
Cześć Wszystkim!
Pierwotnie miało to być krótkie pytanko na forum, ale urosło ono do poziomu raczej nie odpowiadajacego tamtejszym kryteriom. Wylałem przy okazji swe brudy, które nagromadziły się w ostatnim czasie...
Jakoś z miesiąc temu zawiązałem znajomość z pewną dziewczyną. Od samego początku fascynowało mnie w niej dosłownie wszystko... Wygląd, tok myślenia, sposób prowadzenia rozmowy, dosłownie wszystko.
Zaczęło się od skromnych rozmówek na facebooku na temat studiów i kierunku, na którym znajdujemy się oboje; ludzi; naszych wspólnych obserwacji o otaczającym świecie, itp blabla. Coś w każdym razie zaiskrzyło. Jakiś czas później zainicjowaliśmy bardzo spontaniczne spotkanie - spacer po mieście późnym wieczorem. Nie sądziłem, że rozmowa będzie przebiegać tak elastycznie, a ja będę czuł się w jej towarzystwie tak "luźno". Zaintrygowało mnie to cholernie i Ta oto dziewczyna stała się mym obiektem westchnień na bieżącą chwilę. Zaraz jednak po tym, jak zblizyliśmy się do siebie, z jej strony zaczęło coś się psuć. Za wszelką cenę starała się odtrącić mnie od siebie, odepchnąć. Byłem już gotów zrezygnować ze znajomości, bo padło z jej ust kilka ciężkich słów, ale w ostateczności przetrzymałem ten ST (o ile nim w ogóle był), ale usunąłem się na jakiś czas w cień. Widać, że dziewczynie ruszyło sumienie, bo przeprosiła mnie i wyjaśniła o co tak naprawdę jej chodziło. Cóż mogę rzec. Okazało się, że jest to dziewczyna, która ostro dostała po dupie od życia, bardzo ostro... Zrozumiałe było dla mnie, że muszę brać na wszystko poprawkę. Że cięzko będzie mi się do niej zbliżyć, ale też automatycznie i we mnie wszystko się zblokowało. Bałem się, że nie sprostam jej oczekiwaniom oraz iż Ona, przez to, że tak dostała po dupie, nie będzie w stanie zaspokoić mnie (emocjonalnie). Wahałem się ze wszystkim, z każdym słowem, z każdą decyzją i gestem. Usłyszałem od niej, że Ona potrzebuje czegoś konkretniejszego, że całkiem innaczej postrzega istotę relacji między mężczyzną a kobietą, bo spotykała się ze starszymi facetami. Zrozumiałe, była już nawet zaręczona. Nasza znajomość i to co między nami było (nawet zdarzył się przypadkowy KC), wisiało na włosku. Sam już nawet wyszedłem z propozycją, by dać sobie na wstrzymanie, ale któregoś razu zostałem wyciągnięty przez nią do baru, na skromnego bilarda i piwko w towarzystwie naszych znajomych ze studiów. Drętwo było w chuj, baa... chciałem się nawet urwać stamtąd, ale w ostatniej chwili, gdy sięgałem już po kurtkę zostałem powstrzymany przez tę dziewczynę słowami, że musimy porozmawiać. Nie pogadaliśmy. Kumpel, który był z nami, rzucił propozycją, by przenieść się do niego na stancję, więc tak też uczyniliśmy, choć miałem potrzebę urwania się z tamtego towarzystwa, bo kompletnie nie mogłem się wyluzować. Na miejscu wywiązała się rozmowa między nami, ale problemem było to, że mój obiekt westchnień był już lekko podpity. Znów doszło do przeprosin z jej strony, argumentując to tak, że miała gorsze chwile. Przyznała, że jej zależy, choć kilka dni wcześniej usłyszałem, że na niczym jej nie zależy oraz że nie ma względem mnie żadnych oczekiwań... A! Do tego usłyszałem, że jestem egoistą. Ostatecznie skończyło się na ostrym KC i igraszkach na łóżku. Ale wewnętrznie byłem cholernie zblokowany. Po tym zdarzeniu kontakt urwał się na kilka dni. Po czterech dniach milczenia, rozmawiamy na facebooku jakby nigdy nic, po czym dostaję informację o późnej godzienie, że zjawi się w mojej mieścinie (mieszkam w akademiku, a ona dojeżdża do miasta), bo wpada na impreze. Zakomunikowałem jej delikatnie, że nie jestem nastawiony tego dnia na imprezowanie w klubie, bo jestem padnięty, ale wzamian może wpaść do mnie albo wyskoczymy sami do baru. Usłyszałem od niej, że ma kierowcę pod sam klub i że albo wpadam albo nie. No cóż. Od akademika do klubu to raptem pięć minut drogi, więc nie powinno być problemem, bym albo ja wyszedł po nią albo ona po mnie, lub byśmy spotkali się po drodze. Ona wybrała imprezowanie z kumplami w klubie, a ja samotny pobyt w akademiku. Na drugi dzień akcja się powtarza tyle, że z bardziej absurdalną otoczką. Dziewczyna dzwoni do mnie, że była pare minut temu pod moim akademikiem i jest z narąbanym kumplem oraz właśnie wyjeżdża z miasta. Na pytanie "Dlaczego nie mogła zadzwonić wcześniej", które było raczej już wymuszone, bo i tak towarzyszyła mi niechęć, otrzymałem odpowiedź "A bo mi się przypomniałeś". Rozłączyłem się i nazajutrz zakończyłem relacje. W podzięce otrzymałem od niej wiązankę, której merytoryczny sens sprowadzał się do tego, że jestem pieprzonym egoistą i zachowuję się jak dzieciak.
Co o tym wszystkim sądzić? Jak na przyszłość postępować z kobietami, które chcą zrobić z ciebie "bandaż"? Czy jest sens pakować się w takie trudne relacje, gdy samemu potrzebuje się osoby, która dostarczy więcej zainteresowania i angażu od siebie (mowa o mnie)?
Pzdr. Nołbadi
Odpowiedzi
Jesteś już na stronie bardzo
sob., 2012-11-24 16:55 — RazJesteś już na stronie bardzo długo, dawno powinieneś wyciągnąć wnioski...
Bierny pobyt a czynny rozwój
sob., 2012-11-24 17:35 — Piotr NołbadiBierny pobyt a czynny rozwój to różnica, ale dzięki za jakże wartościowy komentarz.
Do czynnego rozwoju to
sob., 2012-11-24 20:01 — RazDo czynnego rozwoju to jeszcze daleko kiedy są braki w podstawach
Pozdrawiam
Chyba nie zrozumiałeś ironii
sob., 2012-11-24 22:47 — Piotr NołbadiChyba nie zrozumiałeś ironii zawartej w mym przekazie. Owszem, posiadam braki w podstawach, stąd pytam o poradę bardziej zaawansowanych użytkowników. Pzdr.
Dostała od życia po dupie?
sob., 2012-11-24 20:37 — Tom AnDostała od życia po dupie? Tzn co się stało? Mi to wygląda na nieszczęśliwe dzieciństwo, i laska dlatego w zwiazku szuka silnych emocji.
Ciąża i poronienie; olewka
sob., 2012-11-24 22:52 — Piotr NołbadiCiąża i poronienie; olewka przez mężczyznę. Widać, że potrzebowała "okładu" na ranę powstałą po tych przejściach, ech, ale no... Czułem się jak zbity pionek, który leżał poza jej szachownicą. Nie dała mi możliwości poczuć, że tak naprawdę jej na mnie zależy.
Ja tu widzę, że ona nie szuka
sob., 2012-11-24 23:06 — Fanir.Ja tu widzę, że ona nie szuka związku.Też byłem ostatnio w podonej sytuacji, z laską która miala w głowie podobne...bagno.Nie lubie takich stwierdzen, ale naprawde w takich przypadkach, jak masz sie meczyc, to lepiej sobie odpuscic.Ja tak zrobilem.Kilka dni temu sama sie odezwała, spotkalismy sie i skonczylo sie u niej w mieszkaniu...Ale zadncych dluzszych relacji. Z kobietą, która nie moze dać ci tego, czego pragniesz... Po co meczyć sie z kims, kto nie potrafi ci zagwarantowac emocji, których potrzebujesz?
Ech, doszedłem właśnie do
sob., 2012-11-24 23:16 — Piotr NołbadiEch, doszedłem właśnie do tego samego wniosku. Nic wbrew sobie oraz nic na siłę. Ale najgorszym jest to, że to ja wyszedłem tutaj na większego drania i egoistę. Starałem się zakończyć tę relację w jak najdelikatniejszy sposób, ale Ona i tak musiała to odebrać jako brutalny cios.
Wiesz co?Troche popadłeś w
ndz., 2012-11-25 08:41 — Fanir.Wiesz co?Troche popadłeś w syndrom jedynej.Ja też tak często mam.Idealizujesz laske, wydaje ci sie,ze to ta jedyna, ale jednak ten wyimaginowany jej obraz znacznie różni się od rzeczywistości.Zupełnie inna sytuacja jest, kiedy spotykasz się z innymi koietami.Wtedy to ty jestes nagrodą,zajebistym wyzwaniem.Wtedy nie masz czasu, zeby zawracać sobie głowe takimi pierdołami i jesteś szczęśliwy, a kobieta to widzi i o nic cie nie śmie osądzać, bo ty przeciez jestes zajebisty.
Inne też mają. 
edit: a co do zerwania tej relacji...wczoraj oglądałem film 'Psy'.Na myśl przychodzi mi cytat 'nie chce mi sie z tobą rozmawiac...'.trzeba być chamskim dla chamskich kobiet, niech to odbierze jako kara,bo z tego co wyczytalem to nie do konca fair sie wobec ciebie zachowywała...
Coś w tym kurczę jest. Od
ndz., 2012-11-25 10:12 — Piotr NołbadiCoś w tym kurczę jest. Od ponad półtora roku nie łączyło mnie nic głębszego z jakąkolwiek kobietą, więc siłą rzeczy musiała nastąpić idealizacja tejże relacji z mej strony. Ale też nie była to jakaś fanatyczna fascynacja
Jedynym wyjściem, by pozbyć się skrupułów i ewentualnego (nieracjonalnego) poczucia winy, które być może jeszcze mi towarzyszy, jest spotykanie się z innymi kobietami - tak jak też napisałeś. Hyhyhy, "nie chcę mi się z tobą rozmawiać", to chyba zbyt delikatne powiedzonko w stosunku do niej. Cóż, manipulowała mną na wiele sposobów; sprawiała, abym tłumaczył się z byle gówna, ale najbardziej chamskim z jej strony były słowa:"teraz już wiem dlaczego dziewczyny od ciebie odeszły", choć tak naprawdę gówno wiedziała. ^^ Pozdrówka!
Dziewczyna ma teraz ostre
ndz., 2012-11-25 09:15 — Tom AnDziewczyna ma teraz ostre jazdy w głowie- jeżeli przeżyła coś takiego nie ma co się dziwić. Chcąc nie chcąc będzie się to odbijać na Tobie. Lepiej darować sobie taką relacje, będą tylko z tego problemy, a im dłużej bylibyście razem tym większe.
Mimo, że znam ją od niespełna
ndz., 2012-11-25 10:25 — Piotr NołbadiMimo, że znam ją od niespełna 1,5 miesiąca, to między nami nagromadziło się więcej brudu, niż w moim poprzednim półrocznym związku. Zaobserwowałem, że wpadłem w ramę "kolegi", bo tak też mnie traktowała, choć dała mi kilka sposobności, by myśleć innaczej. Ach, ale doszedłem do tego samego wniosku. Musiałem skończyć tę relację, bo byłoby coraz ciężej, a gierki z jej strony stawałyby się coraz bardziej porypane. Pozdrawiam!
Jak sam zauważyłeś była to
ndz., 2012-11-25 20:28 — ŁiczmasterJak sam zauważyłeś była to toksyczna relacja. Z tego co piszesz, sądzę że to jest ten typ, który ma ogromne wahania nastrojów i w krótkim czasie potrafi przyjmować skrajne zachowania, robiąc z Ciebie swoją kukiełkę(nie mam czarnego kota, ani kryształowej kuli)
Zawsze gdy dziewczyna rzuci w stylu, że miała ciężka przeszłość albo coś z nią jest, to powinna zapalić się czerwona lampka.
Gratulację, że miałeś siłę, żeby to skończyć i powodzenia
No sytuacja przejebana. Widze
pon., 2012-12-03 08:52 — TwójMistrzNo sytuacja przejebana. Widze troche podobieństwa do mojej sytuacji. Przeczytaj mojego ostatniego bloga, może zgodzisz sie z moimi wnioskami, ktore umiescilem w nim.