Witajcie
Piosenka, która towarzyszyła mi podczas pisania tego blogu.
Stromae-Formidable.
Od mojego pierwszego bloga minęło już trochę czasu i teraz patrze na niego jak na zrzutkę myśli faceta, który wygrał jedną z bitew ze swoimi słabościami - ale walka trwa nadal.
Ten blog postanowiłem dedykować charakterom, który każdy z nas posiada i powinien być z niego dumny. Każdy różni się od innych i jest wyjątkowy - Każdy.
W zasadzie chciałem tutaj opisać swój charakter i swoją osobę, być może w komentarzach urodzi się dyskusja na temat tego czy niektóre zachowania są zaletą czy wadą w społeczeństwie w XXI wieku - bo ostatnio usłyszałem kilka miłych słów na temat swojej osoby. Zacząłem się zastanawiać co wyróżnia mnie z pośród wszystkich osób, które znam i których charaktery znam dobrze. W moim pierwszym blogu opisywałem swoje zachowanie po rozstaniu z dziewczyną z którą łączyło mnie bardzo dużo. Niestety jestem osobą bardzo empatyczną. Niestety... Czuję, że kurewsko nie pasuje do tego społeczeństwa do ludzi, którzy mnie otaczają.
Gdy przeczytałem książkę "7 nawyków skutecznego nastolatka" napisaną przez Sean'a Coveya gdzie opisywał on w jednym z nawyków właśnie jak nauczyć się słuchać, zrozumiałem, że to co Sean opisuje ja już bardzo dobrze znam. Wtedy pojawił się uśmiech na mojej twarzy.
Ale do rzeczy.
Po rozstaniu dostałem sił aby walczyć ze swoimi słabościami i myślę, że bardzo dobrze sobie radze. Wady staram się przezwyciężać i zawsze gdy waham się aby coś zrobić, mówię sobie w myślach, że czego mam się bać... Robie to na co mam ochotę i co mi się podoba - Baner tej strony zapadł mi głęboko w sercu i wykorzystuję go gdy tylko nachodzi mnie myśl zwątpienia. Co do mojego zachowania, na imprezach sprawiam wrażenie osoby, ułożonej, mądrej i ogarniętej jeśli chodzi o sprawy życiowe a mam świeżo ukończone 21 lat. Moi przyjaciele, za moimi plecami zawsze gdy rozmawiają o mnie, chwalą mnie za to jaki jestem. Za to, że zawsze można na mnie liczyć i jestem "w 100%" ogarnięty jak to powiedział mój przyjaciel.
Gdy stoje przy ognisku a dookoła mnie znajomi, którzy są w związkach dochodzi do mnie myśl - To kurewsko niesprawiedliwe. Dlaczego ja jestem samotny? Cierpię nie dlatego, że rzuciła mnie dziewczyna tylko dlatego, że nie pasuje do tego całego syfu... Na imprezach jest alkohol i moi kolesie, którzy przyszli ze swoimi pannami często bo w 95% przypadków na imprezach są nachlani i pierdolą typowy bełkot alkoholowy... "stary, napij się są Twoje urodziny" Tak jakby dzień w którym się urodziłem trzeba zakończyć zgonem i tarzaniem się w trawie z błotem. Jestem facetem z zasadami. Ustaliłem je sobie tak aby utrzymać balans i aby w sytuacjach kiedy wiem, że zawiniłem wiedzieć gdzie popełniłem błąd i przyznać się do niego. Jedną z tych zasad jest alkohol (Który moim zdaniem powoli wyniszcza to społeczeństwo) Pije kiedy chce, nie pije kiedy chce.
To ja przeżyje swoje życie tak aby na starość powiedzieć sobie, że niczego nie żałuję a przez moje serce płynie czysta krew nie skażona żadnym brudem.
Gdy na imprezach moi kolesie kończą w stanie dużego upojenia ich dziewczyny narzekają na nich - Pytam się, co to kurwa za facet, który powiela schematy każdej imprezy... Wstyd... Przeżyłem 3 letni związek na fundamentach przyjaźni i czuję jakąś tam niesprawiedliwość. Jedna para tak niedobrana, a mimo to przeżyty jeden rok i lecą dalej. Nadal skowronki i motylki w brzuchu. Druga para - Facet zdradził i planuje drugą zdradę. Jego kobieta mocno go kocha i nic nie wie, ale ja wiem... Na dodatek każda impreza kończy się tym, że ich faceci wracają nachlani i włącza się im tryb Romea - wyznania miłości i pierdolenia głupot o wszystkim do wszystkich.
A może cierpię dlatego, że jestem singlem? Że w moim życiu pojawiła się osoba, która zdaję się wrzuciła naszą relację do śmietnika i zapomniała jakim człowiekiem jestem? Tutaj zranione ego?
Ostatnio dużo słyszę o tym, że się zmieniłem i że dobrze wyglądam. Cieszę się ale co dalej? Co z tego, że każda praktycznie dziewczyna, która znam chciałaby mieć takiego chłopaka jakim jestem ja. Ogarniętego, takiego, który ocieka empatią. Który dogada się z każdym i nawet wtedy, kiedy ktoś przyprowadzi na impreze osobę, której nikt nie zna to ja i tak potrafię zagadać w taki sposób, że po 2 minutach czuję się ona jak u siebie... Który doradzi gdy zachodzi taka potrzeba... Czy ja kurwa jednak jestem zbawicielem świata?
Przychodzi nowy pracownik do pracy i stoi w dyspozytorce - Jako pierwszy podaje mu rękę i odrazu staram się mu pomóc i oprowadzam go po firmie.
Dumny jestem z tego, że na ulicy potrafię pomóc np starszej osobie. Pomachać dziecku gdy jadę śmieciarką (Pracuję jako ładowacz na śmieciarce) I widzieć jak uśmiecha się do mnie. Te zachowania są dla mnie normalne a jednak gdy to robię czuję się jak wyrzutek. Gdy bezdomny szpera w śmietniku to mimo, że czas, który mi ucieka tylko uprzykrza mi pracę ja nie wyganiam go i pozwalam mu grzebać dalej... Dla niego to okazja żeby znaleźć coś co pozwoli mu przetrwać kolejny dzień, nawet jeśli grzebie po to aby za puszki kupić alkohol i się najebać. W tej chwili nie myślę o tym... Ważne w tym momencie jest to, że serce bije mocniej a ja czuję się dobrze z tym, że nie wyganiam go jak inni pracownicy w mojej firmie...
Ostatnimi dniami myślę coraz bardziej o tym czy moja była będzie chciała wrócić. Szczerze nie wiem dlaczego tak się dzieję. Postanowiłem sobie, że nie zgodzę się na powrót bo wiem co mi zrobiła i jest to naturalne i żadne emocje nie wykłócają się z moją decyzja. Jestem świadom w 100% tego co sobie postanowiłem i chyba teraz wyczekuję... Po co, jeszcze nie wiem, chyba dlatego, że zostałem rzucony i teraz chce aby pożałowała. Znam jej charakter, ona nawet gdyby chciała to się nie odezwie. Dokładna analiza związku dała mi do zrozumienia gdzie popełniałem błędy ale to nie jest istotne już teraz. Absolutnie nie jest tak, że budzę się rano i rozmyślam co robi i tak dalej i tak dalej. Czuję się po prostu skrzywdzony, że jej znajomi przekreślili mnie za to, że po prostu nie jesteśmy już razem. Ludzie, którzy nie dają obiektywnych rad tylko dają rady, które są w danej sytuacji ich zdaniem najlepszym rozwiązaniem, coś co ludzie chcą usłyszeć. Jej znajomi, których ja lubiłem, o których zawsze wypowiadałem się pozytywnie i szanowałem ich. Teraz dostaję po dupie za to, że byłem sobą i byłem w wobec nich w porządku? Czasami przez to jaki jestem chcę skończyć ze sobą. Okropne myśli ale oswoiłem się, że one są i będą ze mną już zawsze. Czy mam problem ze sobą? Wątpie w to. Radze sobie fantastycznie i problemy eliminuje już na samym początku. Po prostu myśli o śmierci są powodem tego, że nie pasuję tutaj - Nie pasuję mój charakter. Gdy widzę znieczulice wkurwiam się. Gdy słyszę, że ktoś ma gorzej wkurwiam się. Wkurwiam się bo jestem bezradny. Chce dobrze dla każdego (Oprócz niedoszłej teściowej)
Czy to wada XXI wieku? Gdzie panuję znieczulica i tyle syfu dookoła. Mam 21 lat i w dupie mam zabawy typu kluby. Lubie grilla, lubię ognicho, lubię domówki ale gdybym miał się wiązać z kimś to już na stałe... Czy to źle, że już teraz myślę o swojej przyszłości? Że chciałbym mieć kobietę, śliczną córeczkę albo dwie, dużego psa i zajebistą furę? Układać sobie życie już w tym wieku? Czy to, że widzę biedę na ulicach to czuję smutek i empatie do tych ludzi? Jak widzę starszą kobietę targającą wózek z zakupami która ledwo idzie w kierunku swojego domu to mam ochotę wyskoczyć z kabiny śmieciarki i po prostu jej pomóc? To kurwa niesprawiedliwe, że facet taki jak ja jest samotny i cierpi z tego powodu.(Dokładnie znam swoje wartości, nie jestem zadumany w sobie, absolutnie nie)
A teraz idź do łazienki i spójrz w lustro. Popatrz w swoje oczy... Odpowiedz sobie szczerze na pytanie - Czy mój charakter to powód do dumy czy może powinienem się wstydzić tego jaki jestem. Ja bardzo wiele zrozumiałem przez ostatnie lata swojego życia. Kocham życie a zarazem przechodzą przeze mnie myśli o zakończeniu go - Wyganiam je ze swojego umysłu aby nie zakłócały porządku jaki sobie przygotowałem zaraz po rozstaniu. Kocham swoją rodzinę, kocham siebie, uwielbiam towarzystwo przyjaciół i mam nadzieję, że nadejdzie okazja aby stworzyć związek... Zdrowy związek.
Charakter to coś co masz w sobie i nikt Ci go nie odbierze...
~Formidable~
Odpowiedzi
Szukasz akceptacji i
czw., 2014-04-10 21:49 — El SementalSzukasz akceptacji i potwierdzenia tego jaki jesteś fajny? Chyba pomyliłeś strony.
Jeśli dobrze Ci ze sobą, z tym jakim jesteś człowiekiem, to szczerze gratuluję, ale nie oczekuj od całego świata owacji na stojąco.
Żadnej akceptacji ani
czw., 2014-04-10 22:10 — BlazekrlŻadnej akceptacji ani potwierdzenia tego jaki jestem "fajny" nie szukam. Tego nikt nie musi mi mówić. Miałem na myśli pisząc bloga coś więcej niż pokazanie tylko siebie.
Widać w Twoim wpisie dużo
wt., 2014-04-15 09:18 — El SementalWidać w Twoim wpisie dużo żalu do świata. Cenisz siebie, ale jednocześnie widzisz, że gdybyś był inny miałbyś łatwiej w życiu. Do Ciebie należy decyzja czy warto zmieniać się, by osiągnąć jakieś korzyści, bo świata i ludzi nie zmienisz.
Hej. Jesteśmy do siebie
pt., 2014-04-11 00:21 — KonstantyHej. Jesteśmy do siebie bardzo podobni.
Pozdr,
Właśnie o to chodzi.
pt., 2014-04-11 08:21 — BlazekrlWłaśnie o to chodzi. Postanowiłem zakończyć parę spraw, które powinny być zakończone już dawno i wtedy działać i mieć więcej luzu i nie czuć na sobie żadnej presji.
Mam też coś takiego, że przez moją byłą mam zawyżone oczekiwania co do mojej następnej partnerki. Np duży biust, ładny tyłek na pewno nie płaski. Długie i zadbane włosy. Świruję czy to dobrze, że mam takie oczekiwania?
Prawie jakbym o sobie czytał.
pt., 2014-04-11 07:59 — GomissimPrawie jakbym o sobie czytał.
.
pt., 2014-04-11 10:59 — Laszlo X.
"O jej, to chyba o mnie ten
pt., 2014-04-11 11:12 — Normalny"O jej, to chyba o mnie ten teks!"
Ten tekst to wielki truizm, dla ludzi którzy nie czują się zbyt wygodnie w życiu, czy w tych czasach. Kurwa każdy widzi jak jest przecież. A nie jest kolorowo...
Możesz myśleć pozytywnie lub negatywnie. Wybieraj.
Nie rozumiesz bo stoisz z
pt., 2014-04-11 12:29 — KonstantyNie rozumiesz bo stoisz z boku i Ciebie to nie dotyczy. Łatwo jest mieć wyjebane na wszystko, życie to wtedy prawdziwa wygoda i żeby bylo jasne nie chodzi mi o temat kobiet, ale całej reszty. Trzeba być twardym i nie pozwalać sobie na pewne rzeczy, ale ciężko jest być w tym kraju i w tych czasach dobrym człowiekiem po prostu.
Tak wielkiej dawki
pt., 2014-04-11 11:24 — mgkTak wielkiej dawki uzależnienia od kobiety i tej drugiej osoby w życiu, która niby miałaby gwarantować bezwarunkowe szczęście już dawno nie widziałem...
Za to, że zawsze można na
pt., 2014-04-11 13:53 — ZeusSZa to, że zawsze można na mnie liczyć i jestem "w 100%" ogarnięty jak to powiedział mój przyjaciel.
Naprawdę jeszcze zbrzydnie Ci to, że można na Ciebie liczyć. W życiu trzeba być też "zdrowym egoistą", a czasami nawet pieprzonym skurwielem. Nie mówię, że to źle tylko Cię uświadamiam, nie chcę pod tym komentarzem powodów dlaczego nie mam racji, bo swoje przeżyłem i wiem, że jeśli dasz siebie za dużo, otoczenie sie przyzwyczai i wykorzysta.
To ja przeżyje swoje życie tak aby na starość powiedzieć sobie, że niczego nie żałuję a przez moje serce płynie czysta krew nie skażona żadnym brudem.
Naprawdę jesteś grzecznym chłopcem, który nie żałuje niczego co zrobił w swoim życiu? Nie wierzę...
A może cierpię dlatego, że jestem singlem? Że w moim życiu pojawiła się osoba, która zdaję się wrzuciła naszą relację do śmietnika i zapomniała jakim człowiekiem jestem? Tutaj zranione ego?
Mam taką teorię na temat singli i zakochanych par. Facet, który jest w związku z kobietą często się w niej zakochuje. Pokłada w niej źródło swego szczęścia i gdy ona odchodzi czuje się nie szczęśliwy, ze to wszystko stracił. Facet, który jest singlem pokłada całe swoje poczucie szczęścia w sobie. Jest szczęśliwy sam ze sobą. A kobiety to tylko otoczka jego życia. Rozważ to jeśli chcesz przestać cierpieć.
Ego też, ale zauważysz po pewnym czasie, że Twoje ego było cipą, którą laska znokoutowała. Mama nadzieję, że już nigdy ono nie wyjdzie zporotem na ring, a weźmie się za intensywny trening, aby być mocniejszym na kolejne potyczki.
Co do części pomocnej to cieszę się, ze taki jesteś. Nie wstydź się tego ani nie czuj się jak wyrzutek, a jako osoba lepsza od tego społeczeństwa, które jest cholernie podłe. Nie wszyscy oczywiście, ale większość tak.
Czasami przez to jaki jestem chcę skończyć ze sobą. Okropne myśli ale oswoiłem się, że one są i będą ze mną już zawsze. Czy mam problem ze sobą? Wątpie w to. Radze sobie fantastycznie i problemy eliminuje już na samym początku. Po prostu myśli o śmierci są powodem tego, że nie pasuję tutaj - Nie pasuję mój charakter.
Kurna chłopie chcesz ze sobą skończyć, a zarazem piszesz, że nie masz problemów? No stary masz i to poważny i nie pisz, że nie wiem o co chodzi. Chcesz być zbawcą świata, ratować ludzi, którzy mają gorzej? Poczytaj Bill`ego Gates`a lub nawet ostatnia akcja z Błaszczykowskim. Działaj i pomagaj innym ale pamiętaj, że zanim będziesz pomagał innym sam musisz stać twardo na nogach.
Zacznij poznawać czego potrzebujesz i nie tłum niczego. Chcesz pomagać ludziom, stań na nogi sam. W życiu nie ma niczego łatwo. Musi się w Tobie obudzić rycerz, który chce zostać bohaterem, ale z siebie. Nie buduj związku, na to jest za wcześnie. Zamjmij się budowaniem silnego, własnego ja!
Masz w sobie dobro więc nie odchodź jeszcze, bo jesteś tu potrzebny. Masz swoją misję do spełnienia, której być może jeszcze nie jesteś świadom. Może już jesteś, ale przeraża
Cię jej wizja. Nabierz odwagi, rzuć wszystko i idź. To dorga bez porotu, ale... warta osiągnięcia...
"Naprawdę jeszcze zbrzydnie
pt., 2014-04-11 19:33 — Blazekrl"Naprawdę jeszcze zbrzydnie Ci to, że można na Ciebie liczyć... jeśli dasz siebie za dużo, otoczenie sie przyzwyczai i wykorzysta."
Już powoli brzydnie mi to, przykładem jest ten blog napisany pod wpływem ostatnich akcji w gronie przyjaciół a choćby nawet kumpli z pracy. Pomaganie jest dobre, ale trzeba to robić z wyczuciem bo dasz palca to wezmą cała rękę. Niestety.
"Naprawdę jesteś grzecznym chłopcem, który nie żałuje niczego co zrobił w swoim życiu? Nie wierzę..."
Żałuje raczej rzeczy, których nie zrobiłem wcześniej albo nie miałem na to odwagi. Co do tego czy jestem grzecznym chłopcem to nie, nie jestem na pewno ale miałem tutaj raczej na myśli krzywdę wyrządzoną innym ludziom.
"Kurna chłopie chcesz ze sobą skończyć, a zarazem piszesz, że nie masz problemów? No stary masz i to poważny i nie pisz, że nie wiem o co chodzi. "
Są to myśli, które przychodzą mi do głowy gdy staram się iść na łatwiznę. A swoje podłoże mają w czasach mojego wczesnego dzieciństwa gdy byłem świadkiem ojca alkoholika, który bije moją mamę. Każdy weekend kończył się tym samym - awanturą z udziałem alkoholu.
Wcześniej była to moja potężna wada, z której teraz się po prostu śmieje i właśnie tą wadę zamieniłem w coś co teraz pomaga mi stawać rano z uśmiechem na twarzy i wiem, że bez walki nie zdobędę niczego. Już za długo siedzę schowany pod swoją skorupą, na której napisane jest "Wszystko w jak najlepszym porządku"
Teraz czas dla mnie. Ostatnie 3 miesiące były dla mnie metamorfozą, która jest w 100% dla mnie. Dla nikogo innego i czuje z tego duża satysfakcje. Długa droga przede mną ale już czuje tego efekty i wiem, że więcej zajebistych chwil i momentów przede mną.
Szczerze to czuję się lepszy
sob., 2014-04-12 11:14 — BlazekrlSzczerze to czuję się lepszy nie dlatego, że nie pije alkoholu ale dlatego, że potrafię się kontrolować po alkoholu. Żul grzebiący w śmieciach nie sprawia nikomu problemu. Kolega, który z dziewczyną jest już ponad rok mimo próśb swojej panny nadal chleje na imprezach i kończy często wracając chwiejnym krokiem do domu - ja to zaliczyłem parokrotnie i dało mi to jasny sygnał, że czas z tym skończyć.
Dlatego, że każdy ma szanse aby przeżyć to życie na swój unikalny sposób powinno nam codziennie dawać do zrozumienia co jest złe a co dobre i potrafić funkcjonować w tym.
Owszem każdy wybiera swoją drogę ale dla przykładu jak widzisz kumpla, który zdradził swoją kobietę, która o niczym nie wie. Stoisz bez czynnie? Czy w jakiś sposób tłumaczysz mu, że prędzej czy później to go zgubi i jest to zachowanie samo w sobie destrukcyjne? Bo gdy prawda wyjdzie na jaw, zniszczy to i jego i ją. To samo można pokazać na przykładzie alkoholu. Wiadomo, że co za dużo to nie zdrowo.
A czy nie pomyslaleś by
ndz., 2014-04-13 17:55 — GrzeniuA czy nie pomyslaleś by zbierac puszki jesli znajdziesz na widoku i wziać w torebkę która powisisz na śmieciarce i gdy będziesz musiał "przeprosić" pana żulika bo musisz zabrac kontener to przy okazji dać mu te puszki?
Na to zwyczajnie nie ma
wt., 2014-04-15 11:41 — BlazekrlNa to zwyczajnie nie ma czasu.