Cześć wszystkim! Dziś nie będzie, tak jak ostatnio, zbędnego pierdolenia. Wszystkie podejścia są z środy. W ogóle miałem wątpliwości czy ten wpis dodawać, ale tak sobie myślę, cholera... Ta strona tyle mi dała, że fajnie byłoby się jakoś "odwdzięczyć", a gdyby kogoś to zmotywowało do działania, to byłoby mi bardzo miło. Tak poza tym, w przyszłości sobie z pewnością poczytam te blogi i spojrzę z perspektywy czasu, jak to wszystko wyglądało.
1 sytuacja.
JA: Poczekaj chwilkę. Spokojnie, nie jestem jakimś porywaczem, podrywaczem ani nic z tych rzeczy, ale muszę Ci powiedzieć, że wyglądasz tak zajebiście, że musiałem podejść i Cię poznać.
ONA: A dziękuję, miło mi. (z uśmiechem na twarzy)
JA: Jestem xxx, miło mi.
ONA: yyy, również mi miło, ale wiesz co, bardzo się spieszę.
JA: Spoko, ja też mam mało czasu. Powiedz mi yyy, co tutaj robisz?
ONA: (Coś tam mówi, już nie pamiętam dokładnie co) Naprawdę się spieszę. (zaczyna odchodzić)
JA: Poczekaj, nie rób mi tego, łamiesz mi serce w tym momencie, to boli! (oczywiście w żartach)
ONA: Ehe, wszystkim to mówisz? (już trochę dalej ode mnie, odwrócona w moją stronę, ciągle w pozytywnym nastroju - podobało mi się to)
JA: Wszystkich o to pytasz?
ONA: Tak.
JA: Miło było Cię poznać.
Generalnie jestem pewien, że mogłem coś ugrać, ale nie wpadłem na pomysł, żeby ją kawałek odprowadzić. Tak wiem - zamuł jak chuj.
2 sytuacja. Zaledwie chwilę później.
Wypaliłem direct w podobnym stylu. Czymś tam się różnił, bo mówię je na poczekaniu. Odpowiedziała też w podobnym stylu, parę minut gadki i chcę wziąć numer.
ONA: Nie mogę ci dać swojego numeru. Nie znamy się.
JA: Oj yyy, znamy się już 10 min, możemy konie kraść, możemy zrobić nawet napad na bank.
ONA: (oczywiście rozbawiło ją) Nie, naprawdę nie mogę.
JA: Dobra, to ja cię odprowadzę kawałek i zmienisz zdanie.
Jak widać, szybko przyswoiłem lekcję z poprzedniej sytuacji.
Idę z nią ulicą, gadam o pierdołach, tak jak lubię. Wiedziałem, że jestem w dobrym położeniu, bo śmieje się z moich żartów, nawet tych do dupy. Po jakimś czasie zadaję pytanie, którego często używam.
JA: A często tak do ciebie podchodzą na ulicy?
ONA: No czasem, ale zwykle ich spławiam.
JA: Tak? I co wtedy mówisz? "Mam chłopaka"?
ONA: Między innymi.
JA: I co, nabierają się? A to naiwni...
ONA: Dlaczego? A jeżeli bym ci teraz powiedziała, że mam chłopaka, to uwierzyłbyś?
JA: Nie.
ONA: Mam chłopaka.
JA: Spoko, ja mam kota.
Zaczyna się śmiać. Rozmawiamy dalej o jakichś głupotach i znowu mi wypala.
ONA: Ale ja naprawdę mam chłopaka.
JA: Tylko jednego? Taka dziewczyna jak Ty powinna mieć 3, albo 4.
Zaskoczyło ją to, widziałem po jej wielkich oczach. Tak sobie myślę, że ominąłbym to w inny sposób, mniej "kontrowersyjny", bo różnie to można odebrać, ale walić to - poszło.
Gadamy jeszcze przez chwilę.
ONA: Dobra, podaj mi numer.
JA: Nie, nie, nie. To tak nie działa. Ja ci podam swój numer, ty mi uciekniesz, nie puścisz strzałki i potem będziesz dzwoniła co godzinę, aż będę go musiał zmienić, albo co gorsza wyjechać z miasta. Ty mi podasz swój.
ONA: A jeżeli pokażę ci zdjęcie ze swoim chłopakiem, to uwierzysz?
JA: (myślę sobie - no kurwa, znowu) To powiem, że masz fajnego brata.
Zapisuję ją w telefonie, ona mnie i nagle pokazuje mi jakieś zdjęcie, jak dziewczyna całuje jakiegoś gościa w policzek. Zlałem to. Szczerze mówiąc, to nawet nie zwróciłem uwagi czy to ona. Pożegnaliśmy się i każde poszło w przeciwną stronę.
3 sytuacja.
Mój skrzydłowy zaczepia jakąś blondynkę, do której też chciałem podejść, ale pierwszy powiedział, że działa - myślę sobie spoko. Ja w tym czasie zauważyłem szatynkę, która wychodziła ze sklepu obok.
Wypalam direct - również w podobnym stylu. Była strasznie nieśmiała i zdziwiona całą sytuacją. Staram się ją rozgadać, ale po pewnym czasie odpuściłem - życzyłem miłego dnia i odszedłem. Zresztą, średnio mi się spodobała.
4 sytuacja.
Jakiś czas później. Dzwonię do innego skrzydłowego. W sumie, mogę powiedzieć, że ci wszyscy skrzydłowi stali się moimi kumplami, co jest swoją drogą niesamowite. Przystawiam telefon do ucha i w międzyczasie zauważam blondynkę z naprzeciwka. Mój skrzydłowy - kumpel, jest odwrócony do niej tyłem, ale byłem pewien, że gdy ją zobaczy to podbije. Oczywiście się nie myliłem. Wkurwiłem się trochę, bo gdyby nie telefon, to już bym z nią gadał.
Kumpel szybko od niej odszedł. Szliśmy za nią kawałek, bo kierowaliśmy się w tę samą stronę. Jak widziałem jej nogi, to aż mnie nosiło, żeby podbić, ale z drugiej strony myślałem sobie, że może to wyglądać dziwnie, jak zaraz po nim podejdę. Ale uwierzcie mi, te nogi miała tak zajebiste, że nie mogłem wytrzymać. Kumpel mnie przekonał, za co bardzo mu dziękuję.
Podbiłem, nie zdążyłem powiedzieć wszystkiego co chciałem i słyszę.
ONA: Jesteś kolegą zzz, którego niedawno poznałam.
JA: A zzz, tak, masz rację.
ONA: I to samo mi powiedział. (ogólnie była w bardzo dobrym nastroju, nie widać było w tych słowach krzty złośliwości, dlatego zachęciła mnie do rozmowy jeszcze bardziej)
JA: Widzisz jak dobrze się rozumiemy. (z uśmiechem)
ONA: Wiesz co, strasznie się spieszę.
JA: Spoko, ja też, ale idziemy w tym samym kierunku. Nie uważasz, że to musi być przeznaczenie? Wierzysz w przeznaczenie?
ONA: Raczej nie.
JA: W sumie, może i masz rację. Tak sobie teraz myślę, że w przeznaczenie muszą wierzyć goście, którzy mają 40 lat, grają w csa i liczą na to, że coś się zmieni.
ONA: (śmiech) Grałeś w csa?
JA: Kiedyś tak, teraz wolę wyjść i poznać ciekawe osoby.
Potem rozmawialiśmy otwarcie o podrywaniu. Podobała mi się, nie tylko z wyglądu, ale i z charakteru. Takich dziewczyn nie spotyka się wiele.
JA: No to co mam z tobą zrobić... Pozostaje mi życzyć miłego dnia.
ONA: Wzajemnie i powodzenia.
Mogłem spróbować wziąć numer, ale jakoś nie przyszło mi to na myśl. Po prostu żyłem ciekawą rozmową.
5 sytuacja.
Spotkaliśmy się z kumplem, do którego dzwoniłem. Rozmawiamy przez drogę i nagle widzę blondynkę idącą z naprzeciwka. Podchodzę standardowo - z directem. Rozmawiamy dosłownie chwilę. Nagle mi mówi, że chodzi do gimnazjum. Zamurowało mnie. Życzyłem miłego dnia i odszedłem. W sumie, mogło tak być, bo jakaś niekumata się wydawała.
6 sytuacja.
Tym razem sam. Kilka minut po pożegnaniu z kumplami - wingami (dziwnie to brzmi
). Włączam muzykę w telefonie, trochę zmęczony tym chodzeniem. Zrobiłem ostatnie podejście do ładnej szatynki, brunetki(?) Ciemno było, już nie pamiętam dokładnie. Leci direct. Też była nieśmiała i małomówna. Postanowiłem iść z nią kawałek i trochę rozgadać. Już nawet mi to wychodziło, bo się uśmiechała z moich, czasem chujowych, żartów. Ale w pewnym momencie powiedziała mi, że po przeciwnej stronie pasów czeka jej kolega. Mogłem podejść, poznać gościa i przy nim spróbować wziąć numer - w końcu to tylko kolega, ale odszedłem. W sumie teraz trochę żałuję, no ale to będzie kolejna lekcja.
Wracając do domu, zadzwoniłem jeszcze do blondynki, którą poznałem we wtorek. Tak zakończyło się moje środowe "DG".
Zakochałem się w directach, dosłownie, ale to w takich konkretnych directach. Gdy je wypowiadam, to czuję, że w tym momencie zaczyna się cała zabawa, gdy widzę jej uśmiech i lekkie zakłopotanie w sytuacji, nad którą to ja mam kontrolę.
Zainspirował mnie do nich Pan o imieniu Sasha z kanału Sasha Daygame. Zresztą nie tylko do nich, jego cały styl mnie inspiruje, bo pasuje do mojego charakteru. Generalnie to mam wrażenie, że w środę wszedłem na zupełnie inny poziom, dużo wyższy.
Jak ktoś przejrzy sobie mój temat na forum, to zauważy, że piszę tam o tym jak to "prawie naturalnie" się czuję po dosłownie paru podejściach. Chuja tam... Chyba za bardzo się wtedy ekscytowałem. Dopiero teraz to czuję. Chociaż muszę Wam powiedzieć, że lekkie opory jeszcze są i mam wrażenie, że już ze mną zostaną. Będę musiał wykorzystywać je w jakiś sposób na moją korzyść, o ile jest to możliwe.
Dziś czuję w sobie taką moc, że mam wrażenie, że jestem w stanie zrobić wszystko. Z drugiej strony, trochę mnie to przeraża. Przeraża mnie świadomość, że mogę się uzależnić. Niedawno się pojawił o tym wpis i mam wrażenie, że w pewien sposób do tego dążę. Dzisiaj czułem się jak na głodzie, dosłownie. Chciałem wyjść na miasto i coś podziałać, ale nie zrobiłem tego.
Gram dalej, zobaczymy jak to będzie.
Wesołych Świąt Panie i Panowie i udanej pasterki, bo już wielu na niej poległo 
PS. Jestem właśnie po filmie pt. "Eden Lake" z 2008 roku. Czuję taką wściekłość, że szok, a to musi oznaczać jedno - film był dobry. Rozjebałbym takich gówniarzy, dosłownie.
Odpowiedzi
Przełamujesz swój strach i to
pt., 2015-12-25 09:38 — pawkarPrzełamujesz swój strach i to widać. Duży szacunek za to że się przełamujesz i zwiększasz swoją pewność siebie z dnia na dzień.
Niestety wydaje mi się, że może trafisz 1 na 20 dziewczyn która dała Ci numer i się z tobą umówi. Nawet czytając twoje dialogi odnoszę wrażenie, że kobiety są po prostu negatywnie nastawione do czegoś takiego. Jest to zaczepianie obcych ludzi niczym jakiś ankieter. Randek moim zdaniem z tego mieć nie będziesz, bo samo nawet posiadanie numer tel. nic nie znaczy. Oczywiście nie twierdzę, że tak nikogo nie poznasz. Moim zdaniem są lepsze sposoby, wychodzenia w miejsca gdzie coś się dzieje, np. jakieś pokazy, kursy, wolontariaty itp. Tam jest zazwyczaj więcej dziewczyn jak facetów i twoje szanse rosną. Takim pochodzeniem na ulicy z pewnością budujesz swoją pewność siebie i myślę że i mi by się przydało. Szacunek za pracę.
Ale nawet jeśli jedna na
pon., 2015-12-28 22:38 — E3Ale nawet jeśli jedna na dwadzieścia dziewczyn poda mu swój numer telefonu to co z tego? A może ta jedna na dwudzieścia dziewczyn zostanie jego żoną?
Dzięki za miłe słowa! Jeżeli
pt., 2015-12-25 12:15 — Mlody944Dzięki za miłe słowa!
Jeżeli natomiast chodzi o 2 część, to się nie zgadzam. Być może tak to teraz wygląda, że są negatywnie nastawione, ale w rzeczywistości jest zupełnie inaczej. Takie rzeczy się po prostu czuje.
Druga sprawa, część kobiet lubi gdy faceci podchodzą na ulicy, wręcz tego chcą, bo takie coś podbudowuje im ego i poprawia humor. Spójrz chociażby na takie strony jak spotted. Dziewczyny hejtuja tam często gości, którzy nie mieli jaj, żeby podejść i wypisują teraz jakieś niestworzone rzeczy. Spójrz na niektóre filmy na yt, gdzie kobiety mówią, że faceci to pizdy, bo boją się do nich podbić na ulicy.
Część z nich znowu jest strasznie nieśmiała i nieoswojona z takimi sytuacjami i być może w tym przypadku Twoja teoria po części się sprawdzi, co nie oznacza, że nic nie możesz ugrać. Pierwszy, lepszy przykład: gość z tej strony o nicku Sedakszyn. Podejście do nieśmiałej panny. Kilka minut później lądują w knajpie na piwie. Tak btw. to pozdrawiam go, bo też mi się podoba jak to robi.
Sam fakt, że kobieta odbierze od Ciebie telefon jest oznaką zainteresowania. Gdyby nie była, to by miała Cię w dupie i po prostu tego nie zrobiła, co też się czasem zdarzało.
Pozdrawiam i zmykam na świateczny obiad
Miło że chciałeś się
sob., 2015-12-26 16:58 — KonstantyMiło że chciałeś się podzielić! Powodzenia w następnych akcjach.
Dzięki! Następne akcje z
sob., 2015-12-26 17:10 — Mlody944Dzięki!
Następne akcje z pewnością będą, natomiast na pewno nie wszystkie z nich umieszczę na blogu. Pozytywny feedback jest czymś, czego też mi trzeba.