
Witam :> Jest to mój drugi blog, i drugi czysto napisany według moich przemyśleń. Chciałem zawrzeć tutaj zmiany, jakie zauważyłem u siebie podczas rozmowy z dziewczyną kiedyś, i rozmowy teraz.
Na początku - przyznam szczerze - chciałem podziękować Gracjanowi, za to, że wpadł na pomysł stworzenia takiej strony, która - bez kitu - naprawdę jest w stanie pomóc każdemu. Ja osobiście trafiłem tutaj całkowicie przez przypadek, szukając porad dla mojej sytuacji; pół roku temu.
http://www.podrywaj.org/forum/ra... - tak to wyglądało 17 kwietnia, kiedy zaczynałem swoją historię z podrywaj.org. Bez zbędnego pierdolenia - podczas mojej znajomości z M większość czasu byłem przyjaciółką z fiutkiem. Finał finałów tej znajomości po wydarzeniach z ostatniego posta jest taki, że akurat w wakacje miałem sporo szczęścia, ogarniając dosyć dużą liczbę jakichkolwiek wyjazdów ze sporą liczbą Pań, tak więc nawet nie miałem czasu by o niej myśleć. W sierpniu wróciłem jako całkiem inny człowiek. W końcu, na jednej z imprez, doszło do naszego spotkania. I co? Rozmawiałem z nią jak z jakąkolwiek moich znajomych, zero stresu, zero zazdrości. W końcu udało mi się to pokonać, i nawet dzisiaj - myśląc o tym, co czułem do niej kiedyś, a co dzisiaj - odczuwam sporą ulgę. Stałem się wolnym uśmiechniętym człowiekiem, który na każdą dziewczynę spogląda na równym poziomie, nie przyrównując jej do żadnego ideału.
Ok, przeszło mi z M, pojawiła się S.
http://www.podrywaj.org/forum/pr...
Do niej podszedłem już całkiem inaczej. Przede wszystkim - nie pieskowałem. Nie wychodziłem na needy, błagając po kilka razy o każde spotkanie. Wiecie co stało się po ostatnim poście? Z imprezą w końcu wyszła lipa, nie udało się tego ogarnąć. Za to chciałem jej zaproponować kolejny niedzielny spacer. Coś tam ble ble, pod koniec tygodnia szkolnego się ugadamy, itd., mówię "ok". Napisałem jej jeszcze w sobotę pod wieczór, że gram mecz w niedzielę rano, więc jak chce to niech wpadnie popatrzeć, co jej szkodzi. Nie odpisała mi. I teraz najlepsza część historii z S. Jako że no pytałem się jej kilka razy na fejsie czy się ustawimy, to zaczęła mi się pojawiać w gronie tych ludzi, z którymi piszę najczęściej, więc u samej góry. Ale nagle po tym weekendzie publikowała posty, a w tym czasie nie było jej tam widać. Wiecie co się okazało? Wyjebała mnie tak, żebym nie widział jej kiedy jest online. Jak zareagowałem? Śmiechem, stwierdziłem, że nie wie co traci, bo ludzie tutaj nauczyli mnie, że to ja jestem nagrodą, nie ona. Bóg wie, co działoby się kiedyś, zanim tu trafiłem strasznie przejmowałem się każdym niepowodzeniem. Teraz wiem, że to nic strasznego.
Podsumowując - jeszcze raz chciałem podziękować - każdemu z Was z osobna, bo każdy dokłada swoją cegiełkę do tego, by ludzie tacy jak np. ja, bo nie twierdzę, że już to wszystko ogarniam w małym palcu (nadal brakuje mi częstszej praktyki, ale to się już powoli zmienia :
mogli zmieniać się na lepsze. Dlatego, dla każdego z Was, serdeczna piona 
Odpowiedzi
„Wyjebała mnie tak, żebym nie
wt., 2012-10-16 20:32 — BBS„Wyjebała mnie tak, żebym nie widział jej kiedy jest online”
Może ona nie chciała widzieć Twojej aktywności bo ją boli Twoja zajebistość
jeśli to miała być ironia, to
wt., 2012-10-16 20:45 — DonKrystjeśli to miała być ironia, to nie miałem na celu w żaden sposób chwalić się tym czy owym, tylko chciałem jak najlepiej pokazać, jaką przeszedłem przemianę od czasu wstąpienia tutaj.
O ile nie jest ironią,
wt., 2012-10-16 22:24 — RadanosO ile nie jest ironią, świetny tekst. Serio.
wyjebane miej i się śmieje
wt., 2012-10-16 22:01 — Jasiek10996wyjebane miej i się śmieje każdy przechodzi wzloty i upadki ale o tych drugich piszą nieliczni... też miałem kilka takich akcji ale teraz wiem że to nie moja wina że kobiety poniżej 19 roku życia zachowują się jak dzieci Ty planujesz przyszłość a ona siano w głowie ma.
powodzenia w nauce bo przecież uczymy się całe życie
Facebook o ja
wt., 2012-10-16 23:00 — RiseFacebook o ja pierdyle..
Niedługo to ten cały FB będzie wyznacznikiem czy ktoś z kimś jest czy nie - czy lubi posty kogoś czy nie. Jak laska nie polubi czegoś co Ty wstawisz to co, już oznacza że zapuszcza Ci chłodnik? A może jak Ty jej coś napiszesz na profilu a ona nie "polubi" albo nie skomentuje to też odrazu - coś nie tak! Związek sie sypie
hahaha
jak mnie to rozwala..
Olej tego facebooka jebanego - on tylko czasem rozpierdala relacje.
Ja np. byłem ze swą lubą już oficjalnie z 2 mies a nie miałem jej w znajomych - chociaz inni wspolni wokol znajomi mieli dawno. To byla masakra.. juz teksty ze komentuje zdjecia kolezanek czy ze czemu jedna mi co chwile cos wstawia itp.. i ze nie reaguje na jej rzeczy ktore mi pisze na proflu.. Nosz kiurna jaka dziecinada ;] dobrze ze zwiazek dawno sie skonczyl.
Na prawde FB to jest fana rzecz ale nie jako narzędzie do sprawdzania aktualnego "stanu" związku..
te dwie akcje są oddalone o 5
śr., 2012-10-17 10:18 — Mugente dwie akcje są oddalone o 5 miesięcy. Przez pięc miesięcy próbowałeś tylko z 2 laskami z którymi i tak nic nie ugrałeś? Myślę ze nadal jesteś needy: "Jako że no pytałem się jej kilka razy na fejsie czy się ustawimy" - przykład. Zamiast próbować podrywać cokolwiek na ulicy, w szkole, brać nr i się umawiać bawisz się w jakieś fajsbuki. Teraz wszyscy podrywają na fejsie a ty nie masz być taki jak wszyscy. Pozdro
tak, wiem, 5 miesięcy i tylko
śr., 2012-10-17 20:07 — DonKrysttak, wiem, 5 miesięcy i tylko dwie panny, słabo. ale mimo wszystko nie zasypywałem gruszek w popiele, tylko dziennie studiowałem teorię, brakuje mi teraz jeszcze tylko praktyki, ale jak pisałem pod koniec, to już powoli się zmienia. A fejsa wykorzystuje tylko do tego, żeby się umówić (to też planuję zmienić na telefon), szybka piłka, 5 minut i się zawijam, nie przesiaduję i nie przegaduję miliona godzin o nie wiadomo o czym przez neta
zamieniam to na rozmowę w realu 
Nie mierz sukcesow
śr., 2012-10-17 20:54 — skautNie mierz sukcesow panienkami, a wyniesionymi lekcjami. Jestes na poczatku, dasz sobie rade tylko nie mysl za szybko, ze juz wszystko jest ok, i wszystko masz ogarniete. Bo ani sie nie obejrzysz, a tak Cie to wszystko do gleby przypierdoli, ze Ci sie odchce. Powoli. Spokojnie. Wlasne sukcesy swietuj we wlasnym 'towarzystwie', bo one nie znacza dla innych tyle co dla Ciebie, kazdy mierzy swoja miara. Powyzszy uzytkownik podsumowal Cie, ze malo 'przerobiles', a co do nie ktorych ze strony on sam mogl przerobic, nie tyle co malo, a bardzo mozliwe, ze tyle co nic... Takze, nie dziekuj Gracjanowi, a podziekuj sobie, ze zaczynasz kumac ocb. Pzdr. From fuckin Madrid.