
Witam ponownie zacni podrywaje
Czas na drugą część, jestem sam ciekaw czy nie ostatnią z opowieści dotyczącej dziewczyny z badoo, zamkniętej samotniczki-introwertyczki.
Ci którzy czytali pierwszą część bloga, idealnie się wpasują w kolejny akapit, nawiązujący do pierwszej odsłony mojej historii. A dla tych którzy nie czytali... krótko i zwięźle: poznana dziewczyna na badoo, śliczna drobna blondynka, zamknięta w sobie introwertyczka (z nimi zawsze jest coś nie tak, ale o tym później), 2 pierwsze randki bardzo fajnie, miły sms po drugiej, wyrażający duże zainteresowanie...
Dzwoniłem do niej w ubiegły czwartek, dwa telefony nie odebrane. Przychodzi sms "wybacz, nie mogłam odebrać", odpowiedź "spoko". Dzwoni księżniczka na drugi dzień i w zasadzie... nie mówi nic ciekawego, ja nawijam, ona krótko mówi, że się nie wyspała i miała gościa, koleżankę która nocowała 3 dni i łaziła z nią po mieście. Umówiliśmy się na poniedziałek. W niedzielę sms od niej, "masz ochotę pójść ze mną za 3 godziny na pokaz filmów?", odmówiłem po krótkiej wymianie wiadomości, byłem po prostu zajęty, już miałem zaplanowany czas i nie widziałem potrzeby aby zmieniać dla niej swoje plany. Przyszedł poniedziałek. Randka miała się odbyć wieczorem, bilard. Dzwoni godzinę wcześniej, że źle się czuję i nie chce wychodzić, może bym wpadł do niej na film, zgodziłem się. Kwadrans później przychodzi wiadomość, że czuję się na tyle kiepsko, że może lepiej przełożyć na środę.
Przyszła środa, popełniłem duży błąd, a więc czytajcie... Odezwałem się pierwszy, żartobliwie, czy zaraza jej nie dosięgła
i czy da radę. Napisała, że już ok i oczywiście da radę. Hmmm pomyślałem, tylko co, czy ten film u niej czy bilard. Napisałem "no to bilard
chociaż coś wspominałaś o filmie". Wielki błąd, dałem jej wybór co będziemy robić, czułem to później przez skórę, że oddałem jej możliwość decydowania o naszym spotkaniu. Po paru godzinach odpowiedź "bilard, film następnym razem".
Doszło do zaplanowanego spotkania, bilard w klubie świetnie poszedł. Jestem dobrym graczem, ona grała pierwszy raz (polecam bilard na pierwsze randki, znakomita okazja do przejścia na bliższy kontakt, dotykanie dłoni przy nauce itd.), uczyłem ją, trochę jak nauczyciel czasami i wiem że przesadzałem. No cóż widziałem, że czerpała wielką radość z tego, przebiegło świetnie. Odprowadzam ją do domu, pytanie z jej strony, czy może nie wpadnę na herbatkę. Zgodziłem się. Zaparzyła herbatkę, siedzimy na kanapie, obejmuję ją, bawię się lekko włosami. Gadka szmatka, w końcu zaczepnie jej pytam "a jaki Ty masz ten kolor oczu w końcu?!" głębokie spojrzenie, laska się peszy. Ucieka włączyć muzykę i hyc na fotel po drugiej stronie pokoju. A pro po mieszkania, zrobiło na mnie wielkie wrażenie... in minus... obskurna kawalerka, tragicznie urządzona samotnia... Dziewczyna sama mi się zwierza, że nie wyobraża sobie mieszkać z kimś obcym, jest samotniczką, jest jej tu dobrze. Miała szukać pracy... ale mówi mi "w sumie mi się nie chce, bo tak się przyzwyczaiłam i w sumie mi tak dobrze". Szczerze? Chciałem wyjść szybko, ale myślę, rozbudowana osobowość, śliczne dziewcze i w sumie coś w niej jest co mnie pociąga. Przysiadłem się bliżej, rozmawiamy, 90 % wkładu w rozmowę to ja, i ni chuja nie dało się tego zmienić. Mówię w końcu jakieś moje plany... Chcę wyjechać na 2 dni w dziką podróż do Pragi, nic jej nie sugerując, ona wyskakuje "Jadę z tobą!!!", zgodziłem się, nie spodziewając się tego.
Po krótkiej gadce, przesiadamy się na łóżko, załącza mi swoje ulubione teledyski/muzykę, ah mój Boże, psychodeliczna muzyka z jeszcze bardziej ryjącymi beret teledyskami. Oglądam to, ona zadowolona, myślę no niezły odludek i zakręcona laska. Leżymy obok siebie w pewnym momencie... moment idealny. Bach całuje... i szok, ja chcę delikatnie w usta, a ona wciska mi jęzor do samego gardła, będąc lekko w szoku
krótki niezły pocałunek, przerywam i jakby nigdy nic, oglądamy razem. Później znów próbuję lizanka, wg mnie w miarę ok, chociaż mocno ostro i nagle bach coś nie tak, tekst z jej strony "ja się przynajmniej umiem całować..." , ja do niej "zarzucasz mi że ja nie?!", nie mówi nic, ale widzę, że nie poszło dobrze. Próbuję znowu, jest opór, jeszcze raz i w końcu mówię "dawaj dalej", odpowiedź "teraz czuję się nie komfortowo".
Chwila oddechu, 5 minut oglądania, próbuje znowu, inną strategią, lekko w szyję, całuski w policzek, za uszkiemi itd. w końcu w usta, chciałem delikatnie, a ta znowu swoje. Tym razem poszło mi dużo lepiej, weszło też macanko, ale przerwała gdy już wsadziłem rękę pod stanik. Odpuściłem, oglądamy dalej jakby nigdy nic... robi się późno, mam na 7 rano do pracy, mówię "czas na mnie wychodzę", nie zatrzymywała mnie.
Nałożyłem buty, całujemy się namiętnie i krótko, nakładam kurtkę, chcę ponownie... a ona "już było na pożegnianie... nie nie chce!", "chodź chcę Ci dać tylko w policzek
no chodź", uśmiech od niej ale ona "nie nie trzeba, lepiej już idź sobie!", krótkie dobranoc i poszedłem.
Hmmm przemyślenia, czułem się źle jak wyszedłem, jak jakaś szmata, nie potrafię się całować... nie były to moje pierwsze pocałunki w życiu. Ale to fakt nie jest doświadczony zbyt mocno, a ona widać oczekiwała czegoś innego... Może liczyła na pukanko? Najpewniej, ale ja jak ta niemota nie potrafiłem jej nakręcić i do tego doprowadzić... Lekkie załamanie z mojej strony, dzisiaj jest już lepiej. Zastanawiam się czy to nie koniec znajomości... laska widzi, że nie jestem mocno doświadczony, jakby lekko mnie odrzuciła? Zadzwonić? Ale kiedy? Postanowiłem po dwóch dniach... ciekawe czy odbierze... Czułem, że zjebałem, ale nie chcę jej tylko zaliczyć, chcę jej dać szansę, bo to mimo wszystkich wad i zamkniętej osobowości, bardzo ciekawa dziewczyna i naprawdę inteligentna... Pociąga mnie w niej... nie uroda, ale właśnie ta inteligencja...
Jak sądzicie drodzy podrywaje? Początkujący adept zjebał po całości, czy może wręcz przeciwnie, zrobił mały kroczek ku celowi? Jak się zachować teraz? 
Odpowiedzi
Ile ona ma lat i który to jej
czw., 2015-12-10 19:33 — txicoIle ona ma lat i który to jej związek?
Związkiem to tego jeszcze
czw., 2015-12-10 21:27 — pawkarZwiązkiem to tego jeszcze nazwać nie można. Raczej raczkująca relacja, ale jak widzisz chce gdzieś tam ze mną pojechać itd. więc jakoś tam z lekką powagą mnie traktuje, po za tym z rozmowy widzę, że uważnie mnie słucha i każde moje słowo pamięta, bardziej niż ja sam co do niej mówię.
Jest problem, bo sama nie wiele mówi, idzie się przyzwyczaić, chociaż już te razem trochę czasu spędzone, coś tam o niej wiem, jakiś jej obraz mam.
Ma 26 lat i nie mam pojęcia który związek, bym obstawiał że miała około 3-4 chłopaków, na 100 % wiem że z jednym była 3 lata i z innym 2 lata, wspominała o tym, nie dopytuję się. Szczerze mnie to nie interesuje, ani jej przeszłość, ani jej związki. Oczywiste dla mnie, że góruje doświadczeniem nade mną
Nie przejmuję się tym.
Nie wiem czy tylko ja tak mam
czw., 2015-12-10 20:07 — RudzikNie wiem czy tylko ja tak mam ale jeżeli mi dziewczyna powiedziała by taki tekst ze nie potrafię się całować czy coś w tym stylu nawet jak bym nie potrafił to albo bym to olał splywało by to po mnie jak woda po kaczce lub z mojej strony był by śmiech i pewnie jakiś ośmieszajacy tekst w stronę jej oczywiście nie mówię tu o obraźaniu.
Jest tyle innych więc po co akceptować wady tej.Ale rób jak uważasz to jest twoje życie i nikt za ciebie go nie przeżyje ☺
Oj czytając to co napisałem,
czw., 2015-12-10 21:23 — pawkarOj czytając to co napisałem, też odniosłem wrażenie jakby to zaszło tak na poważnie
i wielki uśmiech, także nie było z tego jakiejś wielkiej tragedii, najgorzej jedynie na koniec, poczułem się lekko jak nie proszony gość.
Się zaśmiałem i powiedziałem z takim lekceważeniem "że co?! ja nie umiem całować?!"
Co do ostatniego twojego zdania, masz 100 % racji, nie traktuję jej ani jako priorytetu, ani jako "tej jedynej" czy coś w tym stylu. Jest to ciekawa dziewczyna i chciałbym to jeszcze pociągnąć, a czy się da? Nie mam pojęcia.