Portal Uwodzicieli
Witryna poświęcona relacjom damsko męskim oraz budowaniu międzyludzkich więzi emocjonalnych.
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit END.

"potrafię zniszczyć ten cholerny mur, muszę być jedynie silniejszym!"

Portret użytkownika Piotr Nołbadi

Cześć Wam wszystkim. Przebywam na podrywaj.org od prawie roku, jednak nie wniosłem jeszcze nic wartościowego w istnienie tej strony. Poczucie bycia pijawką, która pasożytuje na wiedzy innych użytkowników, zaczęło lekko mi już ciążyć, więc postanowiłem dać coś małego, lecz od siebie...
Wiem, wiem. Nikt nie ma obowiązku pisania blogów, ale na dobrą sprawę - po co komu konto na tej stronie, gdy się z niego nie korzysta?

Chciałbym się z Wami moi drodzy podzielić własnymi refleksjami na podstawie rocznego (niestety biernego) pobytu na tejże stronie. Tak, tak... biernego. Przez około trzystudniowy okres teoretycznej przynależności do społeczności, byłem pasywnym obserwatorem, który nie zrobił niemal nic w kierunku swego rozwoju. Najgorsze jest to, że tkwiłem w tej stagnacji, będąc świadom, że siedząc na dupie kompletnie nic się nie wskóra. Najsmutniejszym jest fakt, że lata tak szybko mijają, a obecnie przeżywam najpiękniejszy wiek, bo nie co dzień ma się 20 lat. Dlaczego więc pomimo przeczytania dziesiątek artykułów, tak wielu obejrzanych filmów i poradników oraz tym samym – nabycia wiedzy o sposobach, w jakiż to mógłbym zwalczyć swe zmory, nic sobie z tym nie robiłem ? Odpowiedź jest prosta – CHOLERNY LĘK i LENISTWO !

Większa część mnie (ta podświadoma) po prostu wyczekiwała bezwiednie chwili, w której jakaś cudowna siła sprawcza kopnie ją w dupsko albo za pomocą magicznego zaklęcia teleportuje kobiety rodem z brazzersa wprost do jego łoża…
I co ? I co ? Dni, miesiące i lata mijały, a ja dalej jestem rąbanym prawiczkiem. Biedna, naiwna i bojaźliwa część mnie, do której przez tyle czasu nie byłem w stanie dokopać się logicznymi argumentami.
Do czego jednak piję, że tak schłostałem bogu winną część siebie, która tylko starała się do tej pory trzymać mnie w „strefie komfortu „ i chciała dobrze – w swoim tego słowa znaczeniu? Otóż… Mimo, że byłem w niej „bezpieczny”, to czułem się w tej sferze jak w izolatce bez okien i z drzwiami bez klamki, a nie robiłem kompletnie NIC, by jakoś się z niej wydostać, choć w środku pomieszczenia leżał ogromny młot, którym byłbym w stanie zburzyć wszystkie mury. Jednakże ciężar tego młota początkowo odstraszał i zniechęcał, by w ogóle go podnosić, bo po coż przecież się przemęczać, skoro tak mi dobrze w tym mentalnym karcerze ?

Oczywiście po czasie – szkoda, że niestety tak długim , musiał nastąpić przełom. Stopniowo spojrzałem na młot, po czym niepewnie zbadałem dotykiem, robiąc rozpoznanie czy faktycznie jest on taki ciężki i trudny w obsłudze. Zabawne, że dopiero po tak długim okresie wahania postanowiłem go przetestować i oddać nim - choć mizerny, ale jednak - cios w ścianę, która dźwięcznie zadrżała pod jego naporem. Ściana stoi dalej, ale przez głowę świsnęła porażająca i zwalająca z nóg myśl -

„ potrafię zniszczyć ten cholerny mur, muszę być jedynie silniejszym !”

Od października rozpoczynam nowy rozdział w życiu jako, że wybieram się na studia. Tak i też będzie to ( mam nadzieję ) okres solidnej pracy nad samym sobą tudzież mozolnego napierniczania głową, rękoma, symbolicznym młotem i innymi członkami we wcześniej wspomniany, metaforyczny mur. Lata studenckie są przecież tak obfite w ogrom możliwości wszelkiego rozwoju, więc karygodnym byłoby zaprzepaszczenie takiej szansy. Kolejna taka szansa może już nie mieć miejsca.

Podsumowanie :
~Zwracam się tutaj raczej do podobnych mi osób, choć lekkie przypomnienie i pstryczek motywacyjny przyda się wszystkim.

Celem wyrzucenia z siebie tychże myśli, choć dla większości pewnie będą one jedynie chaotyczną breją dywagacji, było uświadomienie dobitnie przede wszystkim sobie oraz przy okazji innym, że siedzeniem na dupie KOMPLETNIE DO NICZEGO SIĘ NIE DOJDZIE, a ja i mój progres w „samodoskonaleniu” - choć nie powiedziałem na jakim konkretnie jestem „poziomie” jako, że musiałbym poświęcić temu sporą ilość linijek – powinien być dla was ewidentnym tego przykładem. Podsumowując, chciałbym powiedzieć wszystkim, którzy mają podobny problem, by wymagali od siebie jak najwięcej, niezależnie jak daleko już zaszli, ale i też cieszyli się z każdego drobnego sukcesu, nawet, gdy będzie on przyćmiony laurami większych zwycięstw lub przygaszony większymi bądź mniejszymi porażkami. Jeżeli nie jesteście w stanie przebić się przez otaczające was bariery, wyobraźcie sobie, że posiadacie jakieś narzędzie lub broń, którą stopniowo uczycie się władać, a każda kolejna próba jej użycia, przybliża Was do rozwalenia tejże blokady. Oraz aby WSZYSCY, którzy jeszcze nie poczynili nic w odpowiednim kierunku lub czekają na cudowny głos z nieba lub oklaski, ruszyli wreszcie dupsko do roboty, bo czas nagli i nikt za Was niczego nie zrobi ! Jak nie dziś, to nigdy, bo młodość nie trwa wiecznie!

Pozdrawiam serdecznie!
Nołbadi.

Odpowiedzi

Święte słowa, bez ruszenia

Święte słowa, bez ruszenia dupska nic nie osiągniemy.
Swoją drogą bardzo ładnie użyłeś metafory młota jako przezwyciężania ograniczeń. Dobrze się czytało.

Powodzenia na studiach Wink

Portret użytkownika Piotr Nołbadi

Cóż, taka kolej rzeczy. Za

Cóż, taka kolej rzeczy. Za friko nic nie ma w tym świecie, no chyba, że niekiedy wpierdol Laughing out loud W swym blogu nie poruszyłem nic odkrywczego, bo chyba każdy wie o tym, co usiłowałem przekazać. Chciałem jednak posłużyć jako przykład, że będąc biernym na swój rozwój, nie ma co liczyć na jakiekolwiek efekty.

Dzięki za komentarz i również życzę powodzenia Smile pzdr

Portret użytkownika BBS

Zakładasz że weźmiesz się za

Zakładasz że weźmiesz się za siebie od Października… ile razy już przekładałeś te miesiące? Nie czekaj na Październik tylko zrób to kurwa zaraz!

Portret użytkownika Piotr Nołbadi

Hmmm, tutaj jest pies

Hmmm, tutaj jest pies pogrzebany. Jestem z lekkiego zadupia, więc "miasto" nie oferuje mi zanadto możliwości. Choć dopiero na październik zaplanowałem sobie harmonogram solidnych zajęć, to wziąłem się już niejako za siebie, wykonując drobne misje socjalne... zawsze coś Smile Ale dzięki za zjebki !