
Pierwotnie miała to być krótka notatka dla samego siebie, którą miałem tu umieścić - jednak po półtorej godziny okazało się, że cały tekst zajmuje 8 stron A4, więc wrzucam tylko fragment dotyczący mojej przygody plażowej. Nie jest to raport, tylko po prostu spisuje to, co przeżyłem aby te uczucia mnie motywowały do późniejszego działania. Oczywiście wszelkie sugestie co do moich zachowań, oraz wyjaśnienie tego, co tu się stało mile widziane w komentarzach. Wybaczcie dziwny styl pisania, raz do siebie, raz do was, ale zmieniałem koncepcję 30 razy i stąd taki bałagan... Pierwotnie tak jak piszę, miał to być tekst ode mnie, do mnie.
Wiesz co się stało? Powiem Ci na wypadek, gdybyś zaraz o tym zapomniał. Przeżyłeś pierdolone katharsis.
DZIEŃ I
Wyjechałeś, plaża, morze, imprezy. Co zrobiłeś ? Najebałeś się i złapałeś zamułę i to nie byle jaką. To była TA zamuła. To musiała być ta, po której narodzisz się na nowo. Na filmach wygląda to bardzo fajnie, bohater ma doła, nagle wstaje i wyrusza na podbój świata. Tutaj nie jest tak kolorowo, nie stanie się to od razu, nie w pięć minut, nie w miesiąc, ale w pół roku może Ci się już to uda i zaczniesz widzieć efekty, najważniejsze jest to, abyś pamiętał CO CZUŁEŚ tego wieczora.
Przypomnę Ci ten obrazek.
Jesteś ze znajomymi nad morzem, idziecie na imprezę na plaży. Jest noc, jest ciemno wy wypiliście dwie butelki whisky oglądając zachód słońca. Piękny widok, prawda? Napawałeś się słońcem znikającym za horyzontem. Sielanka.
Co się działo parę godzin później? Miałeś największego doła od miesięcy, nawet nie wiesz skąd się to wzięło. Po prostu przyszło. Pierdolona refleksja. Wszyscy bawią się na całego w klubie, latają po parkiecie, przytulają się, całują. Co chwile jakaś świeża para zmierza w głąb ciemności w wiadomym celu. Chciałbyś, co ?
Leżałeś na plaży, patrzyłeś się w niebo, obserwowałeś gwiazdy. Miałeś ochotę płakać, ale nie potrafiłeś. Przeklinałeś na głos wpatrując się w otchłań przed Tobą. Mówiłeś do zmarłych bliskich, przepraszałeś, prosiłeś. Mówiłeś do siebie, wkurwiałeś się na siebie. To dobrze, wkurwienie motywuje. Zacząłeś iść przed siebie, nagle zauważyłeś, że nie do końca wiesz gdzie jesteś... Droga powrotna jest prosta, musisz iść wzdłuż linii brzegu, tylko ze w drugą stronę. Jest ciemno jak w dupie, z jednej strony ciemne morze, z drugiej strony ciemny las a te gwiazdy chujowo oświetlają, bo nic nie widzisz, nawet własnych butów. Nie widzisz nawet klubu, który świecił się jeszcze przed chwilą jak pierdolona choinka a muzyka nie dawała Ci myśleć w spokoju. Teraz widzisz gdzieś oddaloną o chujgowie ile małą lampeczkę, która tak naprawdę jest namiotem, w którym trwa impreza. Czas wracać, czas wziąć od chłopaków klucze i pójść spać, albo iść się utopić - wybieraj.
DZIEŃ II
Delikatny kac, wspomnienie doła, ale ogar i na plażę. Spoko, dzień jak co dzień. Śniadanie, plaża, obiad, pokój, wódka, kolacja, wódka, plaża. Trochę za dużo tej wódki, no ale ok nie jesteś aż tak bardzo schlany, wszystko pamiętasz, pieprzysz już głupoty ale masz dobry humor. Podejrzanie dobry.
Idziesz na parkiet, tańczysz w sumie trochę od niechcenia, ale muzyka fajna to i masz trochę powera. Co się dzieje? Co to za dziewczyny, dlaczego one do was podchodzą? A, juz wiem. To kelnerki, ktorym dzisiaj mowiliscie, ze bedziecie w nocy na imprezie plazowej. Zaczynają z wami tańczyć, zaczynasz ją dotykać, bawić się z nią. Trochę to trwa, już nawet nie wiesz ile, ale tańczycie w grupie. Ktoś zaproponował wyjście na zewnątrz, bo strasznie tu gorąco. 3 minuty później rozbierasz się do samych gaci - nie robisz tego sam. Okazuje się, że jest z Tobą kumpel i dwie dziewczyny z parkietu, zostają w samej bieliźnie i wskakujecie do morza. Ciemno jak w dupie, nie widzisz własnych dłoni, ale co tam. Raz się żyje. Znikasz z jedną z dziewczyn w tej nicości, trochę się dotykacie, ale głownie rozmawiacie. Tematów jest wiele - jak to, kurwa możliwe? Przecież jeszcze godzinę temu nie potrafiłeś zainteresować swoją osobą żadnej dziewczyny, a już z pewnością nie tak piekielnie inteligentnej, wykształconej i oczytanej jak ta, z którą właśnie pływasz. Zaczynają was wołać znajomi, jej koleżanka i Twój kolega. Chyba myślą, że się utopiliście. Ale ok, dajesz im znać, że żyjesz i kontynuujesz rozmowę. Nawet ją pocałowałeś, ale to była sekunda, po której ona odsunęła twarz. Za mało kina, no ale o tym myślisz dopiero następnego dnia. Po wyjściu z wody - na parkiet. Dziewczyna, z którą pływałeś tańczy w rękach jakiegoś przypadkowego typa.
Zaczynasz myśleć - TO SIĘ DZIEJE. Zaczynają Ci przelatywać przez głowę wszystkie słowa przeczytane na podrywaju. Co robisz? Bierzesz jej koleżankę i zaczynasz się z nią bawić, nie jest jakoś strasznie atrakcyjna, ale czujesz wzrok swojego targetu na sobie, sam też na nią zerkasz. Coraz odważniej tańczysz z tą koleżanką (ale jak to ? Przecież Ty nie umiesz tańczyć a tutaj wywijasz takie akrobacje na tym parkiecie... A może Ci się wydaje, bo jesteś najebany. Ale zaraz... Widzisz spore IOI od innych dziewczyn na parkiecie, tańczysz z bananem na mordzie, pewność siebie x100) Idziesz do baru, pewnym siebie gestem zwracasz uwagę swojego targetu i pokazujesz, żeby podeszła. Co robi? Zostawia swojego partnera do tańca bez słowa i idzie do Ciebie, zabawne - przed chwila Ci go przedstawiała, a teraz mówi, że nie pamięta nawet jak miał na imię? Nie było ciężko przekonać jej, że jej koleżanka będzie bezpieczna, gdy zostanie sama. Przecież właśnie gada z jednym z Twoich kumpli.
Idziecie na plażę, jest ciemno. Jesteście prawie tak daleko jak wtedy, gdy 24h temu szedłeś tędy czując się jak bezwartościowe gówno. Target nie jest rewelacyjny, ale niesamowicie dobrze Ci się z nią rozmawia. Jednak mimo wszystko jakos strasznie Cie seksuaknie nie pociaga. A moze to tylko wymowka do rego, ze nie starczylo Ci jaj?
Leżycie na plaży patrząc w gwiazdy, cały czas rozmawiacie, tematów multum... Jak to możliwe, przecież Ty tak nie potrafisz
Podnosisz się na łokciu z zamiarem pocałowania jej i co słyszysz ?
Nie będziemy się całować.
Co powinieneś powiedzieć z uśmiechem na mordzie? Wybierz jedno.
To dobrze, właśnie chciałem Ci powiedzieć, żebyś nie robiła sobie nadziei.
Myślisz, że jestem taki łatwy?
Świetnie, że masz takie zasady. Ja też nigdy nie całuję się przed dziesiątą randką.
Co powiedziałeś ?
*cisza* uśmiech i powrót do poprzedniej pozycji i kontynuacja rozmowy
Zaczyna się robić jasno, jak to? Przecież dopiero co zaszło słońce, czyżby minęło już tyle godzin?
Rozmawiasz właśnie z wtuloną w Ciebie dziewczyną w tym samym miejscu, w którym wczoraj czułeś się jak najgorsze gówno.
Telefon
Miliard nieodebranych - masz klucze od pokoju. Kurwa.
Trzymacie się za ręce idąc w stronę klubu, dogorywają już niedobitki. Oddajesz klucze kumplowi, odprowadzasz z targetem jej koleżankę. Target bierze ręcznik, bo przecież jest już zimno a Ty jesteś w samej koszulce, a ona nie chce żeby było Ci zimno.
Wracacie na plażę. Próbowałeś ją jeszcze pocałować, ale za każdym razem spotykałeś się ze ścianą.
Kładziecie się na piasku, jest już w miarę jasno, po plaży zaczynają się kręcić ludzie, zauważasz namioty, śpiwory. No cóż, teraz już nie jesteście sami 
W międzyczasie poleciał dziwny tekst - "Jak byłam po ręcznik to X powiedziała mi, żebym się Tobą nie bawiła, bo jesteś fajny."
Nie wiem do tej pory co to miało znaczyć, czy to był ST, czy co - skąd mam wiedzieć, za małe doświadczenie.
Odpowiedziałem "Nie wyglądasz na taką, która by potrafiła się bawić jakimkolwiek facetem."
Mogłem powiedzieć, coś w stylu "Spoko, nie jestem facetem, który by sobie na to pozwolił." albo obrócić to w żart, no ale tego już nie zmienię.
"Hehe, no masz rację."
Leżycie, ona w Ciebie wtulona, ma nogę między Twoimi, obejmuję Cię, maca Twój biceps, opiera głowę o Twoją klatkę piersiową. Zaczyna schodzić alkohol, czujesz, że wali Ci z mordy więc postanawiasz nie kontynuować prób KC, delektujesz się pięknymi widokami, szumem fal oraz odgłosami mew. Target zasnął na chwilę - nie dziwne, za godzinę idzie do pracy. W sumie kina nie było jakiegoś wielkiego, ok leżeliśmy przytuleni i w ogóle ale nie dobierałem się do jej stanika czy majtek - dlaczego ? W sumie nie wiem. Albo miałem blokadę, albo byłem zbyt pijany, albo to co najbardziej prawdopodobne i tak to sobie tłumaczę - nie była wystarczająco atrakcyjna abym nie mógł się powstrzymać, a poza tym rozmowa była na tyle interesująca, że pochłonęła mnie w całości.
O, masz gumy! (Do żucia)
Proponujesz targetowi, bo może to był powód, dla którego nie chciała się całować. Sam jedną żujesz, ona nie chce. No to chuj, teraz już kompletnie tego nie rozumiem.
Zaczynacie się zbierać, podnosisz jej brodę palcem przymierzając się do kolejnego KC, ona odkręca głowę i mówi "przecież mówiłam, że nie będziemy się całować."
Może powinieneś być bardziej stanowczy? A może odbić odpowiednio ST i by było spoko? A może po prostu stosować więcej kina i ją rozpalić? Ale w sumie to Ci się nie chciało dobierać do jej majtek tak szczerze mówiąc.
Mieszkaliście po drodze, więc ją podprowadziłeś, ale nie skręciłeś w boczną uliczkę, bo po co nadrabiać potem drogi. Pożegnaliście się buziakiem w policzek, powiedziała, że dziękuję bardzo za noc i poranek po czym poszła. Numer oczywiście wziąłeś.
Następnego dnia krótkie pożegnanie, buziak w policzek i 'do zobaczenia na fejsie' potem wieczorem parę smsów czy dotarłeś cały do domu itd, napisala pierwsza - przeprosila, ze nie miala czasu sie "ladnie pozegnac" i podziekowala za mila noc i poranek...ze pogoda najgorsza, a Ty musisz jechać pół polski. Życzyliście sobie dobrej nocy i koniec. Napisałeś jej na dobranoc "tylko nie śnij za dużo o mnie ;)" - Po co ? Nie wiem. Może wydawało Ci się to zabawne, albo pseudo alfa - nie odpisała, więc pewnie Ci się tylko wydawało. W sumie chuj, i tak już się nigdy więcej nie zobaczycie.
Niby nic takiego się nie stało, nie było FC, nie było nawet KC z prawdziwego zdarzenia. W ogóle nie rozumiałem jej zachowania, ale z czasem zrozumiem. Wiem to.
Mimo wszystko cała ta sytuacja podbiła moją pewność siebie, pomimo szeregu błędów które popełniłem. Biorąc pod uwagę mój stan z dnia poprzedniego, to mam uczucie jakbym narodził się na nowo.
Wypływanie w morze po dużych ilościach wódki nie było najlepszym pomysłem w moim życiu, ale wiecie co jest piękne ? Nie mam moralniaka, a wiecie dlaczego?
Będąc w tym morzu, wychodząc poza swoją strefę komfortu i robiąc to wszystko na spontanie POCZUŁEM, ŻE ŻYJĘ.
Teraz muszę tylko dążyć do tego,ABY TO UCZUCIE TOWARZYSZYŁO MI JAK NAJCZĘŚCIEJ
KONIEC.
Odpowiedzi
No i zajebiście, do przodu.
wt., 2014-08-05 10:37 — KonstantyNo i zajebiście, do przodu.
Bardzo fajny blog, lubię taki
wt., 2014-08-05 11:10 — anduinBardzo fajny blog, lubię taki styl pisania do tego bezpośrednie przełóżenie myśli na ''papier'', oby tak dalej
Zajebiście mi się czytało,
wt., 2014-08-05 16:48 — mati1294Zajebiście mi się czytało, super blog. Pozdro
Dzięki, jestem trochę w
wt., 2014-08-05 17:26 — BaelishDzięki, jestem trochę w szoku, że wam się spodobało
Będę również mega wdzięczny za opinię (tj. opierdol) nt. zachowań i tekstów opisanych w blogu, żebym mógł wyciągnąć z tego wszystkiego więcej wniosków