
Cześć,
Już od chyba pół godziny siedzę i myślę, jak najlepiej zacząć tego bloga … dawno nic nie pisałem i wyszedłem z wprawy heh około trzy miesiące temu ostatni raz wszedłem na podrywaj.org i trzy miesiące temu powiedziałem sobie, że nigdy tu już nie wrócę. Ale cieszę się, że nie dotrzymałem słowa
Sporo się tu pozmieniało, oczywiście na lepsze!
Dlaczego odszedłem od strony ??? Nie ważne ile wierszy bym nie zapisał w tym blogu to i tak wszystko skłania się ku pewnej tezie, którą Smart mi przytoczył w jednej z naszych rozmów (mam nadzieję, że nie będziesz miał nic przeciwko??? W końcu akcje na głównej! Gratulacje! 
Ta strona troche niszczy ale jdenczoesnie daje zajebistego kopa
Wklejam oryginał jakby ktoś się czepiał o literówki
Osobiście te dwa uczucia w sobie miałem, tylko że chyba te pierwsze za bardzo mnie przytłoczyło. Odczuwałem kopa,bo podchodziłem, gadałem, ale … no właśnie tutaj chyba ten kop jest oczywisty, bo kto by nie chciał powtarzać wielu zajebistych akcji, które zostały opisane na stronie. Ale jednocześnie niszczy … ale właśnie nie każdego. Moim zdaniem ta strona niszczy „udawanych facetów”. Pamiętam jak czytałem kolejnego świetnego bloga STEEL FUCKERS i mówiłem do siebie „kurwa, ale wyczyn, przecież ja też tak potrafię”. A w realu język spierdalał mi do gardła i traciłem czucie w kroku … Ehhh … W sumie jednak cieszę się, że na jakiś czas stąd odszedłem. Z perspektywy czasu widzę różnicę, baaaaa ogromną różnicę w tym jak działałem wcześniej a jak teraz. Polecam każdemu zastosowanie takiego detoksu od strony wszystkim którzy czują że coś jest nie tak …
I etap „Poczuć się w końcu mężczyzną”
Dobra w końcu coś jednak musiałem robić przez ten czas. Pierwsze co zrobiłem to znalazłem nową robotę. Niby niewielka rzecz, ale cieszę się, że w końcu wchodząc do biura i widząc ludzi, z którymi pracuję od razu mam banana na gębie, robię to co lubię i dodatkowo mi za to płacą
Potem w końcu zapisałem się na siłownię. Przez brak ruchu w ciągu tygodnia i siedzącą pracę powoli czułem się jak emeryt. Teraz czuję, że moje ciało i postura wygląda znacznie lepiej co wzmaga zdecydowanie pewność siebie. No i nie zanika testosteron
No i w końcu ostatnie dwa znaczące kroki. Najpierw postanowiłem zmienic znajomych. Z kumplami w moim wieku te imprezy wyglądały … inaczej niż te obecne. W skrócie: chlanie, ćpanie i wyrywanie byle czego. Teraz mam kilku dobrych kumpli po kilka lat starszych. Myślę, że chodzenie z nimi na imprezy zdecydowanie polepszyło moją pewność siebie. Początkowo czułem się jak jakiś odrzut w porównaniu z nimi (widziałem, jak obserwują ich kobiety), ale powoli nabrałem wiary we własne umiejętności i jest naprawdę dobrze
Zwiększyłem też kontakt z kobietami. A dokładnie skupiłem się na poznawaniu ich, rozmowami z nimi itp. Ale z naciskiem na kobiety. Chyba dzięki temu stałem się w końcu mężczyzną,a nie tylko go udawałem …
II etap „Praktyka, praktyka, praktyka … ;)”
Ci którzy oczekują czegoś mega to się mogą niechcący rozczarować. Zlepek akcji, które najbardziej mi zapadły w pamięć – tak to raczej w skrócie mogę nazwać 
I
Szukam kumpla zaginął gdzieś na imprezie. Była już końcówka i powoli musiałem zbierać wszystkich, żebym nikogo nie zostawił. W końcu wyszedłem na parking poszukać go na zewnątrz. Przemieszczam się między samochodami, aż tu nagle słyszę „siema”. Krzyknęła do mnie blondynka w czarnej kiecce. Widziałem ją w klubie, ale nie podszedłem, bo ciągle się kręcili koło niej jacyś kolesie (wiem głupia wymówka haha). Odpowiedziałem tym samym.
Ja: Ładna sukienka! - palnąłem szybko. Jedyne co mi przychodzi do głowy, gdy trzeba działać szybko heh zatrzymała się i odwróciła w moją stronę.
X: Taaaaak??? Dzięki tylko powiedz co dokładnie w niej ci się podoba? - Powiedziałem ,żeby obróciła się bokiem, co też zrobiła.
Ja: Ten rozkrój jest bardzo … kobiecy. - powiedziałem z uśmiechem. Odsłaniał jej całe udo prawie do talii, ale gdy chciałem powiedzieć seksowny to „niechcący” ugryzłem się w język:)
Roześmiała się, pochwaliła mój gust no i musiała wracać, bo ponoć ktoś na nią w środku czekał. Do tej pory śmieję się sam do siebie kiedy to wspominam.
II
Dyskoteka. Nie miałem humoru, zmęczenie silnie dopadało i pałętałem się po lokalu z piwem. Smutny widok … W końcu usiadłem koło parkietu i zauważyłem że ktoś do mnie macha z niego. Okazało się, że koleżanka woła mnie żebym dołączył do niej i koleżanek ( w sumie były we 4). Pokręciłem przecząco, więc przybiegła, wzięła mnie za rękę i na siłę zaciągnęła. Gdyby nie to to pewnie o północy byłbym w domu
Zaczęliśmy tańczyć, potrafi to robić więc się szybko rozruszałem. Potem taniec w kółku i w nim wypatrzyłem K niską brunetkę, o baaaaardzo zielonych oczach. Po jakimś czasie zobaczyłem ją po swojej lewej stronie. Gibała się jak worek, dosłownie haha więc się zapytałem czemu tak wygląda. Powiedziała że jest zmęczona i zaraz zawinie do domu i że koleżanki namówiły ją na przyjście. Zapytała mnie czemu nie tańczę z laskami pokazując po koleżankach.
Ja: A z którą wg Ciebie powinienem zatańczyć ???
K: Z tą czarną nieźle ci szło. - powiedziała pokazując na koleżankę, która mnie ściągnęła na parkiet.
Wcześniej pewnie zrobiłbym jak usłyszałem, ale że już mam trochę wiedzy pod kopułą więc …
Ja: Coś jednak czuję, że ty jednak masz ochotę ze mną zatańczyć – powiedziałem z uśmiechem, oczywiście „nie nie nie zmęczona jestem … ble ble ble ...”, ale gdy wziąłem ją za ręce i zacząłem obracać, opory zniknęły (swoją drogą to miałem z tym zajebisty problem … nie potrafiłem na parkiecie złapać za rękę i przyciągnąć do wspólnego tańca … aaaaale to już nieaktualne
No i praktycznie tutaj się kończy akcja, bo potańczyliśmy trochę i dalej to już odpuściłem ją dla kumpla. Wyglądał jakby zakochał się od pierwszego wejrzenia haha! Ale w sumie jest z nią dziwna sytuacja, nie mogę po prostu jej zrozumieć (haha w sumie to tej płci facet do końca nigdy nie zrozumie) … Bo ostatnio spotkaliśmy się u koleżanki na urodzinach i … podeszła do mnie i mówi „Cześć, K jestem.” No jeśli ja ją pamiętam to ona mnie raczej też powinna … Ale spoko udałem, że mnie nie zaskoczyło to, potem trochę gadki, piwko i każdy w swoją stronę. Potem wysłałem do niej zaproszenie na facebooku i co otrzymałem? Wiadomość „My się znamy??? Bo nie kojarzę?” Haha drugie spotkanie było po około miesiącu od tej dyskoteki, ale zaproszenie wysłałem chyba po paru dniach heh ale wszystko dla niej wyjaśniłem i spoko po paru wiadomościach skojarzyła. Myślę, że do Brada Pita mi trochę daleko, ale żeby po paru dniach mnie nie kojarzyć to już nie wiem co może być heh. Ale mniejsza lecę dalej … 
III
Impreza na początku wakacji, która zapadła mi w pamięć, jako strasznie uboga w niezłe laski. Przez to mało czasu spędzałem na parkiecie, a więcej sącząc piwko. W końcu miałem dość i dla fajnej nuty żal płaszczyć dupę przy stoliku, więc wbiłem sam. W takich sytuacjach docenia się umiejętność samotnego uderzenia w parkiet. Wcześniej się nad tym ciężko pracowało, ale teraz jest ona bardzo cenna
Po jakimś czasie na parkiet wpadło kółeczko kilku kobiet, naprawdę pociągających … Zauważyłem, że jedna ciągle mi się przypatruje, więc chwila odczekania i podbijam. Uśmiecham się, łapię za rękę i odciągam od kółka. Przez dłuższy czas czułem duży dystans z jej strony, więc zacząłem bardziej skupiać się na sobie. Ale potem zaczęła się sama zbliżać, więc cierpliwość popłaca
Gdy poczułem, że jest mi trochę za gorąco (ogólnie problem z potem nie minął ale nauczyłem się go kontrolować, aby nie było za wiele widać no i go zaakceptowałem heh), postanowiłem ściągnąć ją z parkietu. Kiedy widzę u niej uśmiech na twarzy, nie boję się już tego robić. Poszliśmy do jej stolika, rozmawialiśmy, tak ogólnie, szkoła, praca, hobby. Naprawdę okazała się bardzo interesująca. Odszedłem kiedy wróciły jej koleżanki, ale z warunkiem ponownego spotkania na parkiecie, co też się stało później (i to sama mnie znalazła heh). Ale tym razem taniec był bardziej odważny … nie nie nie bez jakiejś kamasutry
ale mogłem zwiedzać jej ciało „prawie” bez ograniczeń
. Nagle podchodzi kumpel i mówi, że już pora opuszczać lokal. Przez chwilę pomyślałem, żeby zostać, ale do domu trochę km i lepiej nie kąbinować. Przy wyjściu (podeszła razem ze mną) zapytałem o nr, ale … nie dostałem go! Kurwa byłem pewien, że go dostałem, ale odpowiedziała żebym tu wpadł w któryś weekend, bo ona przez wakacje będzie tu zaglądać. Powiedziałem, że zobaczymy jak to wyjdzie i wyszedłem … No i byłem w tym klubie ze dwa razy. Pierwszy raz po paru tygodniach. Widziałem ją z jakimś innym kolesiem i .. nie zagadałem tylko powiedziałem „Cześć”, jak się mijaliśmy … Za drugim razem przysiadłem się już do niej, nawet chwile pogadaliśmy, ale usłyszałem, żebym lepiej „spadał”, bo jest tu z kimś i tamten ktoś nie będzie zachwycony jak mnie zobaczy. No i poszedłem w swoją stronę. Ale na tej drugiej imprezie widziałem jak mnie obserwuje. W sumie akcja mało pouczająca, ale myślałem, że warto o tym wspomnieć heh...
IV
Standardowo, jak co sobotę wieczór szykuję się do klubu. Niedługo przed wyjazdem, dzwoni kumpel i informuje, ze nastąpiła zmiana planów, bo jedziemy do klubu SSS. Myślę sobie chuj nie jadę … Bo NIE LUBIŁEM zbytnio odwiedzać tego klubu. Początkowo gdy tam wchodziłem i rozglądałem się po nim, czułem się w chuj „inny”, że tam nie pasuję. Dookoła laski jak z teledysków 50CENTa , a faceci nooooo … wiadomo goście w skórach, co przyjeżdżają w wiadomym celu. Początkowo dyskoteka tam dla mnie wyglądała tak, że stałem gapiąc się na parkiet z drinkiem parę godzin i jazda do domu ... Jakoś pewność siebie, jaką miałem w mniejszych klubach w tym klubie ginęła …
W końcu po którejś z kolei dyskotece tam powiedziałem sobie, że następne odwiedziny tutaj będą wyglądały zupełnie inaczej … Uświadomiłem sobie, że moja pewność siebie w tym klubie się nie sprawdza więc muszę ją dalej wzmacniać. Dlatego na pytanie, które często pojawiało się na tej stronie „Czy w nauce uwodzenia kobiet mogę pomijać kluby ???”. Moje zdane na ten temat brzmi: „Nauka uwodzenia kobiet powinna głównie odbywać się w klubach!”. Na ulicy nie znajdziesz tylu seksownych kobiet naraz,a i nie masz tam wielkiej konkurencji, jak nie żadnej! A w klubie masz i to i to. Bo kiedy podchodzisz do zajebistej laski, na której sam widok ci się w spodniach gotuje i Cię nie zlewa, potem tańczysz z nią na parkiecie, a wkoło kilku napalonych „ogierów”, których wcześniej uważałeś za mega gości co wyrywają wszystkie i żadna mu się nie oprze. I widzisz, że oni mają na nią ochotę, ale to TY ją obracasz, a nie oni! Świetne uczucie, którego każdemu z Was życzę. Inna sprawa, że wchodząc tam ciągle swoją pewność muszę budować od nowa. I nie wiem dlaczego … Ale ważne, że już nie stoję tam koło parkietu parę godzin popijając drinka 
Teraz z perspektywy czasu cenię ten klub, bo co najważniejsze nauczyłem się przebywania wśród naprawdę pięknych kobiet, w obcisłych sukienkach i figurach modelek. Wcześniej strasznie się peszyłem, nie potrafiłem nawet stanąć obok takiej kobiety
W końcu też nie czuję się jakiś gorszy wchodząc tam... Potrafię też obserwować parkiet. Nie wystarczył mi kontakt wzrokowy, bo ciągle miałem jakieś opory. Więc nauczyłem obserwować zachowanie kobiet na parkiecie. Ale opiszę to może na jednej z sytuacji kiedy zacząłem już coraz pewniej się tam czuć.
Tańczyliśmy w czwórkę, ja, kumpel i dwie koleżanki. Od czasu do czasu rozglądałem się po parkiecie i w pewnym momencie złapałem EC z blondynką, na pierwszy rzut oka parę lat starszą (z resztą z 90% kobiet jest tam starsza heheh). Myślę podbiję czy coś, ale znowu blokada. Wtedy była trochę daleko, ale nie wiem kiedy na parkiecie zrobił się ścisk, a ona … tańczyła przede mną obrócona plecami. Jej tyłek błądził gdzieś między moimi nogami, więc pomyślałem sobie, że tylko mega cielak by tego nie zauważył i nie odważył się podbić.
Więc wziąłem ją za ręce i obracam w moją stronę. Ku mojemu zaskoczeniu nie zdawała się być rozczarowana, a wręcz przeciwnie nie spotkałem się z oporami w dotyku podczas tańca. Jeszcze chwilę wcześniej nie przyszło mi do głowy, że mógłbym zainteresować taką kobietę. Zapytałem, jak jej się impreza rozkręca. Powiedziała, że jest za trzeźwa heh i że niedawno przyszła. Potem podeszła do niej chyba koleżanka coś szepnęła. Powiedziała do mnie że idzie zapalić i czy idę z nią. Chciałem polecieć za nią, ale powiedziałem że narazie nie mam ochoty i wróciłem do znajomych.
Po jakimś czasie wróciłem na piętro żeby ochłonąć. Rozejrzałem się po ludziach koło barierek i zauważyłem ją. Stała z drinkiem i obserwowała parkiet z góry tak jak przeważnie wszyscy którzy tam stoją. Spojrzała w moją stronę, uśmiechnęła się więc podszedłem zagadać.
Ja: Widzę, że się powoli rozkręcasz – powiedziałem wskazując dyskretnie na drinka. Uśmiechnęła się i odpowiedziała.
T: W końcu po to tu przyszłam. Ale ty też masz w tym swój udział.
Ja: Jaaaaa? Jak to??? - zapytałem udając zdezorientowanego.
T: No w końcu troche mnie rozruszałeś.
Nic nie odpowiedziałem, bo nie wiedziałem o czym dalej ciągnąć. Uśmiechnąłem się i zacząłem znowu obserwować parkiet. Nagle ni z tego ni z owego zaczęła mówić.
T: Naprawdę fajnie, że to ty podszedłeś do mnie na parkiecie, a nie któryś z „tych” facetów.
Ja: Tzn których? - zapytałem udając że nie wiem o których jej chodzi.
T: No nie mów, że nie wiesz o których mówię. Przecież nie będę pokazywała palcami
Haha chciałem powiedzieć żeby to zrobiła, ale odpuściłem. Chciałem trochę jeszcze z nia pogadać, ale koleżanka przyszła i powiedziała że muszę lecieć z nimi na kolejkę.
Ja: Miło było poznać, ale muszę lecieć do znajomych. Jak masz na imię???
Przedstawiła się, całus w policzek i poszedłem.
Inna sytuacja była z pewną brunetką. Wpadliśmy z kumplami na parkiet troszkę już wstawieni, ale z zajebistymi humorami. Początkowo uważałem że kilku facetów w kółku na parkiecie tańczących to przykry widok … Ale teraz mam zupełnie inne zdanie. Oczywiście nie drepcząc z nogi na nogę i wypatrując jakiejś kobiety. Jeśli wpadamy na parkiet z naprawdę niezłym powerem to automatycznie zarażamy nim wszystkich dookoła, a szczególnie płeć przeciwną. Nie ważne czy wchodziłem z kumplem, dwoma, czy kilkoma i miałem w dupie wszystkich to po chwili zauważałem, że otaczają nas same kobiety. Wtedy wybierasz, przebierasz … 
Ale wracając do akcji to łapałem EC z nią chwilowy, ale bardzo częsty. No niestety kiedy w końcu chciałem podbić to ona tańczyła z innym. W końcu wyczekałem moment kiedy siedziała wśród koleżanek, więc chwila i byłem już przy niej.
Ja: Nie szkoda siedzenie dla dobrej muzyki ??? - zapytałem z bananem na gębie.
T: Nie nie zmęczona jestem i dopiero co zeszłam. - powiedziała to, ale z uśmiechem i opuszczoną głową więc poczułem że coś musi ściemniać. Wziąłem ją za ręce i delikatnie pociągnąłem w stronę parkietu. Nie było oporów
Ja: Widzę, że jakaś szczególna impreza przy Twoim stoliku.
T: Taaaak. Wieczór panieński koleżanki.
Ja: O to sory, myślałem ze to Twój panieński więc lecę po koleżankę. - powiedziałem i zrobiłem parę kroków w stronę jej stolika. Jej mina … bezcenna haha!
– aaaaa może jednak nie będę ryzykował. - i ponownie prowadzę ją w stronę parkietu. Mina zdezorientowana na maxa chyba heh.
T: Czemu ryzykował ???
Ja: Znam takie wieczory panieńskie, kiedy młody gdzieś się kręci w pobliżu. Nie chcę się narażać. - uśmiechnęła się i bardziej zacząłem ją obracać, bo wydawała się bardzo niepewna heh. Może troche przesadziłem z żartami. Oczywiście nie chciałem tańczyć z młodą bo w niej nic szczególnego nie znalazłem. W międzyczasie pochwaliłem ją za to, że dobrze tańczy itp. Nagle wyjeżdża z tekstem.
T: Musisz wiedzieć, że jestem „zajęta”.
Ja: No wiem przecież tańczymy ze sobą.
T: Nie nie tak ogólnie mi chodzi.
Ja: Jak dla mnie to „tymczasowo w związku” bardziej pasuje niż „zajęta”.
Uśmiechnęła się, ale tak inaczej niż zwykle heh. Potańczyliśmy jeszcze chwilę i powiedziała, że musi iść do koleżanek. Okej myślę sobie i zaraz był już koniec imprezy. Czas szybko leci gdy się dobrze bawisz. 
Po dwóch chyba tygodniach znowu zauważyłem ją więc podbijam też na parkiecie.
Ja: My chyba się znamy. - powiedziałem łapiąc ją za ręce.
T: Yyyyyyy chyba raczej nie. - nie bawiłem się w wyjaśnianie poprzedniej dyskoteki, tylko powiedziałem
Ja: Musisz mieć bardzo cierpliwego chłopaka.
T: Dlaczego?
Ja: Bo często pozwala Ci chodzić samej na imprezy.
T: A skąd wiesz że go tu nie ma ???
Ja: Bo nadal tańczysz ze mną – powiedziałem z uśmiechem. Nie wiedziała chyba jak dalej ciągnąć rozmowę więc chwilę potańczyliśmy w ciszy. - Masz ładną sukienkę. - miała na sobie bardzo obcisłą, czerwoną sukienkę. Zajebiście mi się podobają.
T: Ha ha dobry bajer.
Ja: To był komplement, jeszcze Cię nie bajeruję – odpowiedziałem. I na tym praktycznie koniec, bo niedługo po tym zabrała ją koleżanka (chyba). Ale poprawiło mi to humor.
V
Teraz może dla odmiany coś z terenu. W jednym ze spożywczych zauważyłem pewną kobietę. Kojarzyłem ja z widzenia, ale nigdy nie poznałem jej bliżej, chociaż chciałem, ale wcześniej brakowało mi odwagi. W końcu postanowiłem coś zagadać. Kiedy mijaliśmy się i zobaczyłem że się do mnie uśmiecha, zawróciłem za nią i mowie:
Ja: Tak mnie wabisz swoim uśmiechem, że głupio by to wyszło gdybym się nie przedstawił. Marccin jestem - na jej twarzy totalne zdezorientowanie.
J: J jestem ale my się chyba znamy z widzenia.
Ja: No z widzenia to cię kojarzę, ale jeszcze się nie poznaliśmy. - uścisk dłoni, luźna gadka i pytam ją. - W weekendy też pracujesz???
J: Zależy kiedy … ale kochany jeśli o to Ci chodzi to ja mam partnera i dziecko – ha ha wryło mnie. Kurczę nie spodziewałem się tego haha! I to głupie uczucieże zrobiłęm z siebie pajaca … ale zaraz zaraz przecież ja z nią tylko rozmawiam 
Ja: Zaskoczyłaś mnie. To córeczka czy syn ? - palnąłem bo nie wiedziałem co innego mogłem w tej sytuacji powiedzieć.
J: Córeczka. 8 miesięcy już ma – pogratulowałem z kultury – To może zdradzisz co chciałeś robić w ten weekend ?
Ja: Nie nie zdradzę. Żyj teraz w niepewności – odpowiedziałem z uśmiechem i zaraz się pożegnaliśmy.
VI
Od tych wakacji pokochałem wesela.
)) To były moje pierwsze w dorosłym życiu. Muszę przyznać że trochę płynie się z kasy, aaaale warto trochę zainteresować dla dobrej zabawy. Oczywiście była zabawa z kobietami, ale tutaj chciałbym opisać nieco inną sytuację. Były już oczepiny kiedy wyszliśmy większą grupą na zewnątrz porobić fotki itp. wszyscy rozbawieni, uśmiechnięci. Tylko kumpel ze swoją partnerką … widziałem, że cos między nimi zgrzyta … W końcu zauważyłem, że stoi sama na podjeździe więc podszedłem i zapyytałem co się dzieje. Odpowiedziała, że jakieś róznice zdań między nią a kumplem i że musi ochłonąć. Zaproponowałem żeby mi opoiwedziała o tym i może coś pomogę. Zaczęliśmy przemieszczać się w stronę altanki. Zaczęła mi mówić o tym, że on wszystko psuje, bo nie potrafi się dokładnie określić w swoich uczuciach, a ja to już drażni itp. W końcu dotarliśmy do tej altanki i dalej rozmawiamy. Mówiła to całkiem szczerze chociaż poznaliśmy się dopiero na tym weselu, a dłużej rozmawialiśmy dopiero teraz. Zacząłem ją zapewniać, że na pewno ja kocha bla bla bla... i że dla faceta ciężko jest rozmawiać o uczuciach, bo mi tu zaraz laska się rozbeczy. I nagle zaczęła się niebezpiecznie do mnie zbliżać. Myślę sobie spieprzać czy zostać i liczyć na to, że do niczego nie dojdzie. Bo niby ma się swoje zasady , ale nie wiadomo kiedy się je odpuści zwłaszcza , że alkohol w żyłach. Kiedy nie odpuszczała zapytałem:
Ja: Na pewno tego chcesz ???
M: A ty?
Ja: Ja zdecydowanie wolałbym tego uniknąć …
M: Ale, że co? Nie podobam Ci się – kurwa żeby tak chociaż było …
Ja: To nie o to chodzi. Ogólnie chodzi o sytuację i …
M: Okej wiem, rozumiem … Chodź wracamy. - i na szczęście na tym się skończyło. Obiecałem ją, że nie powiem o tym dla kumpla, czego bym też w życiu nie zrobił. Uffff... ale chwile było gorąco 
VII
I wracamy do wesela
Poznałem tam M. Zaskoczyła mnie jej pewność siebie. Rzadko spotyka się kobietę, która pierwsza zagaduje do faceta. A ona tak właśnie zrobiła. Może dlatego, że razem jechaliśmy … hmm … nie wiem nie ważne. Ale daje to kopa do tego, że jednak nie jestem takim pasztetem ha ha! Jeśli kobieta pierwsza podejmuje to ryzyko na które pewnie większość facetów nie potrafi się zdobyć. Rozmawialiśmy sobie na temat wesela i ogólnie.
M: Ile ty właściwie masz lat?
Ja: A na ile wyglądam??? - zastanowiła się chwilę i mówi.
M: 25??? - mało się karkówką nie udławiłem (ale była pyszna
). Pamiętam jak przed 20-stką nie mogłem kupić alkoholu czy fajek nie biorąc ze sobą dowodu! A tu takie coś … Ale w zasadzie się już do tego przyzwyczaiłem bo takie teksty słyszę już od praktycznie co drugiej zapoznanej kobiety. To było moim jednym z kompleksów … ale już wyleczony 
Ja: Powinienem teraz się poczuć urażony – powiedziałem poważnie, ale z lekkim usmiechem.
M: Dlaczego ???
Ja: Bo postarzałaś mnie o 4 lata.
M: Naprawdę??? - chyba nie udawała zaskoczenia.
Ja: No raczej jeszcze nie jestem takim emerytem.
Potem się trochę pośmialiśmy i M mówi stanowczo.
M: Po 12 rezerwuję z Tobą taniec.
Ja: Okej, jak mnie nie upiją 
Z tańcem ogarnąłem się dopiero koło 3 hehe. Ale naprawdę dobrze tańczyła, tylko drażniło mnie to, że starała się prowadzić czego nie lubię , więc powiedziałem „Sory może i potrafisz tańczyć, ale tej nocy rządzę ja” i o dziwo mnie posłuchała. Też jej nie uwiodłem
ha ha, ale zostaliśmy na stopie koleżeństwa, chodź gdy spotkałem ją niedawno na dyskotece czułem, że coś ode mnie chciała... a może mi tylko się zdawało … 
VIII
Ogólnie to można napisać, że taka najbardziej zmarnowana szansa na FC. Ale może po kolei. Pod koniec dyskoteki tańczyłem na parkiecie ostatkiem sił. Była zajebiście udana impreza i jakoś nie mogłem zleźć z parkietu. W pewnym momencie padła na mnie nieźle wstawiona laska, już naprawdę nadziobana. Nie nie było gleby, w końcu jakąś tam masę jeszcze mam, a nawet za dużo jej. Pomogłem jej utrzymać pion i odpuściłem. Jakoś tracę atrakcję do kobiety gdy widzę że ledwo utrzymuje się na szpilach. Ale za chwilę znowu mnie zaczepia.
C: Ja cię skądś kojarzę. - popatrzyłem na nią. Zajebista figura blond włosy z kocim wzrokiem. Przypomniałem sobie.
Ja: Chyba to był XXX. - XXX to nazwa klubu z którego ją kojarzę. Była wtedy też niezła impreza, podbijałem do niej ale była z jakims fagasem i tamtym razem to ja dostałem zlewkę.
C: Faktycznie! - Powiedziała i rzuciła mi się na szyję. Potem zaczęła się kleić i lepić do mnie. I pomyślałem, że wystarczy zaproponować podwózkę do domu, a bym ją stukną … byłem trzeźwy bo robiłem za drivera i chuj nikt by nie zauważył że mnie nie byłoby parę chwil. Ale przypadkowo koło parkietu zobaczyłem O. z którą miałem krótki, ale ciekawy epizod. I dosłownie spieprzyłem od niej z parkietu, jak tylko zobaczyłem, że O. nas obserwuje. Aj a mówią że to kobiety są bardziej uczuciowe :/ 
A o O. napiszę za chwilę … 
IX
Kolejna akcja była ze znajomą, starszą ode mnie o kilka lat, ale nie tracąca na atrakcyjności. Szczerze jako facet jestem pod wrażeniem jej … zajebistego tyłka
Życzę każdej kobiecie, aby w jej wieku zachowała taką figurę. Ale dobra do sedna.
Stałem w klubie koło stolika z kumplem i 4 koleżankami. A raczej wtedy to były koleżanki kumpla … I wtedy drugi raz widziałem O i byłem no pod nie małym wrażeniem, bo pierwszy raz widziałem ją bez makijażu, normalnie ubraną, a tu … no kurwa taka przemiana że nie mogłem oderwać od niej wzroku. Coś mnie wtedy wzięło chyba
I wtedy zaczepia mnie znajoma. Siedziała przy stoliku obok z koleżanką i jakimś kolesiem. Przywitałem się z nimi, a jego pominąłem. Byłem już trochę wstawiony. Ogólnie to niekiedy popuszczę sobie troche wodze z alkoholem, tak na odwagę. Oczywiście nie łaże najebany po klubie bo kiedy czuję że odpływam od razu zawijka do domu. Nie chcę robić sobie negatywnej reklamy tym bardziej w miejscowych klubach. No i też taki fakt, że gdy nawet już czuję, że dla mnie impreza się kończy to i tak słyszę od innych „no co ty przecież po Tobie nic nie widać” albo „a co ty na trzeźwo dzisiaj ???” 
Po pewnym czasie rozmowy. Zaczęła mi się żalić że chujowa impreza i wgl. No cóż smutny widok kiedy widzisz przygnębioną kobietę. Więc nie zastanawiałem się dłużej i zaproponowałem parkiet. Myślałem że odmówi ale sama pociągnęła mnie za ręke. Przed parkietem zatrzymuje się i mówi.
Przechowasz moje klucze od mieszkania ??? - pierwszy raz usłyszałem taką propozycję, ale miałem wolne kieszenie więc co mi tam. Wsadziła mi je do przedniej kieszeni i poszliśmy tańczyć. Po jakimś czasie zobaczyłem w końcu usmiech na jej twarzy więc powiedziałem że pora ochłonąć. Poszliśmy do baru, zamówiła i zapłaciła z kolę, pogadaliśmy trochę o związkach. Opowiadała mi o rozwodzie i o tym, że gdzieś od 2 lat jest sama? W międzyczasie dziwiłem się, że jej były ją zostawił. Nie miałem jednak ochoty dłużej wysłuchiwać smutnych historii na fajnej imprezie, więc powiedziałem, że ją na chwilę opuszczę i poszukam znajomych bo gdzieś ich zgubiłem. Odszedłem , a ona została przy barze. Nagle ocknęło mnie … mam przecież jej klucze. Zawróciłem w jej stronę, podszedłem, wyciągnąłem je i pokazałem jej z pytaniem „Twoje czy moje ???”. Nie była jakoś szczególnie zaskoczona i odpowiedziała, że „Chyba moje” z delikatnym uśmiechem. Oddałem jej klucze i odszedłem.
W sumie jakby to był jakiś znak przeze mnie nie odczytany, albo … po prostu zapomniała o swoich kluczach 
X
Teraz opowiem trochę o U. Jest ona siostrą kumpla i przyjechała w odwiedziny z innego miasta. Świetna kobieta z wyglądu, zachowania, ale o kilka lat starsza. Chyba mogę śmiało i szczerze napisać Wam, że dzięki niej w znacznym stopniu poczułem się „prawdziwym facetem” i od jej poznania mam w dupie cały ten spis IOI kobiety w stosunku do faceta. Ale może po kolei …
Poznałem ją na wspólnym weekendowym wypadzie (kino, impreza itp.). Wbijam do C.H.i lecę w stronę kina. Gdy doszedłem na miejsce spotkałem kumpla który na szczęście wszystko już zorganizował i skierowaliśmy się w stronę sali kinowej. I tam poznałem U. Wow byłem pod wrażeniem, pierwszy raz chyba poznałem „taką” kobietę. Brunetka z kocim wzrokiem no i zajebistą figurą. Przedstawiliśmy się sobie i … lekki dół bo odniosłem wrażenie, że jakoś nie była mną zachwycona … przynajmniej mi się tak wydawało 
W kinie … oglądaliśmy film hehehe! Siedziała parę miejsc dalej, a i nie miałem ochoty zagadywać bo leciał fajny hicior
Chociaż przyznam że od czasu do czasu siedziało mi w głowie jak to dalej się potoczy … Koniec seansu, wychodzimy, no i opowiadaliśmy wrażenia po filmie idąc do jakiegoś klubu. Ale też nie czułem nic szczególnego z jej strony, a jeszcze wtedy myślałem jak cielak to same negatywy mi do łba przychodziły. Poszliśmy najpierw na bilard. Akurat wypadło, że grałem z nią w parze, a ona niebardzo sobie z nim radziła. Z małymi oporami zaproponowałem że pomogę. Stanąłem za nią i zacząłem pokazywać, jak trzymać kij (bez skojarzeń
) itp. ale oczywiście na luzie bez spinki jakiejś. Na wprowadzenie jeszcze luźniejszej atmosfery, po wbitych bilach przybijałem jej piątkę, potem ona to odwzajemniała. Trochę te lody zaczęły topnieć. W międzyczasie obok stołu przeszła pewna bardzo niezła blondynka, przez chwilę świdrując mnie wzrokiem, więc odwróciłem wzrok za nią aby zapamiętać jej … no figurę heheh
Poczułem lekkie uderzenie w brzuch. „Twoja kolei !” powiedziała z uśmiechem. No i w zasadzie to tyle … Potem wbilismy do klubu i kiedy już myślałem, że po bilardzie już nie co lepiej mi z nią idzie chciałem ją wziąć na parkiet. Oczywiście z oporami, że chujowo tańczy (wiedziałem że ściemnia), ale jakoś dociągnąłem ( w przenośni ) na parkiet, a tam tylko jedna para, więc zaczęlimy dosłownie chwile tańczyć i poprosiła żebyśmy zeszli. Wkurwiłem się już trochę, ale z uśmiechem powiedziałem że okej schodzimy.
Później przez większość dyskoteki przesiedzieliśmy przy stoliku, gadalismy ogłonie, śmiechu było. Potem wbiliśmy na parkiet wszyscy, bez rewelacji. Potem kumpel drugi zaproponował domówkę. Myślałem idę, ale zauważyłem kumpli więc powiedziałem że zostaję tutaj. Uważałem, że U jest spalona, a nawet niekiedy negatywnie nastawiona, więc nie chciałem „psuć klimatu”. Gadki znajomych „Nie no co ty” ale upierałem się stanowczo. W końcu U wzięła mnie za rękę i to nawet dosyć mocno, w drugie trzymała moją kurtkę i powiedziała, że dzisiaj imprezę kończę z nimi. Okej to wbiliśmy do TESCO po zakupy, potem taxi na domówkę. Pomogłem jej dojść do domu, bo droga byłą nieco rozkopana. Objęła mnie w pasie i powiedziała, żebyśmy się nie wywalili bo ma jasne ciuchy
Zrobiłem to samo. Ręka sama schodziła w dół ale jakoś utrzymałem ją na jej talii
Potem przygotowaliśmy pizze i usłyszałem, że chyba nigdy w życiu nie miałem pryszcza na twarzy hehehe uśmiałem się trochę i mówię, że zdarzały się, ale rzadko. Skomplementowała to tym, że mi tego zazdrości. A to też jak pamiętam było moim kompleksem. Zawsze uważałem to za wadę … kolejna „wada” wyleczona.
Potem zrobiła mi dinka i opowiadała o pracy barmanki. Wódka z sokiem jabłkowym i czymś jeszcze heh baaardzo dobry
Przy stole dalej alkohol, trochę żarcia i zajebiście pozytywny klimat. Podczas jakiejś naprawdę śmiesznej opowieści (kumple są w tym dobrzy
), często stosowała na mnie KINO opierając się w trakcie śmiechu lub po prostu kładąc dłoń na ramieniu czy na karku. Nie odwzajemniałem jej tego. Ja starałem się nawiązywać relację wcześniej, a teraz postanowiłem odpuścić, utrzymując pozytywną atmosferę.
Wyszedłem na balkon zapalić fajka i po chwili przyszła U.
Ja: Chyba nie przyszłaś się truć, co? - zapytałem.
U: Nie nie i ty też nie powinieneś – odpowiedziała i potem długo nie potrafiła zebrać myśli, ale wkońcu zdobyła się na odwagę – przepraszam, za to, że nie zostałam wtedy z Tobą na parkiecie. Naprawdę chciałam, ale … - urwała to zacząłem próbować wyciągnąć z niej to co chciała mi najwyraźniej powiedzieć.
Ja: Ale ?
U. zaczęła się jąkać i coś sklejać do kupy.
U: Bo ogólnie jestem nieśmiałą kobietką i po prostu zawstydziłam się …
Ja: Czego ? Pustego parkietu ?
U: Nie parkietu … znaczy w mniejszym stopniu, bardziej ty mnie onieśmieliłeś ..
Myślę sobie „o kurwa albo ze mnie jaja robi, albo mówi całkiem szczerze …”. Zaskoczyła mnie w chuj, bo nie spodziewałem się, że ja chociaż w niewielkim stopniu zainteresowałem.
Ja: Dlaczego Cię onieśmieliłem ? - zapytałem próbując z niej wyciągnąć coś więcej.
U: Po pierwsze nigdy wcześniej nie spotkałam tak przystojnego mężczyzny, to jak pewnie wziąłeś mnie za rękę na parkiet totalnie mnie zaskoczyło, a fascynuje mnie Twoja otwartość, jak łatwo możesz nawiązać kontakt z obcą osobą – tutaj nie sprecyzowała tego w jakiej sytuacji to było, ale domyślam się że moje działania były pozytywne. - widziałam w jaki sposób obserwują Cię kobiety wokół i trochę, a nawet bardzo mnie to speszyło … mam nadzieję, że nie odebrałeś tego negatywnie ???
O kurwa byłem w niezłym szoku … Pierwszy raz usłyszałem to z ust kobiety. Poczułem się jednocześnie dowartościowany, ale w tym samym czasie nogi mi się zaczęły uginać. To było świetne uczucie 
Ja: Szczerze to dawałaś mi na przemian pozytywne i negatywne sygnały i nie wiedziałem do końca co o tym sądzić. Ale miło mi to słyszeć. - potem trochę dokładniej jej wyjaśniłem kiedy jakie emocje odczuwałem, to co wcześniej szczegółowo opisałem.
U: To z mojej nieśmiałości, naprawdę. Kiedy K (jej brat) mi powiedział, że jesteś wolny to byłam w szoku. Ja jestem trochę za stara, ale jestem pewna, że każda kobieta jak Cię tylko usidli będzie szczęśliwa.
Ja: Skąd tab pewność ???
U: Zaufaj mi jestem przecież kobietą. -odpowiedziała z usmiechem. Skończyłem akurat palic więc zaproponowałem że wrócimy do środka, bo było troche chłodno a i musiałem pilnować żeby kot nie spieprzył na zewnątrz 
Potem siedzielismy jeszcze gdzieś do 6 rano. Potem wracalismy z buta do domów, a było trochę km. Rozstaliśmy się w centrum. Na pożegnanie objęła moją szyję i pocałowała … w policzek heheh. Znajomość zaowocowała zaproszeniem na weekend do jej miasta. Nie wiem czy ogarnę się w tym roku, ale na pewno ja odwiedzę.
Ważne wnioski, które z tego wyciągnąłem. Od tamtej pory mam w dupie IOI. Bo to nie działa, a szkoda czasu na ich wyszukiwanie. Kontakt wzrokowy, a jak to za mało, bo np. onieśmiela mnie zajebista laska to chwilę poczekam na usmiech. I TO WSZYSTKO !!! No i od tej pory wziąłem do serca jej opinie na mój temat i poczułem się w końcu facetem atrakcyjnym, który może zdobyć każdą kobietę! A to wszystko nie przez jakieś nadzwyczajne „szkolenia uwodzenia”, a nawet nie przez tą stronę. Zrozumiałem to teraz kiedy rozmyślam m.in. nad tą sytuacją, że podrywaj.org uczy, ale nie zrobi z Ciebie „uwodziciela”. Kurwa ja nie chcę być jakimś podrywaczem. Chcę znaleźć kobietę, która będzie chciała ze mną być, a w międzyczasie cieszyć się z kontaktu z kobietami, bo to jest naprawdę fascynujące 
XI
To teraz … znowu dyskoteka …
Nie radze sobie zbytnio w terenie. Kurwa ale mam cel na najbliższy czas to udoskonalać, a raczej się tego uczyć. A bardzo chcę, bo poznałem bardzo fajną laskę, pracuje w spozywczym niedaleko mnie i w ostatni piątek uważam że zjebałem nieżle i bd potrzebował pomocy bardziej doświadczonych jak to ugryźć znowu, bo laska wygląda na bardzo interesującą. Ale o to zapytam na forum 
Kawalerski wieczór mojego wtedy przyszłego szwagra. Jezu nigdy tego nie zapomnę
Zabawa totalna mogę szczerze powiedzieć że jedna z najlepszych jakie dotąd przeżyłem! Zaczęliśmy od gokartów, potem jeden bar, drugi bar, i tak zleciało do 23. Mieliśmy niedługo termin rezerwacji w jednej z miejscowych dyskotek (pojechalismy do innego miasta ale na szczęście się nie zgubiliśmy heh). Alkohol lał się strumieniem, ale zasnąłem dopiero w łóżku … swoim
Ale spoko po drugim barze szwagier w paroma kumplami poszedł zajmować rezerwację a my czekalismy na zamówione jedzenie. Przy okazji intensywnie bajerowałem barmankę tam pracującą. Raczej dla śmiechu i przyspiesznia realizacji zamówienia niż dla czegoś szczególnego
Potem kończyliśmy butelkę z gwinta pod .. kościołem ha ha ha!
No i wbijamy do klubu. Wewnątrz bardzo pozytywne wrażenie, z dużą przewagą kobiet
Pierwszy raz tam byłem więc zrobiliśmy obchód w międzyczasie znaleźliśmy naszą rezerwacje i wróciliśmy do baru po drugą, a raczej kolejną już butelkę. Wypytałem o to co poleca barmanka (zajebista była!
) i po głosie kojarzyła mi się z ta laską u której telefonicznie rezerwowałem miejsce. Zapytałem ja o to, odpowiedzała ze tak i że mnie też poznała. Ten ludzki umysł zadziwia 
Potem szalona zabawa na parkiecie. Od razu otoczył nas tłum kobiet w tym chyba ze 3 wieczory panieńskie, zaczęłiśmy obracać każdą po kolei. Poczułem, że jedna z która tańczyłem zaczyna rozpinać mi pasek. Okej no spodnie jakoś się trzymają, a może jest do czegoś im potrzebny. Ale gdy kąbinowała nad guzikiem, o kurwa zaskoczyło mnie (no sory ale nie każda laska dobiera się do mnie na imprezie) złapałem ją za dłoń i mówię „ na to trzeba zasłóżyc”. Potem spieprzyłem od niej. Chyba zagięła mnie jej bezpośredniość a i urodą nie grzeszyła.
Potem porwałem do tańca pewną sympatyczną blondynkę. Troche się rozruszałem, następnie wodka si lała itp.
Kiedy kolejny raz wbiliśmy na parkiet zobaczyłem koło schodów uroczą brunetkę, około mego wzrostu no więcej nie zauważyłem bo parkiet ciemny (z resztą taki uwielbiam
), ale figurę też miała zajebistą więc uderzam z tekstem.
Ja: Nie szkoda Ci dobrej muzyki na stanie ?
Myślałem, że mnie zleje, bo puściła moją dłoń i odwróciła się w stronę koleżanek. Miałem już odchodzić kiedy okazało się że musiała tylko coś odłożyć. No i zaczęło się, najpierw nieśmiało, więcej rozmawialiśmy w tańcu niż tańczyliśmy, ale obracałem nią tylko nie jakoś szalenie hehe. Wysoka szpilka, czarne, obcisłe spodnie i marynarka, tylko nie wiem dokładnie czy ten materiałe w białe groszki to jej koszulka była czy już stanik
haha! Potem zaproponowałem, żebysmy ochłoneli troche. Zgodziła się więc poprowadziłem ją do baru, zamówiłem dwie zimne cole za które zapłaciłem (możecie mnie zrugać, ale uważałem że w zapłaceniu za kolę dla laski kiedy się to proponuje nie ma w tym nic złego). Powiedziała że też jest z innego miasta i studiuje jeszcze gdzie indziej. Szybko złapaliśmy wspólny język. Przedstawiała się ale nie pamiętam imienia niestety :/
X: To ty jesteś Młodym ?
Ja: A wyglądam na takiego co miałby się żenić?
X: Myślę, że nie – odpowiedziała śmiejąc się.
Ja: Rozczarowana ? Bo jeśli chcesz to załatwię Ci z nim taniec jeśli chcesz ?
X: Nie jestem zdesperowana, więc nie musisz dla mnie tego robić.
Akurat zauważyłem szwagra przy stoliku jak nieżle bawi się z laskami. Skurwiel ma branie haha!
X: Czemu im tak się przyglądasz?
Ja: To mój przyszły szwagier i obawiam się że za bardzo wziął sobie do serca moją obietnicę że to co wydarzy się na kawalerskim nie wyjdzie poza tą noc – powiedziałem lekko poważnie.
X: To nie patrz tam – powiedziała i zaciągnęła mi czapkę kapitana na oczy, która przetrzymywałem aby nie padła łupem napalonych kobiet heh 
Była śliczna, uśmiech, gesty, mowa ciała, wszystko miała perfekcyjnie opanowane jakby trenowała to co najmniej od urodzenia, albo się z tym urodziła
Poznałem ją ze szwagrem który podszedł do nas żeby napić się czegoś zimnego. Miałem wtedy wziąć od niej nr pod pretekstem zwiedzenia jej miasta ale jakoś nie wyszło, bo pociągnęła mnie z powrotem na parkiet. Ale ten taniec już był inny. Pozwalała mi na dużo więcej. Dawno nie czerpałem tyle radości i nie miałem w głowie tylu erotycznych myśli co z nią. A ona nie była dłużna i widziałem, że czuje się ze mną dobrze, więc nadal zwlekałem z nr I to był mój cholerny błąd …
Ja: Sama tu jesteś ?
X: Chodzi Ci o koleżanki czy o chłopaka ?
Zastanowiłem się chwilę. Przecież wiem że jest z koleżankami więc o to drugie zapytałem.
X: Nie – powiedziała kiwając przecząco głową z delikatnym uśmiechem. Zgłupiałem przez chwilę ale ciągnąłem dalej
Ja: To gdzie on teraz jest ?
X: Jest tu barmanem – uffff dobrze że nie ochroniarzem pomyślałem sobie haha!
Ja: I nie będzie zazdrosny ?
Kiwnęła ramionami i na chwilę odwróciła głowę. Potem znowu uśmiech na twarzy, zwolniłem trochę bo układałem wszystko w głowie to tym razem ona zaczęła więcej z siebie dawać. I nie wiem kiedy pojawił się jej chłopak, tzn nie wiem ale faktycznie pamiętam go zza baru ( dla jasności w tym klubie były dwa bary, jeden na górze nie daleko wejścia gdzie go widziałem, a drugi na dole gdzie jest parkiet i dalej loże to koło nich mniej więcej ). Odciągnął ją ode mnie coś powiedział do ucha, ogarnął ramieniem i zaprowadził na górę. Jej mina na sam koniec – rozłożone ręce i śmieszny wyraz twarzy w stylu „nie wiem o co chodzi”. No i tyle ja widziałem …
Kiedy obudziłem się na drugi dzień troche rozmyślałem na jej temat. Nie wyglądała wg mnie na jakąś laskę co szuka wrażeń. No wiecie o co mi chodzi. Mogła przecież iść do innego klubu i tam robić co chce bez jego nadzoru … Zadziwiła mnie jej … no kurwa wszystko haha! Jeszcze pewnie parę miesięcy temu bym się w niej zakochał
Nie wiem nie ważne … Ale jak cholera żałuję do dziś że nie zgarnąłem od niej nr …
Na drugi dzień wspominamy zeszły wieczór ze szwagrem. Wymieniamy się poglądami na temat kobiet, zabawy, imprezy. Kiedy wychodzili z siostrą z mieszkania zapytał:
S: A z kim ty przetańczyłeś pół dyskoteki ?
Wypytałem o X czy to na pewno o nią chodzi. Oczywiście, że tak
Ja: Nie wiem poznałem ją na dyskotece – i po chwili wymiany spojrzeń – dobra dupa co ? - zapytałem z uśmiechem.
Szwagier najpierw spojrzał na siostrę potem na mnie.
S: Jakbym nie miał Twojej siostry to bym jej chyba z rąk nie wypuścił.
Mało od niej torebką w łeb nie dostał haha! Kiedy patrzyłem na nich przed i w trakcie wesela i widziałem jacy są szczęśliwi, pomyślałem sobie żebym i ja na taka trafił i miał tyle szczęścia 
***
Chciałem napisać jeszcze w tym blogu o O. ale byłoby w nim dużo pisania a i tak się nazbyt rozpisałem.
Jeśli Was nie zanudziłem to napiszę o niej osobny blog. Podsumowując wakacje były niezwykle udane. Działo się wieeeeeele to za mało powiedziane, czegoś takiego jeszcze nie przeżyłem. Świetne chwile, masa poznanych kobiet i dobra zabawa to mi towarzyszyło. Bolączką może być to, że masę kasy przepuściłem, ale było warto
Będę miał co na starość wnukom opowiadać haha!
Z własnego doświadczenia wiem, że nikt żaden facet nie odniesie sukcesu z kobietami póki w końcu nie weźmie się za siebie! Od samego siebie musisz zaczynać pracę, a czytanie blogów na tej stronie powinna ograniczyc się TYLKO do podstaw napisanych świetnie przez Gracjana. Nic więcej! Bo skończysz jak ja w iluzji wyrywacza. Jezu śmieję się na samo wspomnienie o tym. Zastanów się i przyznaj sobie szczerze czy sam ze sobą czujesz się dobrze. Bo jeśli nie to zmieniaj siebie i nie zmuszaj kobiety do bycia w Twojej obecności jeśli ty sam ze soba źle się czujesz …
To co opisałem w tym blogu to tylko podstawy. Przede mna jeszcze wiele nauki ale nie poddaję się. Na koniec link do zajebistego mixa wakacyjnego:
http://www.youtube.com/watch?v=I...
A dla tych co jeszcze się nie ogarnęli fajny filmik motywacyjny:
http://www.youtube.com/watch?v=9...
Dzięki wielkie że wytrzymaliście do końca 
Zdrówko i powodzenia !
Odpowiedzi
Uff dotrwałem do końca:)
wt., 2012-09-18 16:04 — TomuhUff dotrwałem do końca:) obszerny blog, ale bardzo ciekawy. Fajnie rozpisane akcje, bez chwalenia się o FC czy coś, po prostu widać tryskające od Ciebie szczęście:) powodzenia!
Właśnie o tym m.in. miał być
śr., 2012-09-19 15:19 — marccinWłaśnie o tym m.in. miał być ten blog. O szczęściu wynikającego z poznawania kobiet, różnorodność sytuacji, które mogą z nich wyniknąć i tym, że one nie gryzą. A także jak ważne jest nawiązywanie znajomości z kobietami w stosunku do rozwijania w sobie "prawdziwego mężczyzny".
Nałogowe czytanie blogów nie pomoże w tym, a praktyka, praktyka, praktyka ...
Dzięki na pewno się przyda!