
Dla większości osób z tego portalu ten blog nie będzie ani motywujący, ani to nie będzie niczym wielkim, ale dla mnie jest jakimś tam krokiem małym, bo tak czułem w sobie samym, gdy się obudziłem na 2 dzień. Zdania nie będę piękne, urozmaicone, bo nigdy nie byłem w tym dobry, ale z kolejnymi blogami postaram się pisać coraz lepiej.
Zawsze srałem, że ktoś na mnie patrzy, że ktoś mnie ocenia, czy śmieje się ze mnie czy nie, nawet po paru głębszych, ale ostatniego festynu tydzień temu czułem niesamowitą moc. Nie chcę tu opisywać jakichś akcji podrywu, chcę po prostu przedstawić, że się odważyłem na sytuacje, których wcześniej nie robiłem bo się bałem.
Trwa festyn, wbiła główna gwiazda na scenę, wszyscy stoją w miejscu, nikt się nie bawi ja jestem tam po 2 - 3 piwkach, myślę sobie chuj, idę do koleżanek. Widzę stoi ich z 5, biorę pierwszą z prawej, chwytam za rękę, ona pyta "JAA ?!!!", ja mówię "tak, ty idziesz ze mną tańczyć", wziąłem za rękę bez wahania poszliśmy w tłum, gdzie wszyscy stali i patrzyli na scenę, poszliśmy prawie pod sam koniec i tańczymy. Tak patrzę z ciekawości wokoło, nikt się nie bawi, jeszcze jakiś gościu stoi z kamerą skierowaną w naszą stronę i mówię do niej "widzisz, będziemy w TV" heh, tańczymy tak z 1 piosenkę sami i za chwilę jedna para, druga, trzecia i tak cały tłum zaczyna, byłem w zajebistym humorze i usatysfakcjonowany, ponieważ czułem się jakbym był gwiazdą, która rozkręca imprezę.
Druga sytuacja, już po festynie, stoję na rynku z 5 kumplami, popijamy piwko i coś tam jakiś temat, że kumpel by mnie nie dał rady przewieźć na baranach, po czym mówi "dawaj, zobaczysz", wskoczyłem na barana, zapierdala ze mną, patrzę a tu kurwa nagle jestem pod jakimś kabrio, w środku 3 czarnulki, coś tam zacząłem bełkotać, ale po chwili się ogarnąłem, zacząłem gadać, za mną 4 kumpli siedzi i się patrzy. Mówię do lasek, żeby mnie podwiozły do domu, bo mam w chuj daleko (jakieś 200 metrów
), ale najpierw musimy się poznać, muszę znać ich hobby, zainteresowania, życiorys, bo ich nie znam i obawiam się, że mogą mnie wykorzystać (mówiłem to z taką powagą) po czym zaczęły się śmiać i 2 czarne HB7 z przodu, za chwilę jebią jakimiś ST (czasem było ciężko odbijać piłeczkę, ale dawałem radę), z tyłu siedziała HB9-10 sporo milsza, ładnie się uśmiechała no i po tym coś tam zaczęliśmy rozmawiać o imprezach, bo nic innego nie przyszło mi do głowy, tak pogadaliśmy chwilę, po czym powiedziały, że muszą jechać, życzyłem szerokości, nie było żadnych wymian numerów itd.
Także podsumowując, po tym dniu byłem w chuj zadowolony, moje takie pierwsze akcje, rozmowy z laskami na wyjebce, gdzie wcześniej nie wyobrażał bym siebie w takiej sytuacji i byłbym zesrany do samej ziemi, dalej będę działał, bo to piękne uczucie obudzić się rano i czuć w sobie, że coś się zrobiło a nie zachlało ryja, popatrzyło na fajne dupy, wracało do domu z opuszczoną głową, wkurwieniem na siebie, że nic się znowu nie zdziałało.
Odpowiedzi
Lubię czytać o pierwszych
śr., 2014-07-09 19:31 — brudneskarpetyLubię czytać o pierwszych podejściach i pozytywnych emocjach z nimi związanych. Sam zahaczę niedługo kilka festynów z racji mojej przeprowadzki
Powodzenia przy następnych akcjach.
Dzięki skarpeciarz
śr., 2014-07-09 19:36 — stallionDzięki skarpeciarz