
Z dedykacją dla cartman'a. Gdyby nie jego zainteresowanie tematem nie opisywałbym tu tej akcji.
Możliwe że bardziej aktywni użytkownicy forum podrywaja trafili w połowie stycznia na mój post w których zapowiadałem próbę uwiedzenia nauczycielki na studniówce.
Teraz powinienem zacząć budować napięcie, aby przyciągnąć waszą uwagę i zachęcić do przeczytania reszty... nie zrobię tego... powiem tyle... nie udało się... W sumie to na tym mógłbym zakończyć pisanie i jeśli kogoś nie interesują porażki to może na tym zakończyć czytanie, ale chciałem napisać kilka rzeczy i opisać kilka ciekawych sytuacji, które spotkały mnie przy próbie realizacji tego szalonego planu. Jeśli ktoś liczy na intymne szczegóły, albo receptę na powtórzenie tego... no cóż... tu tego nie znajdzie.
Zainteresowanych przebiegiem wyzwania które sobie postawiłem i na którym niestety poległym, zapraszam do lektury.
Tu można znaleźć trochę szczegółów, jak ktoś jest zainteresowany:
http://www.podrywaj.org/forum/st...
Do rzeczy:
Trochę o moim outficie:
Ubrałem się całkowicie na czarno, łącznie z koszulą. Uznałem że będzie to bardziej neutralne i poważniejsze niż świecące z daleka kolorowe elementy (w tym biała koszula). Na tę okazję specjalnie zapuściłem zarost, jestem w 100% za naturalem, ale dodanie sobie kilku latek zarostem uznałem za coś co może przeważyć szalę i w sumie; dlaczego nie?
Oczywiście poszedłem sam, bez osoby towarzyszącej. Nie nosi się drewna do lasu.
Zaczęło się jak to każda studniówka, od poloneza. Wszyscy spanikowani, potrząsający rękoma i przestępujący z nogi na nogę, niektórzy jeszcze przed całym eventem walnęli sobie małe co nieco na odwagę. Ja się nie przejmowałem, ogólnie lubię występować publicznie, a to oglądało niecałe 500 osób, także luzik. Poza tym cała ta studniówka wydawała mi się i dalej wydaje strasznie błahą, wręcz kiczowatą, jak wesele starej ciotki. Poszedłem tam tylko dlatego że namawiały mnie do tego dziewczyny. Po tym jak zapowiedziałem że prawdopodobnie nie idę odwiedziła mnie delegacja, która miała mnie namówić... ta, też do tej pory z tego cisnę... czwarty miesiąc... No ale jak pięć lasek Cię prosi to można w sumie się skusić, poza tym zaskoczyło mnie to ich zaangażowanie.
Po polonezie przyszedł czas na walca. Wybrani uczniowie mieli zatańczyć z nauczycielami. Jak się zapewne domyślacie sprytnie wykombinowałem, abym tańczył z moim targetem. Wydawała się trochę zawstydzona gdy poprosiłem ją do tańca, cały czas się uśmiechała, ja spróbowałem zrobić pierwszy krok w kierunku zacieśnienia naszej relacji i sprzedać małego nega-spoufalacza: "Co tak brutalnie?" - po tym jak szarpnęła ręką. Nie chodziło tu o samego nega, ani o to by po prostu się odezwać, ale o bezpośredni zwrot na "ty". Lekkie zaczerwienienie policzków, wyszeptane “przepraszam" i rozluźnienie dłoni - jak najbardziej pozytywna reakcja.
Do konkretnych działań postanowiłem przystąpić w okolicach 21-22 wiec przez niecałe 2h trochę potańczyłem, trochę pojadłem, trochę pogadałem z ludźmi i poznałem kilka ciekawych osób.
Skupmy się jednak na targecie. Robiłem swoje, nie mając żadnego planu na całą akcję, będąc przez to odrobinę spięty zdążyło mi się kilka razy na nią zerknąć... i dwa razy spotkać z nią wzrokiem... Jakoś po 22 zaprosiłem ją do tańca, takiego luźnego. Muszę przyznać że fajnie się ruszała. Potem usiedliśmy i trochę gadaliśmy o tym co się dzieje na sali i ogólnie o szkole, także ciężko było cokolwiek dotyczącego jej osoby wtrącić do rozmowy, ale myślę że poszło całkiem nieźle. Po kilkudziesięciu minutach rozmowy i drugim tańcu z nią (ok. 23:15 - 23:30) postanowiłem zagrać all in i wyciągnąć ją z sali. Najlepsze co mi wpadło do głowy to fajki. Zdarza jej się sporadycznie palić, tak jak i mi, wiec pomyślałem że można spróbować. Udało się. Wychodziłem z ręką na jej talii i zapewne wzrokiem kilkunastu osób na plecach.
Odchodziliśmy coraz dalej od drzwi wejściowych, zaczęła wyciągać fajki. Powiedziałem żeby spróbowała moich (nie będę tu robił reklamy, ale dobre fajeczki - specjalnie na studniówkę - czekoladowe - żeby nie waliło ode mnie tak bardzo tytoniem). Poczęstowałem ją szlugiem i podałem zapalniczkę. Tak sobie chwile palimy w ciszy, w końcu powiedziałem że idziemy na spacer. Dziwnie na mnie spojrzała, ale nie zanegowała mojego pomysłu, ani nie uciekła, czyli było ok.
Ruszyłem do przodu, a ona za mną, po chwili się zrównując. Dawno nie czułem się tak dumny jak w tamtej chwili. Chodziliśmy tak przez jakieś 40 minut gadając głównie o szkole, ale pojawiły się też tematy gwiazd, fajek, myszy i porno. Gdy w oddali zaczynał być widoczny budynek szkoły, poczułem że czas pójść dalej i że jak teraz nie zadziałam to mogę już nie mieć okazji. Zatrzymałem się, położyłem rękę na jej plecach i lekko przyciągnąłem do siebie, ale to ona pokonała ostatnie 10% drogi. Nie wiem ile to trwało, jakoś tak z 20-30 sekund, potem lekko odsunęła twarz, obejmowałem ją, ale gdy chciałem pocałować, uchyliła się. Patrzeliśmy sobie w oczy kilka sekund. W końcu się odezwała, było to mniej-więcej coś takiego: "Powinniśmy to przerwać... ja... co jeśli ktoś zobaczy?" - brzmiało jak test na pewność siebie. Poczułem się trochę jak w jakimś filmie. Scena jak z jakiegoś romansidła. Dałem jej szybkiego całusa, objąłem w pasie i poszliśmy dalej, ona oparta o mnie. Jakieś 100 metrów przed bramą szkoły odsunęła się ode mnie. Zbliżyłem się, wymieniliśmy jeszcze przeciągany pocałunek i odsunąłem się na wcześniejszy tor. Na salę weszła pierwsza odwracając się i zerkając na mnie przed wejściem. Ja zapaliłem sobie jeszcze jednego z grupą kolegów stojących za rogiem szkoły, a potem odwiedziłem łazienkę i poszedłem w kierunku balujących.
Wchodząc na salę w okolicach 00:30 czułem na sobie wzrok kilku osób, kilka z wytrzeszczem. Nie zdążyłem usiąść, podbija do mnie “kumpel“, ja znałem odpowiedz zanim zadał pytanie i wiedziałem o co mu chodzi. Gdzie byłeś? Na fajku. Spojrzał na mnie jakby oczekiwał jakiegoś tłumaczenia (jak kogoś interesują moi specyficzni "kumple" to coś kiedyś pisałem, można poszukać w historii mojego profilu), ale go nie otrzymał. Poszedł wiec, niby szukać dziewczyny z którą przyszedł. Ja usiadłem przy stole; trochę pojadłem, popiłem, pogadałem.
Po godzinie 02:00 atmosfera na sali była już bardzo luźna. A ja rozpocząłem kolejną próbę zdobycia tego po co tam poszedłem. Zabranie jej z sali nie było problemem bo miałem na to sposób. Tym razem wyszliśmy tylko za bramę. Była zdecydowanie bardziej odważna - chyba byłem jedynym niepijącym na sali, happens. Schowani za murkiem całowaliśmy się jakieś 15 minut. Nie koniecznie tylko w usta, ręce też się nie nudziły i moje i jej, poznałem ją wtedy dość dobrze, że tak to ujmę, ale tak jak obiecałem - bez intymnych szczegółów. Nie doszło jednak do tego konkretnego punktu, który planowałem i na co ona pewnie w tamtym momencie liczyła.
Dlaczego?
Prawdopodobnie była pijana. Nie robię takich rzeczy pijanym dziewczynom. Po prostu. Nie wiem ile dokładnie wypiła, ale to byłoby bardzo nie w porządku, gdyby rzeczywiście była narąbana, a ja bym to wykorzystał. Zachowywała się bardzo agresywnie co mnie trochę zbiło z tropu. Mimo że nie piłem, to zapewne alkohol pokrzyżował moje plany. Happens. Odprowadzałem ją do mieszkania, a ona pożegnała mnie pocałunkiem, który swoją drogą strasznie odjechał od moich ust. Ale nic tym nie osiągnęła.
Na poprawinach się nie pojawiła. Od tamtej pory jej nie widziałem. Ciekawe co się będzie działo po feriach.
THE END
@cartman pewnie liczyłeś na coś więcej, ja tym bardziej
ale nie wyszło. Mimo wszystko, jak sam widzisz, jest o czym opowiadać.
Przemyślenia:
Były cztery krytyczne punkty, po każdym z nich byłem coraz bardziej pewny że mi się uda:
-neg
-wyjście na fajka
-propozycja spaceru
-pocałunek
Dlaczego piszę "dziewczyna"?
Ponieważ zdarzało mi się zgadywać nawet o kilka lat starsze na ulicy z pozytywnym skutkiem i dla mnie różnica wieku nie była absolutnie żadną przeszkodą
Czego najbardziej się obawiałem?
Traktowania z góry. Ale po reakcji na nega moje obawy minęły
Po co to zrobiłem?
Chciałem się sprawdzić.
Dla jej zajebistego tyłka.
- w sumie 2gi argument wszystko wyjaśnia -
Co teraz?
Nie wiem. Zobaczymy jak wrócę do szkoły. Ale nie sądzę żeby, jeśli coś w ogóle może z tego być, to rozwinęło się to przed maturą. Takiego dziwnego obrotu spraw nie przewidziałem w długoterminowych planach, ale ona serio mnie kręci i spróbuję utrzymać z nią kontakt po skończeniu szkoły.
Drugie tyle musiałem napisać w komentarzach, w dużej części odpowiadając na zarzut półgłusta. Także jak ktoś chce wiedzieć więcej to tam może rozwiać swoje wątpliwości.
Odpowiedzi
moze znajdziemy tą
śr., 2015-02-11 14:21 — Anarkymoze znajdziemy tą nauczyczielkę i podeslemy jej linka na maila :> moralniak jej odrazu przejdzie!
JEŚLI MA takowego to nie
śr., 2015-02-11 14:33 — VariatJEŚLI MA takowego to nie przejdzie, ale nie przez to co tu opisałem, tylko przez to że zdobywając jej dane (nie uda ci się, to co teraz piszę jest czysto hipotetyczne) powiązałeś to zdarzenie bezpośrednio z jej osobą. W tej chwili to tylko historyjka; pani X i pan Y - bezosobowa. Nawet gdyby to przeczytała to nic by to nie zmieniło. Dopiero wplatanie w to realnych danych, lub ich publikowanie byłoby czymś podłym.
Tylko wiesz... sprawa wygląda
śr., 2015-02-11 14:23 — VariatTylko wiesz... sprawa wygląda tak że na sali to ona bardziej okazywała zainteresowanie... bardziej wyraźnie niż ja... tańczyłem z nią kilka razy... rozmawialiśmy... te rzeczy były z mojej inicjatywy... ale to jak się zachowywała gdy ze mną tańczyła i jej zachowanie podczas rozmowy na sali...
Zapewniłem ją że nikt się o niczym nie dowie. Więc JEŚLI ma moralniaka przez to co się działo na sali to zdecydowanie mogę stwierdzić że nie jestem jedynym winnym.
Moralniak ma to do siebie, że
śr., 2015-02-11 14:30 — ElbaMoralniak ma to do siebie, że odczuwamy go WYŁĄCZNIE w odniesieniu do WŁASNEGO zachowania. I jeśli panna ma moralniaka (a ma na 100% IMHO) to tylko przez własne zachowanie, nie przez Twoje.
To ona ma więcej do stracenia (z pracą włącznie) niż Ty.
Ty w zasadzie nie masz NIC do stracenia.
I to ona zachowała się bardzo nierozważnie wchodząc w intymne relacje z uczniem i je inicjując, i na nie pozwalając.
Ty nie zrobiłeś nic złego (no prawie nic), jesteś wolny, jesteś pełnoletni, byłeś trzeźwy, nie zmuszałeś jej do niczego.
Ona zachowała się nieprofesjonalnie (wiadomo dlaczego).
Nie mogę się z tobą
śr., 2015-02-11 14:44 — VariatNie mogę się z tobą zgodzić...
Cały ten blog zaczyna teraz wyglądać jak proces sądowy... z podejrzanymi... i szukaniem sprawcy poprzez przesłuchiwanie świadków... a przecież tak naprawdę nic się nie stało... na sali do niczego nie doszło... szczerze wątpię czy ktoś jakoś szczególnie przeją się naszym wspólnym wyjściem, a poza nim nic szczególnego się nie działo. Na zewnątrz nie spotkaliśmy nikogo znajomego. Wszystko sprowadza się do dwóch rzeczy:
do tego czy mi ufa, że nikt się o tym nie dowie i tego jak ona czuje się sama ze sobą, czy żałuje tego że było jak było... szczerze mówiąc... wątpię.
Proces? A w życiu... Ja Cię
śr., 2015-02-11 15:35 — ElbaProces?
A w życiu...
Ja Cię nie oceniam. Zrobiłeś co chciałeś. Czy dobrze, czy źle? Nie wiem i nie zamierzam oceniać.
I nikogo nie oskarżam. Inni może Cię ocenili, ale ja na pewno nie.
"do tego czy mi ufa, że nikt się o tym nie dowie i tego jak ona czuje się sama ze sobą, czy żałuje tego że było jak było... szczerze mówiąc... wątpię."
Zadzwoń, spytaj, porozmawiaj, będziesz wiedział. Proste.
Szczerze mówiąc to nie jestem
śr., 2015-02-11 15:47 — VariatSzczerze mówiąc to nie jestem tego ciekaw, będzie co będzie. Poza tym nie będę próbował zdobywać jej numeru, to mogłoby namieszać.
To nie z twojej strony padły oskarżenia, wyjaśniłem po prostu wszystko w jednym poście, nie kierowałem tego bezpośrednio do Ciebie.
"Szczerze mówiąc to nie
śr., 2015-02-11 15:49 — Elba"Szczerze mówiąc to nie jestem tego ciekaw, będzie co będzie."
Kłamiesz, aż Ci się z tyłka kurzy
My jesteśmy ciekawi, a co dopiero Ty.
"Poza tym nie będę próbował zdobywać jej numeru, to mogłoby namieszać."
Oj! Błąd strategiczny, trzeba było wziąć numer. Teraz rzeczywiście już na to za późno.
Jestem ciekaw co będzie
śr., 2015-02-11 16:38 — VariatJestem ciekaw co będzie później, z tym się mogę zgodzić, ale nie tego co się dzieje teraz. Jestem przekonany że raczej zamiast rozpamiętywać to co się stało, ona myśli o tym co zrobię dalej.
Na nic nie jest za późno, ale nie zamierzam tego robić. Może później, jak się kilka kwestii wyjaśni.
Jeśli miałbym go teraz wziąć od niej bezpośrednio to musiałbym do niej pójść... nie chcę tego robić.
Wyżej chodziło mi o zdobycie go z innego źródła, a to mogłoby właśnie namieszać i wzbudzić niepotrzebne zainteresowanie osób trzecich.
Gościu ma jaja, żeby rozegrać
śr., 2015-02-11 20:52 — GMGościu ma jaja, żeby rozegrać taką akcję i to na trzeźwo, dajcie mu spokój dywagacjami co ona sobie pomyślała, jak stare raszple się zachowujecie wszyscy.
Co go to obchodzi, zaraz go nie będzie w tej szkole, szansa przed jaką stał mogła się więcej nie powtórzyć. Zrobił to co wielu się boi zrobić, zaryzykował, postawił na jedną kartę i fartnęło mu się. Dobra akcja kolego.
Jakby ktoś was nakrył, jakieś zdjęcia czy coś to 80 proc tych postów miałaby jakiś sens a tak jakiś smutas cie tu próbuje umoralniać, że ją zraniłeś ( co k^rwa?? ).
Ja obstawiam, ze jeszcze się spotkacie, tzn. masz zielone światło według mnie. Nie zapomnij opisać i zasygnować soim nickiem, dużo tutaj chłamu ostatnim czasem po lewej i po prawej.
Dzięki. Ale w jednej kwestii
śr., 2015-02-11 21:13 — VariatDzięki. Ale w jednej kwestii się mylisz. Zdecydowanie obchodzi mnie to jak ona się czuje i to co pomyślała. Gdyby tak nie było to przecież bym się nie hamował, tylko działał do końca. Szkołę kończę, ale jeśli się uda chcę utrzymać z nią kontakt.
Wg mnie dopadły Cię
czw., 2015-02-12 00:51 — GMWg mnie dopadły Cię wymówki/wątpliwości. Nie byłeś przygotowany, że może pójść na tyle gładko i trochę wymiękłeś na końcu. To tak na moje oko czytającego tego bloga.
Co nie zmienia faktu, że była to gruba, licealna akcja:)
Pisałem już o tym wyżej.
czw., 2015-02-12 01:10 — VariatPisałem już o tym wyżej. Zwątpiłem w to czy jest trzeźwa, zaczęła grać naprawdę agresywnie. Zdecydowałem że dużo lepiej jest nie zrobić tego z trzeźwą, niż zrobić z pijaną i będę się tego trzymał bo wiem że wybrałem słusznie.
Końcówka przywołuje mi na
śr., 2015-02-11 14:42 — DarkDudeKońcówka przywołuje mi na myśl fragment filmu "Jak to się robi z dziewczynami", kiedy to jeden z głównych bohaterów poszedł wyrwać swoją nauczycielkę WF'u z gimby
Akcja jak najbardziej pozytywna, szkoda, że ja za całą swoją edukacje nie trafiłem ani na jedną seksowną nauczycielkę 
Liczyłem na coś więcej? Stary
śr., 2015-02-11 15:39 — cartmanLiczyłem na coś więcej? Stary szacunek
Ja z nauczycielką nie podjąłbym nawet 50% tego co Ty pewnie. Dzięki za blog
A po feriach działaj, przecież dała Ci zielone światło. Nie mogła sobie pozwolić na więcej, będąc nauczycielka (opiekunem na studniówce).
PS. Ile ona ma lat?
Nie mam pojęcia, coś pod
śr., 2015-02-11 15:52 — VariatNie mam pojęcia, coś pod trzydziestkę... 27, 28... może więcej... nie pytałem.
Moralni strażnicy się
śr., 2015-02-11 19:12 — NiCoMoralni strażnicy się znaleźli, dobra akcja!
Aż się zalogowałem żeby dać komentarz..
"Dlaczego? Prawdopodobnie była pijana. Nie robię takich rzeczy pijanym dziewczynom."
Jeszcze kiedyś będziesz miał beke czytając to, mogłeś korzystać.. ale przelizać nauczycielke.. dobra historia!
Niby mogłem, ale sam bym się
śr., 2015-02-11 19:59 — VariatNiby mogłem, ale sam bym się z tym źle czuł. Przez prawie półtorej roku od kiedy pracuję nad sobą, zasady które na początku wydawały mi się zwykłą, głupkowatą regułką na poważnie zaszyły się w mojej mentalności. Nawet jeśli była absolutnie trzeźwa to i tak nie żałuję że się wycofałem. Jestem dumny z tego co udało mi się osiągnąć, ten ostatni krok mógł być bardzo nieprzyjemny w skutkach; głównie dla niej. Zdam maturę i wtedy zobaczymy co można w tym temacie dalej zrobić, na bardziej stabilnym gruncie.
Miała, a ja się wycofałem.
czw., 2015-02-12 01:33 — VariatMiała, a ja się wycofałem. Sporo następnego dnia o tym konkretnym momencie myślałem, czy na pewno dobrze zrobiłem. W końcu postanowiłem trzymać się jednego przekonania które poprzedniego dnia zadecydowało o tym jak się to skończyło, tak jak pisałem wyżej; wolałem nie zrobić tego z trzeźwą, niż zrobić z pijaną. Co tu dużo mówić, nie chciałem jej skrzywdzić - jakkolwiek głupio i banalnie to nie brzmi.
Co do chlebka to chyba za dużo filmów się naogladałeś, chociaż tak na prawdę nie wie jak jest w rzeczywistości.
Ps. Moje wpisy Cię wkurzają?
Nie wiesz jaki jestem.
czw., 2015-02-12 08:49 — VariatNie wiesz jaki jestem. Pisałem już o tym, zdażało mi się zagadywać starsze od niej na ulicy i często doprowadzić do kilku spotkań. Tylko wiadomo jak to się kończy. Niby jest fajnie, ale kobieta gdzieś tam czuje że nie powinna i w końcu odpuszcza. Dlatego uważam ze niekoniecznie powodem jej otwartości na tę sytuację musiało być jej doświadczenie w takich kontaktach. W mojej ocenie dała się po prostu ponieść chwili.
Ps. Słyszałeś zapewne o takiej metodzie wizualizacji, w której wyobrażasz siebie jako dużo większego od swojego rozmówcy w celu zyskania pewności siebie. No to ja podobne podejście zastosowałem do ogółu, do całego życia. Jestem ponad świat który mnie otacza. Brzmi to zapewne głupio. I taka świadomość potrafi odebrać chęci do życia i umiejętność czerpania radości z codziennych doświadczeń, ale daje możliwość po 3 latach związku powiedzieć po prostu "chuj z nią" i iść dalej. Tak jest ponieważ pomimo że związek był dla ciebie ważny to ty jesteś ponad.
Widzę, że mamy nagonkę na
czw., 2015-02-12 08:40 — SofrozynaWidzę, że mamy nagonkę na Variata
Moim skromnym zdaniem studniówka rządzi się swoimi prawami, pomimo, że jest imprezą szkolną.
Nie widzę powodu, żeby naskakiwać na Variata, ani nie widzę powodu, żeby bronić nauczycielki i polemizować czy była pijana,czy nie. Faktem jest, że jest od Ciebie starsza i to ona powinna zachować więcej rozwagi i rozsądku, nawet z racji wykonywanego zawodu. A że jej zachowanie może zniszczyć jej reputację, powinna wziąść pod uwagę wcześniej. I nie sądzę, żeby miała też wyrzuty sumienia, bo tak jak pisze Heathcliff być może smakuje jej ten chlebek.
Variat ciesz się tym co zdobyłeś, odważny jesteś brawo, a to co stało się na studniówce, prawdopodobnie tam zostanie.
Nie mogła mi się oprzeć.
czw., 2015-02-12 08:58 — VariatNie mogła mi się oprzeć.
Nie przeszkadza mi ta nagonka. Chętnie wyjaśnię wszystkie wątpliwości dotyczące mojej moralności i to ze przy działaniach wziąłem pod uwagę wszystkie czynniki które miały znaczący wpływ na przebieg tych zdarzeń.
nie mogła Ci się oprzeć , he
czw., 2015-02-12 09:17 — Sofrozynanie mogła Ci się oprzeć
, he he, pewnie ta czerń zadziałała.
Ale tak poważnie nie musisz niczego wyjaśniać. Oboje jesteście dorośli.
A moralność...hm, młody jesteś jeszcze
Pisząc to wiedziałem że
czw., 2015-02-12 13:08 — VariatPisząc to wiedziałem że będzie dużo pytań i wątpliwości, chociażby tych moralnych. Nie jest dla mnie problemem dopowiedzieć co nieco w komentarzach.
Jak już się zabrałem za
czw., 2015-02-12 14:43 — VariatJak już się zabrałem za opisywanie tego to postanowiłem urozmaicić używając takich słów jak np. delegacja. Koleżanki mnie namawiały, jeśli wolisz to tak ujęte. To że nie chciałem iść, że poszedłem sam i sam pomysł poderwania nauczycielki zrodziły się z tego że dziewczynie z którą chciałem iść zabronił tego ojciec. To taka moja dobra przyjaciółka, właściwie od dzieciaka, pierwsza miłość itp. Nie wiem co on do mnie ma... nie wnikam... ale miała niezłą awanturę przez to i w końcu nie poszła, a ja nie chciałem zabierać jakiejś przypadkowo poznanej, w ogóle nie chciałem iść, w blogu już napisałem co myślę o takich imprezach. Koleżanki mnie namówiły. Postanowiłem wtedy że SPRÓBUJĘ zrobić coś szalonego... poderwać nauczycielkę. To wszystko. Mam nadzieję że rozwiałem twoje wątpliwości. Jeśli nie to poczekaj ze 20-30 lat może napiszę autobiografię to Ci podrzucę.
Ból dupy niektórych osób w
czw., 2015-02-12 18:32 — KonstantyBól dupy niektórych osób w komentarzach przezabawny.
Propsy za akcję. Daj znać jak poszło dalej.
Dlaczego konstruktywną
czw., 2015-02-12 21:43 — SekalekDlaczego konstruktywną krytykę nazywasz bólem dupy?
Rozumiem, że Twoim zdaniem blogi są tylko po to żeby pochwalić się swoimi wielkimi sukcesami i nikt nie ma prawa złego słowa powiedzieć?
No, no. Uważaj bo Ci żyłka
śr., 2015-02-18 01:16 — KonstantyNo, no. Uważaj bo Ci żyłka pęknie.
Gratki ode mnie! IMO niestety
śr., 2015-02-18 12:02 — ZlootyGratki ode mnie! IMO niestety brakuje finalu... Zwienczenia tego wieczoru, wisienki na torcie. Wymownym spojrzeniu w oczy, glebokim przytuleniu.
P.S W dlugofalowych planach mial racje stopujac te pocalunki.