
Link do części pierwszej - wprowadzającej
http://www.podrywaj.org/blog/po_...
Część pierwsza, nie jest obowiązkowa, lecz warto zajrzeć aby wszystko było jasne.
Po sesji, gdzie normalnie odchodziłem od zmysłów aby "przejść dalej", zadzwoniła do mnie Nel razem z Anną.
-Hejka śpisz?
-No cześć, właśnie skończyłem tańczyć na stole w domu starców
-(sniechy) czyli świętujesz?
-Ale co? (zaspany byłem)
-Jak twoje studia? Masz dyplom?
-Dziewczyno to jest 3 w nocy, wiesz że normalni ludzie o tej porze śpią?
-Ale jak twoja nauka? (głos z boku) przecież mówiłeś że tańczyłeś przed chwilą
-w następnym roku jeszcze postudiuję, jeszcze magistra nie mam kochana.
Dokładnie nie pamiętam tamtej rozmowy, rozłączyłem się mówiąc "miłego dnia"... głupie przyzwyczajenie...
Jakiś czas później, załatwiałem coś w urzędzie, wcześnie musiałem wstać, nawet nie wziąłem prysznica, ubrałem wczorajszą koszulkę, jakieś spodenki i klapki. Wkroczyłem tak do UM z jednym okiem otwartym. Wracając spotkałem na mieście Nel, Anne i ich dwie przyjaciółki. Przywitałem się, pożartowałem coś aż nagle Anna mówi:
-Wpadasz dziś do mnie na działkę?
-A co masz truskawki do zerwania już?
-Hihi nie, zdałam prawko i chciałabym oblać je
-Zobaczę jak będę z czasem stać, zadzwonie do Nel i się wszystko ustawi.
Pożegnaliśmy się, i to by było na tyle... Chociaż w sposób jaki na mnie patrzyła Anna był... No na pewno znacie to uczucie gdy kobieta na was patrzy i wiecie że ją macie, że jest wami zachwycona. A ja właśnie nie mam pojęcia co urzekło ją we mnie... bo koszulka była wygnieciona, klapki brudne od farby bo kilka dni wcześniej malowałem mieszkanie. Nie wiem, może wydawało mi się wtedy...
Zadzwoniłem, umówiłem się pod jednym z supermarketów i poszliśmy na działke zrobić grilla. Tym razem wyglądałem troche lepiej. Niby moim głównym celem była Nel, to z nią pisałem, z nią flirtowałem i ogólnie wydawało mi się że złapiemy (nareszcie) jakiś wspólny kontakt. Niestety, albo i stety siedziałem koło Anny. Ciągle chodziło mi po głowie jej tekst z grudnia "i tak cię nie zapamiętam", serio, zapadła mi w pamięć jako ten "zły charakter". Rozmawialiśmy dużo, dzowiedziałem się o niej że właśnie ludzie ją uważają za taką sukę, twardą sztukę. Też tak ją widziałem.
-No coś musi w tobie być że ludzie są niechętni wobec Ciebie
-zakochany, czy ja zła kobieta jestem?
(ten tekst tak mnie rozbawił, że dobre pół godziny się z tego śmiałem)
-Ty? zła? No skądże, nie znam drugiej tak wrednej, niemiłej i niesympatycznej dziewczyny jak ty...
Nie zapomnę jej wzroku, mimo iż laska nie należy do hot top model, to nie pamiętam abym z kim kol wiek tak luźno, otwarcie i fajnie rozmawiał, wtedy coś we mnie się ruszyło(?). Fajnie spędziłem tamten wieczór.
Mimo dobrego kontaktu w tamten dzień, nie pchało mnie ani jej (chociaż tego nie wiem) do siebie. Ja nie szukałem jej numeru po znajomych, ani nie zaczepiałem na fb czy cokolwiek... Po prostu było mineło.
Jakiś czas po tamtym grillowaniu dostałem wiadomość od niej
"I co się nie odzywasz mamejo ty wredoto ty :D"
Odpisałem aby dała mi swój numer to się dogadamy.
Pisaliśmy sporadycznie, bez polotu ale i też bez techniki "czekaj 3 dni i zadzwoń". Pewnego dnia zaproponowałem jej czy by nie chciała ze mną zacząć biegać bo przytyło mi się ostatnio, napisała że z chęcią pójdzie bo mawiają że "ma gruby tyłek"
2-3 sms i zeszło na to abyśmy spotkali się na rowerach i pojechali do Nel która mieszka parę km od miejscowości w której ja i Anna mieszkamy. Umówiliśmy się na 15. Nie było jej, uznałem że mnie wystawiła albo po prostu olała. Zadzwoniłem i powiedziałem:
-Wiem że spóźnianie się jest domena kobiety ale o której będziesz?
-O kurczę, a ja jestem w galerii, wybacz, zapomniałam
-No wystawiłaś mnie, dobra idę sam sobie wycieczkę zrobić trzymaj się
-Nie wystawiłame, no pa
Wieczorem napisała że chciałaby to jakoś mi wynagrodzić i w ogóle przeprosić. Wtedy zrobiłem najgorszy błąd albo i najlepszą rzecz. Mam ochotę napić się piwa, o 21 będę na zakręcie. Ona napisała że nie ma problemu.
Kupiliśmy pare piw i poszliśmy na ławkę, rozmawialismy dużo... samą rozmowią ta kobieta mnie urzekła... na prawdę zobaczyłem w niej inne odbicie "jej". Nie bawilem się technikami podrywania, nie uwodzilem jej, chciałem lecz po prostu wolałem być sobą, takim samym co zawsze, może to urzekło ją i teraz ona pokazuje mi siebie. No cóż, tematy zeszły na relacje damsko-męskie, jak postrzega to ona, jak ja. Dowiedziałem się że przeczytała książkę "Dlaczego mężczyzni kochają zołzy" i mówiła że to działa, że dzięki temu potrafi obcować z facetami bez przerwy. Wie jak grać, nie manipulować (powtarzała to ciągle) aby przyciągnąć uwagę facetów. gadka-szmatka, odprowadziłem ją do domu, podziękowałem za fajnie spędzony wieczór i pożegnałem.
Umówiliśmy się że może do mnie wpaść do pracy w sobotę na kawę, przyjść, pogadać. Mówiła że na bank będzie, że z przyjemnośćią wpadnie.... Olała mnie znowu, napisała sms że jest z koleżanką i jak będzie miała czas to wpadnie z nią. Nie miałem pretensji, każdy ma swoje życie, facet czy kobieta która podporządkowuje swoje życie drugiej osobie jest nudny/nudna. Więc pamiętaj towarzyszu, miej swoje życie!!!
W ten też dzień, czytalem książke w/w... Niektóre teksty wołały o pomstę do nieba, serio łapałem się za głowę i myślałem.
"Jeżeli początkujący/srednio-zaawansowany kożysta z podrywaj.org i spotyka babke która przeczytała "dlaczego..." to oni poznają się w maju i będą docierać do siebie do kwietnia przyszłego roku"
Tutaj apel - Nieutrudniajmy wszystkiego! Prosta droga jest zawsze najlepsza. Po co mamy sobie utrudniać życie telefonami na trzeci dzień? Jeżeli masz ochotę, dzwonisz, jeżeli nie odbiera, wal to i się nie przejmuj.
W niedzielę dostałem sms od niej
"Lubisz rogaliki?"
"A kto ich nie lubi" - odpisałem
"z dżemem czy czekoladą"
"dżem mniej tuczy, zdaje mi się... Co ty kminisz kobieto?"
"Będę za 15 minut u Ciebie"
Myślałem ze sciemnia, po prostu robi mnie w konia, ale przyszła! Z ciepłymi rogalikami... Nie wiem... To coś znaczy? Dziewczyna lubi sobie pograć? Czy jak...? Mam mętlik w głowie, lecz po tej książce która "zatrula' jej głowe, niby staje się wszystko jasne... Chociaż wciąż...
Powiedziałem że jej się jakoś odwdzięczę za te rogaliki, tylko że moja kreatywność jest... po prostu słaba jeżeli chodzi o nią...
Miałem w planach zaprosić ją do mojej pracy i zamówić 2x zestaw kebab, bez fajerwerków, po prostu coś normalnego. Wtedy pomyślałem że to zbyt banalne... No jak kobieta robi Tobie rogaliki i jeszcze przynosi do pracy.
Potem pomyślałem może wciąć koc, butelkę wina i pójść na polane? Też tak jakoś zbyt oficjalnie i romantycznie, a z rozmów z nią wynikło że ani ja ani ona nie lubimy romantyczności... Może wy macie jakieś opinie rady? Bardzo bym prosił.
Wciąż nie wiem czy wejść z nią na stopę facet-kobieta, czy trzymać się tego jak jest teraz... Najgorszą przeszkodą jest Nel, z którą ona myśli "kręcę czy też bajerowałem". Dziwna sytuacja ale jak bardzo mi ubarwiła moje, ostatnio nudne życie.
Pozdrawiam
Odpowiedzi
Trzeba było zrobić z tego
śr., 2014-07-16 21:50 — zivetarTrzeba było zrobić z tego temat na forum... Akcja niedomknięta!
Nie ukrywam, liczyłem że chociaż obciągnęła za te wyjebki.
Czy teraz wszystko się tak
śr., 2014-07-16 21:54 — ZakochanyWsobieCzy teraz wszystko się tak spłyca? Ja chyba na prawdę za stary jestem... :<
mnie te dwa blogi nudzily.
śr., 2014-07-16 21:57 — opos1mnie te dwa blogi nudzily. nic ciekawego nie napisales .
Powiem ci, że twoim problemem
śr., 2014-07-16 22:44 — RinconPowiem ci, że twoim problemem jest kompletny brak zdecydowania: z tą czy z tamtą? Winko czy kebab? Jutro czy pojutrze? Musisz wyrobić w sobie zdecydowanie- to raz. A dwa laska cie olewa chamsko dwa razy a ty mówisz, że spoko bo ma swoje życie? Takie panny się szybko ustwia do pionu bo jak nie to cię potem zjedzą żywcem.
Kurcze ja tu czekam na jakąś
czw., 2014-07-17 10:12 — Nech0Kurcze ja tu czekam na jakąś finalną akcje, a tu taki niedosyt, bez happy end'u czy nawet FATALITY. Działaj dalej i dokończ akcje
Poważnie ziąąą? Mamy Ci
czw., 2014-07-17 11:36 — Rafał89Poważnie ziąąą? Mamy Ci powiedzieć czy masz z nią być czy nie? To Ty powinieneś wiedzieć. Weź koc i monte i dzida. Powiedz, że nie umiesz grać na gitarze dlatego wziąłeś monte. Proste i tanie, przy okazji pokazuje zamiary.
Swoją drogą Rincon ma rację. Chociaż z drugiej strony, jeśli rzeczywiście nie masz nic przeciwko to lepiej być sobą.
również miałem okazję
czw., 2014-07-17 18:48 — los danielosrównież miałem okazję przeczytać książkę o zołzach.
jest to ten sam stek bzdur jak te magiczne push and pulle i negi, tylko w wersji dla kobiet.
moim zdaniem dziewczyna trochę zbyt na serio wzięła niektóre rady z książki do siebie i stąd te sukowate zachowanie na początku znajomości (neg/niedostępność), "zapominanie" o spotkaniach (push) oraz ta mega spontaniczna akcja z rogalami (pull).
Nie oznacza to, że dziewczyna jest głupia czy coś, ale jak zacznie przeginać ze sztuczkami to daj jej wyraźnie do zrozumienia co o tym sądzisz.