Portal Uwodzicieli
Witryna poświęcona relacjom damsko męskim oraz budowaniu międzyludzkich więzi emocjonalnych.
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit END.

Przygoda.

Portret użytkownika berrad

Witam wszystkich,

To mój pierwszy blog po dwóch poprzednich, które pisałem z dobre 4 lata temu. Od tamtej pory sporo się zmieniło. Przede wszystkim zmieniłem się, chodź pewne rzeczy muszę jeszcze nadrobić, co pokazała wybitnie moja przygoda z pewną panią.
Ostrzegam, że blog jest długi.

Na wstępie warto wspomnieć, że pod koniec czerwca zerwała ze mną moja wieloletnia dziewczyna, z którą byłem prawie 5 lat. Dziwny to był związek. Poznaliśmy się szybko i też szybko przeszliśmy do działań. A, że byłem wtedy młody (19 , ona 20 lat), chciałem w końcu się rozprawiczyć, to stwierdziłem, co mi szkodzi, pomimo tego, że byłem średnio przekonany co do niej (jej wyglądu, tak tak, wiem, powinniśmy wymagać i skoro mamy jakieś obiekcję, to nie powinniśmy się w coś ładować, chodź obiektywnie nie była brzydka, trochę więcej niż przeciętna)

Generalnie ja miałem trochę wyjebane, ona się bardzo starała i mnie kochała i szanowała. Ja czasem jej nie szanowałem i przez to były ciągłe jakieś jazdy, jak ja gdzieś chciałem wyjść z kimś, kosztem spotkania z nią. Nie będę się tu rozpisywać szczegółowo, bo wyszedłby niezły poemat. Miała też zaniżoną samoocenę, co nie przeszkadzało mi w początkowej fazie związku, gdzie ja też byłem zakompleksionym chłopaczkiem. Niestety, mój ojciec nie pokazał mi nigdy, jak stać się prawdziwym mężczyzną. Od jakiegoś 13-14 roku życia miałem z nim fatalny kontakt praktycznie do tamtego roku, odkąd w końcu coś się ruszyło. Zawsze miał do mnie o wszystko pretensję, ból dupy, próbował zaniżać trochę moją wartość. W liceum lubiłem się poopierdalać, także ocenki też nie były dobre, co potęgowało u mnie odczucie, że nie jestem zdolny itp.  Miałem też kolegów, którzy często obniżali tę wartość. Poszedłem na studia, drogi się porozchodziły, toksyczne znajomości same się porozpadały. Na studiach miałem wyniki, lubiłem tematykę, którą się zajmowałem, czułem, że jestem dobry. Pewność siebie szła do góry. Zaczynałem odkrywać się na nowo. Moja dziewczyna tuła się w średniej pracy, nie obroniła tego magistra do tej pory, chodź ma 25 lat. Raz zdarzyło mi się ją pod tym względem skrytykować, za jej bierność, że nic nie robi w kierunku, aby coś zmienić w swoim życiu, które wygląda tak, że jedzie często na godz. 10 do pracy, kończy 18-19, wraca pociągiem i jest o 21 w domu i nie ma czasu na nic. Miała jakieś dni w tygodniu wolne, ale też nierzadko weekendy pracujące. Widziała, że moja przebojowość rośnie, że mam ambicję na coś większego w swoim życiu, przez co zaczął być widoczny kontrast. Ja miałem swoich znajomych, życie i jej trochę do tego nie dopuszczałem. W końcu pod koniec czerwca po sesji umówiłem się z moimi znajomkami na jakieś dobre piwko na Nowym Świecie. Mojej dziewczynie nie obiecywałem tego dnia, że się z nią spotkam, tylko powiedziałem, że może i się odezwę. No i wybrałem znajomych  Ona pękła. Zerwała przez sms. Trudno, życie. Tamtego dnia miałem na to wyjebane. Po 3 latach związku wiedziałem, że to nie ma większej przyszłości, ze względu na pewne różnice i chore sytuacje. W sumie nie wiem po co to ciągnąłem. Darmowe ciupcianie było całkiem zachęcające. Może dlatego. Wiem, skrzywdziłem ją i się do tego przyznaję. Wpędziłem ją w lata, bo może jakbym to zakończył z 2 lata temu, to by sobie kogoś ogarnęła, który by ją zaakceptował i był szczęśliwy z nią ze wzajemnością. Wiem, to moja wina i się do tego przyznaję.

Oczywiście wiedziałem, że decyzja była pod wpływem emocji i nie wiedziała, czy dobrze robi, bo ciąglę mi potem pisała, że ona sama nie wie, że jak ja to widzę itp. Ja milczałem. 10 dni po tym dzwoniła do mnie , gdy całowałem się na pierwszym spotkaniu z pewną panienką. I po tym olaniu, stwierdziła, że dałem jej jednoznaczny sygnał, że ja mam wyjebane i że utwierdziłem ją w swojej decyzji. Po tym zaczęła co jakiś czas wstawiać na fb jakieś pierdoły, jaka to nie jest szczęśliwa. Śmieszne to jest, zwłaszcza jak coś jest na siłę, ale ok. nie wnikam. Tak się zakończył mój związek w wielkim skrócie. Troszkę odbiegłem od tematu, ale chciałem naświetlić parę spraw.

Przechodzę do sedna sprawy. Po tym zaraz, zacząłem działać na jednym z portali randkowych. Dostałem od Tantosa fajny otwieracz i tak nim spamowałem do każdej  Ze średnim skutkiem, wiadomo jak jest na tych portalach, głównie liczy się zdjęcie, a że ja miałem takie, że słabo było widać mojego ryja, więc dlatego sporo dupek mnie zlewała. Tak co piąta mi odpisała coś w ogóle, a co 10 wchodziła w jakąś głębszą korespondencję. Z jedną się spotkałem, ale średnio mi się podobała. Przelizałem ją, a na 3 spotkaniu już pisała mi o seksie. Jednak coś mnie w niej odpychało i zerwałem kontakt.

Teraz opiszę tę kobietę, na której chciałem się skupić tutaj na blogu. Przeglądałem sobie pod koniec lipca jakieś starsze panny. Przeglądałem, przeglądałem , aż zobaczyłem ją, panią E. Okazało się, że mojego miasta. Taka podchodząca pod SHB, 4 lata starsza. Wbijam na profil. Fotki zajebiste, opis , że chcę poznać kogoś na stałe itp. Ale był o jedno ale. Status ‘rozwiedziona’ i ‘dzieci – mam’. No cóż, że lubię się często wpierdolić jak ślepy do kina, to posłałem jej otwieracz  . Mówię sobie, chuja ryzykuję , pewnie i tak mnie zleję. Napisałem jakoś w niedzielę rano. Odczytała po południu, zero odzewu. Mówię sobie, walić to, przecież wiedziałem, że tak będzie 
Ok, poniedziałek rano. Godzina koło 7 rano. Wpadam zdyszany do pociągu. Ledwo zdążyłem. Siadam sobie pod kątem 90 stopni do kierunku jazdy. Okulary na nosie, bo świeciło słońce. Lekko na ukos, siedziała kobieta. Zajebista, elegancko ubrana. Widać, że trochę starsza. Trochę jej się przyglądałem, ona raz się na mnie spojrzała, oblukała bez jakichś większych emocji po czym zaczęła sobie kimać. Potem coś zaczęło mi świtać w głowie. Miała charakterystyczne znamię na szyi, takie samo, które wyłapałem podczas przeglądania profilu….no właśnie! Tej 4 lata starszej. Zdębiałem. Pomimo, że ode mnie z miasta, nigdy wcześniej jej nie widziałem. Byłem na 80% pewny, że to ona.

Wróciłem do domu. Pod wieczór napisałem do niej raz jeszcze, raczej z czystej ciekawości, czy dziś jechała takim a takim pociągiem. Ona odpisała. Twierdząco, z pytaniem, czy ją wypatrzyłem.
Odpisałem, że tak, z opisem lokalizacji mojego miejsca w pociągu, żeby wiedziała o kogo chodzi mniej więcej. No i dupa. Milczenie, godzina, dwie. Napisałem jej, że nie musi się martwić, że się do niej dosiądę, zacznę zagadywać i coś kombinować. Chciałem sprawdzić tylko, czy moja zdolność kojarzenia faktów i zapamiętywania jeszcze dobrze funkcjonuję  Temat uważałem za zamknięty. Pomyślałem sobie, że zapewne jak skojarzyła mnie, to już nawet nie chciała odpisać, haha Laughing out loud
Zamknąłem kompa, poszedłem szykować ciuchy i żarcie do roboty. Umyłem się, kładę się do łóżka, godzina już 23.30...

Wchodzę przez telefon jeszcze na ten jebany portal, w nadziei , że jakaś inna dupeczka skusiła się na mój otwieracz  Patrzę, jest jedna wiadomość. Jak bardzo byłem w błędzie, dając etykietę ‘temat zamknięty’ Laughing out loud . Odpisała, ona, czyli E. I nie jakieś pierdu pierdu, tylko same miłe rzeczy. Nie będę dokładnie cytował, ale coś w stylu: ‘widziałam Cię w pociągu i zwróciłam na Ciebie uwagę (to dobry znak)’, że byłoby jej bardzo miło, gdybym się dosiadł, bo ona nie gryzie, że ją zaskoczyłem tym a odpisuje tak wolno , bo wróciła z jakiegoś biegania i nie ma siły. Podała do siebie numer, że jak co, to mogę śmiało podejść na peronie itp. Mówię sobie, kurwa ja pierdolę, czy jest ktoś mi to w stanie logicznie wytłumaczyć? Odpisałem jakoś zdawkowo i uderzyłem w kimę.

Jadę rano autobusem i wiedziałem, że będę spóźniony, więc jej napisałem, że mogę nie zdążyć na ten, a kolejny jest za 20min. Za chwilę do mnie dzwoni i mówi, że może poczekać na mnie i z tekstem do mnie ‘zobacz jak się poświęciłam’ i się śmieję. Nie pamiętam co odpowiedziałem.
Idę na ten peron. Patrzę stoi, jak wtedy, dobrze ubrana i ładna. Przywitałem się, przedstawiłem, ona też. Widziałem na sobie wzrok innych gości na tym peronie. Wsiadamy, jedziemy, gadka się kręci, nie ma chwili ciszy, głównie to ona mówiła. Okazało się, że chodziliśmy do jednego LO. Ze względu na to, że wysiadałem wcześniej pożegnałem się i poszedłem. Oczywiście byłem spokojny wyluzowany, nie dałem poznać po sobie, że zrobiła na mnie jakiekolwiek wrażenie. Wtedy faktycznie tak było, że to naturalnie wyszło. Później napisałem jej jakiegoś esa, ona zaproponowała przejść na taką apkę, która działa jak Messenger na fb. Ok, pisaliśmy, jakieś małe podteksty już szły. Wieczorem pamiętam , że świadomie lekko sprowadziłem temat rozmowy pośrednio na temat seksu. Myślałem, że to oleję. Jakież było moje zdziwienie, jak napisała mi, że ona to może robić bez końca i jest to jej słabość. Rutyna jest dla niej zjebana i lubi różnorodnie albo wcale. Myślę sobie, no to na niezłe ziółko natrafiłem. Oczywiście miałem świadomość tego, że jeżeli kobieta piszę facetowi takie rzeczy po pierwszym spotkaniu, gdzie trudno o jakąkolwiek intymność (więc takie spotkanie na pół gwizdka), to chodzi jej przede wszystkim też o to w pierwszej kolejności. Ale nie dopuszczałem jakoś tego do świadomości, żeby nie napalić się i zacząć coś kwasić. Dowiedziałem się, że bierze hormony ze względów zdrowotnych i wygody, bo jak to powiedziała jaki sens jest mieć portal Randkowy i stałego partnera. Myślę sobie oho, a w opisie ma , że szuka kogoś na stałe. Już wtedy zacząłem analizować lekko, czyli otworzyłem wrota pułapki, w którą wpadłem potem. Na własne życzenie.

We wtorek się poznaliśmy osobiście, ona chciała w czwartek się umówić na drinka, ale jej odmówiłem, bo byłem umówiony wtedy po pracy z inną panienką z portalu. Zaproponowałem jej piątek, jakieś rowery. Mówię ok., zobaczymy co będzie. W między czasie pisałem z nią, szły podteksty, z jej strony gadanie, że dobrze się ze mną komunikować, bo jej nie ograniczam i może być sobą. Tak, napisałem jej, że przy mnie może bluzgać i mówić to na co ma ochotę, bo ja tak robię 
Jakieś negi delikatne też były, żeby nie myślała, że uroda to wszystko. Ona opowiadała, o swojej przeszłości, rodzinie, takie rzeczy, gdzie ja bym na pewno komuś świeżo poznanemu nie powiedział. Pamiętam, jak mi pisała, że faceci nie raz próbowali ją kupić. Jeden to podobno raz do jej pracy przyszedł z kluczykami do nowego BMW w zamian, żeby została jego kobietą. Tylko się zaśmiałem, jak to przeczytałem. Cóż, w to jestem w stanie uwierzyć. Często desperacja facetów posuwa ich do takich czynów, zwłaszcza jak SA majętni i nie wiedzą, jak podejść kobietę. Nevermind.

Piątek. Po pracy przyjechałem, ogarnąłem się. Ona mi podała adres, bo chciała żebym pomógł jej znieść rower. Ok., przyjechałem, zobaczyłem jej mieszkanie. Pojechaliśmy w trasę. Gadaliśmy. Ona głównie, ja słuchałem. O jej przeszłości, małżeństwie itp. Myślę sobie, kurwa po co ona mi to wszystko mówi? Ale ok., słuchałem. Teraz mam jedną z teorii, chodź tego i tak już nie sprawdzę, że po prostu chciała mnie zmiękczyć tym, jaka ona poszkodowana jest przez rodzinę i innych. Jeździliśmy koło 2h. Oboje mieliśmy dobry kontakt, było to coś. W między czasie rozjebała jej się przerzuta, naprawiłem na szybko, ale uwaliłem sobie łapy smarem. Ona powiedziała, że umyję sobie u niej w domu  Chyba wiadomo było, co to oznacza. Przed wejściem do domu mówi, że zrobi jakąś kolację itp. Ok., pomogłem jej lekko w tym. Siadamy, muzyczka gra, półmrok w pokoju, jemy, gadamy, śmiejemy się. W między czasie przyniosła jakiś alkohol, bo wspominała o nim, że czasem się go lubi napić. Chciała mi pokazać. Tutaj zaśmiałem się w duchu, jak mi powiedziała ''nalałabym Ci trochę, ale przecież MUSISZ wrócić niedługo rowerem do domu'' . Ja się uśmiechnąłem i powiedziałem ''Tak, niebawem muszę spadać i kiepski pomysł , żebym jechał pod wpływem'' Smile. Znów pokazałem, że sytuacja nie zrobiła na mnie wrażenia. Ona też się lekko po tym tekście uśmiechnęła. Jakoś niedługo potem przenieśliśmy się na kanapę. Ja usiadłem normalnie, ona bokiem do mnie i zarzuciła swoje kopyta na mnie Tongue Gadamy gadamy, aż w końcu po prostu sama się na mnie rzuciła. Wiem, zjebałem lekko, bo to ja powinienem to zrobić a nie odwrotnie  Pamiętam, że wtedy w tym okresie, moje seksualne pobudzenie było bardzo niskie. Nie wiem czym to było spowodowane, może tym, że to była taka obrona po rozstaniu. Byłem przyzwyczajony, że pukanko miałem na zawołanie, a po rozstaniu już to zostało ukrócone, więc musiałem się jakoś przestawić w ‘tryb uśpiony’, żeby mnie nie skręcało. Zaczęliśmy się całować, ja ją zacząłem rozgrzewać, ona już jęczała, zacząłem rozpinać jej staniczek iiiiiiii….opór. Mówi, żebym nie był taki szybki. Ja się tylko zaśmiałem zacząłem dalej ją całować w między czasie dobierać się do spodni  Też był opór. W końcu jak atmosfera zgęstniała naprawdę mocno, ona przestała i mówi do mnie, że musi mi coś powiedzieć. Wiedziałem, że chodzi pewno o to, że ma dziecko ( nie wiem po co mi to było wiedzieć, ale ok.). I nie pomyliłem się. Powiedziałem tylko tyle, że mi to nie przeszkadza, bo nawet nie wiedziałem, co mógłbym powiedzieć innego. Dalej igraszki, rozpiąłem stanik. Wziąłem ją na ręce do sypialni, rzuciłem na łóżko i zacząłem ściągać spodnie. No i do dzieła 

Powiem tylko tyle, że widać było, że z niejednego pieca chleb jadła. Przez co byłem trochę spięty , bo moje doświadczenie to tylko jedna partnerka od bzykania, z czego wiedziałem co i jak lubi moja była. No i obiektywnie średni był to seks, ale trwał długo. Po tym jeszcze gadaliśmy, wyszło, że miała pięciu partnerów (przydałby się tutaj tzw. współczynnik korygujący, If U know, what I mean Smile ) . I uwaga. Seks był bez gumki. Teraz sobie pluję w brodę, że nie kupiłem gumek.
Poszliśmy spać, rano zjedliśmy coś i zmyłem się do domu.
I od tej chwili zaczęło mi chyba trochę zależeć, pomimo tego, że logika mówiła, że nie ma szans na coś więcej, ze względu na to, że ona jest po przejściach. Generalnie nie będę pisać, jakie były akcję, ale widać było, że np. nie chce się spotkać, a jak ja próbowałem ją pobudzić jakoś seksualnie to ona mnie gasiła. Po prostu chyba się nie sprawdziłem w jej mniemaniu podczas wspólnej nocy, nie wiem, teraz nie wnikam. Generalnie np. wolała swojego kumpla z pracy przenocować, bo nie miał już jak wrócić do domu, niż się ze mną ustawić, więc też mi to dało do myślenia. Ona mówiła, że ten koleś to tylko bardzo dobry kumpel i ma dziewczynę długo już. Takie pierdolenie, to że ktoś ma dziewczynę, to nie znaczy, że zdradzić nie może (albo wcale nie ma, przecież tego nie sprawdzę). Przez to ja się jeszcze coraz bardziej wkręcałem. Powiedziała mi, że zerwał z nią jakiś koleś, z którym była pół roku. Tydzień przed naszym poznaniem i jak to powiedziała, tęskni za jego córką, bo on chyba też rozwodnik. Ja się zaśmiałem i pomyślałem, że prędzej za jego kutasem tęskni, niż za jego córką.  Co najlepsze, miała załatwić jakąś sprawę służbową w pewnym mieście. On pojechał sobie na weekend z córką wypocząć niedaleko tego miasta. Ona sobie wzięła wolne i uwaga, pojechała do niego, przy okazji jakieś ciuchy dać tej córce.

Wtedy wymiękłem. Pamiętam, że zjebałem wtedy i coś jej napisałem ale ona to olała. No cóż, wpierdoliłem się po uszy. Wróciła z tego weekendu. Dowiedziałem się, że jest z tym kolesiem w 5 tyg ciąży. Powiedziała, że sobie jakoś poradzi i że i tak tego nie doniesie, bo ona coś miała problemy w przeszłości z tymi sprawami na dole u kobiet. Tzn wiem co , ale nie ma sensu pisać. Ja sobie zażartowałem, że może wróci do niego i stworzą kochającą rodzinę. A ona, że nie ma opcji, że to jest chuj, bo wykorzystał ją i zostawił, że jak była na weekendzie to nawet jej pensjonatu nie ogarnął itp. Pamiętam, że coś napisałem, lekko uszczypliwego, ale słusznego, to od razu była obraza majestatu i napisała, że lepiej będzie, jak zaprzestaniemy kontaktu. Ja się tylko zaśmiałem, jakoś to przeramowałem i już było tłumaczenie, że źle mnie zrozumiała itp. W między czasie usłyszałem, że chyba wyjedzie z Polski za granicę bo mam tam ‘przyjaciela’, który jej wszystko ogarnie i chce spróbować innego zycia. Jak to powiedziała, polskie zarobki ją ograniczają, a w swojej firmie na podwyżkę już nie może liczyć. Trudno jest zrobić karierę z licencjatem samym , pomimo, że studiowała naprawdę Dobry kierunek ale ciąża spowodowała, że chyba zrezygnowała z tych studiów i poszła na inne. Ale to już zachowałem dla siebie. Generalnie dwa dni się nie odzywała i po prostu podjąłem decyzję, że trzeba ukrócić jakoś tę znajomość, zwłaszcza, że nic z niej nie mam i było widać, że chyba na mnie leję. Usunąłem ten programik, przez który pisaliśmy i tyle. Ona jakby chciała, to ma mój numer, widocznie to było na rękę takie coś. Parę razy widziałem ją na peronie z dala, ale nic z tym nie robiłem.

Mam mieszane uczucia co do tego. Czuję, że laska mi też trochę naściemniała o sobie, bo zawsze jak coś opowiadała, to siebie wybielała a wszyscy inni źli, przez co mnie to trochę zmiękczyło i myślałem, że faktycznie może jest dobra, ale życie jej dało w kość. Może i jej dało, a czy jest dobra, to się wolę nie wypowiadać.

Generalnie mam do siebie żal, że po prostu pękłem. Po tej wspólnej nocy. Zamiast mieć wyjebane i tylko czerpać profity z darmowego dymanka, to ja zmiękłem jak rura i zaczęło mi zależeć, pomimo , że logika mówiła głośno, że takie coś poważniejszego nie ma racji bytu. Ale emocje przekonałem się znów, że są kilka razy silniejsze od logiki. Muszę nad tym pracować, przynajmniej mam jakieś doświadczenie i materiał do analizy.
Sporo rzeczy nie napisałem, które przewinęły się przez nasze rozmowy. Ale te najważniejsze ująłem.

Pozdrawiam

Odpowiedzi

Portret użytkownika misiura

Bardzo fajna akcja. Panowanie

Bardzo fajna akcja. Panowanie nad emocjami dałoby Ci FF (jeśli nie byłeś beznadziejny w tych sprawach).
Smile

EDIT: a jeszcze by Cię dużo nauczyła w tych sprawach Laughing out loud

Portret użytkownika berrad

Generalnie to tak, masz

Generalnie to tak, masz rację, chodź diagnozę ja już znałem wcześniej. Wkręciłem się za bardzo jak leszczyk i ona to wyczuła, bo mają ten pierdolony swój radar Smile A, że towar z niej jest konkretny, to tym bardziej mnie wzięło.

Oj, nauczyłaby wiele. To co ona czasem ze mną robiła wtedy, to sam byłem zszokowany Tongue Z kolei ona mówiła, że jeden z jej byłych był jej dobrym nauczycielem i jej dużo pokazał i ją nauczył.

Portret użytkownika Wiarus

"Oj, nauczyłaby wiele. Ale

"Oj, nauczyłaby wiele. Ale zapamiętam jej oczy, jak była na mnie chwilę po tym, jak się na mnie rzuciła. Źrenice full rozszerzone, oczy połyskiwały. Nie widziałem jeszcze czegoś takiego."

No bo stare baby, samotne matki, które już niejednego chłopa miały wiedzą jak sprawić przyjemność facetowi. Młody wtedy dostaje kurwiki w oczach i zupełnie traci rozum. I to jest właśnie moment w którym stare cwaniary owijają sobie młodych wokół palca. Ssie kutasa tak że jajami masuje poliki, spuszczać się można na nią wszędzie i zawsze, a w łóżku pozwoli się wyzywać od kurwy i dziwki, itd. Fajna sprawa ... gorzej jest później, jak już owinie Cię wokół palca i zacznie fochy odstawiać, że seksu nie będzie bo kanapa jakaś taka chujowa i nowa by się przydała, a tak w ogóle to ona gorszy dzień ma i ochoty nie ma. A Ty jej bachora zmajstrowałeś i koncert życzeń dopiero się zaczął bo dobrze wiesz, że jak jej czegoś odmówisz to ona się bardzo denerwuje i dziecko jeszcze nienarodzone też się denerwuje bo czuje razem z matką ... i co z ciebie w ogóle za ojciec jest. No, ale jak się śrubę zbyt mocno dokręca to i można gwint przekręcić.

Tak na dobrą sprawę - żadnych pozytywów poza seksem z tej relacji nie masz, nieprawdaż ? No i nie będziesz miał, tak więc nie ma co kombinować.

Portret użytkownika berrad

Dokładnie jest tak jak

Dokładnie jest tak jak mówisz. Ja sam byłem zdziwiony, na co ona sobie pozwalała wobec mnie.

Wiarus, mówimy o formie przeszłej. Jednorazowy seks, a potem jakieś wyjazdy na weekend i generalnie olewanie moich jakichś propozycji spotkań, których było jedno i jedyne. Po jakichś 2 tyg. z czego ostatnie 5 dni było słabe, ja zerwałem kontakt i z jej strony też nie ma odzewu.

Portret użytkownika berrad

HeadCrusher, też mi się tak

HeadCrusher, też mi się tak wydaję. Tekst o szukaniu stałego partnera mógł być zwykłym ST, ale wolę już nie wnikać, bo to wnikanie właśnie zjebało to wszystko. Za szybko chciałem wszystko wiedzieć, tak, jakby ona była już moja. Jakbym schował te pierdolone emocję do kieszeni, tak jak na samym początku, gdzie kompletnie nie robiła na mnie wrażenia, to może teraz bym ją posuwał, a nie pisał tu Smile

Hehe, może zjebałem a może nie, zwłaszcza jak podczas masowania jej wewnętrznych stron ud, powiedziała, że ja to chyba jestem lekko niezdecydowany Laughing out loud Ale zapamiętam jej oczy, jak była na mnie chwilę po tym, jak się na mnie rzuciła. Źrenice full rozszerzone, oczy połyskiwały. Nie widziałem jeszcze czegoś takiego.

Ja generalnie od tego wtorku do czwartku byłem bierny i jeszcze jej powiedziałem, że w czwartek widzę się z jedną panną z portalu randkowego Tongue, bo ona już chciała w czwartek się widzieć, ale przełożyłem. Oczywiście droczenie się było na porządku dziennym. Nie korzystam z puasowskich sztuczek, w ogóle się z tym nie utożsamiam. Jestem 100% sobą i nie zamierzam się wspomagać jakimiś sztuczkami.

Kurwa, pewien to jestem tylko tego, że po śmierci będę się w piekle smażył a reszta do domniemania. Ona oczywiście na początku żartowała, że to moje, ale powiedziała, że to 5 czy tam 6 tydz i to jest tego gościa, z którym się rozstała zaraz przed tym, jak się poznaliśmy.

Portret użytkownika septo

Ja się tylko zastanawiam, co

Ja się tylko zastanawiam, co te wszystkie panienki podobne do Twojej będą robić za 10 lat ?? Kurde, zaczynając od tej mojej A., przez którą tu trafiłem, poznałem co najmniej 3 ładne panienki +30 z bachorkiem i brakiem jakiejkolwiek chęci na cokolwiek więcej poza ruchaniem.. "dobrze im samym".. oczywiście póki mają attraction, to nie mają problemu żeby się odjebać i "sprowokować do zaliczenia".. później olewają człowieka ciepłym moczem, żeby właśnie nie zaczął latać..

może teraz faktycznie "jest im dobrze samym", ale moim zdaniem sporo ryzykują.. mimo wszystko, ładna dupka 32 lata z dzieciakiem 5-6 lat, nie jest najgorszą opcją np. dla mnie (nie trawię lasek <28).. ale jest opcją na teraz, bo już w wieku 42 z 15-16 latkiem, to nie wiem jaką będzie opcją i dla kogo ? jeżeli ktoś ma coś do zaoferowania, to może do końca życia szukać wśród <40..

no chyba, że po 65, wtedy można brać lufę z kategorii 45+

w dziwną stronę poszła ta emancypacja..

Portret użytkownika berrad

Septo, nie mam bladego

Septo, nie mam bladego pojęcia, bo będzie robić w przyszłości. Generalnie wiem o niej tyle co Ty, czyli prawie nic, bo umiała umiejętnie zagrać na moich emocjach, opowiadając o traumatycznej i nieciekawej przeszłości. Takie coś powoduję, że człowiek robi się bardziej ufny, a że jestem empatycznym typem to mnie lekko wzięło.
Z tego co mówiła, była w dwóch dłuższych związkach po rozwodzie, który był ponad rok temu. Generalnie z tego co mówiła, dwóch panów , z którymi była po prostu się nią zabawiło i zostawiło.

Na co one liczą, to mam gdzieś, gdyż nie jestem zainteresowany tworzyć czegoś poważnego z rozwódką i jeszcze z tobołkiem.
Poza dobrym FF, bo w te klocki była bardzo dobra.

Portret użytkownika septo

miałem dokładnie to samo,

miałem dokładnie to samo, stąd bardzo cenne życiowe doświadczenie po A., której nawet nie zaliczyłem (a bardzo kurwa szkoda) - po rozpadzie związku wydawało mi się, że takie jak ona szukają przede wszystkim oparcia.. więc szedłem w kierunku pokazania jej, że może na mnie liczyć i nie chodzi mi o tylko seks, że to w drugiej kolejności... haha.. wyszło, tylko na to, że jestem totalnym frajerem i za takiego mnie ma - chciała po prostu za pomocą mnie trochę bezpiecznie poruchać.. a ja zamiast brać posiłek w promocji, zastanawiałem się jak można zjeść i nie zapłacić.. strasznie tego żałuję, mimo, że minęło 6mc od ostatniej interakcji między nami.. mam 32 lata i to była najładniejsza suczka w moim życiu.. stąd żal, że nie byłem o te 9 miesięcy bardziej zaawansowany.. niby inne też mają, ale żal pozostaje.. zmarnowany karny w finale LM.. w nowym sezonie zwycięstwa i porażki.. ale do maja w chuj się może zmienić..

Wiarus i gen dobrze pod spodem to podsumowują.. Wiarusa nie znam, ale jest ogarnięty (widać, po tym co pisze), a gen - to wiadomo ojciec chrzestny, który w 2-3 privach wyprowadził mnie na prostą.. so - mniej empatii, bo to do chuja nie podobne Wink

Portret użytkownika Wiarus

"co te wszystkie panienki

"co te wszystkie panienki podobne do Twojej będą robić za 10 lat ??"

Będą biegać i szarpać się po sądach żaląc się, że mają za mało kasy z alimentów, a wszystkiemu winne będą sądy i mężczyźni. Póki będą mogły póty będą starały się skusić dupą kolejnego faceta aż do wyczerpania materiału. Frajera zawsze sobie znajdą. Samotne matki to w 90% nadają się na przelotne znajomości i tak też one podchodzą do życia. Przede wszystkim chodzi o szmal i znajomość bez zobowiązań - czyli sytuację w której ona będzie mogła mieć dowolną ilość frajerów, którzy okazyjnie będą ją uszczęśliwiać. Takie matrymonialne kurestwo. Pan X się wykruszy no to pozostaje jeszcze trzymany w rezerwie Pan Y, a Pan Z niedawno zgłosił się do zawodów więc jakoś się to kula i focha można jebnąć Panu Y albo Panu Z (zależy jak się ułoży - wiadomo)...

"bo już w wieku 42 z 15-16 latkiem, to nie wiem jaką będzie opcją i dla kogo ? "

One się zadowolą byle czym - resztki ze stołu mogą być. Będzie tak jak napisałem wyżej czyli kilku "przyjaciół domu" zawsze czekających z tego czy innego powodu w rezerwie. Żonaci faceci to jest zawsze łakomy kąsek dla nich. Po małżeństwie i porodzie żonka z reguły odmawia seksu, a skoro mąż nigdy na celibat się nie pisał to znajdzie sobie jakąś samotną mamuśkę do ruchania oferując w zamian okazyjny wypad tam i ówdzie oraz życzenia na każde urodziny czy imieniny.

Kurwy nie tylko przy drodze stoją - niektóre są sprytniejsze i szukają po cudzych gniazdkach. Bo samiec, który gniazdko sobie założył dobrze się kojarzy. Skoro taki zaradny i żonę ma no to same plusy z tego wynikają. Wielkiej filozofii tutaj nie ma.

Do autora wątku, który szuka winy w sobie pisząc między innymi, że:

"to wnikanie właśnie zjebało to wszystko. Za szybko chciałem wszystko wiedzieć, tak, jakby ona była już moja. Jakbym ..."

Nic się nie zjebało - jesteś po prostu rezerwowym. A skoro jesteś rezerwowym to gracz z podstawowego składu dostanie koncert życzeń + fochy bowiem ktoś inny właśnie zalicytował i podniósł stawkę, po prostu. Inna sprawa czy licytowany towar w ogóle jest tego wart, ale o tym to panienka się już dowie po czasie, zapewne.

Portret użytkownika septo

chłodno. dlatego między

chłodno. dlatego między innymi cenię sobie Twoje komentarze i Twoją tu obecność. pozdro Wiarus

"Generalnie z tego co mówiła,

"Generalnie z tego co mówiła, dwóch panów , z którymi była po prostu się nią zabawiło i zostawiło."

brednie, góralska muzyka i kolejna fatamrugana - kobiety często kiedy są po przejściach, to prowokują szybkie flirty/dymanka, po czym to kończą i jeszcze za biedną i pokrzywdzoną chcą robić - tyle, że wpierw sobie ego podbudowały i byłemu mężowi jakoś tam pokazały, że sroce spod ogona nie wypadły... zresztą, zawsze milej za pokrzywdzoną niż za sukę robić...

Portret użytkownika berrad

Nie wiem gen, nie

Nie wiem gen, nie wnikałem.
Jakbym zaczął mocniej wnikać, to moja głowa podwoiłaby swoją objętość.

Portret użytkownika septo

chłodno. dlatego między

chłodno. dlatego między innymi cenię sobie Twoje komentarze i Twoją tu obecność. pozdro gen