Portal Uwodzicieli
Witryna poświęcona relacjom damsko męskim oraz budowaniu międzyludzkich więzi emocjonalnych.
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit END.

Te dobre kobiety

Portret użytkownika Zef

Kopę lat jak tu pisałem. Właściwie to jeszcze trochę powinno być bo nie jestem na razie żadnym wielkim pua ani niczym takim, zdarzyło mi się jednak wczoraj coś czym chcę się z wami podzielić tu i teraz;)

Ten art nie będzie z złych o kobietach i jak je trzymać na smyczy, a wręcz przeciwnie - o tych dobrych. No ale do rzeczy.

Ok kłamałem - o złych trochę będzie. Kontrast jest tu jednak potrzebny;)
Nie będę kłamał że mój stosunek do kobiet nie jest przepełniony ufnością. Wszystko na około budowało długo moją nieufność a wręcz pogardę do nich i nawet nie mówię o tych "złych kobietach" co to bawią się nami jak pieskami. Te to jeszcze pikuś wg mnie, a wręcz potrzebny antybiotyk, bo pobawi się tobą aż się zżygasz, wejdziesz na tę stronę i zaczniesz zmieniać swoje życie, lub przynajmniej (tak jak ja) poznasz zasady gry i już więcej nie będziesz szczekał dla żadnej starej ani nowej pani.

Mówię tu o czymś o wiele bardziej przerażającym dla mnie. Mówię o tym co się dzieje "dalej". O szarych zwykłych kobietach, które biorą szarych zwykłych facetów bo je "chcica na dzidziusia" wzięła, co prowadzi tylko do lat nieszczęścia i oglądania kolejnych szarych mord na ulicy, które mają minę jak by szły na własną egzekucję. Egzekucję kolejnego żałosnego szarego dnia marnej egzystencji która "nie wiedzieć czemu" spadła im na barki.
Ano ja wiem czemu. Bo jedno myślało chujem a drugie cipą za to pierwsze było cipą a drugie chujem.

Wpadka kumpla (bardzo porządnego gościa), który teraz żeni się w tempie ekspresowym z kobietą, którą ja bym zgłosił do programu "chcę być piękna" tylko dolewała łyżki dziegdziu do beczki ...dziegdziu.

Ale...tak wcale nie musi być! Przekonałem się o tym wczoraj.
Była tak z 11:30 rano, sunę na drugi koniec osiedla do budki z pieczywem (tam mają najlepszy chleb to tego po fajnej cenie, na dodatek prowadzi go fajna uśmiechnięta babcia, taka polska rodzinna budka z dobrym chlebem:). Po poprawie humoru wsuwam do biedronki na zakupy, a tu mnie od razu z uśmiechem od ucha do ucha wita na oko 40 paroletnia kobieta. Ja jak wryty, procesor szybko przetwarza o co caman...na szczęście mam szybki procesor;)
To moja była bufetowa z uczelni!

Nie wyobrażajcie sobie tu jednak jakiegoś tłustego paszteta z gębą glebogryzarki. To rakieta jak się patrzy pomimo wieku. Piękne duże zielone oczy, blond włosy spięte w kitkę, piersi jak ustawa nakazuje - jest na co się popatrzeć i nic nie zwisa, szczupła figura i zgrabne nogi - przy tym rozmiarze piersi człowiek spodziewałby się że tyłek będzie w najlepszym wypadku średniego rozmiaru -nic z tych rzeczy - w obcisłych jeansach wyglądała tak że nie jeden by zawył jak kojot z kreskówki.

No i co się dzieje? Ano podchodzi do mnie i pyta się czy ją pamiętam. Ano pamiętałem. I tu się kończy normalny film, bo ta robi mi wjazd twarzą na jakieś 20 centymetrów od mojej. Ok nie miałem centymetra, ale tak blisko to twarz kobiety miałem zaraz przed całowaniem lub w łóżku przy przytuleniu się. Pierdolić przestrzeń prywatną, ta było jakieś 20 cm za miejscem gdzie ona się ustawiła!
Oczy jak talerze, prosto w moje, jak by jej większy banan wyskoczył to by sobie uszy odgryzła, i zaczyna mnie wypytywać co i jak u mnie. Ja w niezłym szoku, ale na luzie odpowiadam, choć nie umyka mi że jej gały non stop latają raz na me jedno oko, raz na drugie. Już ja wiem co to znaczy a że ona żonata, a swe zasady mam to ostrzegam że to niebezpieczne spojrzenie, bo na ogół kobiety które się tak na mnie patrzyły to chciały się całować;p
Ona ofc że nie (ludzi no i mąż w pobliżu o czym nie wiedziałem).

Teraz najlepsze - tzn dla mnie. Przyznaję się szczerze że jestem bezrobotny i dużo pracy przede mną (mam sześciomiesięczny plan postawienia się na nogi). No i co? No i nic! Nie uciekła z krzykiem, nie robiła żadnych smutnych oczu i tego wkurwiającego zachowania z cyklu "uda ci się", po czym ucieczka na z góry upatrzone pozycje, jak to nieraz słyszeliśmy od każdej dziewczyny w czasach naszego frajerstwa mówiąc że nie możemy sobie znaleść naszej połówki. Ok po chwili odchodzi do męża (wtedy się skapnąłem że z nim jest) i robią zakupy. No więc czemu piszę że NIE UCIEKŁA skoro uciekła?
A no bo był ciąg dalszy...

Ona sobie zakupy a ja se uświadamiam...co jest? Ona mnie wypytała, a ja nawet jej nie przesłuchałem z lampą w twarz co w mojej starej uczelni! No co? Ja też lubię wiedzieć co jest grane! No to sobie siadam pod oknem, trochę ciągnę kefiru leśnego który sobie kupiłem z gwinta i czekam aż parka skończy zakupy. W końcu kończą...no wiecie - kobieta..sklep...1000 lat...i ją zaczepiam z pytaniem o uczelnię. No i się zaczyna to samo. Przestrzeń prywatna leży w koncie n-ty raz wyruchana w tyłek, banan, oczy jak talerze, no i mówi mi co i jak, mąż 3 kroki za nami.

Tak sobie pogadaliśmy w końcu muszą jechać, żegnam się z obojgiem (mąż nie był najszczęśliwszym człowiekiem na ziemi, ale widać że to spokojny facet) i każde w swoją drogę.

No ale o czym ta całą historia? Ano o tym że są kobiety, które same są szczęśliwe, promieniują tym szczęściem jakim to pua ma samemu bić, nie księżniczkują a przedewszystkim ŻYJĄ a nie zdychają każdego dnia. Kobieta ma 40-50 lat, jej facet też młodzikiem nie jest, a ja widziałem jak ona się z nim najnormalniej droczy! W tym wieku! Zapewna ze sporym stażem zwiąku na karku!
Z taką kobietą jest sens spędzić życie - nie dość że w swoim wieku wygląda lepiej niż nie jedna dwudziestka, to wprost promieniuje szczęściem i nawet teraz dzień z nią z pewnością nie zalicza się do nudnych.

Ciągle tu widzę arty o tym jak sobie radzić z chujowymi kobietami lub jak je spławiać, oraz o naszych zmianach.
I dobrze.

Ale może pora pomyśleć też o tym, że są fajne kobiety, takie jak ta tutaj, oraz że może nie tylko my, ale i one powinny się nauczyć mieć własne szczęście i ŻYĆ, a nie że tylko my mamy ciągnąć pług i użerać się z nie mającymi własnego szczęścia szaraczkiem z cyckami i szparką, które chętnie by nas owinęły wokół palca bo nie wierzą że są dość fajne by w uczciwy sposób zatrzymać przy sobie wartościowego faceta.

Od wczoraj zrozumiałem parę ważnych dla mnie rzeczy. Po tej długiej historii zasługujecie na skonsolidowaną listę:

a)istnieją kobiety z zajebistym charakterem i ciałem i tak im to zostaje;)

b) charakter ma OGROMNĄ rolę w wyglądzie kobiety - ile widziałeś "księżniczek" które jak tylko złapały swą ofia..księcia zmieniły się w bazyliszki? Dobry charakter do tego nie dopuści.

c) wywyższanie się, dystans, snobizm - to i wiele innych to cechy ludzi nieszczęśliwych, którzy pogardę do samych siebie i swego życia starają się skryć budując mury i pozornie pogardzając innymi jeszcze bardziej. Prawdziwie szczęśliwy człowiek nie boi się w najmniejszym stopniu spojrzeć drugiemu w oczy i mieć w dupie wszelkie sztuczne bariery narzucane przez to nieszczęśliwe społeczeństwo.

d) są kobiety dla których to ty jesteś atrakcyjny nawet jako "gołodupiec". Oczy i mowa ciała nie kłamią. Znajcie ją i jej ufajcie. Gracjan już to powiedział - potrzebny ci zajebisty charakter a nie porsche

e) wiele kobiet dobiegających 30 jak i młodszych ma ciśnienie na dzieciaka. Widzę tego bardzo dużo - nawet we własnej rodzinie. Nie myślcie chujami i upewnijcie się że jesteście z kobietą która chce być z wami, a nie waszym nasieniem i miesięczną wypłatą

f) ufaj swemu instynktowi - kiedy spoktasz tę właściwą kobietę to nie masz żadnych wątpliwości. Opisana tu kobieta ma niemal identyczny charakter jak moja pierwsza miłość a i obie są rakietami. Obie zajęte ofc, ale jakby były wolne (a bufetowa w moim wieku) wziąłbym bez cienia wątpliwości.

Do tej pory mój instynkt ZAWSZE miał rację i się nie mylił ani razu. To mój chuj, serce i mózg mnie ciągnęły w złą stronę (chuj: będzie dupczenie, umysł: nie wymagaj za wiele, serce: wybacz jej, ona chciałą dobrze). Za każdym razem jak z laską było coś nie tak (chujowy charakter, depresja, manipulantka, średnia twarz), instynkt wykładał mi to jak na tacy przed całą resztą.

g) sranie w banie z businesswomen, modelkami itp. Ja bez dwóch zdań wolałbym szczęśliwą bufetową czy podobną sprzątaczkę kibli miejskich, aniżeli wiecznie mające pretensje do życie "kobiety z klasą". No ale to ja;p

I to na tyle z mego trucia;) Jako że pua nie jestem to pewnie w komentach będzie niezła zjebka za 1000 rzeczy ale co tam, jak to mawiali komentatorzy wrestlingu - lepiej dawać niż otrzymywać:)

Odpowiedzi

Portret użytkownika VanityFair

A wiesz dlaczego ta Pani była

A wiesz dlaczego ta Pani była taka fajna i emanująca pozytywną energią? Bo mąż nie był jej jedynym dopełnieniem życia i nie był jej ołtarzykiem. Ona z nim była bo chciała a nie bo musi. I to jest własnie esencja szczęsliwej kobiety,a co za tym idzie często pary. Myslenie "mam fajnego faceta u boku i rozpierdolę wszystkie przeszkody bo on jest ze mną,przy mnie i ma mnie w sercu". Wtedy wyzwala się pęd życiowy na maksa.. A jak sie jest z facetem bo ma fajną dupę, wysoką wypłatę albo cokolwiek innego to rośnie flustracja, pojawiają się dziwne kłotnie..

Co do parcia na dziecko, też to obserwuję. Wybija 30-stka i człowiek ma jakies podswiadome poczucie że czas zabrac sie do tego tematu. Facet jest w lepszej pozycji jemu zegar biologiczny nie tyka. Niestety kobieta nie może czekać do 50-tki jeśli chce urodzić zdrowe dziecko i mieć dla niego siłę i cierpliwość. Zegar tyka..Smile

Hej, to mój pierwszy

Hej, to mój pierwszy komentarz tutaj. Muszę powiedzieć, że bardzo fajnie napisane, coś zupełnie innego niż to co zazwyczaj czytam na stronie. Zef, chłopie, chcesz powiedzieć, że masz czterdzieści parę lat? Miło wiedzieć, że piszący tutaj to nie tylko dwudziestoparolatki, tym bardziej, że mi wiekiem bliżej Ciebie Wink Pozdro

Portret użytkownika Zef

Ja mam 30;) Do tego zostałem

Ja mam 30;) Do tego zostałem obdarzony wspaniałymi genami, więc bardziej mi w kierunku młodszych niż starszych samopoczuciem i wyglądem;) Ale nie mam ochoty kończyć jak większość moich rówieśników więc staram się wyciągać wnioski z ich błędów - zły związek boli całe życie;)

Portret użytkownika VanityFair

Jak te geny takie zajebiste

Jak te geny takie zajebiste to się odezwę jak napadnie mnie baby boom

Portret użytkownika Zef

Musiałabyś być conajmniej tak

Musiałabyś być conajmniej tak zarąbista jak ma bufetowa + włosy przynajmniej do pasa bym uznał że masz równie zajebiste geny - wszystko dla dobra naszego potomka ofc;)

Portret użytkownika kapitanzuo

Cały wpis zajebisty. Co do

Cały wpis zajebisty. Co do ostatniego punktu, który wymieniłeś- coraz więcej znajomych facetów zaczyna mówić podobnie. Wiek tu nie gra roli. Chyba powoli wszyscy zaczynają mieć dość tzw. "niezaleznych" kobiet (mam nadziej, ze wiecie oczym mowie;)

Portret użytkownika BBS

g) mówisz o bananach i

g) mówisz o bananach Laughing out loud i potwierdzam...

haha, Zef, ja mam 34, ale

haha, Zef, ja mam 34, ale wyglądem i zachowaniem to z 10 mniej - na nauke PUA i generalnie na zmiany w swoim życiu nigdy nie jest za późno Wink

Portret użytkownika kilroy

Mądre słowa prawisz kolego

Mądre słowa prawisz kolego