Portal Uwodzicieli
Witryna poświęcona relacjom damsko męskim oraz budowaniu międzyludzkich więzi emocjonalnych.
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit END.

Piątkowa akcja w klubie + ciekawe doświadczenie na przyszłość by marccin

Portret użytkownika marccin

W tym blogu opiszę dość dziwną i skomplikowaną sytuację z minionego, piątkowego wieczoru. Szczerze to była dla mnie pierwsza tak złożona akcja i muszę przyznać, że wyciągnąłem z niej sporo wniosków na przyszłość. Może wam też coś z tego się przyda. Idąc na imprezę nie nastawiałem się na podryw. Nie miałem jakoś nastroju, samopoczucie do dupy, ale też nie chciałem siedzieć w domu przed kompem tylko rozerwać się i trochę odstresować ze znajomymi przy dobrej muzyce.

Ok to przejdę od razu do wątku Wink

Trochę już wstawieni postanowiliśmy całą ekipa wbijać na parkiet, który niestety w mniejszych miastach w takich okresach jak ten świeci pustkami, bo ludzie za bardzo biorą sobie wszystko do bani… Ale chuj ich strata. Rozejrzałem się dokładniej po parkiecie no i… nagle mnie wmurowało Wink Nie daleko nas tańczyła nie za wysoka blondyneczka w seksownych jeansowych spodenkach i zajebiście purpurowych ustach. Tutaj spokojnie mogę stwierdzić, że to moja SHB nie bawiąc się cyferkami, których i tak nie ogarniam heh! Tańczyła z koleżanką, która później okazała się cholernym utrapieniem (ale o tym później), a wokół nich paru już nieźle wstawionych kolesi. Obadałem chwile sytuacje no i podbijam:

JA: Siemka! Porywam Cie na chwilę.

SHB: Sory, ale teraz nie mogę. – odpowiedziała jakby z lekkim przerażeniem w głosie. Spytałem dlaczego i nagle pomiędzy nas wbija jeden z tych kolesi i nawija, że to jego panna i zaczął cos tam przy niej wywijać. Myślę sobie dobra, bo znowu następny zazdrośnik będzie się czepiał, a poza tym jak ona leci na spocone świnki walące wódą na odległość to lepiej odpuszczę. Ale jakos nie dałem wiary temu kolesiowi no i wyciągnąłem znajomą do tańca, żeby jeszcze raz obadać o co chodzi. No i potem byłem 100% pewien, że jednak ta świnka to jakiś lowelas, a potem okazało się ze to jeden z jej znajomych. Także pomyślałem, ze droga wolna Wink

Nagle wbija kumpel i drze się, że 50 z cytrynką już stygnie i gdzie my się włóczymy haha! Poszedłem wiec na kolejkę, przyjąłem parę całusów od koleżanek z okazji chyba Dnia faceta i z powrotem na parkiet… a tam pucha. Zero ludzi no i nie ma też SHB! Ale spokojnie Wink znalazłem ja w palarni podparta o ścianę i dłubiącą coś w telefonie. Odpaliłem fajka i cierpliwie czekam, aż schowa go w końcu co niedługo zrobiła. Przy normalnym świetle wyglądała jeszcze ponętniej niż na parkiecie Wink

JA: I jak impreza? – spytałem z bananem na gębie gdy tylko zatrzymała dłużej wzrok na mojej skromnej osobie.

SHB: Szczerze to do dupy! – i zaczęła walić smuty, że kumple się poupijali i robią wiochę, że mało ludzi i że ogólnie pewnie zaraz zawija. Szczerze to połowy pewnie nie usłyszałem, bo bardziej skupiłem się na jej zajebiście seksownych ustach jak do mnie mówiła to ruszały się tak, że ciężko było mi odciągnąć od nich uwagę heh potem pogadaliśmy o klubach w mieście i okolicy i o tym jak jest na imprezach w większym mieście gdzie obecnie studiuje. Ogólnie buzia jej się nie zamykała, aż miło. W ogóle pozytywnie się zaskoczyłem tym że oprócz urody sądząc po rozmowie jest fajną i inteligentna kobietą. Obalona kolejna iluzja o mało rozumnych blondynkach co potrafią jedynie… heh dobra nie będę kończył Wink

SHB: Wiesz.. sory za tą sytuacje na parkiecie, ale myślałam, ze kolejny pijany i napalony facet do mnie podbija. Źle cię oceniłam – i tak zaczęła się tłumaczyć, aż znów miło Wink

JA: No to masz okazję na zrehabilitowanie się (łaaa co za słowo haha) – i wziąłem ja za rękę i prowadzę z palarni na parkiet. Zero oporów. I nagle w drzwiach pojawia się ta jej znajoma(normalnie gorsza niż wrzut na dupie!) i gada do SHB, że musi iść z nimi wypić.

SHB: Tylko z nimi wypiję i zaraz Cię znajdę, dobra?

JA: Spoko – pomyślałem, że nawet fajnie, bo jak mnie znajdzie (nie powiedziałem gdzie będę) tzn, że może coś z tego wyjść tej nocy heh

Zdążyłem wziąć może z dwa albo trzy łyki browara i czuje na ramieniu czyjąś dłoń. Odwracam się i widzę tą piękną buzię, ale tym razem nieco skrzywioną.

JA: To co wbijamy? – zapytałem i znowu łapie za rękę, a ona znów mnie zatrzymuje.

SHB: Słuchaj znowu nie mogę z Tobą zatańczyć– myslę sobie kurwa pewnie zaczyna jakąś swoja gierkę.

JA: Co tym razem? - z wyraźnie zaznaczonym zniecierpliwieniem w głosie.

SHB: Słuchaj kumple się pobili i wyprowadzili ich ochroniarze no i zmieniamy lokal. Będę w XXX to jak masz ochotę to możesz dołączyć – to ostatnie zdanie dodała z takim uśmieszkiem, że miałem ochotę iść z nią od razu, ale odpowiedziałem, że zobaczę i jak co to tym razem ja ją znajdę. Przytuliła mnie lekko na pożegnanie i poszła. Co do tej bójki to raczej mówiła prawdę, bo jak luknąłem potem przy barze to kończyli sprzątać szkło z podłogi. Kurwa, że niektórzy nie potrafią się bawić tylko zaczepki przychodzą szukać… ehh… Dobra wracam to tematu!

Dokończyłem piwko i mówię do kumpli (bo reszta się już zawinęła), że lecimy do XXX. Od razu zaczaili o co chodzi, a raczej o kogo chodzi no i poszliśmy. W XXX wypatrzyłem ją przy barze, ale podszedłem do niej dopiero po pewnym czasie. Spokojnie zamówiłem Lesia (byłem na drugim końcu baru więc mnie nie widziała… chyba heh) i po chwili podchodzę, łapię za ramię i witam się z nią ponownie. Stuknęliśmy się (ona kielonkiem , a ja szyjką butelki) i nagle ta jej przyjaciółeczka zaczyna ja ode mnie odciągać jakbym miał jakiegoś syfa czy co! Myślę sobie nosz kurwa co ta panna odpierdala?! Może nie rozumiem jeszcze kobiet aż tak dobrze, ale mi to normalnie zazdrością waliło na odległość. Ale dobra coś tam powiedziała do niej i oderwała się od niej, podeszła do mnie i mówi z uśmiechem:

SHB: To jednak mnie znalazłeś?

JA: Wiesz no trochę się wahałem, bo akurat impreza w YYY się nieźle rozkręciła (oczywiście wałek ;P), ale na tyle mnie zainteresowałaś, że muszę Cię bliżej poznać – i jak to powiedziałem zobaczyłem u niej taki błysk w oku.. no sami wiecie ocb heh

JA: A Twoja koleżanka to zawsze tak Cię pilnuje? Bo jak podchodzę do Ciebie to nagle zamienia się we wściekłego Pitbula bez kagańca i powoli zaczynam się jej bać!

SHB: To moja najlepsza przyjaciółka no i czasami jest nadopiekuńcza. Postaraj się być dla niej wyrozumiały – no i gdyby nie jej słodki uśmiech to nawet nie miałbym zamiaru być dla niej miły no ale…

JA: Skoro tak ładnie prosisz to postaram się. A słuchaj to co z naszym tańcem? Wbijamy w parkiet? – i kurwa znowu! Wzrok na przyjaciółeczkę, a tamta wyglądała jakby miała ochotę na moje „jabłko Adama”.

SHB: Wezmę ją razem z nami ok.? – chciałem ryknąć: „nie kurwa zostaw ją, bo chcę być z Tobą w tańcu sam na sam, rozpalić Twoje ciało na parkiecie do czerwoności, aż zaczniesz kipieć z rozkoszy, a potem uprawiać zajebisty i niezapomniany sex!!!” a powiedziałem… - Ok jak chcesz…

Co się działo na parkiecie to opowiadać nie będę, bo nie ma o czym. Parę razy były z jej strony jakieś inicjatywy, ale i tak kończyło się na trójkącie. Wkurwiony z lekka mówię, że idę zapalić i poszedłem nie oglądając się na nie, ale po chwili pojawiły się w palarni:

SHB: Gienka jestem. – oznajmiła, gdy odpaliła szluga wypuszczając powoli dym. Haha przeanalizowałem szybko… No tak przecież się nawet nie przedstawiłem. Trochę wstyd, ale chuj tam hehe.

JA: marccin – odpowiedziałem podając jej rękę no i zrobiłem to samo w kierunku jej przyjaciółeczki.

Pitbull: „Coś na M nie pamiętam dokładnie”. – i po tym zaczęła się gadka, trochę śmiechu (Pitbull też się uśmiechał) i SHB wyjeżdża z zapytaniem ile mam lat.

JA: Strzelaj koleżanko.

Powiedziała rocznik i się pyta mniej czy więcej no i powiedziałem prawdę, że o rok mniej. Kurwa, żebym był trzeźwiejszy to bym wyczuł, że podany rocznik to jej, a raczej ich rocznik i bym powiedział, że trafiła czy co…

Pitbull: O kurwa to dzieciak z Ciebie!

Nerw mi skoczył no, ale się opanowałem i mówię:

JA: Ta??? To chodź idziemy do najbliższego monopolu i zobaczymy kto szybciej kupi alko bez pokazywania dowodu. – SHB zaśmiała się, a Pitbull się nieco zmieszał i koniec tematu. Ale kurwa wszystko się pojebało. Praktycznie zerowe zainteresowanie ze strony SHB to ją potem olałem i bawiłem się ze znajomymi. Mijaliśmy się tylko w drodze z i na parkiet. Widziałem tylko, jak gadała m.in. z fotografem i jakimś kolesiem no, ale zero do bani. Gdy już wychodziliśmy wypatrzyłem ją znowu przy barze i pomyślałem że kijowo tak wyjść bez pożegnania to podszedłem i pożyczyłem miłej zabawy. Może mi się zdawało, ale widziałem w jej oczach, że podjeżdżały maślanką no ale podziękowała i się zawinąłem…

Wnioski po tej akcji? Na pewno takie, że niekiedy lepiej odpuścić otwieranie na parkiecie, bo można niekiedy źle na tym wyjść, nie być do końca szczerym podczas uwodzenia kobiety (niewiadomo jakby to się skończyło gdyby nie ta moja szczerość…), TYLKO JEDNO PIWO jak jest przymus na rozluźnienie atmosfery! Jedynie nie mam pojęcia nawet przy dokładnym przemyśleniu sytuacji jak można było poskromić tego Pitbulla Wink bo miała faceta, ale był tak zchlany, że pod koniec imprezy widziałem jak nim rzucało od ścianki do ścianki, a kumpel do odbicia? Hmm… akurat takiego z sobą nie miałem, ale myślę że też by tu zbytnio nie pomógł bo ona miała cos na bani… No i ciekawe co by było gdybym mówił co myślałem…

No i kawalerzy! Odważniej do pięknych kobiet! Zdrówko! Wink

A tu link do utworu z imprezy, który zapamiętałem: http://www.youtube.com/watch?v=u...

Odpowiedzi

Portret użytkownika PVR

Zjebałeś tą akcje, może i

Zjebałeś tą akcje, może i były jakieś oznaki zainteresowania ,ale nie odniosłem wrażenie ,że Ty wgl jej nie zaczołeś podrywać. Dobrze myślałeś wtedy podczas tego tańca żeby powiedzieć ,że chcesz tańczyć z nią a nie z pitbullem trzeba było tak powiedzieć. Gdy ona zmianiała klub trzeba było powiedzieć żeby dała numer i tyle a nie latasz za nią. Wyszedłeś na needy.

Portret użytkownika marccin

"Zjebałeś tą akcje, może i

"Zjebałeś tą akcje, może i były jakieś oznaki zainteresowania ,ale nie odniosłem wrażenie ,że Ty wgl jej nie zaczołeś podrywać."

Dzięki! To już załapałem dużo wcześniej Wink

"Gdy ona zmianiała klub trzeba było powiedzieć żeby dała numer i tyle a nie latasz za nią."

Raczej wątpię, żebym dostał, bo nie miałem za bardzo jak w niej wzbudzić wystarczające emocje i zainteresowanie moją osobą. Było po prostu za krótko.

Portret użytkownika PVR

Nigdy nie można wiedzieć

Nigdy nie można wiedzieć czegoś na pewno ,ale warto było spróbować. Żeby numer dostać to nie trzeba się specjalnie gimnastykować;)

Miałem kiedys podobną akcję z

Miałem kiedys podobną akcję z pitbullem jak ty.. Poderwałem fajną blondynke w klubie, tancze z nia, swietnie sie bawimy a jej kolezanka co chwile ja gdzies odciaga... Okazało się że owa blondynka ma chłopaka, ale wtedy przechodziła z nim jakis kryzys, a jej kolezanka próbowała ratowac jej zwiazek (tylko zastanawiam sie po co, skoro blondi sie swietnie ze mna bawiła?). Obstawiam, że w twoim przypadku mogło byc podobnie.

Portret użytkownika Amazing

Kurde, a już myślałem, że ją

Kurde, a już myślałem, że ją domknąłeś! Laughing out loud

Szkoda, ale na pewno będzie lepiej, działaj!

Portret użytkownika hades1988

Sam szczerze nie wiem jak

Sam szczerze nie wiem jak zachowal bym sie w takiej sytacjii.....

Szkoda ze jej nie domkneles...

Portret użytkownika marccin

Aj @hades1988 żebyś wiedział

Aj @hades1988 żebyś wiedział jak ja żałuję no ale cóż... bywa i gorzej... póki co dalej praktyka i jak najmniej na tym etapie takich sytuacji Wink