Portal Uwodzicieli
Witryna poświęcona relacjom damsko męskim oraz budowaniu międzyludzkich więzi emocjonalnych.
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit END.

Przemyślenia na temat zachowań ludźkich i interakcji na nie

Portret użytkownika Nocny Jastrząb

Hej, pomyślałem że podzielę się z wami moimi przemyśleniami Wink.
Zadajecie sobie czasem pytanie: "dlaczego jest tak, a nie inaczej?" Nie chodzi mi tylko i wyłącznie o kwestie związane z uwodzeniem, ale również o sprawy z którymi spotykamy się na co dzień. Normalne, bądź nie zjawiska zachowań, lub myślenia, Twojego, naszego, jej i wszystkich ludzi...

Wszystko ma jakieś powodowy, akcje, a każda akcja ma swoją reakcje - wiem, że nie odkryłem ameryki, ale pewne pytania są dosyć nurtujące - według zwolenników behawioryzmu zachowanie zwierząt i człowieka składa się z reakcji, które są wywoływane przez bodźce zewnętrzne, a więc procesy fizyczne oraz bodźce wewnętrzne, to znaczy procesy fizjologiczne.

Więc można orzec, że część naszych zachowań uwarunkowana jest genetycznie, drugą cześć zaś kształtują bodźce zewnętrzne.
Dla przykładu - dosyć oryginalnego - bodźcem skłaniającym nas do zachowań (działania) jest również silna huśtawka emocjonalna wywołana przez tzw. "doła" po rozstaniu się z panną i zostaniu singlem, oraz euforii, po odnalezieniu tematyki PUA, czy też znalezieniu się konkretnie tutaj, na podrywaj.org (generalnie - dowiedzeniu się o istnieniu czegoś takiego jak „szkoła” podrywu). Jestem przykładem tego przykładu

Skłoniłem się ku refleksjom na temat swojego zachowania, myślenia, relacji miedzy-ludzkich i robię postępy, cały czas, chociaż już jest dużo lepiej to i tak uczymy się przez całe swoje życie.
Miałem trudny orzech do zgryzienia, wychowałem się bez ojca, w otoczeniu samych kobiet… Niestety nie wyrosłem od razu tak jak na filmach, na faceta pewnego siebie, który nie miał problemów z uwodzeniem. Miałem wpojony idealnie pełen pakiet faceta „pieska”, t.j. kupuj kwiaty, bądź miły, proś, przepraszaj, itp.
- Wcześniej nie zwracałem na to uwagi, dopiero gdy na trafiłem na bodziec którym była tematyka PUA, zacząłem się nad tym zastanawiać. - Dodatkowo moja samoocena była bardzo niska, a pewność siebie zerowa. Sam wychowałem się na prawdziwego faceta i dziękuje sobie i ludziom przez których zrobiłem coś, co mogło mnie czegoś nauczyć. Odnotowywałem u siebie dziwne zachowania wobec kobietach – skrępowania, nerwowość - które przynosiły słabe reakcje zwrotne.
Mi zmiana zajęła sporo czasu… Zmiana myślenia. Naprawdę długo. Lecz podkreślam, nadal się zmieniam – na lepsze oczywiście. Nie ma szczytu możliwości, zawsze może być lepiej, zawsze będą nowe cele do zrealizowania.
Podsumowując, widocznie jakieś bodźce skłoniły mnie do tego, że zacząłem zwracać uwagę na siebie i postanowiłem się zmienić. To nie było tak, że po prostu „ciach” i nagle bez powodów zaczęły się zmiany, a moje myślenie przeszło metamorfozę z poczwarki do imago.
Apropo ostatniego z blogów "rób co chcesz i szukaj akceptacji", generalnie dobrze nazwany blog Wink, jedno zdanie które przekazuje sedno całego wpisu, dzięki czemu skupie się tylko na tym zdaniu. Właśnie, jednym z bodźców które na mnie wpłynęły było szukanie akceptacji u innych. To również wydaje mi się normalnym zjawiskiem, które po jakimś czasie powinno zanikać. Po prostu dojrzałem emocjonalnie na tyle ile trzeba żeby żyć normalnie, jak prawdziwy facet. Nie wyobrażam sobie innego życia Wink.

Faktycznie jeśli będziemy robić to na co mamy ochotę i nie będziemy szukać akceptacji, na pewno pomoże to nam w uwodzeniu. Nie szukanie akceptacji nawiązuje do słynnego zdania "miej wyjebane, a będzie Ci dane..." Ale są pewne dygresje - co jeśli nasze myślenie zostało spaczone w dzieciństwie, przez co nasze naturalne zachowania odbierane są przez innych jako dziwnie. A co jeśli ktoś z tego nie wyrośnie? No właśnie… mały kłopot. Proponuje podsyłać bodźce takiej osobie, zachęcające do zmian na lepsze.

Człowiek uczy się przez całe życie, w końcu osiąga pewną ilość przekonań, reakcji na zachowania, które to pozwala na nie szukanie akceptacji u innych, na bycie spontanicznym i nieprzewidywalnym oraz na pokazanie pewności siebie poprzez zlanie opinii innych - jednocześnie nie odpierdalając - za przeproszeniem...

Co, jeśli nasze zachowania uwarunkowały się przez bodźce zewnętrzne, bądź są uwarunkowane genetycznie i wydają się głupkowate, prymitywne, bądź np. agresywne? Oraz wszystkie inne, które w żadnym stopniu nie pomagają nam w kontaktach między-ludzkich? Można to zmienić, ale najpierw trzeba dotrzeć do sedna swojego myślenia. A dopiero potem, metodą przełamywania lodów, prób i błędów stopniowo zmieniać swoje zachowanie.

Drugi przykład – ostatnio w pubie poznałem młodszego od siebie uwodziciela, tak go nazwę. Chociaż jak go później podpytywałem, w ogóle nie wiedział o PUA, ani o zasadach w pick upie. Brakowało mu wiedzy teoretycznej. Ale w praktyce był całkiem niezły, nie szukał akceptacji ze strony innych, był otwarty, uśmiechnięty, sympatyczny, spontaniczny przystojny i bardzo pijany. Sam do mnie zagadał, mówiąc „Siema stary, słuchaj sam nie dam rady poderwać tych kobiet, możemy działać razem” . Co było dla mnie komplementem, ale o tym nie będę pisał.

Zakładam że facet nie ma większych problemów z kobietami, wpojone prawidłowe zasady miał dużo wcześniej niż większość facetów, nawet nieświadomie i nigdy nie stanowiło to dla niego problemu - wyrwać… Odkąd zagłębiłem się w temat myślenia i zachowań ludzkich, oraz w tematyce PUA, jestem w stanie spojrzeć na osobę i w ciągu kilku chwil ocenić kim ona jest… Ten facet ma zdrowe myślenie i przez to mocno plusuje u kobiet. Wystarczy podsunąć mu materiał o PUA podany na tacy i jeśli się zainteresuje, to w bardzo szybkim tempie stanie się w tym naprawdę dobry. To wyjaśnia, dlaczego jedni ludzie potrzebują więcej, lub mniej czasu żeby się w tym wszystkim ogarnąć. Wynika to właśnie z głębokim przekonań wpajanych od dziecka, od bodźców zewnętrznych, kształtujących nasze myślenie.

Trzeci przykład - Jeśli ktoś jest zamknięty w sobie, ma „swój świat”, ciężko u niego z nawiązywaniem kontaktów, a grupa w której żyje na co dzień, np. praca, szkoła, lub nawet dom mają o nim zdanie pierdoły życiowej. I prezentują jego niższość w sposób otwarty. Ciężko będzie mu się zmienić, wręcz zostanie taki na dłużej, jak nie na zawsze - jeśli nie natrafi na odpowiednie bodźce zewnętrzne, które to skłonią go do myślenia – jeśli ma chociaż trochę IQ Wink. Jeśli wszyscy wokół poniżają taką osobę. Negują, mówiąc jej na okrągło że jest do niczego, beznadziejna – to wcale nie motywuje, a taka osoba jeszcze bardziej zamyka się w sobie i pogłębia w swoich wadach.

Większość wyżej wymienionych przypadków, ma swoje podłoże w dzieciństwie. Pewien znany psycholog powiedział kiedyś – i tu nie będzie cytatu, bo nie pamiętam dokładnie Wink – dajcie mi 10 noworodków, a każdego z nich uczynię na kogo chcecie, lekarza, prawnika, alkoholika, robotnika itd.

Do czego zmierzam? - Wszystko siedzi w naszych głowach. Jeśli nie zwrócimy uwagi na nasze zachowanie, będziemy dalej zachowywać się tak samo. Przez co możemy nie odczuwać w pełni szczęścia i nigdy go nie odczuć. Natomiast jeśli będziemy chcieli coś zmienić w naszym życiu, trzeba zmienić najpierw myślenie. Co wcale nie oznacza że nie dorośliśmy emocjonalnie, a chęci zmian wywołane przez bodziec są objawem szukania akceptacji u innych.
Można też być sobą i nie szukać zmian na lepsze, ale to łatwiejsza droga.

Podsumowując, jeśli chcesz coś zmienić w sobie, zmień najpierw swoje myślenie. A możesz stać się każdym

Samorealizacja Panowie…

Pzdr Wink

Odpowiedzi

szkoda ze nie naleze do ludzi

szkoda ze nie naleze do ludzi z przykladu drugiego Sad
dobre przemyslenia i skladnie napisane Smile

Portret użytkownika BBS

Podoba mi się. Następnym

Podoba mi się. Następnym razem używaj cytatów.

Nawiązując do osoby 3 ,

Nawiązując do osoby 3 , uważajcie jak dobieracie znajomych, i jak sie przy nich zachowujecie. ''Koledzy'' bardzo często potrafią ostudzić zapał do zmian a nawet zniechęcić.

Portret użytkownika Nocny Jastrząb

No to niestety prawda... Coś

No to niestety prawda... Coś o tym wiem. Nasi znajomi, koledzy, mogą być na prawdę fajnymi ludźmi, ale potrafią też zniechęcić do różnorodnych działań, nie tylko ostudzić zapał P'u.
Swoją drogą to dość dziwne połączenie, bo równie dobrze potrafią namówić do czegoś dobrego... To co na pierwszą chwile może wydawać się głupie i bezsensowne, to wykonane po namowie kolegi okazuje się na tyle spontaniczne, że podnosi poziom endorfin w organizmie Wink - poprzez poprawę humoru.

///
Postaram się odnaleźć ten cytat i autora.

///
Zamieszczę tutaj jeszcze taką małą adnotację do tego co napisałem...
Poprzez pozytywne myślenie, można sterować praktycznie całym swoim życiem.
Tak jak w podwieszonych tematach, można doczytać się że
uśmiechając się <=> poprawiamy sobie humor,
(strzałki celowo w dwie strony, bo to taki układ sprzężony, który działa w dwie strony)

Myślę, że tak samo możemy wpływać na resztę swojego życia.
Można to porównać w pewnej mierze do efektu placeboo.

Niestety, myśląc mniej pozytywnie, np. "kurczę te fajki mi szkodzą - muszę je rzucić". "Kurde, ale jestem gruby, muszę ograniczyć żarcie." Albo "na pewno nie zdam tego egzaminu", mamy większe szanse na to że zachorujemy na coś, od fajek. Tak samo, myśląc że tyjemy, jedząc za dużo i nie racjonalnie, będziemy bardziej skłonni do tycią - niż myśląc "pójdzie w cycki" - a dla naszego męskiego przykładu: "pójdzie w buły".
Czy też myśląc przed egzaminem negatywnie, mamy wieksze szanse na to że go oblejemy.

To samo, moim zdaniem wpływać może na nasze zdrowie.
Weźmy na przykład osobę cierpiącą na hipochondrię, czyli taką osobę, która jest stale przekonana o nieuzasadnionym istnieniu u siebie, przynajmniej jednej poważnej, postępującej choroby somatycznej.

Zaczyna się od myślenia, czyli od jakiegoś bodźca, człowiek zaczyna sie zastanawiać czy nic mu nie dolega, aż w końcu popada w stany depresyjne.
To również jest układ sprzężony
hipochondria <=> depresja. Więc jedno nakręca drugie, przez co można orzec, że to już nie tylko hipochondria, a połączenie dwóch chorób prowadzące do wyniszczenia całego organizmu poprzez stres i nieustanny niepokój...

Szczerze, to jak się tak zagłębiam w takie rzeczy z rana, to nagle orientuje się że muszę już spadać, bo się umówiłem Smile
I właśnie nastał ten moment, pozdro Wink

Stary uderzasz w samo sedno.

Stary uderzasz w samo sedno. Masz 100% racji, ze podstawa do trwalych zmian to w pierwszej kolejnosci poznanie naszych przekonan i sposobu myslenia, a potem ich zmiana. Ja tez wychowalem sie bez ojca i wiem jak czasami trudno jest zrozumiec to co dla innych jest naturalne wynoszac z rodzinnego domu. Najwazniejsze jednak, ze jest chec zmiany i pracy nad soba. Znac siebie, swoje mocne i slabe strony i wiedziec czego sie chce. Pozniej rozwijac sie i realizowac cele. Szacun! Smile

p.s. wkradl Ci sie drobny

p.s. wkradl Ci sie drobny blad - "Apropo ostatniego z blogów "rób co chcesz i szukaj akceptacji"" - oczywiscie mialo byc "i NIE szukaj akceptacji". Jak dla mnie tez swietny tekst Smile

a co do sposobu myslenia to wszystko zaczyna sie w glowie. Ja lubie cytat: "Jeśli sądzisz, że potrafisz to masz rację. Jeśli sądzisz, że nie potrafisz również masz rację."

Kiedy narzekasz, robisz z siebie ofiarę otoczenia. Kiedy bierzesz sprawy w swoje ręce, jesteś w pozycji władzy. Twój sposob myslenia w pelni definiuje kim jestes. Tyle.

Portret użytkownika Nocny Jastrząb

Racja, mały błąd, a zmienia

Racja, mały błąd, a zmienia koncepcje zdania całkowicie Smile
Oczywiście brakuje tam "NIE"

Do takiego poprawnego myślenia, jak to nazywam, trzeba się przyzwyczaić/oswoić.

Pamiętam jak pół roku temu, walczyłem z narzekaniem. Coś mi nie pasowało, chciałem ponarzekać i w tym momencie przypominałem sobie żeby nie narzekać bo staje się ofiarą i nawet nie zaczynałem. Mowa jest srebrem, milczenie złotem. To się sprawdzało wtedy. Teraz nawet nie odczuwam potrzeby narzekania. sukces Wink

To do następnego...
Jak mnie wena najdzie...

Smile

Kiedy narzekasz, robisz z

Kiedy narzekasz, robisz z siebie ofiarę otoczenia. Kiedy bierzesz sprawy w swoje ręce, jesteś w pozycji władzy.

Dawno temu mialem to samo. Juz nie narzekam i usunalem ze swojego slownika wszelka negacje, a zamiast mowic czego nei chce mowie o tym czego chce.