
Wartość przyjażni. Prawdziwa męska przyjaźń i przyjaźń z kobietą jako podstawa związku.
Tekst jest napisany rozwlekle ale w rzeczywistości można to przeczytać w 5 minut.
Jednak treść jest dosyć skoncentrowana, może czasem nawet wkradły się jakieś skróty myśleniowe, więc należy czytać z uwagą, a najlepiej przemyśleć sobie po każdym "akapicie".
Wnioski może nie podkreślone ale chyba dość zrozumiałe bym nie musiał myślącym ludziom podawać na tacy.
Zapraszam.
Witaj kolego.
Ostatnio sporo się u mnie dzieje i długo bym musiał pisać by chociaż wyjaśnić skąd akurat takie przemyślenia więc daruję sobie tym samym oszczędzając swój i twój czas.
Właśnie sobie medytowałem:
Weź kilka powolnych, głębokich wdechów.
Zrelaksuj się, czytaj powoli.
Pewnie i tak nie zrozumiesz o co w tym chodzi ale pozwól sobie się wczuć.
Skupiony tylko na oddechu i biciu własnego serca. Pustka w głowie. Odcinam się od przeszłości i przyszłości. Liczy się tu i teraz.
Usypiam emocje tak mocno starające się zademonstrować swoją siłe, tak bardzo w ciągu ostatnich dni pokazujące swoją władzę.
Śpią.
Czuje spokój ducha.
Pustka w głowie.
Od czasu do czasu podświadomość tworzy jakiś obraz, wspomnienie, marzenie. Nie walczę z nim, nie angażuję się, pozwalam mu po prostu przeminąć.
Obraz płynie coraz swobodniej, niczym widok zza okna jadącego pociągu.
Widzę ją, nasze pierwsze wspólnie spędzone chwile.
Wspomnienia przemijają coraz szybciej, zaczynają gwałtownie przyśpieszać..
a może nie? Nie, to raczej coś jak pojedyncze klatki z wielu filmów...
albo sen.
W ciągu kilku chwil przechodzą mi przez głowę wrażenia ostatnich miesięcy.
Obrazy tak znajome. W końcu nieraz o niej myślałem. W zasadzie w ostatnich tygodniach niemal bez przerwy.
Ale teraz jest inaczej.
Emocje śpią,
a tak obfite w nie wspomnienia beznamiętnie przemijają niczym nic nieznaczące.
...
Dochodzę do chwili obecnej, wkrada się emocja. Poczucie wolności. Uśmiecham się
ale nie rozpraszam. Obraz mknie dalej. Myśli, które budziły motyle w brzuchu i przyśpieszały bicie serca powoli pozbawiam emocji, zamieniam w fakt.
Biegnę dalej.
Widzę swoje otoczenie, ludzi, znajomych, przyjaciół.
Przemijają wspomnienia, wspólnie spędzone chwile.
Emocje śpią
ale uczucia przemawiają. Widzę wyraźnie moje relacje.
Zauważam przy kim czuję się dobrze, kto jest prawdziwym przyjacielem.
Żadnych myśli, żadnych słów. Tylko czuję kto jest dla mnie tak naprawdę ważny, komu na mnie szczerze zależy, kto docenia moją przyjaźń.
Otwieram szerzej oczy. Spoglądam na trzymany w ręku nieśmiertelnik i wyryty na blasze cytat.
"Przyjaźń jest wszystkim.
Przyjaźń to coś więcej niż talent.
Więcej niż władza.
Prawie równa się rodzinie."
Tak wiele dla mnie znaczący, tak głęboko interpretowany.
Patrzę mając w głowie jeszcze mgiełkę pozostałych obrazów i wiem, że rodzi się myśl, którą będzie mi codziennie ten kawałek metalu przypominać.
Czytałeś Ojca Chrzestnego? Dotknął Cie?
Nie? To będzie Ci trudniej zrozumieć o czym piszę.
Jednak zakładam, że wiesz jaki obraz przyjaźni pokazuje i co można z tego wynieść.
Czy wiesz co to prawdziwa męska przyjaźń?
Jest tak bliski Ci inny mężczyzna, że gdy jesteście razem czujesz się podobnie jak wtedy gdy z kobietą, w której jesteś zakochany?
Ja do pewnego momentu nie uwierzyłbym, że taka relacja pomiędzy dwoma heteroseksualnumi facetami może istnieć.
Lepiej.
Z kobietą musisz grać, a przyjaciel...
Ale od początku...
Znajomi.
Na pewno masz wielu znajomych.
Masz też ludzi, których uważasz za przyjaciół.
Wyobraź sobie, że z jednym z nich lądujesz na bezludnej wyspie.
Już wiesz, kogo byś wybrał?
Trudne?
Są ludzie, z którymi dobrze ci się żartuje.
Są tacy, z którymi lubisz imprezować.
Z innymi mógłbyś współpracować.
Z kimś uprawiasz sport.
Ktoś jest świetnym dyskutantem.
Któryś cie zawsze wysłucha,
Kto inny dobrze poradzi.
Kogo byś wziął na bezludną wyspę?
Masz różne potrzeby emocjonalne.
Najlepiej by to był ktoś kto spełnia kilka z nich.
Ja się nie wacham.
Wyobraź sobie, że ktoś spełnia wszystkie albo prawie wszystkie te potrzeby.
Szansa, że trafi się ktoś tak dopasowany... to jak wygrać w totka.
Teraz myślę o konkretnej osobie ale zaczynają mi przechodzić przez głowę inne twarze.
Może z kim innym bym miał większe szanse na przeżycie? Może kto inny jest twardszy.
Albo co ważne jego sposób bycia, dzień, jest podobny do mojego, lepiej byśmy się zgrali. Ktoś by powiedział, że jesteśmy podobni.
Podobni, niekoniecznie znaczy dopasowani.
Chciałbyś mieszkać, żyć z swoim klonem?
Byście się świetnie dogadywali ale czułbyś pustkę z powodu braku drugiego człowieka.
Przyjaźń.
Więc co jest najważniejsze?
Moim zdaniem
Prawdziwy przyjaciel...
Możesz mu w pełni zaufać. Nie masz tajemnic, nie zastanawiasz się, że powiesz za dużo.
Nie ukrywasz żadnej części siebie, wiesz, że nie musisz pokazywać przed nim, że jesteś twardy.
Masz świadomość, że nieważne co zrobisz to nigdy nie stracisz w jego oczach, nie uzna cię za frajera. Nie ma tego elementu dominacji, który się czasem pokazuje przy płytszych znajomościach. Nikt tutaj nikogo nie prowadzi. Jesteście sobie równi. Bezgranicznie sie rozumiecie,
Wiesz, że możesz mu o wszystkim opowiedzieć, będzie cie nie tylko słuchał ale sie tym naprawde przejmie.
Gdy prosisz o rade to nie mówi tego co chcesz usłyszeć ale to co naprawde myśli i co uważa dla ciebie za najlepsze. Wiesz, że pomimo świetnej relacji jesteście odrębni, co daje poczucie obecności drugiej osoby, a nie klona czy przytakiwacza.
Powiedziałbym, że warunkiem przyjaźni jest to by obydwie osoby miały tak samo silną osobowość.
O banałach, zaufaniu, szacunku nie prawię.
O męskiej relacji tyle.
Co ma to do wspomnianego cytatu z Ojca Chrzestnego?
Rodzina.
"Prawie równa się rodzinie."
Schemat rodziny mafijnej pominiemy. Nie o to chodzi.
Czym jest rodzina? Ta najbliższa.
Rodzice, dzieci.
O potędze więzi (w założeniu zdrowej relacji) rodzica z dzieckiem nie będę mówił. Jest nierozerwalna.
Mąż, żona.
Często powtarza się, że kobiety mają słabszy system wartości.
Dla faceta. Dla mądrego faceta z zasadami
małżeństwo to bardzo poważna sprawa.
"Przyjaźń... Prawie równa się rodzinie."
Czyli, że relacja z kobietą powinna być głębsza, lepsza niż z najlepszym przyjacielem(?)
Jak więc się to ma do powtarzanego niejednokrotnie przeze mnie
" Pierw kumple, potem dupy"
Zwłaszcza gdy jako kumpli mamy na myśli przyjaciół?
Na stronie trochę spłycamy znaczenie relacji z kobietami jako z ludźmi w ogóle.
Zastanówmy się nad różnicami pomięszy relacją z kobietami, a facetami.
Źle bym się wyraził gdybym powiedział, że facet walnie ci ST ale jednak w grupie znajomych często musisz coś udowadniać. Pewnie nawet nie zdajesz sobie sprawy.
Jeśli nie jesteś uległą osobowością to walczysz o dominację w stadzie.
Brzmi znajomo? Więcej przykładów nie trzeba, każdy wie o co chodzi.
Tak. Z facetami też GRAmy.
Idiotyzm powiesz. Jasne.
Potrzeby.
I wracamy do naszej prawdziwej, męskiej przyjaźni.
Podzielmy to na dwa aspekty. (I do wódki, i do tańca)
- to co związane z potrzebą werbalnego kontaktu z drugim czlowiekiem.
O czym mówiłem. Poczucie komfortu, zrozumienie, zaufanie.
- dogranie osobowości, sposobu bycia, zainteresowań, żartu... Ogółem spędzanie czasu.
Bo nie można ciągle gadać, to by móc coś robić w milczeniu, a jednak razem jest równie ważne.
Brakuje jeszcze jednego rodzaju potrzeb.
Fizyczne poczucie bliskości, seks, część niewerbalna relacji. W tym momencie przeze mnie zbagatelizowana ale olbrzymia i ważna.
Największa różnica w relacji facet- facet, a facet- kobieta.
Dochodzimy do meritum.
Relacje z ludźmi w ogóle dzielą się na dwie grupy przedzielone wyraźną granicą.
- nieszczere, gdzie musimy coś udowadniać, pilnować się, nie pokazywać słabości...
gdzie jest ciągła GRA, i to niezależnie od płci.
Facetów w takiej relacji nazywami kumplami i zwykle większość zachowań związanych z tym można lepiej zauważyć w grupie.
Z kobietami, już trochę dalej mówimy o flircie.
- dużo głębsza więź to omówiona przyjaźń, czy też w przypadku kobiet to co nazywamy miłością.
Przyjaźń z kobietą, a miłość.
Jakie są pomiędzy nimi różnice? Czy z kobietą można się przyjaźnić?
Przypomnij sobie jak opisywałem prawdziwą męską przyjaźń. Gdybym podobnie mówił o jakiejś kobiecie pewnie byś pomyślał, że mówię o swojej dziewczynie/ żonie.
Pewnie zdążyłeś już zauważyć, że to co nazywamy bliską przyjaźnią mężczyzn w przypadku kobiet nazywamy miłością.
Zgodzisz się ze mną?
Zatem właśnie dowiedliśmy, że przyjaźń pomiędzy mężczyzną, a kobietą istnieje.
Trudniejsze pytanie czy może pomiędzy nimi istnieć TYLKO przyjaźń.
Czy dwoje heteroseksualnych ludzi przeciwnej płci jest w stanie utrzymać tak bliską relacje w celibacie?
To pytanie pozostawiam otwarte.
Przyjaciół możemy mieć wielu, chociaż zwykle aż tylu ich nie jest. Jeden prawdziwy to już dar od losu, wygrana loteria.
Przyjaciółek teoretycznie też możemy mieć wiele jeśli jesteśmy singlami.
W większości nie jest to możliwe jeśli jesteśmy z jakąś kobietą. Dla mnie tak bliski kontakt emocjonalny mojej kobiety z innym facetem byłby gorszy od fizycznej zdrady.
Na szczęście, a może i nie, ludzi, z którymi jesteśmy w stanie nawiązać tak głęboką więź jest tak niewielu, że trudno o nakładki.
Wniosek jaki płynie. W kilku słowach.
Związek z kobietą powinien opierać się na prawdziwej przyjaźni i seksie.
Wróćmy jeszcze na chwilę na bezludną wyspę.
Jeżeli myślisz o jakiejś kobiecie ale czujesz, że na bezludnej wyspie brakowało by ci przyjaciół, kumpli to powinno dać ci do myślenia.
Prawdopodobnie większość ludzi nigdy nie spotka tej jedynej.
Kobiety, która zaspokoi wszystkie nasze potrzeby i sprawi, że niczego (emocjonalnie) nie będzie nam, brakować. I wzajemnie.
Jeśli miałeś problem wybrać towarzysza na wyspę tylko wśród kumpli gdzie pomijamy problem seksu to pomyśl...
Pewnie jest więcej facetów niż kobiet, z którymi masz naprawdę dobrą relację.
Jeśli wśród przyjaciół żaden nie jest w stanie spełnić tyle potrzeb abyś nie tęsknił za innymi to co dopiero znaleźć kobietę, która nie tylko będzie świetną kochanką ale i najlepszym przyjacielem.
"Prawie równa się rodzinie."
Dlatego też idealna dla ciebie kobieta to coś więcej niż przyjaciel. Przyjaciel nawet ten jedyny, najlepszy z pośród 7 mld ludzi nie jest w stanie spełnić wszystkich potrzeb.
Wspomniałem o tym, że prawdziwi przykaciele nie rywalizują, nie dominują. Są równi.
Związki z kobietami na ogół trzeba kontrolować ale zdażają się takie, że nie trzeba pilnować steru. Gdzie równoprawnie, partnersko płyniecie po oceanie wspólnego przeznaczenia.
To są te trafione.
Ostatnio sam myślałem, że znalazłem. Wszystko by się zgadzało ale gdy puściłem na chwile ster rozbiliśmy się.
To mi dało do myślenia.
Moja rada dla ciebie.
Jeśli jesteś szczęśliwy z jakąś kobietą to sobie nie przeszkadzaj.
Natomiast do wszystkich nieszczęśliwie zakochanych lub poszukujących szczęścia.
Do tych, którzy mają problemu w związku, czują, że GRA się nie kończy. (Flirt w związku jest fajny jeśli umie się to wyodrębnić jako zabawę.)
Szanse, że traficie na tą idealną są jak wygrana w totka ale to nie znaczy, że nie warto próbować. Nie dajcie się zwariować pierwszej lepszej. Wycisz się i zastanów co jest dla ciebie naprawde ważne. Czego by ci brakowało na bezludnej wyspie.
I pomimo, że tutaj rozpatruję relację z kobietą w kategoriach męskiej przyjaźni
to nie zapominajcie, że jednak
baby są jakieś inne 
Należy też dodać, że nie każdy jest w stanie pojąć, przyjąć i dać prawdziwą przyjaźń.
Do tego trzeba dojerzeć. Niektórym to zajmuje cale życie.
Pozdrawiam serdecznie.
Odpowiedzi
Z jednym się nie zgodzę. Z
wt., 2012-11-27 09:43 — Rafał89Z jednym się nie zgodzę. Z przyjacielem niekoniecznie trzeba o wszystkim mówić. Niektórzy nie potrzebują wynurzeń emocjonalnych, lub czynią to bardzo rzadko i dobrze im z tym. Według mnie każdy ma swój pogląd na to, jak ta przyjaźń winna wyglądać.
Co do przyjaźni kobiety z mężczyzną... bez seksu jest to niemożliwe moim skromnym zdaniem.
Pozdro
Oczywiście zgadzam się z
wt., 2012-11-27 11:11 — SmuelOczywiście zgadzam się z tobą. Każdy jest inny.
Ale jakaś więź między wami musi być, i to nie tylko wspólne zainteresowania czy pasje.
Nawet jeśli nie potrzebujecie wiele rozmawiać to jeśli to jest twój prawdziwy przyjaciel to
przyznasz mi rację, że czujecie się przy sobie bardzo komfortowo, a wasza relacja jest równa, partnerska.
I o to tutaj chodzi.
To co nazywamy związkami to często ciągla gra. Natomiast związek oparty na przyjaźni to ten prawdziwy, gdzie nie walczysz ale się wzajemnie wspierasz.
I tu też się z tobą zgodzę. Bo gdy kobietę i mężczyznę łączy tak głęboka więź jak przyjaźń to co stoi na przeszkodzie by być razem? Zwykle sobie wtedy uświadamiają jak ważni są dla siebie i, że się kochają.
Bo w końcu przyjaciół kochamy.
P.S.
Jeśli ktoś bagatelizuje znaczenie słowa przyjaźń tak jak często ludzie bagatelizują znaczenie słowa kocham
to zbyt wiele z tego blogu nie wyniesie.
Zdecydowanie komfortowo.
wt., 2012-11-27 15:16 — Rafał89Zdecydowanie komfortowo. Właściwie to wiem, że mogę na gościa liczyć zawsze i wszędzie, pomimo, że na codzień sobie dowalamy wesoło ile wlezie hehe
Z mojej strony taka sama bajka. Co do związków i gry to mam nadzieję, że pewnego pięknego gra nie będę musiał przykładać do tego żadnej wagi i będę mógł być w 100% sobą. Bo mimo, że i tak stawiam na naturalność to niestety bez pewnych growych elementów się nie obędzie.
Z tą jeszcze przyjaźnią damsko - męską chciałem dodać, że niestety nie zawsze to wychodzi i czasem z takiej bardzo dobrej relacji robi się potem straszny bubel. Mnie to akurat nie spotkało, ale widziałem u innych takie rzeczy. Potem już zazwyczaj kicha jest ze znajomością na zawsze, a jeśli nie to i tak wisi 'coś' w powietrzu.
Co do P.S. to nic dodać nic ująć.
Pozdro
Smuel tak czytałem kilka
czw., 2012-11-29 17:04 — TormentorSmuel tak czytałem kilka Twoich wypowiedzi na forum i także kilka blogów i zauważyłem że cały czas nawijasz o tej przyjaźni między kobietą a mężczyzną i pytasz samego siebie (jak i innych) czy jest to możliwe. Chcesz budować z kobietą relacje czysto przyjacielskie czy emocjonalne (tworzyć tzw. chemię między sobą)? chcesz czuć bliskość drugiej osoby i wiedzieć że cię kocha (lub cokolwiek to słowo znaczy) i chce wspierać? Jesteś już tak znudzony życiem że nie kręci Cię ten "cały podryw"? Z resztą miłość nazwałbym taką zaawansowaną przyjaźnią, przyjaźnią na wyższym poziomie (etapie, levelu czy jak tam chcecie).
BTW Skąd jesteś?
Podryw sam w sobie to
czw., 2012-11-29 22:18 — SmuelPodryw sam w sobie to rozrywka. Nie przywiązuje do tego większej wagi, nie traktuje tego jako części swojego życia.
Na stronie jestem raczej z ciekawości tematu, szukam wartościowych dla mnie blogów, z głębszym przesłaniem. Te odnośnie samej "gry" niewiele dla mnie znaczą.
Oczywiście podryw może być sposobem na poznanie kogoś wartościowego i na samym początku trzeba trochę "pograć" jednak dla mnie (na ten czas w moim życiu) to oby jak najmniej. Szukam głębszej, szczerszej relacji. Jak to ująłeś, wsparcia i bloskości. W sumie to widzę po sobie, że mam potrzebę kochać. To skomplikowane.
Sam wiem, że za szybko chcę kończyć etap gry, dlatego ostatnio odniosłem porażkę.
Z jednej strony jestem za młody by mówić o zmęczeniu życiem, z drugiej jest to częściowo trafne.
Zdaję sobie sprawę z mojej emocjonalnej sytuacji w ostatnim okresie i moje w tym szczęście, że mam na tyle wiedzy by racjonalnie rozumieć swoje emocje i być w stanie je kontrolować. Nie wiem w jakim stanie bym był gdyby nie to.
Popatrzyłem i widzę, że nawet pisałeś do mnie. Wybacz brak odzewu.
Na ten moment mieszkam w Dębicy. W Krośnie mieszkałem, żadko tam bywam.
Pozdrawiam