
Z dedykacją dla cartman'a. Gdyby nie jego zainteresowanie tematem nie opisywałbym tu tej akcji.
Możliwe że bardziej aktywni użytkownicy forum podrywaja trafili w połowie stycznia na mój post w których zapowiadałem próbę uwiedzenia nauczycielki na studniówce.
Teraz powinienem zacząć budować napięcie, aby przyciągnąć waszą uwagę i zachęcić do przeczytania reszty... nie zrobię tego... powiem tyle... nie udało się... W sumie to na tym mógłbym zakończyć pisanie i jeśli kogoś nie interesują porażki to może na tym zakończyć czytanie, ale chciałem napisać kilka rzeczy i opisać kilka ciekawych sytuacji, które spotkały mnie przy próbie realizacji tego szalonego planu. Jeśli ktoś liczy na intymne szczegóły, albo receptę na powtórzenie tego... no cóż... tu tego nie znajdzie.
Zainteresowanych przebiegiem wyzwania które sobie postawiłem i na którym niestety poległym, zapraszam do lektury.
Tu można znaleźć trochę szczegółów, jak ktoś jest zainteresowany:
http://www.podrywaj.org/forum/st...
Do rzeczy:
Trochę o moim outficie:
Ubrałem się całkowicie na czarno, łącznie z koszulą. Uznałem że będzie to bardziej neutralne i poważniejsze niż świecące z daleka kolorowe elementy (w tym biała koszula). Na tę okazję specjalnie zapuściłem zarost, jestem w 100% za naturalem, ale dodanie sobie kilku latek zarostem uznałem za coś co może przeważyć szalę i w sumie; dlaczego nie?
Oczywiście poszedłem sam, bez osoby towarzyszącej. Nie nosi się drewna do lasu.
Zaczęło się jak to każda studniówka, od poloneza. Wszyscy spanikowani, potrząsający rękoma i przestępujący z nogi na nogę, niektórzy jeszcze przed całym eventem walnęli sobie małe co nieco na odwagę. Ja się nie przejmowałem, ogólnie lubię występować publicznie, a to oglądało niecałe 500 osób, także luzik. Poza tym cała ta studniówka wydawała mi się i dalej wydaje strasznie błahą, wręcz kiczowatą, jak wesele starej ciotki. Poszedłem tam tylko dlatego że namawiały mnie do tego dziewczyny. Po tym jak zapowiedziałem że prawdopodobnie nie idę odwiedziła mnie delegacja, która miała mnie namówić... ta, też do tej pory z tego cisnę... czwarty miesiąc... No ale jak pięć lasek Cię prosi to można w sumie się skusić, poza tym zaskoczyło mnie to ich zaangażowanie.
Po polonezie przyszedł czas na walca. Wybrani uczniowie mieli zatańczyć z nauczycielami. Jak się zapewne domyślacie sprytnie wykombinowałem, abym tańczył z moim targetem. Wydawała się trochę zawstydzona gdy poprosiłem ją do tańca, cały czas się uśmiechała, ja spróbowałem zrobić pierwszy krok w kierunku zacieśnienia naszej relacji i sprzedać małego nega-spoufalacza: "Co tak brutalnie?" - po tym jak szarpnęła ręką. Nie chodziło tu o samego nega, ani o to by po prostu się odezwać, ale o bezpośredni zwrot na "ty". Lekkie zaczerwienienie policzków, wyszeptane “przepraszam" i rozluźnienie dłoni - jak najbardziej pozytywna reakcja.
Do konkretnych działań postanowiłem przystąpić w okolicach 21-22 wiec przez niecałe 2h trochę potańczyłem, trochę pojadłem, trochę pogadałem z ludźmi i poznałem kilka ciekawych osób.
Skupmy się jednak na targecie. Robiłem swoje, nie mając żadnego planu na całą akcję, będąc przez to odrobinę spięty zdążyło mi się kilka razy na nią zerknąć... i dwa razy spotkać z nią wzrokiem... Jakoś po 22 zaprosiłem ją do tańca, takiego luźnego. Muszę przyznać że fajnie się ruszała. Potem usiedliśmy i trochę gadaliśmy o tym co się dzieje na sali i ogólnie o szkole, także ciężko było cokolwiek dotyczącego jej osoby wtrącić do rozmowy, ale myślę że poszło całkiem nieźle. Po kilkudziesięciu minutach rozmowy i drugim tańcu z nią (ok. 23:15 - 23:30) postanowiłem zagrać all in i wyciągnąć ją z sali. Najlepsze co mi wpadło do głowy to fajki. Zdarza jej się sporadycznie palić, tak jak i mi, wiec pomyślałem że można spróbować. Udało się. Wychodziłem z ręką na jej talii i zapewne wzrokiem kilkunastu osób na plecach.
Odchodziliśmy coraz dalej od drzwi wejściowych, zaczęła wyciągać fajki. Powiedziałem żeby spróbowała moich (nie będę tu robił reklamy, ale dobre fajeczki - specjalnie na studniówkę - czekoladowe - żeby nie waliło ode mnie tak bardzo tytoniem). Poczęstowałem ją szlugiem i podałem zapalniczkę. Tak sobie chwile palimy w ciszy, w końcu powiedziałem że idziemy na spacer. Dziwnie na mnie spojrzała, ale nie zanegowała mojego pomysłu, ani nie uciekła, czyli było ok.
Ruszyłem do przodu, a ona za mną, po chwili się zrównując. Dawno nie czułem się tak dumny jak w tamtej chwili. Chodziliśmy tak przez jakieś 40 minut gadając głównie o szkole, ale pojawiły się też tematy gwiazd, fajek, myszy i porno. Gdy w oddali zaczynał być widoczny budynek szkoły, poczułem że czas pójść dalej i że jak teraz nie zadziałam to mogę już nie mieć okazji. Zatrzymałem się, położyłem rękę na jej plecach i lekko przyciągnąłem do siebie, ale to ona pokonała ostatnie 10% drogi. Nie wiem ile to trwało, jakoś tak z 20-30 sekund, potem lekko odsunęła twarz, obejmowałem ją, ale gdy chciałem pocałować, uchyliła się. Patrzeliśmy sobie w oczy kilka sekund. W końcu się odezwała, było to mniej-więcej coś takiego: "Powinniśmy to przerwać... ja... co jeśli ktoś zobaczy?" - brzmiało jak test na pewność siebie. Poczułem się trochę jak w jakimś filmie. Scena jak z jakiegoś romansidła. Dałem jej szybkiego całusa, objąłem w pasie i poszliśmy dalej, ona oparta o mnie. Jakieś 100 metrów przed bramą szkoły odsunęła się ode mnie. Zbliżyłem się, wymieniliśmy jeszcze przeciągany pocałunek i odsunąłem się na wcześniejszy tor. Na salę weszła pierwsza odwracając się i zerkając na mnie przed wejściem. Ja zapaliłem sobie jeszcze jednego z grupą kolegów stojących za rogiem szkoły, a potem odwiedziłem łazienkę i poszedłem w kierunku balujących.
Wchodząc na salę w okolicach 00:30 czułem na sobie wzrok kilku osób, kilka z wytrzeszczem. Nie zdążyłem usiąść, podbija do mnie “kumpel“, ja znałem odpowiedz zanim zadał pytanie i wiedziałem o co mu chodzi. Gdzie byłeś? Na fajku. Spojrzał na mnie jakby oczekiwał jakiegoś tłumaczenia (jak kogoś interesują moi specyficzni "kumple" to coś kiedyś pisałem, można poszukać w historii mojego profilu), ale go nie otrzymał. Poszedł wiec, niby szukać dziewczyny z którą przyszedł. Ja usiadłem przy stole; trochę pojadłem, popiłem, pogadałem.
Po godzinie 02:00 atmosfera na sali była już bardzo luźna. A ja rozpocząłem kolejną próbę zdobycia tego po co tam poszedłem. Zabranie jej z sali nie było problemem bo miałem na to sposób. Tym razem wyszliśmy tylko za bramę. Była zdecydowanie bardziej odważna - chyba byłem jedynym niepijącym na sali, happens. Schowani za murkiem całowaliśmy się jakieś 15 minut. Nie koniecznie tylko w usta, ręce też się nie nudziły i moje i jej, poznałem ją wtedy dość dobrze, że tak to ujmę, ale tak jak obiecałem - bez intymnych szczegółów. Nie doszło jednak do tego konkretnego punktu, który planowałem i na co ona pewnie w tamtym momencie liczyła.
Dlaczego?
Prawdopodobnie była pijana. Nie robię takich rzeczy pijanym dziewczynom. Po prostu. Nie wiem ile dokładnie wypiła, ale to byłoby bardzo nie w porządku, gdyby rzeczywiście była narąbana, a ja bym to wykorzystał. Zachowywała się bardzo agresywnie co mnie trochę zbiło z tropu. Mimo że nie piłem, to zapewne alkohol pokrzyżował moje plany. Happens. Odprowadzałem ją do mieszkania, a ona pożegnała mnie pocałunkiem, który swoją drogą strasznie odjechał od moich ust. Ale nic tym nie osiągnęła.
Na poprawinach się nie pojawiła. Od tamtej pory jej nie widziałem. Ciekawe co się będzie działo po feriach.
THE END
@cartman pewnie liczyłeś na coś więcej, ja tym bardziej
ale nie wyszło. Mimo wszystko, jak sam widzisz, jest o czym opowiadać.
Przemyślenia:
Były cztery krytyczne punkty, po każdym z nich byłem coraz bardziej pewny że mi się uda:
-neg
-wyjście na fajka
-propozycja spaceru
-pocałunek
Dlaczego piszę "dziewczyna"?
Ponieważ zdarzało mi się zgadywać nawet o kilka lat starsze na ulicy z pozytywnym skutkiem i dla mnie różnica wieku nie była absolutnie żadną przeszkodą
Czego najbardziej się obawiałem?
Traktowania z góry. Ale po reakcji na nega moje obawy minęły
Po co to zrobiłem?
Chciałem się sprawdzić.
Dla jej zajebistego tyłka.
- w sumie 2gi argument wszystko wyjaśnia -
Co teraz?
Nie wiem. Zobaczymy jak wrócę do szkoły. Ale nie sądzę żeby, jeśli coś w ogóle może z tego być, to rozwinęło się to przed maturą. Takiego dziwnego obrotu spraw nie przewidziałem w długoterminowych planach, ale ona serio mnie kręci i spróbuję utrzymać z nią kontakt po skończeniu szkoły.
Drugie tyle musiałem napisać w komentarzach, w dużej części odpowiadając na zarzut półgłusta. Także jak ktoś chce wiedzieć więcej to tam może rozwiać swoje wątpliwości.
Odpowiedzi