Co tak na prawdę warunkuje nasze życia? Od czego zależy czy osiągniemy sukces? Jak to możliwe, że coś co kiedyś dawało nam motywację, dziś ją zabiera popychając nas w otchłań coraz to nowszych pytań.
Jakiś czas temu wpadłem na tę stronę. Pewnie zastanawiacie się jak? Otóż odpowiedź jest dosyć oklepana: zaczęło mi na pewnej Pani zależeć równocześnie zauważając, że ją tracę. Spanikowałem. Nie znałem wtedy zasad tej gry, bo sobie ich nie stworzyłem. Brak mi było sprecyzowania. Oczywiście ową dziewczynę straciłem, ale zyskałem coś więcej - poszerzenie swoich horyzontów.
Po tym przez kilka tygodni czułem, że mogę przenosić góry. Czytałem, uczyłem się, starałem się zrozumieć. Wszystko działało! Kobiety same się o mnie starały, narzucałem im swoje zasady, stosowały się do nich. Nawet moja była podczas krótkiej rozmowy pełnej negów (z mojej strony) powiedziała do mnie "za bardzo Cię uwielbiam, żeby o Tobie zapomnieć". Oczywiście olałem ją. (Zasada - nie wracam do byłych). Podczas wieczornych rozkmin pomyślałem: "K*rwa jak ja to zrobiłem?! To wszystko musi być we mnie!". Później było tylko lepiej. Spotykałem i poznawałem coraz to nowsze kobiety, kategoryzując je, szufladkując i oceniając. W końcu każdy szuka ideału. Ja również szukam, z tym, że teraz dobrze wiem jaki powinien on być (ideał, rzecz jasna
). Dawałem im mnóstwo emocji, przez które nie mogły zasypiać w nocy. Wspaniałe uczucie, kiedy kobieta Ci coś takiego powie. Czujesz dumę i pewność siebie, która promieniuje na całokształt Twoich działań.
Okres mojej nazwijmy to - pełni szczęścia, nie trwał zbyt długo. Po kilku tygodniach zacząłem odczuwać pustkę. Nadszedł kryzys. Zacząłem się przechwalać znajomym kogo to nie mam już w garści. To pociągnęło za sobą lawinę. Z czasem wszystko legło w gruzach. Kobiety z którymi rozmowa wcześniej była czystą przyjemnością zaczęły ją utrudniać, rzucać jakieś ST, na które oczywiście byłem przygotowany, ale sami wiecie jak to z tym jest.. Do tego kilka odrzuceń na imprezach i zaczynałem czuć excusy. Do tego słyszałem od dziewczyn co najmniej 15 razy.. "jesteś chamem/kłamcą/oszustem/bawisz się kobietami". Początkowo mi to schlebiało, odpowiadałem, że jestem sobą i nie mam zamiaru się zmieniać, a jeżeli komuś to nie pasuje to nara. Teraz wiem, że czasami przeginałem przysłowiową pałę.
Moje schematy, na których opierałem podrywanie przestały działać. Moja kreatywność, dostosowywanie się do kobiety, "bycie elastycznym" zanikło. Ten błysk w oku gdzieś zgasł.
Teraz próbuję na nowo odnaleźć siebie. Poszerzam horyzonty, staram się czerpać ile się da z pasji. Jednak trudno wyjść z narzuconej formy, kiedy nic nie wychodzi..
Masz rację, może brzmi to trochę pesymistycznie, ale napisałem to ku przestrodze, aby "nowi" nie powtarzali błędów "starych" 
Odpowiedzi
No cóż, każdy z nas czasem
pon., 2012-12-10 18:53 — VimNo cóż, każdy z nas czasem przekracza swoje granice. Jeżeli skupiasz się tylko i wyłącznie na kobietach, bardzo łatwo przegiąć. Żyj, działaj, baw się. I poczytaj sobie "Godzinę Tygrysa", może nie jest wybitna, ale fajnie mówi o tym, jak facet znudzony życiem bierze się za siebie.
Stało się tak ponieważ wcale
pon., 2012-12-10 20:34 — HorseqStało się tak ponieważ wcale nie odnalazłeś siebie, tylko powieliłeś jeden wielki szajs - schemat.
Powodzenia w odkrywaniu prawdziwego siebie
Też miałem te problem -
śr., 2012-12-12 17:34 — donohuanoTeż miałem te problem - uczyłem się schematów na pamięć. Jednak to nie pomagało, większość kobiet uważała mnie za cwaniaka i mądrale. Miały racje, bo mój brak naturalności tak się właśnie objawiał.
Od pewnego czasu stałem się bardziej naturalny, pomogło mi w tym przekonanie samego siebie, że jako facet mam potrzeby i prawa a do nich należą podrywanie, flirtowanie, pożądanie kobiet i seks. Potrzebuję też oczywiście miłości, ale kto jej nie potrzebuje.
Zaczęłem więc podrywać kobiety w inny sposób, przeważnie w erotyczny mówiąc im i pisząc dwuznaczne teksty, czasami też jednoznaczne. Zrozumiałam, że uwielbiam sprawy damsko-męskie i że chcę się w tym czuć jak ryba w wodzie. Przestałem się przejmować, że mogę dostać kosza, abo że powiem coś za bardzo erotycznego. Okazało się, że kobiety to lubią, szczególnie, jeśli nawiązuję moimi tekstami do jej osoby. Zdałem sobie sprawę, że najpierw muszę pokochać, to co robię i nie zawężać całego podrywu do celu, czyli seksu.
Pokochałem flirt, patrzenie się głęboko w oczy, uśmiechy. Pokochałem czar momentu, kiedy się kobietę pierwszy raz dotyka i głaszcze mówiąc do niej pobudzające słowa. Pokochałem tą całą otoczkę związaną z tym tematem.