Początkowo chciałem napisać ten post na forum. Postanowiłem jednak umieścić go tutaj, bo jest dość długi, a osoby które miały podobne sytuacje lub rady jak ich uniknąć, mogą pisać w komentarzach...
Pannę poznałem przez wspólnych znajomych w pubie. Na pierwszym spotkaniu wydawała się dość nieśmiała. Rozmawialiśmy trochę, ale alkohol zrobił swoje, podczas rozmowy zacząłem eskalować kino – nie protestowała. Niestety musiałem się zbierać (miałem transport), zresztą towarzystwo też powoli się wykruszało. Na drugim i kolejnym spotkaniu (ta sama paczka) praktycznie z nią nie rozmawiałem. Na następne też przyszła i wtedy to, uważając brak protestu na dotyk po kolanie na pierwszym spotkaniu za oznakę zainteresowania moją osobą, postanowiłem pójść dalej...
Nigdy nie byłem duszą towarzystwa i myślałem, że bycie w centrum uwagi nie jest moją mocną stroną. Jednak w tej ekipie (4 facetów i 6+ dziewczyn, większość zajętych) ja wraz z kumplem brylowaliśmy... no, może byłem drugi po nim
(z pozostałej dwójki jeden próbował zwracać na siebie uwagę niczym Cezary Pazura przy Peji u Wojewódzkiego w 2006, drugi nawet nie próbował). Rozmawiałem chyba z każdym... olewając jedną osobę, właśnie ją. Ona zresztą trzymała się trochę na uboczu. Wracając z toalety przysiadłem się do niej i zacząłem gadkę. Delikatnie jej cisnę, że dusza towarzystwa, żeby dała innym dojść do głosu itp. Może to przez brak alkoholu (była na lekach), ale na szczęście powoli zaczęła się rozkręcać. Brak IOI z jej strony, a ja niestety nigdy nie potrafię wyczuć czy panna jest szczerze zainteresowana, czy rozmawia ze mną czysto kurtuazyjnie, dopóki nie usłyszę wprost, że miło nam się gada. Podczas wymiany zabawnymi historiami z naszych żyć, eskaluję neutralne kino. Okazało się, że lubimy ten sam rodzaj alkoholu, więc umawiamy się na piątek na drinka. Nie biorę numeru – od czego jest facebook...
Gdy ekipa się rozchodziła, pożegnaliśmy się neutralnie bez buziaków, gdyż nie chciało mi się: całować pozostałych dziewczyn, wyróżniać jej spośród nich, ani siebie spośród reszty facetów.
Piątek rano... krótkie potwierdzenie na fb, czy pamięta że jesteśmy umówieni, ustalenie miejsca i godziny. Niestety nie mogę zabrać jej do siebie, więc idę z planem dalszego wproszenia się do niej na chatę, i bez planu B. Spotkanie w ustalonym pubie, będąc 5 minut przed czasem zająłem jedyny wolny stolik (kanapy byłyby lepsze, ale wszędzie rezerwacje...) i zamawiam piwko. Ona przychodzi dwie minuty spóźniona, za co przeprasza. Bierze sobie drinka, wcześniej pytając co polecam. Rozmowa klei się niesamowicie, mamy masę wspólnych tematów, w wielu kwestiach zgadzamy się ze sobą, choć są też różnice. Panna jest 3 lata młodsza ode mnie. Okazuje się bardzo inteligentna (umysł ścisły) i jednocześnie wygadana – jest zupełnie inna sam na sam niż wcześniej w towarzystwie (niedawna cicha woda odpłynęła, teraz jest potok słów). Pije powoli bo jak mówi boi się upić, a ja obiecuję, że w razie czego ewentualnie odprowadzę do domu, jeśli kupi mi drinka 
W pubie zaczyna robić się głośno na tyle, że utrudnia to rozmowę, i postanawiamy się ewakuować. Zresztą przy stoliku z krzesłami vis-a-vis zbyt dużo nie zdziałam
Proponuję, że możemy kupić flaszkę i gdzieś pójść. Ona: „Ale dokąd, bo u mnie odpada”. Nie wnikając w szczegóły mówię, że u mnie niestety też. Zatem mój plan spłonął na panewce. Nie zauważam czerwonej kontrolki ostrzegawczej, choć korci mnie by spytać „nie posprzątałaś pokoju czy co”. W tym momencie bardziej siedziało mi w głowie, że w tym odcinku nie porucham. Naprędce powstaje szkic planu B, aby ruszyć w miasto do klubu. Najbliższy tramwaj za 20 minut, więc idziemy z buta. Po drodze znowu eskaluję dotyk, ale bardziej partnerski niż neutralny (ona nie zna trasy jaką wybrałem, więc chwytam za talię przy zmianie kierunku, itp). W końcu daje się chwycić za dłoń – czuję jednak, że na KC jest zbyt mało napięcia, ale do klubu wchodzimy trzymając się za ręce. Kupuję po drinku, ona proponuje że postawi następnego.
Sączymy powoli, non stop rozmawiając, a mamy o czym. Kolejne kino z mojej strony (ramię, talia, kolano, udo) i brak oporów z jej, ale brak też typowych oznak zainteresowania. Z obu stron zaczynają pojawiać się dwuznaczne teksty. Trochę boję się, że zostałem zfriendzonowany, ale z drugiej strony nie zabrała mojej ręki. Na szczęście po skończeniu drinków ona proponuje parkiet. Muszę przyznać, że tańczy niesamowicie, a w tańcu kino wchodzi naturalnie. Pojawia się też pierwsza IOI w postaci ocierania się tyłkiem o moje krocze... i tu historia nabiera tempa.
Wracamy do baru po następną kolejkę. Dwuznaczne teksty powoli przestają już być dwuznaczne. Podejrzane jednak, że panna wciąż nie daje się pocałować... Wracamy na parkiet. Dziewczyna szczuje tańcem coraz bardziej, czuję jej tyłek na swoim sztywniaku, a usta co chwilę wędrują w pobliże moich, by po sekundzie się cofnąć. Przy moich próbach ona odchyla głowę. Mam wrażenie, że cały klub ze mną na czele zastanawia się, dlaczego jeszcze się nie przelizaliśmy. W końcu mój refleks zdaje egzamin i udaje mi się... cmoknąć ją w zamknięte usta. Wow.
Zbity niepowodzeniem ogłaszam powrót na kanapę pod pretekstem, że przeszkadza mi najebane towarzystwo na parkiecie, które depcze mi buty. Postanawiam porozmawiać szczerze, o co jej chodzi że tak szczuje. „Nie rozumiem, ja tak zawsze tańczę, w ten sposób wyrażam samą siebie”. Jasne... jeżdżąc tyłkiem po kutasach facetów w klubie? „Nie, no nie każdemu, z tobą mi się fajnie rozmawia” itd (słaaabe). Ale pocałować się nie dałaś... „Przecież mnie pocałowałeś”. Ja na to: „Nie, to nie był pocałunek. TO jest pocałunek...”
Całowała namiętnie, ale trochę płytko. Ogólnie całkiem nieźle, choć tańczy dużo lepiej niż całuje. Rozmowa schodzi typowo na tematy seksu („Jesteś uległa czy dominująca” itd), z przerwami na lizanie, tym razem oporów brak. Albo alk zrobił swoje, albo nasza relacja weszła na wyższy poziom, bo dziewczynie puściły hamulce i przy okazji zaczęła zwierzać mi się ze spraw, o których każdemu się nie mówi. Pojawiło się też wyraźne słowne IOI („Dlaczego brakuje facetów takich jak ty” itp) oraz sugestie „co by było, gdyby tylko...”. Zapewniłem pannę pewnym siebie głosem, że dziś się nie prześpimy. Na jej pytające spojrzenie odpowiedziałem, że dlatego, że miałbym wyrzuty sumienia wykorzystując pijaną dziewczynę. Ona na to, że jest jeszcze świadoma, nie aż tak pijana itp. Odpowiadam (znając jej i swoją logistykę), że i tak nic z tego.
Po rozchodnej tequili wychodzimy z klubu. Zgodnie z obietnicą, odprowadzam ją do domu, całą trasę za rękę. Jest zimno jak diabli, obojgu nam chce się spać i rozmowa już nie klei się tak jak w klubie, choć tragedii nie ma. Jest czwarta, po drodze mijamy ze dwóch niedobitków wracających z klubów. Pod koniec trasy pada pytanie, czy daleko mieszkam, abym nie zmarzł po drodze. Owszem, daleko, ale niech się nie martwi, wezmę taxi. Nagle dziewczę mówi: „Tu mieszkam, przejdźmy na drugą stronę... o... chyba ktoś na mnie czeka”. WTF?!
Podbija do nas zakapturzony koleś w kurtce i zaczyna jechać po dziewczynie, że nie zadzwoniła, ani nie odbiera, po co nosi ten telefon itd. Ona „Przestań się drzeć... może nie miałam ochoty odebrać”. W pierwszej chwili chciałem zareagować, ale stałem tylko z rozdziawioną japą obserwując scenkę rodzajową, dopóki gość nie powiedział „Panu już podziękuję”. Mistrz ciętej riposty odpowiedziałby „cała przyjemność po mojej stronie”, ja byłem tak zdezorientowany, że powiedziałem tylko cześć. Wróciłem taksówką.
EPILOG
Budzę się rano i patrzę na telefon – cztery nieodebrane z nocy, numer nieznany. Oddzwaniam – nie odbiera. Skąd ona ma mój numer... i po co dzwoniła?
Godzinę później dostaję wiadomość na fejsie z przeprosinami za zajście pod jej blokiem. Zapytałem co to miało znaczyć, w końcu mówiła że jest wolna (przed imprezą i jeszcze w trakcie kilkakrotnie dawała do zrozumienia, że jest sama). Po jakimś czasie dostaję SMS z numeru, który wcześniej dzwonił, o treści mniej więcej „odczep się od mojej narzeczonej”. Odpisuję, że to chyba pomyłka. Kolejny SMS: „żadna pomyłka koleś, to co robiliście w klubie to było przegięcie, nie życzę sobie żebyś się pojawiał na spotkaniach waszej ekipy w jej obecności, masz szczęście że ci twarzy nie obiłem”. Wkurwiony wybieram jego numer – kozak nie odebrał... Odpisałem, że po pierwsze to niech kieruje pretensje do swojej panny, bo mówiła że jest wolna. Po drugie, wybierać towarzystwo to on może jej a nie mi, a co do obicia twarzy to chętnie dam mu szansę.
WNIOSKI
Kłamliwa suka miała narzeczonego, ale znudził jej się i zachciało się skoku w bok. Zataiła więc ten fakt, nie wiem na co licząc (może na to, że zabiorę ją do siebie). W klubie dawała sprzeczne sygnały – pozwalała sobie i mi na wiele, ale sumienie blokowało ją przez pocałunkiem. Podczas rozmowy poruszaliśmy temat zdrady i powiedziała, że ona by nigdy, bo ceni sobie szczerość itp. Zignorowałem kilka ostrzegawczych lampek, które zapaliły się po drodze (brak wolnej chaty, opory przed całowaniem). Na szczęście jej facet to nie jakiś koks i nie groził mi kolegami z osiedla, bo mogło to się skończyć dla mnie gorzej. Niestety nie mam pomysłu jak się ustrzec takich sytuacji na przyszłość...
Odpowiedzi
Wnioski na przyszłość:
ndz., 2015-11-29 12:22 — CfaniakWnioski na przyszłość: ogarnąć swoją chate, coby nie było problem z zabraniem panny do siebie, zawiedzony rycerzyku
To nie takie proste A
ndz., 2015-11-29 20:28 — txicoTo nie takie proste
A zawiedziony bynajmniej nie jestem.
Ten "narzeczony" to też
ndz., 2015-11-29 12:40 — MichałTen "narzeczony" to też niezły agent. Po takiej akcji powinien ją spuścić w kiblu 10 razy, a on do Ciebie, żebyś się odczepił od jego narzeczonej
No dokładnie, a potem się
ndz., 2015-11-29 12:50 — ThunderNo dokładnie, a potem się dziwić, że skoczyła w bok
Gdybym był na jego miejscu,
ndz., 2015-11-29 20:56 — txicoGdybym był na jego miejscu, panna od rana szukałaby nowego mieszkania.
Jego pretensje do mnie są całkowicie nieracjonalne. Po pierwsze, nie wiedziałem nawet że ona kogoś ma. Po drugie, nawet gdybym o tym wiedział, to i tak nie miałbym wyrzutów sumienia, to jej wybór z kim sypia.
Gość powinien kopnąć ją w dupę, a mi podziękować. Za uwolnienie go od laski, która wali go po rogach. Jeśli nie ze mną, to zrobiłaby to z innym - i zapewne nieraz już zrobiła...
Raport fajny choć nie
ndz., 2015-11-29 13:19 — RudzikRaport fajny choć nie zaskakujący ale za to długi. Przynajmniej można się trochę pośmiać nie wiem czy tylko mi jest szkoda tego typa?
Zawsze jest troche szkoda
ndz., 2015-11-29 14:14 — ThunderZawsze jest troche szkoda typa, którego sie jebie po rogach
@Rudzik dzięki. Krócej chyba
ndz., 2015-11-29 20:40 — txico@Rudzik dzięki. Krócej chyba nie umiałbym tego opisać, ale przy następnym raporcie nad tym popracuję.
Nie tylko Tobie go szkoda, mi też. Gość grożąc mi pokazał jaki jest słaby i nie ma kontroli nad swoją kobietą.
Nie pamiętam kto (chyba Kominek) napisał kiedyś, że nie ma czegoś takiego jak odbicie partnera/ki. To ona wybrała, z własnej nieprzymuszonej woli, on powinien się zastanowić dlaczego...
hahahah
ndz., 2015-11-29 15:13 — Heartlessromantichahahah
Trzeba było jej wysłać Medal
ndz., 2015-11-29 19:27 — DominikkowTrzeba było jej wysłać Medal Chujowej Laski.
Wzionźć nożyczki i wyciąć medal uprzednio kredkując na żółtowo
S tymi orto to taki wypockowy
wt., 2015-12-01 15:43 — DominikkowS tymi orto to taki wypockowy żard.
Ubaw po boki. Zrywamy pachy.
wt., 2015-12-01 23:20 — txicoUbaw po boki. Zrywamy pachy.
Zła kobieta była i
pon., 2015-11-30 10:03 — NinetyFourthZła kobieta była i beznadziejny jej facet
Lecisz dalej.
hmm... Ja się zastanawiam
czw., 2015-12-03 22:45 — BarThmm... Ja się zastanawiam dlaczego wy macie coś do tej laski? Jak była fajna, szło porozmawiać z nią normalnie, umie tańczyć... Czemu uważacie, że jest taka zła? Jak koleś był zjebany to nie dziwcie się, że go odważyła się zdradzić. Tak robią kobiety. Przeważnie, bo nie mogę za wszystkich odpowiadać, nie zdradzają tak sobie tylko jak mają powód do tego i napatoczy się okazja. Ty byłeś dobrą okazją, byłeś fajny, atrakcyjny i zdecydowała się z Tobą, a tamtego to mogła pierdolnąć w każdej chwili tylko może nie chciała, bo bała się samotności czy przywiązała się zbytnio. To, że wahała się pocałunku to jednak świadczy o tym, że trochę się zastanawiała czy zdradzić czy nie. Chciała być w porządku wobec niego jakąś tam chwilę. Kobiety inaczej przeżywają zdradę itd. Dla faceta to może być przelizanie się, a dla kobiety zdrada zaczyna się już przy pierwszych emocjach, kiedy Ty odbiegasz już myślami co byś robił z tamtą mimo, że jeszcze do niczego nie doszło. Ty, moim zdaniem, potem jednak okazałeś się lepszy (i pewnie przemyślała to, że skoro jest z kretynem, a tu siedzi z fajnym facetem to w zasadzie tamtego już prawie nie ma!), a do tego alkohol i w końcu zdecydowała się jednak całować i pójść z Tobą itp. Nie wiem jak to wyglądało, ale postaw się może na jej miejscu trochę. Fakt, że okłamała - to chujowe, ale to też jakoś rozumiem, bo nie chciała zapeszyć może waszej znajomości. Bała się, że po prostu weźmiesz i wyjdziesz w chuj. Myślę, że gdyby nie ta akcja pod blokiem to kręcilibyście dalej ze Sobą, a tamtego by jebła w piździet. Niby narzeczony, ale to jeszcze nic nie oznacza skoro sobie tak pozwalają na takie zagrania. Chyba jednak nie do końca między nimi wszystko jest ok.
Nie wiem czy dobrze to
pt., 2015-12-04 18:32 — txicoNie wiem czy dobrze to ująłem... ale ja nie mam nic do tego, że zdradza swojego faceta. To problem między nimi. Nie wiem też czy to jej prawdziwy narzeczony, czy tylko się za niego uważa
Czy koleś był zjebany? Nie znam go aby to oceniać. Być może jest ciekawym i wartościowym człowiekiem. Może jej się tylko znudził. Może to nic poważnego. Może po prostu między nimi się nie układa... nie wiem, nie oceniam.
W jej zachowaniu nie spodobało mi się, że:
- zataiła przede mną, że ma faceta, lub raczej skłamała, że jest sama (gdybym wiedział, wolałbym oszczędzić nam obojgu przypału, a jemu rozterek i nie odprowadzałbym jej pod sam blok... i wszyscy żyliby długo i szczęśliwie)
- wyśpiewała mu wszystko: kim jestem, skąd się znamy, co robiliśmy w klubie itd, ze szczegółami. Pewnie ją przycisnął i dlatego dała mu namiar na mnie. Teraz gość wie o mnie więcej niż ja o nim.
Co do reszty, to się zgadzam - pewnie inaczej by się to potoczyło gdyby nie akcja pod blokiem. Chociaż trudno powiedzieć, czy dziewczę chciało przygody, czy też liczyło na coś więcej...