nie podejścia do dziewczyny, nie tego, że nie będzie chciało się jej gadać czy coś. Bałem się, że nie będę w stanie się tego nauczyć. Znasz ludzi, który robią coś całe życie, a i tak są beznadziejnie słabi, że aż masz ochotę pokazać im jak to się powinno robić. Gdzieś miałem taką wizję, że podrywam 15 lat, a tu przychodzi jakiś świeżak i jest lepszy. Perfekcjonizm i pragnienie zawsze bycia najlepszym - o kurwa, co za zmora mojej osobowości. Zbyt wysokie mniemanie o sobie to była główna przeszkoda. Bałem się rysy na swojej zbroi. O swoją reputację, której de facto nie posiadałem. Grałem za bardzo bezpiecznie. Kiedyś jak miałem te 16 lat myślałem, że poziom umiejętności jest równoznaczny z ilościami numerów telefonów. Teraz jak patrzę to wszystko jest takie zabawne. Przecież wszystko co robię jest nieidealnie. Nawet spaliłem dzisiaj swój schabowy, ale nie przeszkodziło to mu być dalej smacznym kotletem. A jak jakiś świeżak, chce przyjście to mogę go wesprzeć doświadczeniem, bo wiem, że nie jestem w stanie zaspokoić potrzeb wszystkich kobiet, a jeszcze sam się czegoś douczę.

Przekroczyć granicę

Jest taki moment, kiedy zaczynasz czaisz, o co w tym wszystkich chodzi. Kiedy dostrzegasz błędy, które robiłeś np. teraz wiem, że mogłem wziąć numer od dziewczyny do którą poznałem rok temu, bo w 9 innych przypadkach w podobnych sytuacjach ten numer dostałem. Ten moment przyjdzie pod jednym warunkiem. Kiedy coś robisz. Doświadczenie, to cudowna rzecz. Nie można jej przekazać, musisz to sobie sam wypracować. Przestaniesz wtedy bać się błędów, bo będziesz wiedział jak je naprawić. Hmm w sumie to nie ma czegoś takiego jak błąd lub porażka, bo wszystko da się przerobić na własną korzyść:) (no chyba, że nic nie robisz, tylko użalasz się nad swoim nudnym życiem). Czas sprawi, że będziesz ogarniał kobiety jak komputer. Nie wiem jak działa komputer, ale wiem co zrobić by działał jak chce (no powiedzmy, w większości przypadków:P).

Pozdrawiam i życzę mnóstwa "porażek"!

P.S. Czytam blogi od kilku lat i powiem szczerze, że strasznie trudno znaleźć coś wartościowego. Dużo o inner game, pewność siebie i tak w kółko. Widzieliście kiedyś, żeby kucharze, lekarze itp wałkowali tak ten temat? To jest dorabianie kolejnej iluzji, że pewność siebie ciężko osiągnąć. Sposób jest banalny. Kiedy będziesz wiedział co robić i czego chcesz w życiu to będziesz pewny siebie. Tylko się dowiedz.

Odpowiedzi

To jest żart czy sarkazm ? Bo

To jest żart czy sarkazm ? Bo nie rozumiem wcale twojego komentarza.

Co do bloga . Blog super wszystko jest opisane w fajny i przystępny sposób i wiesz co ? Jestem podobnego zdania co ty drogi autorze tego bloga Smile Doświadczenia to najlepszy nauczyciel życia .

Dziś np. byłem na castingu do "trudnych spraw " itp produkcjach filmowych. I była tam nawet fajna laska na oko 25-27 lat a może mniej nie wiem tego dokładnie . Na początku wszystko nam wytłumaczyła ze spokojem i opanowaniem .Widać było że jest pewną siebie kobietą. Ale gdy wydarła swoją atrakcyjną twarzyczkę dreszcz przerażenia mnie oblał . (Moim zdaniem stosowali jakieś sztuczki psychologiczne mające na celu wyprowadzić z równowagi petenta do tego (serialu ?) nie wiem jak to dokładnie nazwać .ooo wiem serial paradokumentalny . gdy nadeszła moja kolej myślę że dałem radę ale wiem też że popełniłem kilka błędów . I właśnie to jest zajebiste w doświadczeniach że sam możesz dostrzegać swoje błędy i je naprawiać !

To jest o wiele lepsze, niż stojąca nad tobą nauczycielka ,grożąca palcem i wmawiająca ci że jesteś beznadziejny popełniając "taki łatwy błąd"

Najlepsze życzenia w dniu, no wiecie przecież w którym 12 kwietnia 2012 roku.

Portret użytkownika fuse

Spoko, zgadzam się z tą

Spoko, zgadzam się z tą pewnością siebie. Sam jednak potrzebowałeś takich wałkowanych tematów, by stać się lepszym. Lekarze spotykają się na konferencjach, czytają specjalistyczną literaturę, perdiodyki, sryki, dobrzy kucharze też nie zamykają się we własnym zamku zadufania.

Lubię czytać tematy, które były już przerabiane, z prostego powodu- lubię wiedzieć co myślą inni. Głupio jest być autorytetem dla samego siebie.

Zresztą sam napisałeś "Jest okazją, możliwością poznania kogoś ciekawego, z kim będę mógł wypić kawę, pójść na spacer i powymieniać się poglądami (im głupsze i dziwniejsze tym lepiej".

Te blogi (więc i Twój) są potrzebne zarówno piszącym jak i czytającym Wink

Portret użytkownika rocker

Jak najbardziej masz rację:)

Jak najbardziej masz rację:) też czytam te "wałkowane" tematy.

Bardziej miałem na myśli lekarza, który boi się pacjenta lub kucharza, który czyta kilka lat książkę kucharską bez gotowania. Bez sensu.

Te przykłady, które podałeś to już typowo rozwój zawodowy. Bez tego ani rusz jak chce się pozostać dobrym.

Portret użytkownika Ramosel

Gdzie jest Onetouch ?! Czy

Gdzie jest Onetouch ?! Czy miał dwa konta ?