Portal Uwodzicieli
Witryna poświęcona relacjom damsko męskim oraz budowaniu międzyludzkich więzi emocjonalnych.
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit END.

Schematy

Portret użytkownika Inquisitor

Nie zaglądałem na portal dobry rok i widzę, że niewiele się zmieniło. Pytania na forum wciąż te same;) Początkowo mój wpis miał być komentarzem do forumowego pytania o "częstotliwość pisania do dziewczyn" jednak pomyślałem, że wrócę bardziej "oficjalnie". Przywitam się i przy okazji przedstawię swój punkt widzenia.

Fb/smsy do dziewczyn. Większość z nas wyznaje zasady 0 pisania, tylko w ostateczności, lakonicznie itp. To było, jest i będzie wyraźnie zaznaczone, głównie po to, aby początkujący unikali zbyt długiej pisaniny. Zgadzam się w 100%, co za dużo to niezdrowo. Ale ale... całkowite ograniczanie tej formy komunikacji "bo tak" też nie ma sensu, nie można ślepo podążać za ogólnymi zasadami.

Większość relacji budowałem z absolutnym pominięciem sms/fb, standardowy schemat: otwarcie, NC, telefon, spotkanie, drugie spotkanie... a potem refleksja czy ta dziewczyna podoba mi się tylko wizualnie czy także z charakteru. I potem albo działam dalej albo uznaję znajomość za bezsensowną. Tyle o schematach a co z nietypowymi sytuacjami? Nie odebrała telefonu, brak czasu na spotkanie, opory przy KC - wtedy sporo osób się gubi i pojawiają się po raz n-ty podobne tematy na forum. A wystarczyłoby przez chwilę się skupić, zastanowić, przeanalizować posiadaną wiedzę i sądzę, ze w większości przypadków sami znaleźlibyście rozwiązanie lepsze niż to proponowane na forum. Dlaczego? Bo forum jest SCHEMATYCZNE, a Wy od tego macie inteligencję, żeby dany schemat zmodyfikować i zastosować w swojej, unikalnej, sytuacji.

Kilka nieschematycznych historii z ostatniego roku:

1. Zaproszenie od nieznajomej dziewczyny na fb, kilku wspólnych znajomych, jej nie kojarzę. Więc pytam czy się znamy. Po krótkiej wymianie zdań dostaje odpowiedź: "Nie znamy się, ale wydałeś mi się ciekawy." i po chwili "Ale wypaliłam, to było głupie". Dziewczę sympatyczne, figura modelki, zdjęcia interesujące więc czemu miałbym nie popisać skoro akurat mam na to ochotę? Więc piszę, zaznaczam, że nieczęsto jestem na fb, po kilku dniach stwierdzam że musimy się spotkać, biorę numer, umawiam się, spotykam i... i wcale nie idzie schematycznie. Przyznam, że poległem na tym spotkaniu. Nie kontrolowałem odpowiednio sytuacji i skończyło się niby pozytywnie ale bez konkretnych wyników. Straciłem coś? Nie. Zyskałem? Tak, doświadczenie. Ale to nie koniec historii z tą dziewczyną, kontakt wrócił na płaszczyznę fbookową, od czasu do czasu kilkadziesiąt minut przepisanych. Dziewczyna zaczęła się otwierać, dużo podtekstów, seksualne tematy... Powiecie mi, że takie pisanie mija się z celem? A ja wam powiem, ze myślicie schematycznie. Po około 3 miesiącach (sic!) od pierwszego spotkania telefon od owej dziewczyny. Idzie na zakupy i czy nie poszedłbym jej pomóc coś wybrać. Czemu nie, za 2 godziny się zobaczyliśmy, w rozmowie znów tematy seksualne, dwuznaczne żarty... atmosfera iskrzy, konwersacja przebiega swobodnie. I nagle tekst o chłopaku zagranicą. Z jednej strony flirt, z drugiej bariera w postaci tego chłopaka. Zignorowałem temat. W sklepach spędziliśmy raptem 20 minut, spacer po mieście, narzuciłem jej swoją ramę [tak się to nazywało?;)], zaprowadziłem ją do restauracji śródziemnomorskiej na herbatę. Na miejscu duuużo kina (sama knajpa jest bardzo intymna, miejsce wręcz idealne. A znajome kelnerki przygasiły jeszcze światło + świeczki na stole), jeszcze więcej kina, próba KC i wtedy opór - chłopak. I seria tłumaczeń... nie szuka przygody, kiedyś ktoś ją zdradził i nie chce zrobić tego samego innej osobie... ogólnie brawa dla dziewczyny, ogarnęła się w porę:) Resztę czasu spędziliśmy przytuleni a potem każde w swoją stronę.

Jak widać pisanie jednak nie jest takie złe. Jeśli sam ogarniasz temat to trafiając na podatny grunt pisaniem możesz zbudować solidne fundamenty. Kwestia oceny czy akurat z daną dziewczyną możesz sobie pozwolić na więcej niż kilka smsów/zdań na fb.

2. Ilu z was zniechęciło się po słowach o "przyjaźni" z dziewczyną? W wakacje miałem krótki incydent który udowadnia, że wszystko jest możliwe. Akcja ma miejsce w busie, dziewczyna siedzi w środku, ja na końcu, idę kupić bilet kiedy dziewczyna wprowadza zamieszanie pytając dokąd właściwie ten bus jedzie. Po tym jak wyjaśniła sobie nieporozumienie ze współpasażerką odzywam się do niej, że lubi robić ludzi w konia. Ona na to - jak zwykle - z uśmiechem. W tym momencie mówię jej, że mi się nudzi i niech się przesiądzie na tył to porozmawiamy przez drogę. Poszedłem kupić bilet, odwracam się - posłuchała się. Rozmawiamy, wziąłem numer, spotkałem się kilka razy... Schemat? Otóż nie. W tym czasie byłem w pewien sposób zaangażowany w relację z inną dziewczyną i nie stosowałem kina. Po 3 "jałowych" spotkaniach i około 2 tygodniach idziemy do parku, moja sytuacja lekko się zmieniła i nabrałem ochoty na bliższy kontakt z nią. Siadamy, sadzam ją sobie na kolanach, nieco na siłę, ona utrzymuje, że nie lubi takiego bliskiego kontaktu. Jakoś to zbywam i zmieniam temat. Po kilku minutach wypalam o tym, żeby nie robiła sobie nadziei odnośnie relacji ze mną bo ja się nie angażuje. Na co usłyszałem, że przecież jestem tylko kolegą. Niestety nie pamiętam szczegółowo tej rozmowy jedynie przebłyski. Niedługo po tym tekście spróbowałem ją pocałować - odwróciła głowę. Udało się po 20 minutach, za trzecim razem. I od tej pory nagle bardzo polubiła przytulanie, siedzenie na kolanach itp. Relacja z nią trwała kilka tygodni ale było wszystko, po pokonaniu oporów przed pocałunkiem wszystkie dalsze bariery zniknęły wręcz automatycznie. Jak widać wystarczy myśleć, wyhodować jaja. Nie potrzebna wam perfekcyjna znajomość ST, openerów, sześcianów, rutyn czy czego tam jeszcze. Wg. mnie zbyt wielu postrzega te czynniki jako cel - nie, to tylko klucz jak zmienić wasz światopogląd, jak was uświadomić i zmienić z chłopaków w facetów.

3.Wśród znajomych spotykam się z opinią jakoby chcieli być w relacji "Fuck Friend". I tutaj pojawia się refleksja że o "Fuck" trudno nie jest, gorzej z tą drugą częścią;) Mi udało się zbudować w ostatnim roku taką relację, wymagało to czasu, zaangażowania, dopasowania. Właściwie ta znajomość ciągnęła się przez cały ostatni rok na różnych etapach. Na początku standard, ale bez sexu - dziewica z lękiem przez ciążą. Powiedziałem jej, żeby nie wiązała przyszłości z kontaktem ze mną. Potem ochłodzenie relacji - zaangażowała się. W międzyczasie miałem krótki związek, dotknęło ją to. Wakacje, wyjechała do innego miasta, kontakt praktycznie umarł. Pod koniec wakacji znów zaczęliśmy się do siebie odzywać, okazało się przez ten czas nawiązała romans ze swoim szefem. Dla mnie spoko, gość wyleczył ją z nadmiernych lęków przed ciążą (może to był nawet ktoś z was?Laughing out loud). Po jej powrocie spotkaliśmy się, kilka minut byliśmy w stanie zachowywać się normalnie, potem o mało nie kochaliśmy się na uczelni (wieczór, ciemno, uczelnia pusta). I w tym momencie, znając się już ponad pół roku byliśmy w stanie zbudować relację typu FF. Trwało to kilka miesięcy dopóki nie zaczął jej podrywać pewien chłopak. Wtedy dla bezpieczeństwa przestaliśmy się widywać (każde nasze spotkanie kończyło się tak samo) i relacja przerodziła się w samo "Friends". I jak na razie trwa w takim stadium do dziś. Ona natomiast jest z tamtym chłopakiem w szczęśliwym związku.

Jak widać relację z kobietami mogą przebiegać tak zaskakująco, że uczenie się gotowych szablonów to strzał w kolano. Celem jest zmiana sposobu myślenia, a nie nauczenie się wszystkich reguł na pamięć. I chłopaki, więcej wiary w siebie. Poznajcie podstawy a potem ruszcie się z domu, praktykujcie, uczcie się na SWOICH błędach, myślcie samodzielnie. Taka postawa da wam nieproporcjonalnie więcej niż siedzenie na stronie i czytanie po raz n-ty tego samego tylko w innej formie.

Odpowiedzi

Dobry blog Zawsze warto

Dobry blog Smile Zawsze warto robić wszystko na swój sposób. Tak samo z forum - można spytać o sugestię lub o tok myślenia, skonsultować coś, ale na pewno nie czekać na gotowe rady i przepis na życie.