
Kilkakrotnie natrafiłem na tematy założone na forum przez osoby młode stające przed trudną decyzją o wyborze kierunku studiów, który będzie później rzutował na ich dorosłe życie. Mam nadzieję, że ten artykuł rozwieje ich wątpliwości i dzięki temu podejmą słuszną decyzję. Ciekawej lektury!
Od kilku lat systematycznie i regularnie narastają stereotypy i uprzedzenia w dziedzinie wyboru kierunku studiowania. Dla większości osób ten schemat wygląda w prosty, wręcz banalny sposób. Taki schemat ukazuję kierunki słuszne i niesłuszne. Do kierunków słusznych zalicza się, kierunki ze ściśle określonymi dziedzinami i płaszczyznami w jakich ma się poruszać student w trakcie nauki, takie kierunki skupiają się na jednym aspekcie. Kierując się tym schematem, możemy dojść do wniosku, że tylko takie kierunki zapewnią nam pewne zatrudnienie i sowitą pensję. A co z drugą częścią schematu? Idąc dalej tym tokiem myślenia, można powiedzieć, że to kierunki dla niepewnych, niezdecydowanych i mając wątpliwości. Kierunki interdyscyplinarne, czyli wielowymiarowe to istna sztuka dla sztuki, bo mają zbyt szeroki zakres i nie można z nich nic wynieść pożytecznego, ani nie pozwalają tej wiedzy wykorzystać w karierze zawodowej.
Jest to błędne myślenie oraz mit, który staję się powszechnym poglądem na temat wyboru kierunku studiowania. Fundamentalnym błędem jest dobieranie kierunku poprzez przeglądanie rankingów popularności danych kierunków oraz monitorowania obecnej sytuacji na rynku pracy i co z tym związane dopasowanie się do niego. W głównej mierze ma to na celu spełnienie reakcji łańcuchowej matura – studia – praca. Możemy dołączyć do tego jeszcze spełnienie oczekiwań bliskich oraz dostosowanie się do norm i reguł panujących w społeczeństwie, aby ustabilizować swoją życiową pozycję i stworzyć związek małżeński, spłodzić potomstwo, aby zbudować rodzinę. Reasumując większość z nas stawia sobie za cel w życiu powielanie powszechnego schematu, idąc zgodnie za innymi w stadzie.
Nieliczne osoby starają dobrać sobie kierunek studiów przez pryzmat swoich pasji oraz zainteresowań. To pozwoliłoby uniknąć narzekania i lamentowania, że przekazywana wiedza jest bezużyteczna a cały materiał jest monotonny, nudny i ciągnie się jak flaki z olejem. Traktowanie studiowania jako rozwinięcia pasji, niesie ze sobą jedynie pozytywne aspekty. Umożliwia nam to rozwijanie naszej wiedzy, poszerzanie horyzontów oraz wzbogacanie światopoglądu. Pozwoli nam to spojrzeć na studia z tej pozytywnej, jaśniejszej strony. Czas w którym nawiązujemy wiele nowych znajomości, kontaktów co przyczynia się do częstych wymian zdań, poglądów oraz wzbogacaniu umiejętności formułowania myśli.
Wszystkich studentów jednoczy jeden cel – uzyskania dyplomu. Dokumentu, który świadczy o uzyskanej i wyniesionej wiedzy z danej uczelni. Studenci jednak za bardzo skupiają się na tym celu, zatracając obraz całości. Można ich porównać do koni z klapkami na oczach. Truchleją za każdym razem przed sesją, aby uzyskać odpowiednią ilość punktów ECTS. Po pozytywnie zdanych i zaliczonych egzaminach, w międzyczasie przeglądają raporty oraz rankingi zarobków absolwentów uczelni wyższych, aby kreować wyobrażenie o swojej karierze zawodowej.
Moim zdaniem, słuszne jest podążanie w swoim życiu przede wszystkim za pasjami i zainteresowaniami, bo dla nich nie staramy się ograniczać czasu, wręcz odwrotnie. To one nas satysfakcjonują oraz spełniają. Tak więc, jeżeli chcemy studiować z radością oraz przyjemnością, wybierajmy kierunki przez ich pryzmat.
Odpowiedzi
Bardzo dobrze że wrzuciłeś to
śr., 2013-03-06 12:38 — wunderwafeBardzo dobrze że wrzuciłeś to na blog. Nie usuwaj pod żadnym pozorem! Zostaw, by przeczytać to jeszcze raz pół roku po tym jak razem ze swoimi rówieśnikami skończysz rozwijające twoją pasję studia... Będziesz miał przynajmniej niezłą brechę na otarcie łez po rozwijającej umiejętności survivalu wypłacie
W zupelnosci sie nie zgadzam
śr., 2013-03-06 13:06 — SneakersW zupelnosci sie nie zgadzam z tym blogiem.. co akapit jest zaprzeczeniem poprzedniego..
Akurat w naszym kraju i w
śr., 2013-03-06 14:32 — Antek_Akurat w naszym kraju i w naszych realiach studia o jedna wielka loteria.
Ja studiując przez 5 lat budownictwo miałem tołkowane przez wykładowców, że po budownictwie to my na pewno będziemy dużo zarabiać i będą się o nas bić. Jakoś po ukończeniu studiów nikt się o mnie nie bił i nikt nie odpowiedział na 50 wysłanych prze ze mnie CV. I gdybym nie wziął sprawy w swoje ręce pewnie siedział bym i zdychał pod płotem z tytułem mgr inż.
Prawda jest taka, że mamy przesyt ludzi z wykształceniem wyższym. Teraz każdy może ukończyć jakiś tam kierunek na wyższej szkole lotów dla nie lotów.
Studia połączone z pasją?
Może i tak ale też nie masz 100% pewności powodzenia. Mam sąsiadkę która od dziecka uwielbiała malować. Skończyła malarstwo z wyróżnieniem na akademii i opiekuje się starszymi ludźmi w belgii. Z kolei kolega po muzykologii jest kierowcą TIRa. Tak wygląda realizacja pasji?
W życiu nie można być niczego pewnym. I pierdolenie że po takich a takich studiach znajdzie się robotę jest zupełnie bezsensowne.
Ale pomysl jak mozna pieknie
śr., 2013-03-06 21:31 — baudelaireAle pomysl jak mozna pieknie grac kolegom kierowcom na parkingu;).
Masz absolutna racje z tym, co tu napisales. Mamy przesyt ludzi z wyzszym wyksztalceniem.
Taaak... Po studiach już
śr., 2013-03-06 18:19 — Rafał89Taaak... Po studiach już byście chcieli dostać złoty laur i usiąść na tronie wśród swoich pachołków mając za plecami osobisty prywatny harem. Pierwsze starcie z rzeczywistością, a już się zaczyna płacz, robiłem to co chciałem, dlaczego teraz mnie nikt nie chce!? To jest dopiero prawdziwy sprawdzian życiowy, o wiele trudniejszy niż sesje, kolokwia itd.. Czas mojego sprawdzianu jeszcze nie nadszedł, ale po pierwszym upadku na pewno nie jebnę focha na świat. Zresztą jeden upadek (chociaż z asekuracją) już zaliczyłem w tym temacie, ale nic to, będę próbował dalej zamiast się użalać i pierdolić jakie to życie niesprawiedliwe.
Zgadzam się z autorem.
Nie wiem co niektórym strzela do głowy, żeby studiować coś tylko dla kasy? Nienawidzą swojego kierunku, przy kolejnych zajęciach wyglądają jakby mieli się zaraz porzygać, ale kierunku nie zmienią bo 'szkoda kasy i czasu, który już tu spędziłem/am'. Przecież to ma teoretycznie warunkować to w jakiej pracy się znajdą w przyszłości, o ile ktoś zatrudni takich pracowników (bo na pewno sami takiej firmy o takiej specyfikacji nie założą), którzy będą nieefektywni i robić wszystko na odpierdol, byle było. Czego można się spodziewać po kimś, kto robi w czymś czego szczerze nie lubi? Jeszcze jak dojdzie do tego wkurwiający panciokiero (a o to nie jest trudno) to gehenna się pogłębia. I tak mija dzień za dniem, ale jaka to jest jakość i radość z tego życia w pracy? To jest 8h dziennie przez 5 dni w tygodniu (zazwyczaj), czyli od groma czasu. Nie zamierzam wegetować wtenczas, lecz się rozwijać i dobrze bawić, czuć, że robię 'coś'. Widzę tych smutnych ludzi w swojej pracy i prawie im współczuję. Prawie, bo to oni wybrali sobie taki los i tylko siebie mogą obwiniać.
Pozdro
Zgadzam się z tym, że ten
śr., 2013-03-06 15:59 — RodakZgadzam się z tym, że ten artykuł nie rozwieje wszystkich wątpliwości, jednak z pewnością ułatwi obranie właściwego kierunku osobom, które znajdują się w takim położeniu. Po krótkiej analizie komentarzy, można dojść do konkluzji, że dzielimy się również na idealistów oraz materialistów. Rozumiem, że kultura konsumpcyjna ogłupiła wiele osób, ale nie stawiajmy pieniędzy ponad wszystko! Dlaczego mamy sami sobie zakładać na ręce kajdany i stawać się mentalnymi więźniami?
Oczywiście, każdy z nas ma swoje potrzeby i pragnienia, ale czego naszym działaniem ma kierować ego poprzez ambicje i aspirację? Pragnienie nie różni się intensywnością u bogatego i biednego, lecz tylko wielkością. Biednemu sprawi przyjemność bochenek chleba, zaś bogatemu trzeci samochód na podjeździe.
Każda ze stron ma z pewnością część racji, ale na nią wpływa na to wiele czynników. Charakter, osobowość, system wartości, priorytety, ambicje oraz aspirację.
Przepraszam z góry za zbyt poważny i patetyczny styl artykułu, ale jest to wynik debiutanckiego paraliżu
. Z czasem nabiorę lekkości pióra.
"można dojść do konkluzji, że
śr., 2013-03-06 16:21 — wunderwafe"można dojść do konkluzji, że dzielimy się również na idealistów oraz materialistów. Rozumiem, że kultura konsumpcyjna ogłupiła wiele osób, ale nie stawiajmy pieniędzy ponad wszystko! Dlaczego mamy sami sobie zakładać na ręce kajdany i stawać się mentalnymi więźniami?"
Ależ oczywiście, że można zauważyć taki podział. Cechy wyróżniające idealistów to np:
-Rozstawianie w marketach puszek ze zdjęciami swoich chorych dzieci by materialiści mogli tam dorzucić się na operację dla nich (na którą ich samych stać by nie było).
-Posyłanie potem tych wyleczonych za cudzy hajs dzieci do najbardziej patologicznych szkół w okolicy (bo akurat ta jest najbliżej, a przecież nie ma siana by zawieść dziecko gdzieś dalej, więc trudno, musi dostawać łomot w szatni)
-A wreszcie śmierć na drodze w 25 letnim wraku pordzewiałego lanosa po zderzeniu z nowiutkim mercem (kto by przypuszczał, że poduszka powietrzna to nie jedyna różnica przy zderzeniu takich dwóch aut? )
Ale spoko, do tego poziomu idealizmu dochodzi się dopiero po latach cieżkiej idelaistycznej pracy, materialiści mogą o tym tylko pomażyć
Twojej opinii jest bliżej do
śr., 2013-03-06 16:41 — RodakTwojej opinii jest bliżej do werterycznej postawy życia, którą charakteryzuję pasmo nieszczęść, przeszkód, przeciwności losu oraz problemów. Nie dajmy się popaść skrajności
. Popierasz swoje rację w sposób selektywny, dopasowując argumenty do poparcia swojej tezy.
Jesteśmy przecież rozsądnymi i racjonalnie myślącymi ludźmi, którzy potrafią odnaleźć równowagę i dobrać odpowiednie proporcję w każdej dziedzinie i płaszczyźnie życia. Bynajmniej liczę na to, że tak jest.
Ależ to żaden werteryzm (btw.
śr., 2013-03-06 17:00 — wunderwafeAleż to żaden werteryzm (btw. móglbyś wyjść krok dalej poza zestaw lektur szkolnych
) To co przedstawiam to jedynie zestawienie starego powiedzenia Liwiusza: ("jeśli chcesz pokoju gotuj się na wojnę") z mądrością Napoleona ("Do prowadzenia wojny potrzeba trzech rzeczy: Pieniędzy, Pieniędzy i jeszcze raz Pieniędzy" )
)
Tak więc korzystając z dwóch powyższych, jako miłujący pokuj humanista skończyłem uczelnię techniczną, by mieć fundusze nie tylko do "prowadzenia wojen" ale też do rozwijania swoich pasji (takiego prawdziwego rozwijania, a nie na kacu o 8 rano pośród śpiących na wykładzie przyjaciół
POKUJ fajna rzecz;)))
śr., 2013-03-06 21:33 — baudelairePOKUJ fajna rzecz;)))
u fuck... ale plama... punkt
śr., 2013-03-06 22:30 — wunderwafeu fuck... ale plama... punkt dla ciebie
Patrzac na to co sie dzieje w
śr., 2013-03-06 16:38 — SneakersPatrzac na to co sie dzieje w polsce to lepiej pojsc do zawodowki niz studiowac. W perspektywie jest jeszcze wyjazd za granice. Teraz gdy pracy jest malo to nie ma takich dylematow. Winna jest tutaj polityka panstwa a nie ludzkie braki. Studiowanie jak juz to musi byc PRAKTYCZNE z perspektywami stabilnej pracy, a nie chorymi ambicjami. Nie uwazam za blad jak czlowiek obserwuje rynek pracy.. toz to zaden blad. Teraz jest przesyt wszystkiego i wszystkich.
No i znajomosci heh
Oj tam . Ja wierzę,że jak się
śr., 2013-03-06 16:39 — VariatioOj tam .
Ja wierzę,że jak się coś robi z sercem to hajs sie dostanie na tacy.
Co to ma wspólnego z
śr., 2013-03-06 17:07 — SunLightCo to ma wspólnego z uwodzeniem?
Mialem kasowac ale chuj
śr., 2013-03-06 17:18 — SneakersMialem kasowac ale chuj zostawilem. Zaraz znow oburzenie byloby..
Blog do kasacji ponieważ nie
śr., 2013-03-06 21:18 — JaskierBlog do kasacji ponieważ nie ma nic wspólnego z uwodzeniem i nie mówi nic o relacjach damsko męskich. I od razu prośba do Moderatorów, żeby wiecej blogów było kasowanych jesli nie maja nic wspólnego z tematyką strony.
Czemu uwazasz ze rozwoj
śr., 2013-03-06 21:35 — baudelaireCzemu uwazasz ze rozwoj czlowieka, wybor edukacji, dupy na uczelniach, imprezy w akademikach nie maja nic wspolnego z uwodzeniem?
))
O ile przeglądanie rankingów
ndz., 2013-03-10 15:48 — RafikO ile przeglądanie rankingów popularności idzie o kant du... rozbić to przyglądanie się sytuacji gospodarczej jest jak najbardziej OK bo wtedy istnieją realne szanse na znalezienie pracy w tym kierunku po studiach albo nawet w trakcie i wtedy mamy coś czego nie ma reszta czyli doświadczenie. A zdobywając pieniądze można część z nich przeznaczyć na szkolenia/poszerzanie kwalifikacji/kursy które mogą dać więcej niż większość kierunków studiów.
Jak myślicie kto dostanie pierwszy prace ??
Absolwent filozofi lub filologi polskiej
czy może
Ktoś kto zrobił uprawnienia sep, na wózki widłowe, pracownika ochrony I stopnia, prawko kat B,C,D,E itp
przecież ten pierwszy wydał więcej przez 3 lata swoich studiów i do tego ma 3 nic nie znaczące litery przed nazwiskiem mgr
20 lat temu ludzie wymyślili i wbili sobie do głowy że najważniejsze to nauczyć się angielskiego i zdać studia a praca sama was będzie szukać ale teraz realia są takie że nie ma się uczyć tego czego uczy się kilkanaście tysięcy innych ludzi bo prawdopodobnie w tym sektorze rynku nie ma tylu etatów.
Skoro nauczyliście się podrywać to z ekonomią też powinniście sobie poradzić. Broń boże nie studiować ekonomi.