
Cześć
Tak sobie siedzę i słucham "Goodbye Yellow Brick Road" i mnie naszło na blog. Krótszy, może to jakaś zapowiedź, że będzie miał kontynuację? Może będę pisał częściej?

Będzie coś w stylu JA na kozetce i TY z zeszytem obok słuchający mojego gadania. OK?
No to zacznijmy.
Mogę zaryzykować stwierdzenie, że staję się człowiekiem sukcesu. Większość celów, jakie sobie zakładam to osiągam. Sięgam rzeczy, które dla moich znajomych są sferą marzeń. Jedną z tych rzeczy było dostanie się w moim mieście na studia prawnicze. Wielu moich znajomych próbowało a udało się z 3, 4 osobom. No i mnie.
Działam też w organizacji studenckiej. Ona dała i daje mi najwięcej. To jest coś, o czym napisze kiedyś osobnego bloga. Mówię wam, jaka to energia, ostatnio miałem okazję mówić przed pełną salą - 300 osób. Po angielsku. SRAŁEM SIĘ JAK PRZED MATURĄ Z MATMY. Powtórzyłem sobie tylko moją maksymę RAZ DWA TRZY KUTAS! i wstałem, powiedziałem. Możecie tego nie czuć ale jak przełamiecie swoją barierę, lęk i po tym usłyszycie "good job!" no kurwa. COŚ PIĘKNEGO, MIRACLE. Kiedy podczas szkolenia, gdzie rozpierdalasz (w pozytywnym tego słowa znaczeniu) swoją grupę na ćwiczeniu i potem jeden z nich podchodzi do Ciebie i mówi "Dzięki stary, dużo się od Ciebie nauczyłem" tooo jest coś. Mówię wam nie zapomnę tego momentu jeszcze długo. MIRACLE.
Poznaję tam ludzi z całej Polski, ba. Z całego świata. Mam z kim zbić pjonę czy wyskoczyć na piwo od Brazylii przez Meksyk, Niemcy, Kenię, Turcję..no mógłbym wymieniać długo. Poszerzam cały czas swój światopogląd. Kiedyś nie wyobrażałem sobie zbić braterską pjonę z Niemcem i pogadać z nim jak gdyby nigdy nic. Chociaż nie, my mamy świadomość tego, co się działo 70 lat temu. Oni też. Z tym, że to już są inni ludzie, potrafią się przyznać do tego, co ich naród wyrządził nam.
To jest kurwa piękne, mogę powiedzieć mu, że nasze narody nie mają łatwej historii a on to rozumie, wie jak było i po tym przybijamy piątke, wymieniamy się kontaktami, często gadamy. Nie ma barier.
Rok temu nie wiem, czy byłbym do takiego czegoś zdolny. Patrząc na siebie sprzed roku tylko lekko się uśmiecham, bo tak MAŁO wtedy wiedziałem. O moich blogach sprzed roku i dalej nie wspominam bo je też uważam za chujnie ale to oznaka postępu nie ? 
(Włączyło się "Rocket Man")
"Kurwa mać ile to ich już było, jedna miała fajne to, druga tamto ale czy o to chodziło?"
Kobiety, temat rzeka. Ile to ich już było..a ile jeszcze będzie. Nie narzekam na brak zainteresowania czy w ogóle brak. Dosyć sporo ludzi mnie otacza. Z tym że nie wiem czemu jakoś nie umiem stworzyć jakiejś dłuższej relacji. Nie wiem, czy to problem tkwi we mnie, czy w nich? Może jestem momentami zbyt zimny, może popełniam błędy, może jeszcze JEJ nie spotkałem, nie wiem w sumie. Może czasami zadzwonić, napisać trochę częściej? Na spotkaniu polecieć trochę odważniej? Może faktycznie nie zawsze wyłapuje wasze ukochane szit testy i daje się złapać? A może "znam tu już wszystkie kobiety?" Niee, na szczęście nie.
SPORT.
Tutaj nie mam zastrzeżeń, wyżywam się w kalistenice, którą polecam każdemu trenującemu. Co tydzień czuje się silniejszy i rzeczy, których nie byłbym w stanie zrobić miesiąc temu, dzisiaj robię. Dzięki treningom, na których wylewam litry potu i czołgam się do szatni/domu. TO JEST TANIEC TO JEST ŻYCIE. Wtedy to ja czuję, że żyje, jak robię jakieś nowe ćwiczenie, jak siekam pompki w staniu na rękach przy ścianie, jak prawię robie muscle up. Wtedy mam taką energię, że rozjebałbym wszechświat. Nie ma na mnie wtedy mocnych.
No ale czegoś mi tu jednak brakuje w tym wszystkim. Może Ty mi podpowiesz?
Szukam, chciałbym rzec ZNALAZŁEM. Choć z drugiej strony mówią, że ciekawiej jest króliczka gonić niż go złapać 
Odpowiedzi
Gratuluję! Sam też organizuję
wt., 2014-08-05 07:36 — PieciaGratuluję! Sam też organizuję swoje życie, ale w tym momencie jestem w tym miejscu, w którym wiem co chcę robić i stawiam pierwsze kroki
Co do twojego pytania.
Wykonaj 2 ćwiczenia:
1. Koło życia
Znajdź na internecie coachingowe koło życia, wydrukuj i uzupełnij. Oceń zgodnie z sobą i swoim subiektywnym zdaniem. Po wszystkim zadaj sobie 4 pytania do każdej sfery życia:
a) Czym dla mnie jest 1?
b) Czym dla mnie jest 10?
c) Czemu AŻ x (twoja ocena)?
d) Czemu TYLKO x?
2. Role życiowe
Wypisz na kartce wszystkie swoje role życiowe (syn, przyjaciel, pracownik, wolontariusz, cokolwiek, sam dobrze wiesz jakie role spełniasz) i również oceń je w skali 1-10, a po wszystkim do każdej z ról zadaj te same pytania, co ćwiczenie wcześniej.
Dla mnie jest to rewelacyjne ćwiczenie. Gdy wypisałem sobie w których obszarach życia nie jestem do końca zrealizowany i które role życiowe są na niskim poziomie, zrozumiałem które działania powinny stać się moim priorytetem. Np. zrozumiałem, że finanse są u mnie na dobrym poziomie, do tego czuję się dość spełniony jako przyjaciel, osoba rozwijająca się itd. ale zauważyłem niską ocenę swojej kariery, a także niską ocenę w roli Przywódcy. Zrozumiałem, że nie powinienem się skupiać na efektach pieniężnych w tym momencie, a przede wszystkim skupić się na rozwoju umiejętności i projektach, w które się angażowałem, a które nieco odłożyłem w czasie z powodu innych priorytetów.
Pozdrawiam w realizacji!
Też lubię i uprawiam
pt., 2014-08-08 15:00 — YknipTeż lubię i uprawiam kalistenikę, jak chcesz to ci przedstawię rady jak się nauczyć muscle up (w ten sposób się nauczyłem w tamte wakacje). Dla mnie muscle up składa się z trzech etapów - 1: wysokie podciągnięcie; 2: zmiana ułożenia dłoni na drążku i przystąpienie do 3 fazy; 3: wypchnięcie siebie głównie tricepsami, możesz trochę klatką piersiową ,,wjechać" na drążek w fazie 2 co ci ułatwi zadanie.
Ćwiczenie nauczające:
- pierwszej fazy - wysokie, dynamiczne podciąganie. Podciągaj się tak, aby drążek był mniej więcej na wysokości sutków.
- drugiej fazy - akurat tutaj nic specjalnego nie wymyśliłem. Po prostu, aby to przejść, możesz dodać na początku bujnięcia ciałem, ewentualnie startować z nadgarstkami już przechylonymi do przodu, że praktycznie nie będziesz musiał przekręcać dłoni w czasie muscle upa.
- trzeciej fazy - wspinasz się na drążek w dowolny sposób i ćwiczysz schodzenia w dół jak najniżej, np. do klatki czy nawet barków, ale uważając, żeby ci się nic nie stało, a potem się wypychasz.
Jak już ogarniesz 1 i 3 fazę, to druga sama się wyrobi podczas robienia muscle upów, że potem będziesz mógł robić ,,spowolnione" muscle upy.
W ten sposób w szybkim czasie (na pewno mniej niż miesiąc) nauczyłem się muscle up. Na początku, gdy nie masz dużo siły, to możesz się właśnie wspomagać bujnięciami, skręconymi nadgarstkami na starcie, ale potem staraj się już robić technicznie, bez bujnięcia, proste nogi.