„Jak skok na bungee, bez bungee,
gdy na scenie grandzisz,
i już nie da tego się zatrzymać,
jak skok na bank bez klamki,
kiedy grasz vabank i na prawdę nie wiesz sam jaki masz finał.”
Tego nie da się zatrzymać. Wsiadłem w ten samolot obłędu jak japoński kamikadze, lecę coraz szybciej, coraz agresywniej. Ktoś tu kiedyś mówił o poradniku, coś co się nazywało „demonic confidence” – tak, ja ją mam, tą demoniczną pewność siebie, której nie polecam nikomu. To pewność siebie oparta na wiecznym wkurwie, nienawiści, pogardzie i totalnym odrealnieniu od rzeczywistości. Czuję, że ciemna strona mocy z gwiezdnych wojen istnieje naprawdę.
Nie zorientujesz się co się dzieje, musiałbyś podejść bliżej, musiałbyś się przypatrzeć, a czasem dostrzegłbyś coś dziwnego, że coś w tym wszystkim nie gra, że w tym tańcu pełnym tupetu, bezkompromisowości jest coś nie tak. Tu nie ma hamulców jest tylko gaz, tylko mocniej, tylko szybciej. Rozpędzam się a energię czerpię z samego siebie, ponieważ spalam się od wewnątrz. Ile mi zostało paliwa? Na rok? Na 5 lat?
Jestem społecznym bankrutem, żyję na kredyt, żyję ponad stan, a to co naprawdę mam to jeden wielki burdel. Sam już nie wiem, co jest kredytem, a co żywym hajsem – nie jesteśmy parametryczni, nie jesteśmy X karatowymi diamentami, żeby określić naszą wartość w jednostkach liczbowych. Przy każdej konfrontacji modlę się, żeby to, co pokazuję znalazło aprobatę w oczach innych, a pokazuję coraz więcej. Wieczna relatywność w stosunku do innych, wieczny wyścig.
Oswajam się z kłamstwem, operuję nim coraz lepiej, przychodzi mi to coraz łatwiej.
Tańczę w jej oczach, ona się śmieje, czuję tą moc, choć wiem, że nic z tego nie wyniknie, nie powinienem tego robić, nie powinienem tańczyć, ale robię to, ciągnie mnie do niej jak ćmę do ognia. Dziwię się, że ona się śmieje, gdybym nagrał siebie kamerą, to bym się pewnie zrzygał z rozczarowania, patrząc na ten taniec żałosnego pajaca. A może ona o tym wie, i toczy grę z tym pajacykiem, bawi się nim jak kot myszą przed zadaniem ostatecznego ciosu.
Żyję w swojej głowie, jestem jak horkruks z Harry`ego Pottera, jestem czymś co nie istnieje, a to co istnieje to marne widmo tego czym powinienem być. Idę ulicą i czasem na mojej twarzy pojawia się widmo emocji, jak przebicie na telewizorze z innego kanału.
Chciałbym być prosty, chciałbym nie planować, nie marzyć – NIE MYŚLEĆ.
Odpowiedzi
Jak ja kocham język polski za
sob., 2016-03-12 19:04 — AleusJak ja kocham język polski za swoją ubogacenie - kamikaze i kamikadze, obydwie formy poprawne
Tekst o bólu istnienia. Troszkę przeintelektualizowany.
Odpowiem tak jak wielu by Ci tu trafnie tekst podsumowało - nie myśl, działaj.
Are you stoned?
sob., 2016-03-12 23:38 — UndergroundAre you stoned?
@Up Al B. ehh Ci psycholodzy,
ndz., 2016-03-13 00:09 — Michał@Up Al B. ehh Ci psycholodzy, nie sądzę żeby byli wstanie mnie pozytywnie zaskoczyć. Odwiedziłem w życiu trzech - te gadanie o samoakcpetacji doprowadza mnie do szału. Jestem narcyzem, uwielbiam przeglądać się w oczach innych, nienawidzę przeciętności. Moim problemem jest mój wygląd a szczególnie wkurwia mnie moja twarz. Jestem przeciętnie wyglądajacym facetem, z mentalnością nieprzeciętnie wyglądającego narcyza.
@Up truestory --> to kawałek z utworu Soboty (rap) Nie wiem co złego tu jest w słowie grandzić, z tego co wiem ma wiele znaczeń. Fajnie, że przeczytałeś, dzięki.
@up Underground No, I`m not. I am just a little fucked up...
Ja słyszę "grandzisz"
ndz., 2016-03-13 11:57 — MichałJa słyszę "grandzisz" puszczałem to z 10 razy i tam jest "n" (gra"n"dzisz) a nie gra"m" dziś
Heathcliff, nic nie biorę.
ndz., 2016-03-13 16:34 — MichałHeathcliff, nic nie biorę. Jestem jedynie uzależniony od dopaminy, którą produkuję sam w sobie.
Genialny blog. Zgłaszam na
ndz., 2016-03-13 19:12 — saveriusGenialny blog. Zgłaszam na główną. W istocie podmiot liryczny zwraca nam w nim uwagę na całkowitą bezideowość dzisiejszego świata, odejście od wszelkiego rodzaju cnót, wartości. Co więcej, nic nie ma sensu, bo i tak biorąc pod uwagę ogrom wszechświata, wszyscy ludzie to małe mróweczki. Uświadomienie sobie tego, to ból, brzemię. Tak, ten blog ma sens.
Dziękuję saverius za tą
ndz., 2016-03-13 20:03 — MichałDziękuję saverius za tą wspaniałą szyderę
Saverius, mówiłem, że o bólu
ndz., 2016-03-13 20:07 — AleusSaverius, mówiłem, że o bólu istnienia.
Nie czytalem poprzednich
pon., 2016-03-14 07:21 — saveriusNie czytalem poprzednich komentarzy. Moja opinia i szybkie podzielenie sie nia byly dla mnie wazniejsze
Sorcia za brak polskich znakuff ale pisze z komci