
Witam wszystkich po 7 miesiącach przerwy! Zapraszam na moje podsumowanie drugiej połowy roku.
Ostatni blog pisałem w maju, w trakcie matur. Powiem Wam, że jestem z nich zadowolony, poszło mi znacznie lepiej niż się spodziewałem. Później kilka dni posiedziałem w domu, i od czerwca rozpocząłem pracę na dowozie pizzy. Szczerze mówiąć zarobki nie były najlepsze - jedynie 5 zł/h, ale praca niezbyt męcząca + napiwki. Na początku czerwca rozstał się też mój czteromiesięczny związek, i to ja go zakończyłem. Co raz bardziej wkurwiało mnie kilka spraw. Jedyne czego żałuje to że nie udało mi się poruchać. No nic, innym razem. No i wiadomo, poza pracą sporo wolnego czasu, więc zdarzyło się kilka imprez itd.
Jeśli chodzi o lipiec to zdecydowałem się zostać jeszcze na ten miesiąc w pracy (pierwotnie miałem pracować tylko miesiąc). Poza tym okazało się, że udało mi się dostać na studia do Szczytna. Pod koniec tego miesiąca obowiązkowo pojechałem na Woodstock, pierwszy raz zdecydowałem się zabrać ze sobą trzech moich kolegów. No i wiadomo, najebka, koncerty te sprawy.
W sierpniu zaliczyłem potworne dwudniowe melo, po którym do domu wróciłem jak szmata, no cóż ;d potem jeszcze na 2 tygodnie pojechałem do Bułgarii i to w sumie tyle. Wrzesień rozpocząłem od wyjazdu na wieś na 10 dni, szczerze Wam powiem - lubię tam jeździć, odpocząć od wszystkiego, wychillować się. Kiedyś, za małolata strasznie nie przepadałem tam jeździć na tak długo - wiadomo, typowe myślenie dzieciaka "co ja tam będę robił bez komputera?". Teraz trochę dojrzałem jeśli chodzi o niektóre sprawy, zrozumiałem że nikt nie będzie żył wiecznie. Dlatego teraz, jeśli tylko mam chwilkę wolnego czasu to staram się wpadać do dziadków.
Po powrocie okazało się że na weekend rodzice zostawiają mi miekszanie, więc pierwsze co przyszło mi na myśl to pożegnalna domówka. Impreza była taka, że posiedzieliśmy 2 godziny i musieliśmy spierdalać, bo rodzice jednak wrócili w ten sam dzień, w który wyjechali. Na pewno miłym zakończeniem był widok 15 osób, które starały mi się pomóc w sprzątaniu pod każdym względem. I w ten sposób mieszkanie, które sam sprzątałbym z 2/3 godziny, zostało ogarnięte w mniej więcej 30 minut. Kilka dni później ugadałem się ze swoim byłym targetem, o którym mowa była już w niejednym blogu. Tak się nakręciłem na to, żeby ją domknąć że w końcu mnie to sparaliżowało i nie ogarnąłem nic. Cały wieczór nie miałem ochoty do nikogo się odzywać. W ten sposób kończyłem miesiąc, rozpoczęło się studenckie życie...
...jednak w ten temat miałem straaaasznie ciężkie wejście. Jakieś 10 dni przed wyjazdem zaczął mnie ogarniać potworny stres, nie mogłem jeść, spać itd. W dzień wyjazdu obudziłem się o 3:30, a kiedy wychodziłem zacząłem wątpić w cały sens tego przedsięwzięcia, poleciało też kilka łez. Tak mocno byłem przywiązany do swojego życia tutaj, na Śląsku.
Przez pierwsze kilka dni na uczelni zwiedziłem chyba wszystkie kible na uczelni, non stop stres, strach przed nowym - samodzielnym - życiem. Spałem po 3/4 godziny, dziennie jadłem tyle ile normalnie zjadłbym na śniadanie. Tak to wyglądało przez jakieś 3 tygodnie. W koncu udało mi się przyzwyczaić i życie stało się znacznie łatwiejsze. Już 2 tygodnie po rozpoczęciu roku miałem kilka dni wolnego, więc od razu skorzystałem z okazji i wróciłem do siebie. Teraz tak wygląda moje życie - Ruda Śląska <> Szczytno. O melanżach nie ma co raczej pisać, każdy wie jak to wygląda w na studiach w akademiku. Jedynie może co wspomnę, to że w pewien listopadowy wieczór udało mi się otworzyć pewną dziewczynę w klubie. Była ona (jakieś HB6/7, nic szczególnego), jej koleżanka (nawet nie wiem czy to się na HB kwalifikuje), ja z kilkoma chłopakami. Rozmowa szła dobrze do momentu kiedy okazało się, że ma 25 lat. A w sumie że ja kończę w marcu 20. Od tego momentu zaczęła się gadka że jestem za młody dla niej itd. Ale olałem to i robiłem swoje. Poszedłem na parkiet, patrzę a do niej podbija jakiś typ, wtedy już sobie to odpuściłem. Po chwili wychodzą razem, pewnie spędzili razem upojną noc. Jest to dla mnie szczególne dlatego, że jestem już z Wami spooro czasu, a było to moje pierwsze otwarcie. Nie mam szczególnej potrzeby wychodzenia na miasto, szukania nowych znajomości itd. Wchodzę tutaj, poczytuję niektóre blogi i staram się po prostu coś z nich wyciągnąć.
Tak ten czas leciał do 19 grudnia - czasu, kiedy wróciłem do domu na ponad 2 tygodnie. Wiadomo, pierwsze kilka dni to czas "przywitania", święta też zaliczone do udanych, okres poświąteczny również. W międzyczasie ustawiłem się po raz kolejny z moją koleżanką. Tym razem jednak moje podejście było już inne. Zrozumiałem, że chyba mimo wszystko nic z tego, mówię "kurwa, Stary, myślisz o niej już 3 lata, przeżyłeś jej 2 związki, sam też miałeś dziewczynę, spotykasz się z nią 2 razy do roku i Ty to chcesz ogarnąć, ni chuj...". No i ta odległość - nie bardzo widzę budowanie związku, który jest daleki na 500 km. Na spotkaniu czas minął całkiem przyjemnie, standardowo zaprosiłem ją do siebie na akademik, ona mnie na swoje urodziny, ale te spotkania pewnie trzeba będzie włożyć między bajki. Nadszedł 31 grudnia...
Nie wiem czemu, ale wśród mojej grupy znajomych utarł się pewien zwyczaj. Polega on na tym, że planów nie mamy jeszcze dzień przed Sylwestrem, czasem nawet dopiero właśnie w ten dzień ogarniamy miejsce. Podobnie było w tym roku.
Domówka, 16 osób. Melo rozpierdol, grubo się najebałem, pijane dziewczyny kleiły się od chłopaka do chłopaka, więc i ja na tym skorzystałem, bo i czemu nie? O 6:30 byłem w domu.
Podsumowując.
Zeszły już rok był najlepszy w całym moim dotychczasowym życiu. Siedząc o tej porze i zagłębiając się we wspomnienia chciałbym mieć maszynę do cofania czasu. Poza tym wykonałem wiele milowych kroków:
1. W końcu się pocałowałem
2. Nie piszę już po pijaku z żadną dziewczyną, bo wiem jak to się kończy
3. Nie pierdole też ziomkom o nich, o tym co do nich czuje i wiele wiele innych...
Chciałbym żeby nadchodzący rok był jeszcze lepszy, chociaż o to będzie ciężko.
Korzystając z okazji, chciałbym każdemu z Was życzyć DO SIEGO ROKU!
Odpowiedzi
Najlepszego Rozwijaj się
pt., 2015-01-02 01:48 — ChristianNajlepszego
Rozwijaj się chłopie. Mniej czytania więcej roboty.
3. Nie pierdole też ziomkom o
pt., 2015-01-02 01:51 — 18kubba3. Nie pierdole też ziomkom o nich, o tym co do nich czuje i wiele wiele innych... trzeba mieć to na uwadze ,czasem o jedno slowo za dużo i juz każdy wie o Tobie wszystko
Mniejmyślenia , więcej
pt., 2015-01-02 11:07 — StainedMniejmyślenia , więcej działania , więcej zagadywania , więcej dotyku i będzie więcej seksu
"Tak się nakręciłem na to,
pt., 2015-01-02 12:37 — Escard"Tak się nakręciłem na to, żeby ją domknąć że w końcu mnie to sparaliżowało i nie ogarnąłem nic"
skad ja to znam