Dzisiejszego poranka stwierdziłem, że biorę rower i jadę na łono natury. Robię tak od dawna, kiedy jest ładna pogoda i weekend. Oba warunki były spełnione. Uważam, że każdy człowiek raz na jakiś czas potrzebuje chociaż przez chwilę odciąć się od całej wrzawy współczesnego życia. A po co? A no po to żeby nabrać do tego wszystkiego dystansu. Myślę, że wiele osób, które zaczynały swoje przygody ze związkami, przeżyli sytuacje, w których chcieli bardzo zatrzymać przy sobie kobietę. To tak zwana ślepa miłość, w której chcielibyśmy mieć drugą połówkę przez 24 godziny tylko dla siebie. Prawdopodobnie w większości przypadków kończyło się zawsze tak samo (chyba nie muszę pisać jak:) ). Jaki jest tego powód? Otóż moim zdaniem jest to przywiązanie, omawiany przeze mnie brak dystansu i przekonanie, że możemy być szczęśliwi i spokojni tylko przy miłości naszego życia.
Zawsze jadę do pewnego miejsca przy lesie, gdzie jest kamień, na którym siadam i kontempluję. Nazywam go "kamieniem medytacji"
Może to co chcę napisać, wielu osobom się nie spodoba, ale mam nadzieję, że mimo to ktoś zatrzyma się, odrzuci swoje ego i przemyśli to co mam do powiedzenia. Jeżeli znajdzie się chociaż jedna taka osoba to będę wiedział, że ten blog ma sens. Wiele mówi się o świadomości tego kim jesteś. Gdy kogoś zapytam odpowie "jestem lekarzem", "jestem studentem", "jestem uwodzicielem", "jestem atrakcyjny", "jestem spójny". Umysł ludzki ma tendencje do dzielenia siły jaką jest wolność na kawałki. Nie wiem jak się nazywa ta technika, ale mówi ona o tym, aby jak najczęściej powtarzać sobie, że jesteśmy np. silni mentalnie itp. Tu jest pułapka. Bo to co większość ludzi robi ,i ja sam robiłem, to tłumienie swojego starego "ja" i budowanie drugiego "ja", które jest lepsze. Wszystko działa do czasu gdy trzymamy "ja nr. 1" w klatce stworzonej z naszej energii. A żeby utrzymać niewolnika potrzeba ciągłego napięcia. Myślę, że gdybym zapytał psychiatrę jakie może mieć skutki długotrwałe napięcie dla psychiki odpowiedź mogłaby być przerażająca:)
Nie twierdzę, że zmiana siebie, rozwój osobisty to coś niewykonalnego. Ba, uważam, że jest to dość proste, ale wymaga pewnego rodzaju wysiłku. Kluczem do sukcesu jest bycie szczerym samemu ze sobą. Z początku może wydawać się to bolesne, możemy poczuć się źle. Możemy czuć, że tak na prawdę nie rozwijamy się a coraz bardziej cofamy. Bierze się to, z tego, że inwestowaliśmy bardzo dużo energii w wizję swojego przyszłego ja i wprowadzanie jej w życie, jednocześnie śląc energię we wspomnianą przeze mnie klateczkę. Dlatego pozwól sobie na bycie sobą, ze wszystkimi wadami. To pierwszy krok, który nazywa się pokorą. Mi do tego potrzebny był boks, tam zauważyłem swoje słabości. Poszukaj własnego narzędzia (mogą to być randki, kiedy nie oszukujesz siebie co do tego kim jesteś). Uwierz mi, że jeżeli wprowadzisz w ten etap świadomość, bezstronną świadomość. Wszystko samo z siebie zacznie się transformować. To co prawdziwe przetrwa, a to co fałszywe samo odpadnie (strach, lęk, czarne scenariusze). Ciężko uwierzyć w to, że to takie łatwe prawda? To przekonanie zaszczepili nam ludzie, którzy chcą na nas zarobić twierdząc, że będziesz szczęśliwy, gdy kupisz ten produkt, jak zaczniesz robić to i tamto.
Drugim etapem jest odpuszczenie. To tego najlepiej nadaje się medytacja. Pojawi się tu dużo cierpienia, bólu. Pewne rzeczy zaczną wypływać na powierzchnię. Nazwałbym to śmiercią swojego starego ja. W tym etapie nabywasz wrażliwość, empatię, miłość do samego siebie. Wielu ludzi przerywa w tym miejscu, gdyż chcą ratować siebie. Byli tak przywiązani do swojego "starego ja", że boją się go stracić. Prawda jest również taka, że wizja lepszego ciebie także ginie. Dlaczego? Gdyż była oparta na pragnieniach "starego ja". Pozwól odejść i temu i temu. W tym miejscu kryje się prawdziwa wolność. Brak presji na sobie. Stajesz się otwarty. Nie myślisz ciągle o byciu atrakcyjnym, nie żyjesz opiniami kobiet, które karmią twoje ego. Zaczynasz być szczęśliwy sam z siebie, a to z kolei ma efekt zwrotny w postaci uśmiechów kobiet, udanych randek, świetnych znajomości i przygód. Tu zaczynasz żyć pełnią.
Na trzecim etapie, trzeba po prostu kultywować w sobie odpuszczanie. Jakość twojego życia ulega polepszeniu w bardzo szybkim tempie. W tym etapie twoje jedyne zadanie to nie przywiązywać się tych rzeczy, gdyż wtedy znowu zaśniesz. Sam zobaczysz jaki wszechświat staje się hojny, a ty odnajdziesz w sobie olbrzyma:)
Dalej już będziesz wiedział co robić, odnajdziesz swoją unikalność i wewnętrzną mądrość.
Odpowiedzi
Czyżby blog napisany pod
sob., 2014-03-29 17:23 — wrazieczego94Czyżby blog napisany pod wpływem książki "egorcyzmy" ? Swoją droga dzięki za przypomnienie być może nieświadomie, tej pozycji bo przeczytałem połowę i jakoś oduściłem muszę dokończyć
Nie czytałem tej książki ale
sob., 2014-03-29 18:44 — EjDiEjEmNie czytałem tej książki ale słyszałem o niej. Domyślam się, że niczym by mnie nie zaskoczyła bo to wszystko już przerobiłem, bo od roku interesuje się takimi tematami:)
Świetny blog. Ulubione i
sob., 2014-03-29 21:56 — KonstantyŚwietny blog. Ulubione i główna.
Często łapię się na tym, że
ndz., 2014-03-30 15:02 — M4rassCzęsto łapię się na tym, że mam problem z odpuszczeniem czegoś, co chyba moje wybujałe ego próbuje na mnie wymusić. Często robię rzeczy wbrew mojej woli, ale wiem z drugiej strony, że to co robię przyniesie mi w przyszłości wiele dobrego. I czy to nie jest chore? Czasami mam przez to w głowie spory rozpierdol. Ale staram się dążyć właśnie do takiego "uwolnienia". Myślę, że zmiana nastawienia jest tutaj też bardzo ważna. Tak żeby "przymus" przekształcać w "przyjemność". Wtedy jest o wiele łatwiej, czego ostatnio zacząłem po troszku doświadczać, w końcu.
Ulubione i główna!