
Cześć! Znacie to uczucie, kiedy widzicie, że poznaliście piękną ale i zarazem bardzo inteligentną kobietę, która jest Tobą niesłychanie zainteresowana? Domniemam, że tak. Ja wtedy czuję się spełniony, szczęśliwy, że droga, którą podążam jest właściwa. A tak nie zawsze było. Dokładnie rok temu zainteresowałem się techniką podrywu. Trafiłem na ta stronę. Mozolna praca nad własną osobą, nie tylko jeśli chodzi o kwestie z kobietami - przyniosła efekty. Były momenty ciężkie , nieodpowiednia kobieta, chory związek, często brak motywacji. Ale teraz wiem, że było warto.
Jest to mój pierwszy blog. Chciałbym wam przedstawić relacje z kobieta, którą niedawno poznałem.
Zapraszam. 
Uczęszczam na wykłady na prawo jazdy, jest nas grupka kilkanaście osób. Na poprzednich wykładach spodobała mi się piękna dziewczyna, brunetka o zjawiskowych oczach (nie, nie przesadzam, oczy ma zajebiste!). Jak się później okazało spodobała mi się z wzajemnością. Utrzymywaliśmy długi kontakt wzrokowy, lekko się uśmiechając. Ale dałem sobie spokój, spieszyłem się na autobus, nie było czasu. Nie zamieniliśmy wtedy ani słowa. Mimo, że w tej grupie jestem duszą towarzystwa integrującą wszystkich - jej jeszcze nie poznałem. Ale myślę sobie czemu nie. Wydawała się interesująca.
Nadszedł dzień kolejnych wykładów - czyli w zeszłą środę. Przyszedłem trochę wcześniej, przywitałem się z obecnymi, coś tam pogadałem o dupie marynie. Aż przyszła ona. Podałem jej rękę i coś tam powiedziałem, już nawet nie wiem co. Zaproponowała, żebyśmy wyszli na zewnątrz. Zgodziłem się, było okropnie duszno w pomieszczeniu. Wyszliśmy. Znów kontakt wzrokowy, więc mówię do niej, że zamiast non stop się na mnie patrzeć, lepiej niech się przedstawi. Coś tam pogadaliśmy o swoich imionach, dowiedziałem się też, że jest ode mnie o rok starsza, takie tam.
Wchodząc do sali, spytała, czy siądę obok niej. Siadłem, oczywiście w zamian za buziaka w policzek. Usiedliśmy. Czułem się niesłychanie pewny siebie. Zaczęliśmy rozmawiać, bliżej się poznawać. Dowiedziałem się, że 3 miesiące temu zakończyła dwuletni związek z chłopakiem. Było to tez widać, że dziewczyna wie o co chodzi. Sama zaczęła mówić o zasadach i tego, czego oczekuje od mężczyzny. W międzyczasie (bo znajdujemy się na wykładach
) zajmowaliśmy się skrzyżowaniami dróg i zasadami pierwszeństwa. Myślę sobie - fantastyczne miejsce, żeby się wykazać wiedza i dojrzałością. Wykorzystałem to - byłem wiodącą postacią - co chwila zgłaszałem się, żeby coś powiedzieć (z sensem oczywiście). Plus dla mnie.
W dodatku Pani prowadząca wykłady zarządziła pracę w grupach - kolejny plus - mogliśmy śmiałej porozmawiać. Była to taka rozmowa, która lubię - czysta gra, która oczywiście odpowiednio prowadzona daje świetne efekty i dodaje lekkiej pikanterii
Robiło się coraz luźniej. W dodatku powiedziałem, że podszedłem do niej dlatego, że mi się spodobała. To otworzyło dziewczynę. Usłyszałem, że też się jej spodobałem, a w szczególności sposób w jaki do niej podszedłem.
Dodam tez, że przez większą część wykładów dotykaliśmy się. Po lekkim oporze złapałem ją za rękę, potem nawet za udo. Myślałem sobie - wszystko idzie elegancko, tylko gdzie jest kurwa haczyk? Nie było go.
Po wykładach miałem jeszcze godzinę wolną - zabrałem ją ze sobą. Próba złapania za rękę udała się za trzecim razem. Dwa zgrabne odbicia testów i dziewczyna rozłożona. Ale nie mogło być inaczej - była mną wręcz oczarowana, ale i zaskoczona. Potem powiedziała mi wprost, że nie wie dlaczego tak się dzieje, ale uwiodłem ją.
Były też lekkie schody, ale to normalne. Co chwilę pytała, dlaczego tak się jej spodobałem. Oznajmiła też bardzo poważnie, że spodobałem się jej, ale nie jest dziewczyną, którą można się bawić i zostawić po jednej nocy. Żeby nie wyjść na typowego olewacza i skrajnego hedonistę - raz czy dwa zamiast ironicznej odpowiedzi lub zabawnego odbicia powiedziałem to, co myślałem
Odparłem, że bardzo się ciesze, że nie jest taką dziewczyną. Zacząłem też gadkę o jej zjawiskowych oczach. Usiedliśmy na ławce. Zaczęliśmy się namiętnie całować. Po 10 minutach takich igraszek oznajmiłem, że muszę iść. Na koniec powiedziałem tylko 'narazie'. Powiedziała coś w stylu 'poczekaj, tak bez pożegnania'? I sobie myślę - tu Cię mam
Wszystkiego nie dostaniesz - to ja będę prowadził tę relację. Odparłem tylko 'papa', odwróciłem się i poszedłem w swoją stronę - czyt. na browara z kumplem.
Tak skończyło pierwsze spotkanie z kobietą, która mi się na prawdę szczerze podoba. Bardzo dobrze mi się z nią rozmawia, sporo nas łączy (podobne zainteresowania, nawyki i inne niuanse), świetnie całuje, a to sobie cenię. Numer oczywiście wziąłem. Zadzwoniłem następnego dnia i ustawiłem się na piątek.
Spotkaliśmy się w parku, chciałem ja przywitać soczystym buziakiem - odsunęła głowę, poszło w policzek
Ale myślę sobie - dobrze - za łatwo tez być nie może
Usiedliśmy na ławce. Oprócz zwykłej rozmowy, typowo zwykłej - o znajomych, szkole, zainteresowaniach dowiedziałem się też, że (!) spotyka się z innym chłopakiem od około miesiąca, jest od niej starszy i mówi, że bardzo się zaangażował i oznajmił jej, że czuje do niej coś więcej. Z uśmiechem powiedziałem, że to jej problem. Dodała też, ze mówi mi to dlatego, że chce być ze mną szczera. Pochwaliłem ją za to, ale dałem do zrozumienia, ze ten chłoptaś mnie nie obchodzi. Spędziliśmy ze sobą dwie godziny. W tym czasie usłyszałem, ze jestem fantastyczny i nietypowy - ładnie podziękowałem.
Odwiedziłem z nią kilka miejsc, aż znów usiedliśmy. Zaczęliśmy szaleńczo się całować. Zeszliśmy na temat związku - więc znów zacząłem gadkę o zasadach - ze jeśli będzie ich przestrzegać, to ma u mnie szanse
Pocałowała mnie namiętnie i zaczęła obmacywać. Nie pozostawałem dłużny - doszło nawet do sytuacji, ze skorzystała z moich umiejętności masażu piersi
Po czym rozstaliśmy się. Tak minęła druga randka.
Od tego czasu (piątku) nie spotkaliśmy się, ale zalewanie mnie smsami dość poważnymi (na przykład to, ze przemyślała sprawę i jest pozytywnie nastawiona) świadczy o tym, że dziewczynie niesamowicie zależy. Dostałem tez trochę niepokojącego smsa, ze wydaje jej się, ze się nią zabawię i zostawię - skwitowałem to tym, ze przykro mi, iż uważa mnie za taką osobę. Zaczęła przepraszać
Dziś zadzwoniłem, jesteśmy umówieni na środę.
Mój cel: prowadzenie do seksu i... związek. Zależy mi na tej dziewczynie, ale staram się tego nie okazywać. Przez ten okres kilku dni, kiedy się nie spotkaliśmy - raczej zlewana była, często też stosowałem otwarta pętle, albo wprowadzałem tajemniczość - efekt jest taki, że dziewczyna cały czas o mnie myśli.
To by było na tyle póki co
W tym blogu będę zdawał relację odnośnie tej znajomości. Jak to się dalej potoczy? Mam nadzieję, że jak najlepiej 
Refleksje, rady, podpowiedzi, sugestie - mile widziane.
Pozdrawiam.
Odpowiedzi
Po prostu od razu się sobie
pon., 2012-08-06 22:17 — zgadnij_ktoPo prostu od razu się sobie spodobaliście. Od wpisu bije pozytywna energia. Widać że wiesz co robć.
Nie zakochuj się zbyt szybko i powodzenia.
Bardzo fajnie , właśnie mam
pon., 2012-08-06 22:20 — HootBardzo fajnie , właśnie mam podobną sytuacje
bardzo ładnie i przejrzyście
pon., 2012-08-06 22:46 — smerf_wazniakbardzo ładnie i przejrzyście to opisałeś, czekam na kontynuacje
Super rozegrane czytając aż
wt., 2012-08-07 07:06 — 2zaniSuper rozegrane czytając aż czuje się waszą pozytywną energie
czekam na dalszy ciąg i powodzenia choć raczej nie jest potrzebne 
Graty...taki sytuacyjny
wt., 2012-08-07 07:41 — PoweradeGraty...taki sytuacyjny podryw jest naprawdę fajny. Masz też punkt zaczepienia, zawsze możesz zaprosić ją do siebie żeby pouczyć się znaków drogowych i nie tylko..
Jateż kiedyś miałem akcję na kursie prawka, po 1szym wykładzie poszedłem za laską i walnalem jej directa, odbilem kilka ST m.in o chłopaku (którego na serio miała) ale nic z tego nie wyszło bo potem przemyślałem sytuację i uznalem że skoro za miesiąc wyjeżdzam 200km na studia to nie ma to sensu.
Pozdro
czyli chyba bedzie milosc od
wt., 2012-08-07 16:48 — Kammilczyli chyba bedzie milosc od pierwszego wloznia

akcje mi sie podobaly, od razu lepiej idzie gdy nadaje sie na tych samych falach
pzdr.