Portal Uwodzicieli
Witryna poświęcona relacjom damsko męskim oraz budowaniu międzyludzkich więzi emocjonalnych.
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit END.

Pierwszy blog...bo mam na to ochotę. Moje historie FRAJERSTWA.

Portret użytkownika Gizmo

Witam.
Mam na imię....Gizmo, to mój pierwszy blog na tej zajebistej stronie, piątka leci dla Ciebie Gracjan. Jestem na niej już troszkę czasu, ale zwykle w roli czytającego, przyszła pora na pierwszy blog.
Choć na ortografii trochę się znam, to na stylistyce pisania w ogóle, także będzie bez ładu, składu, stylistyki i z wielkim burdelem. Ale naszła mnie taka ochota, a jak strona nam wpaja...robimy to na co mamy ochotę, postanowiłem skleić trochę słów.
O czym blog...? Będzie pewnie on trochę dłuższy, opiszę w nim swoje 3 historie. Nie będzie to blog na dany temat, a ogólnie opis moich historii. No to jedźmy....zapraszam do lektury, piwo temu co doczyta do końca Smile

Młody jestem, 24 lata mam, z małej mieściny pochodzę. W życiu swoim miałem 3 poważniejsze związki, które trwały troszkę dłużej niż te pół roku.
Pierwszy z nich rozpoczął się pod koniec 3 klasy Gimnazjum. Panna A. niezbyt wylewna. Masę miała, tzn. z tych troszkę grubszych była, nie żeby 90kg. ważyła, ale 50 też nie. Można przyznać, że w tamtych czasach grubsza ode mnie:)...Oczywiście w tamtych czasach na podrywaniu nie znałem się kompletnie. Jak to w takim wieku bywa częste spotkania w szkole, po szkole itp. Skończyła się 3 klasa Gimnazjum, wybraliśmy sobie szkoły, do których chcemy iść dalej. Był to okres wakacyjny i muszę przyznać, że jakoś urwał nam się kontakt na chwilę. Na chybił-trafił strzeliłem, że idę do Ekonomika. Po tygodniu okazuje się, że Panna A. również wybrała tę szkołę co ja i na dodatek również Ekonomik, więc na badania idziemy już razem Smile....Zaczynamy być razem, wszystko cacy, zakochani po uszy, młodzi itp. Było to takie zderzenie 2 światów, co dawało naprawdę niezłą mieszankę. Ona grzeczna, z mamusią na zakupy, cały czas w domu, zero przyjaciół, znajomych, życia prywatnego...tylko dom, szkoła, rodzina. Ja to z kolei przeciwieństwo, wychowany na ulicy z chłopakami, z którymi bije żółwie do dziś. Mieszkałem na ulicy, która znana jest z tych gorszych opowieści, w tamtych czasach najniebezpieczniejsza ulica w mieście. Jakieś sprawy policyjne, pobicia...też nie był mi obce. Także zderzenie fajnych światów....
Dziewczyna A. nie wyszalała się w życiu w ogóle. "Typowa mamicórunia". Pamiętam, że nawet telefonu komórkowego nie posiadała, a majteczki, które ma ubrać, to mamusia jej przygotowywała. Kiedy zaczęliśmy być razem otworzyłem jej trochę oczy na świat i w końcu wyszła z domu....co w późniejszych czasach wykorzystała dość doszczętnie.

Związek ten, zaczął się jebać, jak to moje związki przez rodziców. Mamie zaczęło coś przeszkadzać i zaczęła się jazda. W międzyczasie A. zaczęła się spotykać za moimi plecami z moim dobrym kumplem na tamte czasy, oczywiście będąc ze mną.
Do czego zmierzam....? Związek skończył się tym, że poszła z koleżankami z klasy na dyskotekę, kompletnie bez mojej wiedzy, poznała na niej chłopaka, z ktróym teraz jest w małżeństwie, a dziecko w drodze. Po tym, gdy na drugi dzień się o tym dowiaduje, następuje mój pierwsze stopień SFRAJERZENIA. Telefony, sms, wiadomości na gg, odwiedziny w domu, gdzie wszyscy już mnie wyrzucali. NA dodatek wspomniany chłopak chodził również do tej szkoły co my. Ależ tam do byłem FRAJEREM, oni ze sobą gadają w koncie, mizgają, obwąchują....a ja za nimi stoję, płacze, przepraszam i proszę chociaż o minutę rozmowy. Komicznie musiało to wyglądać, bo zachowywałem się jak kundel, któremu zabrano kość. Tyle wstydu, to nie najadłem się już chyba nigdy później. Wyobraźcie sobie, te wszystkie spojrzenia, śmiechy innych uczniów, które brałem na klate....coś chujowego i nie życzę nikomu.
Zbierałem się długo po tym związku, trwał 2,9 roku. Po jakiś 3 miesiącach nawet coś tam chciała wrócić, ale zbytnio ja już nie chciałem. Wspólna szkoła,klasa jednak wydłużały mój okres zapominania. Nawet kiedy ruchałem później już inne panienki, to ona jeszcze jakoś tam w głowie była. A co jeszcze bardziej pojebane....Nie interesuje mnie już kompletnie, cała jej wyjątkowość już dawno obrosła w mit, ale jednak w głowie jakaś cząstka nadal coś tam do niej ma. Nieważne.

Drugi związek, to związek, którego być nie powinno. Zacząłem się spotykać z Panna B....Nawet długo, potem spotkania nazwaliśmy już seks-spotkania. Męczyła mnie o związek, dość długo....a mi się tylko ruchać chciało. No, ale stało się, gdzieś tam po jakiejś imprezie, wziąłem na chatę, rano wstajemy i byliśmy już parą, czego zbytnio nie pamiętałem, a wycofać się było kurewsko nie na miejscu Smile...Związek spoko, dobre ruchanko, bez zbędnych kłótni....na pewno związek nietoksyczny. Zaczął się jebać po 2 latach, a skończył się jak......ZWIĄZEK PIERWSZY. FRAJERSTWEM Gizmo. Moje płacze, błagania, skomlenia, płacze do telefonu, milion sms, wpadki do pracy itp....czyli FRAJERSTWO dużego stopnia.

Po tych dwóch związkach, zacząłem intensywnie myśleć. Co kurwa jest, że w związku mam ogromną przewagę, ja go prowadzę, a kończy się on tak jak poprzedni. Czyli z dnia na dzień staje się FRAJEREM, płaczkiem, pieskiem, wyniszczam się nerwowo i tracę kobietę. Kurwa przecież, to Panny powinny za nami płakać, a nie my za nimi ! Co kurwa jest ze mną nie tak ?

www.google.pl <----Nawet nie pamiętam co wpisałem, ale po przeczytaniu dużej ilości artykułów wpadam na (jak to się później okazuje jedną z lepszych stron, które mam zapisane w ulubionych) stronę Gracjana. Po przeczytaniu kilku podstawowych artykułów na stronie, dochodzi do mnie, że byłem związkowym FRAJEREM, dupkiem, pieskiem...i tym kimś, którym nie chcemy być, po zapoznaniu się z tą stroną. Jak sobie wyobrazicie takiego typowego skomlającego pieska i typowego FRAJERA, to możecie dopisać Gizmo, bo właśnie wszystkie cechy, które pasują do tych mięczaków, to ja miałem i to podwojone, serio. Typowy palant, który mógłby posłużyć tutaj za wzór FRAJERA.
Praca, czytanie, praca, czytania <----tak zacząłem od strony. Czytałem naprawdę dużo, wszystko sprawdzałem w praktyce. Codziennie się dziwiłem jak tak można było, codziennie uczyłem się czegoś nowego.
Związek 3.
Była pewna Panna, nazwijmy ją C. Znaliśmy się od dłuższego czasu, jednak tylko z widzenia. Pochodziliśmy z tego samego miasta, jednak ja byłem o 6 lat od niej starszy. Nie wiem co w niej było, bo nawet zbytnio ładna nie była, ale od zawsze coś mnie do niej pociągało. Zawsze chciałem ją poznać, bo widziałem w niej coś co mnie naprawdę urzeka. Od czasu do czasu wymienialiśmy jakieś wiadomości tam, albo na fb, nk, czy gg. Po prostu zwykłe wiadomości, co słychać, jak leci itp. W wieku 15 lat, wyjeżdża ona z tatą i bratem do Anglii, w tym czasie zrywa też z chłopakiem. Nie wiedziałem nawet o tym wyjeździe, dopiero po jakimś 1,5 roku kiedy odezwała się na fb....ja aktualnie byłem wtedy z Panną B. Po skończeniu związku B...jakoś troszkę częściej zacząłem pisać z Panną C...Zbliżały się świeta, nowy rok, a ona właśnie przylatywała z Anglii do Polski właśnie na te wydarzenia. Ja aktualnie byłem po jakiś 3 miesiacach nauki od Gracjana. Mówie, a spróbuje....potrenuję na młodszej tego czego do tej pory się nauczyłem, w końcu zawsze miała coś co mnie pociągało od zawsze Smile....Krótkie otwarcie, jakieś rozmowy...i Panna C. wpomina, że przylatuje na te swięta i nowy rok. Oczywiście chciała, abym zaproponował spotkanie, czego ja unikałem. Po 2-3 dniach udawania, że nic nie wiem....sama takowe proponuje. Wymieniliśmy się numerami. Mówie, pewnie zapomni, alb ja zapomne i na tym się skończy. Jednak....Leżę sobie w domu, dzwoni jakiś numer..."Cześć, tutaj C....właśnie wysiadłam z samolotu, mam nadzieję, że nasze spotkanie aktualne"...Myślę sobie, aha....czyli jednak nauka nie poszła w las i już troszkę wiedzy mamy i staramy się ją wykorzystać. Pierwsze spotkanie dość śmieszne....szybkie otwarcie, mały spacer, bierzemy jakiś alkohol i po dobrej godzinie jesteśmy już u mnie w pokoju Smile...Zdziwiony byłem, zdziwiony ? Ja byłem ROZJEBANY NA ŁOPATKI, dosłownie. Zaskoczenie totalne, myślałem, no głupia małolata przyjdzie, pogadamy, wypijemy piwko, wyliżemy, bo łapy w gacie nie da włożyć i spierdoli. Otrzymałem zupełnie coś innego. Chociaż może nie była śliczna, piękna, gdzieś HB6, lekko z maską, krzywe nogi, nie umiała chodzić na obcasach, małe cycki. Była naprawdę ułożoną dziewczyną, spokojna mowa, ruchy z gracją, plany na przyszłość, nauka, pasja....myślę sobie, że spokojnie 25 lat mógłbym jej wtedy dać. Jak ona uroczo opowiadała o swojej przyszłości, na które studia chce iść, jakie plany zrealizować, jakie marzenia....Robiła to w taki sposób, że zauroczyło mnie to. Właśnie wtedy doszedłem do wniosku....Kurwa, Gizmo....zawsze chciałeś ją poznać, bo czułeś, że ona ma te wartości, które Ci się podobają, ma to coś, czujesz to i chcesz tego wszystkiego... I wiecie co ? Nie myliłem się, miała to coś, co mnie fascynuje w kobietach, pierwsza dziewczyna w życiu, która wywołała na mnie taki podziw. Przypomnę, że miała 16 lat. No, ale była po naprawdę dużych przejściach, usunięcie dziecka, śmierć mamy, utrata brata....potem samotne wychowanie go. Także, jak na 16 lat była naprawdę dojrzałą dziewczyną, dziewczyną po przejściach, która miała coś co mnie urzekło.
Oczywiście Gizmo znając już tę stronę, widząc jej kurwiki w oczach na pierwszym spotkaniu, postanowił to wykorzystać i tak pierwsze spotkanie skończyło się ostrym rżnięciem. Chociaż to bardziej ja ją ruchałem niż ona mnie. Seks, to jedyny element, który mnie od niej odpychał. Całować nie potrafiła się zupełnie, na przyjaciela też wchodziła jakby szła po schodach na szpilkach, ale miała za to coś innego, co mnie powalało na kolana. Kilka takich spotkań, wspólny sylwester i Panna C. wraca do Anglii, oczywiście rozmowa, jakby to było, gdyby....czemu tak musi być, ble-ble.
Zaczyna się drugi etap tej historii. Na Pannie wywarłem takie wrażenie, że czuje jej oddech na sobie jeszcze przez dłuższy czas. Przez pierwsze kilka dni, po jej wyjeździe utrzymujemy kontakt telefoniczny, później przechodzimy na skype. W międzyczasie puknąłem jeszcze swoją Pannę B....BO ONE ZAWSZE WRACAJĄ, ale uj...wróćmy do C. Kurwa, ale ona mnie uwiodła, kilka spotkać, rozmów przez telefon, na skype i miała mnie....zresztą bardziej to dzięki stornie uwiodłem ją, ale poszło to w 2 strony. Książkowy przykład. Podczas takich rozmów poruszaliśmy naprawdę różne tematy. Mogłem z nią porozmawiać o Powstaniu warszawskim, by po chwili wskoczyć na temat piłki nożnej. Było o seksie, a zaraz o śmierdzących skarpetkach. Często też poruszała temat taty, z którym to była w fatalnych kontaktach, kłóciła się z nim codziennie. Co prawda nie bił jej, ale słowa typu: to się pierdol, to spierdalaj, to pocałuj mnie w dupe, były na porządku dziennym. Często, wręcz co drugi dzień płakała przez niego, co w sumie trochę mnie martwiło, bo kilka akcji nawet byłem świadkiem i naprawdę z nim to miała naprawdę pod górkę.
Kurwa, miała to co coś, może nie super wygląd, ale tę drugą stronę....stronę charakteru. Zaczęliśmy też gadać o związkach, o przyszłości. Co ja będę tutaj zbytnio opisywał, dochodziło często do tego, że Panna mi striptiz przed kamerą robiła ( to czasy trochę późniejsze, kiedy byliśmy już w związku), nie zapominając o zabawie sie swoją myszką, co często kończyło się u niej orgazmem. Także było naprawdę dobrze, było to coś co mnie w niej urzekło, że chciałem więcej. Dzięki Gracjan.
Po jakiś 2 miesiącach odwiedza ponownie nasz piękny kraj, jednak tym razem nie przylatuje już do babci, tylko prosto do mnie Smile...Oczywiście wszystko było już wcześniej zaplanowane, rozmowa z jej tatą, który wtedy wydawał się naprawdę spoko gościem(dla mnie, bo dla niej nie)...Przylatuje na lotnisko, ja po Nią, ujrzałem zarumienioną, żywą, tryskającą radością kobietę. Ależ mnie uwodziła samą rozmową znowu, kurde ona nie mogła mieć 17 lat !....Dojeżdżamy do mnie. Rozmowa, chcąc nie chcąc poruszamy temat związku. Rozmawialiśmy z dobre 2h. i zrobiłem pierwszy poważny błąd odkąd zacząłem swoją przemianę. Zgodziłem się na związek na odległość, ona Anglia, ja Polska. Teraz wiem, że to źle, jednak wtedy naprawdę chciałem tego tak bardzo, że się na to zgodziłem. Ustalamy zasady w związku....jesteśmy razem. Widywaliśmy się co 2 miesiące na okres ok, 2 tygodni. Było miło, wszystko czego się uczyłem, testowałem dawało swoje efekty. Mija 8 miesięcy zajebistego zwiazku, zero zagrywek, jakiś krzywych akcji, nic....było tak jak być powinno. Po tym czasie dochodizmy do wniosku, że trzeba zrobić wszystko, żeby zamieszkać razem...i tak po 8 miesiacach rzucam pracę, zbierma oszczędności, aby zamieszkać z Nią, jej tatą i bratem w Anglii. Tak się staje i jesteśmy ze sobą już na co dzień. Muszę przyznać, że atmosfera w ich domu była katastrofalna, między ich 3 ciągłe kłótnie, wyzwiska i tym podobne ekscesy. Teraz widziałem, że to wszytsko co mi opowiadała Panna C. o swoim ojcu było rzeczywiście prawdą. Była jego służącą....wszystkie czynności wykonywała za niego, sprzątanie, gotowanie, składanie, wyrzucanie śmieci, składanie jego skarpetek, sprzątanie mu w pokoju, mycie jego garów...WSZYSTKO. A wara, jakby coś nie było zrobione, to od razu tona mięsa leciało i kłótnie na nowo. To był magnez, który odpychał mnie totalnie od nich. Panna C. i jej ojciec żyli w fatanych kontaktach, kłótnie między nimi był codziennością, a mi już uszy więdły. No, ale .uj....postanowiliśmy robić wszystko, zeby miał jak chciał i nie zaczął się czepiać i wtrącać do naszego związku....Ledwie o tym zadecydowlaiśmy, a już zacząłem problemem być ja. Nie wiedząc skąd, dlaczego, ani po co....złość powoli kierował w moją stronę. Zaczęło mu tyleee rzeczy przeszkadzać, że dosłownie nikt nie chciał z nim przesiadywać. Trwało to ok. 6 miesięcy, kiedy stałem się jego głównym wrogiem. Teraz to już miałem zostawić jego córunie i wypierdalać z domu. Totalna przestawka, nie wiedząc czemu. Zapewne zadziałała tutaj zazdrość i myśl, że stracił córkę, że córka zakochana i nie poświeca mu już tyle czasu co kiedyś. Zaczął wymyślać różne historie na mój temat. Np. że ja w Polsce mam takich złych kolegów, że tak się ubieram, że moi rodzice za mało zarabiają, że ja nie jestem odpowiedzialny. Opowiadał to każdemu kogo znaliśmy, nie wspominajac już o 'pannie C. z którą rozmawiał po 2h. dziennie i plótł brednie by tylko mnie zostawiła. Pół roku to trwało i koleś robi wszystko, żeby znisczyć ten związek. Niestety, panna C. nie może wyprowadzić się wraz ze mną, ponieważ nie ma ukończone 18 lat...no i tatuś benefiti oczywiście za Nią bierze. Postanawiam, że wracam do Polski...za 2 dni miałem już samolot. Z Panną C. się nie rozstałem, bo naprawdę nie było powodu, żeby tylko albo aż nie jej ojciej. Między nami było cały czas tak samo zajebiści. Nie rozstaliśmy się....i chcieliśmy ciągnąć to dalej, za wszelką cenę i do samego końca, takie mieliśmy przekonania.
Po powrocie do kraju ustalamy nowe zasady, stosujemy się ich i naprawdę robimy wszytsko, zeby znaleźć rozwiązanie z tej sytuacji. Natomiast tata zaczyna swoją walkę o to, żeby zepsuć i wyniszyć ten związek. Zaczyna opowiadać takie historię, że film możnaby o tym ułożyć. "Przedstawia mnie w takim niesprawiedliwym świetle, że rzygać się chciało. Zaczał robić wszytsko, żeby tylko doszło do naszego rozstania. NAjgorsze jest to, że wszytskich na około (dziadków, znajomych, rodzinę, jej przyjaciółki) przestawił na swoją stronę tj. naopowiadał tysiace bredni jaki to ja nie jestem, żeby tylko ktoś w końcu przemówił Pannie C. zeby w koncu zrezygnowała. Czyli zaczęła się prawdziwa walka o ten związek, na dodatek ja w Polsce, a ona w Anglii. Ale cóż, byłem tak zadowolony z tego związku, tak bardzo go chciałem, że doszlismy do porozumienia z Panną C. i uzgodniliśmy, że będziemy żyli na odległość ok 7 miesięcy (aż ona ukończy 18 lat) wyjadę znowu do Anglii i zaczniemy wspólne życie. Tak zrobiliśmy. Był to najgorszy okres naszego związku, tata nie dawał za wygraną, codzienne kłótnie....ba teraz to już jej przyjaciółka wpajała jej, że ja ten zły skurczybyk, nie znając mnie w ogóle....no, ale cóż....tata wojował na wszystkich frontach. Także walczyliśmy z wszystkim i wszystkimi na około. Widywaliśmy się co około 2 miesiące, na okres 2 tygodni, czasem częściej, więc przyznam, że aż takiej tragedii nie było. Wydaję mi się, że wszystko było ok, ale z czasem jak to bywa w związkach zaczęło coś się zmieniać, były częstrze kłótnie, często właśnie przez tego ojca, ojca i wszytskich naokoło, bo przezcież już wszyscy wiedzieli o mnie wszystko i namawiali ją codziennie do rzucenia mnie. Nie dlaiśmy się. Mija okres 8 miesięcy, Panna C. kończy 18-lat, a ja wyjeżdżam ponownie do Anglii.

Wyjazd ten był świetnie zoorganizowany, już na miesiac wcześniej mieliśmy wynajete mieszkanko, pieniądze odłożone...nic tylko zacząć mieskzać. Jednak nasz okres przed moim wyjazdem już nie był taki kolorowyh, rzadsze rozmowy vs. częstrze kłótnie. Ok, wszystko zapięte na ostatni guzik, laduje w Londynie. Okazuję się, że Panna C. się trochę spóźni po mnie na lotnisku...trochę się nad tym zastanowiłem, bo nigdy wcześniej by zrobiła wszystko, żeby się tak nie stało. No dobra, przyjeżdża po mnie na lotnisko i....jest podpita. Wypiła kilka piwek z koleżanką i dlatego się spóźniła, mówię chuj. Ale co ciekawsze, jak się zobaczyliśmy i jak już jechaliśmy do naszego domu to po raz pierwszy w tym związku poczułem coś dziwnego, jakąś oschłość z jej strony, coś co spowodowało, że dało mi trochę wiecej do myślenia. Ok, zamieszkujemy razem. Chatka fajna, naprawdę świetnie wszystko zoorganizowała, wszystko zapiete na ostatni guzik. Oczywiście z ojcem pokłóciła się na amen. Zaczynamy mieszkać razem, po ok. tygodniu znajduję pracę, więcej jest naprawdę śweitnie, świetny początek tego początku Smile...Jednak z Panna C. nie było wszystko do końca dobrze, wiem, że kłótnie z ojcem smuciły ją konkretnie, wyniszczały doszczętnie i nie chciała ich więcej. W między czasie spotkała się z nim na rozmowę, która trwała z 3-4h. Powiem Wam, że to już nie było to....Panna C. oschła, oziębła, niedostępna, nie było tej iskry, tego czegoś, tego czym mnie uwiodła. Zaczęliśmy się kłócić....Ja prawie cał dzień w pracy, gotowanie, sprzątanie, układanie...wszystko. W życiu jestem zaradny, posprzątać potrafię, ugotować, zadbać o dom. Mówię, kurwa Gizmo, coś jest nie tak, co się dzieje, ucieka ci wszystko z pod kontroli. Trwało to gdzieś z miesiąc, po czym kończę związek z Panną C. Nie wiem co się rozjebało i dlaczego, ale na pewno wszyscy na około nas mięli ogromny wpływ na koniec tego związku, myślę, że w końcu dałą się przekonać i postanowiła odpuścić, dlatego też te zachowanie z jej strony. Nie wiem co się z Nią stało. Na pewno tata, otoczenie, może ktoś inny... ? No nic biegusiem do tatusia i co... ? I piękna, szczęśliwa rodzinka, ohy ahy, wchodzenie w kakao, a Gizmo... ? Gizmo, to ten najgorszy teraz, to te najgorsze zło, którego teraz trzeba traktować jak największego wroga.
Następne FRAJERSTWO.
No no nic rozstajemy się, chociaż przyznam, że byłem przekonany, że do tego tak naprawdę nie dojdzie. Ja zostaję sam w Londynie, bez języka, podstawowej wiedzy, konta w banku, telefonu....tylko z pracą. Kiedy mija 2-3 dni od naszego rozstania, wymieniamy jakieś sms i zaczynam kurwa frajerstwo. Proszenia, błagania. Spotkaliśmy się jeszcze z 4 razy i każde spotkanie kończyło się tak samo....moim płaczem, proszeniem, błaganiem i wszytskim co można podpisać FRAJER, CIOTA, PIES....kurwa 3 raz mój związek kończy się tak samo. A przypomnę, że lekcję Gracjana miałem już za sobą. No nic....otrząsnąłem się trochę, obmyśliłęm sytuację i mówię, kurwa nie może tak być i trzeba z tego związku wyjść z twarzą, o ile jeszcze się da. Dzownię umawiamy się. Trzeba ten związek skończyć jak facet. Rozmowę ogólnie całą przemyślałem, powiedziałęm to co chciałem, odwróciłem się na pięcie i poszedłem do domu, czyli tak jak powinienem od razu zrobić. Od tej pory ZERO odzewu i PRACA NAD SAMYM SOBĄ. W międzyczasie wypisuje mi sms, że mam oddać jej pieniądze, bo ona dużo zainwestowała we wspólne zamieszkanie, kurwa...myślę sobie...połowę tego co ja. Od początku zaznaczyłem, że połowę kwoty depozytu za mieszkanie jej oddam, ale NIC więcej. Zaczeły się groźby od ojca Panny C. dzownienia, sms, straszenia itp....skurczybyk myślałem, że na mnie zadziała i przyniosę pieniążki w zebach. Ok, nie ważne.
Umówiliśmy się na srodę, na 5 grudnia, że oddam jej połowę kwoty (oczywiście ona myśli, że całosć)....Oddam, ale tak jak postanowiłem tylko połowę

PODSUMOWANIE.
Jak widać w swoim życiu miałem 3 związki, które kończyły się moimi frajerstwami. Najlepiej wspominam zwiazek trzeci, może dlatego, że jest jeszcze świeży. Jest to książkowy przykład jak rodzice i otoczenie mogę wpłynąć na rozwój sytuacji. Panna C. zrobiła sobie nawet specjalnie na naszą sytuację tatuaż "W życiu są sprawy, o które należy walczyć do samego końca"...No nic, może zamarze.
W obu trzech związkach to ja byłem tym lwem, tym który prowadził, ale wiecie jak jest z tym prowadzeniem...nawet nie zauważymy kiedy je stracimy. Nie wiem co było nie tak, moze to, że z czasem zapominałem się i stawałem się pieskowaty ? NA pewno też rodzice, także uważajcie panowie z tym prowadzeniem w związku, bo to naprawdę cienka linia.
Powiem Wam, że zostałem w Londynie, jestem tutaj sam....nie mam nikogo, współlokatorzy też jakby nie na moją miarę. Dlaczego zostałem... ? BO CHCE SIĘ TUTAJ ODBUDOWAĆ. Psychicznie, finansowo, nauczyć się jezyka, zacząć spełniać marzenia. Niestety, ale w Polsce nie mam takiej możliwości.
Obecnie jestem w momencie odbudowy samego siebie, pewność siebie, wpajanie podstawowych zasad, czytanie, działanie. Z tym ostatnim to jest ciężko, bo język mnie strasznie ogranicza, nie potrafię na razie ogarnać tego problemu. Jednak od stycznia mam na uwadzę już szkołę z językiem. Drugą sprawą, którą zamierzam teraz realizować to marzenia. Od zawsze chciałem grać na gitarze i wiecie co... ? Za 2 tygodnie już będę ją miał i zamierzam poswięcić jej swój wolny czas. Najpiekniejsze jest to, ze DLA SIEBIE. Chcę zajać się sobą, a nie patrzeć na innych, dość poświęcania się dla innych. JA, ja i kurwa tylko JA.
Jedyne czego mi brakuje to działania....mam ogromną ochotę poznawać nowe Panny.

W sumie, to nie jestem zadowolony z tego bloga, nie napisałem w nim wszystkiego czego chciałem. Jednak szacun i piwo dla każdego, który doczyta do końca. Piątka chłopacy, damy radę, bo to my jesteśmy panami własnego losu.

Cześć

Odpowiedzi

Portret użytkownika rosemayer

Czekam na piwo . Dziwi mnie,

Czekam na piwo Tongue.
Dziwi mnie, że mając już wiedzę poraz kolejny dawałeś ciała na koniec związku. Żeby trwale się zmienić potrzeba wielkiej, ogromnej chęci pozostawienia wszystkiego co było i rozpoczęcia nowego rozdziału.

Portret użytkownika Raz

Pomimo tego że blog długi,

Pomimo tego że blog długi, takie historie bardzo dobrze się czyta, nie wazne ile związków, 1, 3, 7 ważne aby w końcu wyciągnąc wnioski, tak więc 5 Gizmo, najważniejsza jest praca nad samym sobą, rozwijanie pasji, hobby, trzeba cieszyc sie z kazdego dnia, a kobiety to tylko dodatek, jesli będziemy mieli swoje zycie pod kontrola to z nimi tez problemu miec nie bedziemy (wiedzac o nich co nieco oczywiscie)

Portret użytkownika Łiczmaster

Kolejny dowod na to, ze z

Kolejny dowod na to, ze z bycia zbyt dobrym nic dobrego nie wynika. Ważne ze wyciągnąłes wnioski. Bądź wytrwały, rozwijaj pasję, gitara super sprawa, jakbyś miał pytania odnośnie gry śmiało pytaj.

Portret użytkownika Rafał89

Biedna dziewczyna, rozjebali

Biedna dziewczyna, rozjebali jej głowę doszczętnie. Jej ojcowi to tylko do dupy nakopać trzeba by było. Trzymaj się stary i idź dalej - na pewno sobie poradzisz.

Pozdro

Portret użytkownika baudelaire

Ojcu qrwa nie ojcowi. Szkoda

Ojcu qrwa nie ojcowi. Szkoda ze Tobie slownik ortograficzny zajebali.

Portret użytkownika Rafał89

Podziękowałbym za zwrócenie

Podziękowałbym za zwrócenie uwagi, ale to w jaki sposób to zrobiłeś mi się nie podoba. Sam nie używasz nawet polskich fontów. Poza tym przed 'że' się stawia przecinek, Panie Idealny. Chcesz się przypierdalać do innych to wpierw sam bądź w porządku. Znajomość pisowni oraz ogólnie języka polskiego stoi u mnie na wysokim poziomie, ale (o dziwo) czasem mogę się pomylić.

Zajebiste,dopasowane i

Zajebiste,dopasowane i moralizatorskie opowiadanie.Wyciągnąłem z tego blogu dużo i myślę że nie tylko ja.Trzymaj się Wink

Pozdrawiam Asertywny

Portret użytkownika Posejdon

Och stary współczuje ci ,

Och stary współczuje ci , jestem tutaj nowy ale wiem jak takie sytuacje mogą wykończyć człowieka . Blog fajny , ale to co napisałeś jest trochę przerażające . Nie ważne ile wiemy i tak może co nie wyjść. Dzięki ci za ten blog był naprawdę pouczający Laughing out loud. Głowa do góry

Portret użytkownika Biały Jeleń

O ja pierdolę, chłopie -

O ja pierdolę, chłopie - przeczytałem do końca i nie żałuję ani minuty, którą przeznaczyłem na ogarnięcie tego tekstu.
Nie gadaj, żeś frajer, bo do frajera to Tobie w chuj daleko i to bardzo. W moim mniemaniu jesteś gość z jajami, i to ogromnymi.
Kibicuję Ci z całego serca - dasz radę.

P.S. Mam kumpelę w Londynie i planuję ją odwiedzić, więc jak coś, to Grolscha lubię. Ale jak znasz jakiś dobry brytyjski browar, to nie pogardę Laughing out loud

Niby mieszkasz za granica ale

Niby mieszkasz za granica ale polskie przklenstwa znasz nadal ;D
staraj sie pilnowac przy konczeniu zwiazkow chociarz chyba cb rozumiem
znales panne dluuuugo , wyjwchales dla niej z polski i gowno z tego
ja tez bym sie poplakal
na przyszlosc: jak rozmawiasz z nia o koncu zwiazku nie placz przy niej zaciskaj zeby i siedz cicho
nawet nie wylaz do kibla bo wiadomo dla czego to robisz!!(nie, nie zeby sie odlac)
Wyplacz sie w domu

Portret użytkownika Punto

I tak dlugi ten blog, a

I tak dlugi ten blog, a jednak dojechalen do mety i to bez przerw, bo ciekawilo mnie to wyobraznia zadziala, i faktycznie mozna by film nakrecic, w roli Gizmo Channing Tatum albo Cam Gigandet, a w roli panienek to A. Mila Cunis, Panna B. Anne Hathaway, Panna C Emma Stone
Laughing out loud
ale dojebalem

Portret użytkownika Gizmo

...bo ma na to ochotę

...bo ma na to ochotę Smile

Szkoda że taki krótki post.

Szkoda że taki krótki post. Pamiętam zasadę która mówiła mniej więcej: jeśli będziesz się bał stracić dziewczynę, to ją stracisz.

Portret użytkownika Gizmo

Witka. Postaram się każdemu

Witka. Postaram się każdemu coś odpowiedzieć...

Od Siebie:
Szczerze mówiąc nie spodziewałem się pozytywnych komentarzy, blog bez ładu i składu, bez konkretnego tematu, opisane tylko, niektóre historie, ale jednak...

"rosemayer"
Wiesz, wiedzę miałem, ale jednak kiedy jesteś w związku z kobietą, z czasem tak jakby ona gdzieś ulatywała. Uwidacznia się brak praktyki, zapominanie o niektórych

sprawach...co w ostateczności przybliża się do FRAJERA, niż znawcy tematu. Tak było w moim przypadku...dlatego teraz mam zasadę, że jakby pięknie nie było w związku,

to TRZEBA uczyć się, praktykować wiedzę cały czas.

"Łiczmaster"
Z mojej strony była dobroć i przede wszystkim wielkie poświęcenie, rzucenie pracy, znajomych, kumpli, rodziny...żeby tylko wyjechać do niej, a tu taki zonki. Wnioski

wyciągnięte, błędy wykryte, zapamiętane...Co do gitarki, to dzięki, bądź pewny, że na dniach się odezwę Smile

"Rafał89"
Początkowo to głowę rozwalał jej ojciec, miało to miejsce jeszcze zanim zaczęliśmy być razem. Początkowo traktowałem to z przymrużeniem oka, myślałem sobie...młoda,

zbuntowana, nie wie co mówi, ale z czasem, gdy sam się o tym przekonałem, to niestety, ale miała racje. Później, gdy nie dawał już rady rozwalać jej głowy sam, gdyż ja

na to nie pozwalałem zaczął wkręcać wszystkich na około. Tak jak wspomniałem w blogu:brata, znajomych, dziadków, rodzinę, koleżanki z pracy, przyjaciółkę...walczyliśmy

na wszystkich frontach, ale w końcu chyba się przemówili do głowy, skoro historia dalej się tak potoczyła

"Tadas"
Nie, nie, nie. To nie patologia, do tego to naprawdę wieeeeel brakuje, patologia to nie odpowiednie słowo. Wiesz, najpierw problemy rodzinne, rozstanie rodziców, śmierć

matki, utrata brata...to wszystko odcisnęło się na jej psychice. Miała po prostu za młodego okres gorszy, okres buntowniczy itp...stąd ta historia z dzieckiem.

Oczywiście do usunięcia dziecka nakłonił ją.....zgadłeś tata.

"Posejdon"
Nie ma co współczuć Smile....Każdy związek mnie czegoś nauczył, z tego ostatniego to naprawdę wyciągnąłem dużo wniosków. I wiesz co ? Dzięki temu mój kolejny związek

będzie jeszcze bardziej trwalszy.

"Biały Jeleń"
Dzięki. Przed i w trakcie związku to zapewne jestem facet z jajami. Ja prowadzę, są zasady...tylko z czasem to gdzieś mi ucieka, nawet nie wiadomo kiedy i jak szybko,

dlatego kończę jak FRAJER, płacz, łzy, proszenia, błagania itp.

"mafioo"
...i znał będę Smile Wiem co mam robić na końcu związku, co z tego jak tego nie robiłem ? Poświęciłem wszystko: rodzinę, kumpli, pracę, znajomych, marzenia....wszystko, a

teraz kurwa muszę zaczynać od początku, ale dlatego zostałem tam i na pełnej parze spełniamy wszystko.

To chyba wszystko. Historia toczy się dalej, bo jak wspomniałem do załatwienia są sprawy finansowe. Ale kiedy ja chcę się zachować jak człowiek, to druga strona spada

na drzewo i zaczyna jeść banany Smile